The Pharaoh's Favorite - Rozdział #3 - autor itsvlada

passion

My Passion

Działanie

Chicklit

Fantazja

Nowa dorosła

Paranormal miejski

Romans

Parno

Thriller suspens

YA/Nastolatki

Biblioteka
searchsearch

The Pharaoh's Favorite

/

Rozdział 3

Rozdział 3

Jan 24, 2026

Moje nogi poruszają się bez mojego przyzwolenia, niosąc mnie bliżej gęstego szpaleru trzcin.

Nie. To niemożliwe. Musiałam się przesłyszeć.

Ale bogowie nie są dziś miłosierni. Bo gdy robię krok do przodu - gdy rozchylam trzciny, just na tyle by zobaczyć - są tam.

Spleceni ze sobą w zapadającym zmroku. Idealne ciało mojej siostry wygina się pod moim narzeczonym, jej palce wbijają się w jego ramiona. Twarz Sahety'ego wtulona jest w jej szyję, jego wojskowy pas porzucony na piasku obok nich.

Nie mogę oddychać. Nie mogę się ruszyć. Nie mogę wydobyć z siebie głosu.

Kiya otwiera oczy, spotykając moje ponad ramieniem Sahety'ego. W jej wyrazie twarzy nie ma szoku, nie ma wstydu. Tylko złowieszczy uśmiech wykrzywiający jej usta, gdy przyciąga go do głębokiego, zaborczego pocałunku.

Prosto przed moimi oczami. A Sahety - mój Sahety - jej na to pozwala.

Wrócił i nic nie powiedział. Wrócił i wybrał ją zamiast mnie.

Kiedy Kiya przerywa pocałunek, jej oczy wciąż są utkwione w moich, i szepcze coś do ucha Sahety'ego. On sztywnieje, zaczyna się odwracać-

Uciekłam.

Biegnę aż płoną mi płuca i zamazuje się wzrok, nie dbając dokąd niosą mnie stopy.

Kiedy w końcu się zatrzymuję, świątynia Izydy wznosi się przede mną, srebrzysta w świetle księżyca. Upadam na kolana przed ołtarzem, moje szlochy odbijają się echem w ogromnej komnacie.

Łzy płyną teraz gorące i szybkie. Przyciskam twarz do chłodnego kamienia świątyni, pozwalając by szloch i głośny płacz wstrząsały moim ciałem. I wtedy najlżejszy dotyk na moim ramieniu sprawił, że zamarłam.

Serce podskoczyło mi do gardła i odwróciłam się z uniesionymi pięściami, krzyk wyrwał się z moich ust, zanim zdążyłam go powstrzymać.

"Spokojnie, młoda damo," powiedział spokojny, znajomy głos. "To tylko ja."

Panika we mnie opadła, gdy rozpoznałam mężczyznę stojącego przede mną.

Nieznajomy z targu.

Jego twarz, wcześniej częściowo zasłonięta szalem, była teraz w pełni widoczna w świetle księżyca. Jego długie czarne włosy były zaplecione w jeden gładki warkocz, swobodnie opadający, otaczający twarz, która była jednocześnie urzekająca i szlachetna.

"Ty!" powiedziałam drżącym głosem. "Co ty tu robisz?"

"Wybacz," mówi cicho. "Nie chciałem cię przestraszyć."

"Jak..." Policzki płoną jak pochodnie, serce wali o żebra. "Dlaczego tu przyszedłeś?"

"Byłem w pobliżu i usłyszałem czyjś płacz." Podchodzi bliżej, srebrne światło odbija się w jego ciemnych oczach. "Nie mogłem zignorować takiego... smutku."

"Nie powinieneś tu być." Odwróciłam się, zawstydzona moimi łzami i bezbronnością. "To święte miejsce."

"Nie chcę okazać braku szacunku bogini," powiedział łagodnie. "Ale wydaje mi się, że to ty potrzebujesz dziś pocieszenia. Co ci się stało?"

Jego słowa przebiły się przez kruche mury, które zbudowałam wokół mojego bólu, rozbijając je cichą intensywnością. Moje usta zadrżały, gdy zaczęłam mówić, a gdy już słowa zaczęły płynąć, przyszły niepowstrzymanym potokiem.

Przez to wszystko, słucha z intensywnością, która sprawia, że moja skóra mrowi. Bez przerywania, jego wyraz twarzy był zamyślony i życzliwy. Gdy skończyłam, uklęknął obok mnie, jego obecność stabilna i dodająca otuchy.

"Nosisz wielki ciężar," powiedział miękko. "Ale nie możesz pozwolić, by ich zdrada cię definiowała. Jesteś warta o wiele więcej niż ich kłamstwa i egoizm."

Te słowa dotknęły czegoś głęboko we mnie, nawet sprawiły, że przez chwilę poczułam błysk nadziei.

"Dziękuję," powiedziałam głosem ledwie głośniejszym od szeptu. Wycieram oczy, nagle świadoma tego, jak muszę wyglądać. "Nawet nie znam twojego imienia."

"Amen..." Zaczął bez namysłu i nagle urwał.

Siedząc obok mnie na schodach świątyni, tylko słodko się uśmiechnął, ale uśmiech nie dotarł do jego oczu.

"Amen?" Powtórzyłam jego słowa.

"Tak, Amen." Uśmiechnął się ponownie, z nutą tajemnicy w oczach. "Jak masz na imię, młoda damo? A może wolisz sposób, w jaki ja cię nazywam?"

Mały uśmiech pojawił się na mojej twarzy i po prostu odpowiedziałam, "Neferet."

"Ah, 'piękna'." Rozciągnął znaczenie mojego imienia jakby było komplementem, smakując każdy dźwięk z tym samym uśmiechem na ustach.

"Dziękuję, Amen," nie mogłam się powstrzymać, kontynuując jego mały żart, "twoje imię też brzmi bardzo... 'pewnie'."

W odpowiedzi na to, zaśmiał się szczerze, jego głos niski i urzekający, o bogatej barwie, która rezonowała głęboko.

"Opowiedz mi o twojej służbie Izydzie," powiedział spokojnie.

Jest coś kojącego w jego obecności, jak znajomy sen, którego nie mogę do końca pamiętać.

Z wahaniem pozwoliłam mu pokierować rozmową gdzie indziej. Złapałam się na tym, że pochylam się w jego stronę, nie tylko słysząc, ale czując każde jego słowo, jakby wypełniał przestrzenie, o których istnieniu nie wiedziałam.

Rozmawiamy przez całą noc. O wszystkim i o niczym. O marzeniach i przeznaczeniu i ciężarze rodzinnych oczekiwań. Nigdy mnie nie dotyka, ale jego obecność wypełnia wszystkie puste przestrzenie, które wyżłobił mój ból.

Niebo zaczyna jaśnieć, świt zbliża się jak nieunikniona prawda. Odwróciłam się do Amena, niechętna by zobaczyć koniec naszego wspólnego czasu.

"Czy zobaczę cię znowu?" zapytałam niepewnym głosem. "Twoje towarzystwo sprawiło mi... więcej radości niż potrafię wyrazić."

Wyraz twarzy Amena pochmurnieje, zawahał się. "To mało prawdopodobne," powiedział w końcu. "Bogowie tkają nasze losy w sposób, którego nie możemy przewidzieć. Ale będę pielęgnował tę noc, tak jak mam nadzieję, że ty będziesz."

Moje serce opada, ale inne uczucie wzrasta, gdy widzę jak wstaje - lekkomyślne, zdesperowane. Ukłucie smutku ściska moją pierś.

"W takim razie czy mogę prosić o jedną przysługę, zanim odejdziesz?"

"Cokolwiek," powiedział szczerym tonem.

"Pocałunek," powiedziałam, słowa wypadły, zanim zdążyłam je przemyśleć. "Pocałunek na pożegnanie. Może pomoże uleczyć moje serce i posłuży jako... mała zemsta za zdradę, której doznałam."

Coś niebezpiecznego błyska w jego oczach. Studiuje mnie przez długą chwilę, po czym powoli wyciąga rękę, by musnąć palcem mój policzek.

"Jesteś pewna, że to mądre?"

"Nie." Pochylam się w jego dotyk. "Ale nie chcę być teraz mądra."

Pierwsze muśnięcie jego ust jest delikatne, niepewne. Ale potem - boginie, dopomóżcie - rozchylił moje wargi swoim gorącym językiem i świat eksplodował ogniem. Jego dłoń wplata się w moje włosy, przyciągając mnie bliżej. Moje palce zaciskają się na jego ramionach, czując twarde mięśnie pod rozgrzaną skórą.

Potem Amen pogłębił nasz pocałunek i położył mnie na kamiennej podłodze świątyni, górując nade mną w drapieżny sposób. Mój oddech uwiązł w gardle od nagłego napięcia, które zebrało się w moim brzuchu.

To jak bycie pochłoniętym przez płomień, jak tonięcie w słodkim winie. To jest...

Nagle się odsuwa, trzymając mnie niemal na wyciągnięcie ramienia. Jego oddech jest urywany, oczy ciemne od czegoś, co sprawia, że całe moje ciało drży.

"Jeśli będziesz tak na mnie patrzeć," mówi szorstko, "jeśli pochylisz się w moją stronę jeszcze raz... nie będę miał wyboru, jak tylko znaleźć cię i dokończyć to, co zaczęliśmy."

Oniemiała, nie mogę odpowiedzieć i tylko otwieram usta próbując znaleźć słowa, gdy on wstaje i odsuwa się.

"Niech bogowie ci błogosławią, słodki kwiecie lotosu. Niech znajdziesz szczęście, na które zasługujesz."

Potem znika, zostawiając mnie bez tchu i płonącą na schodach świątyni.

Czekaj, czy on właśnie nazwał mnie 'słodkim kwiatem loto-'

Hałas zza świątyni przywraca mnie do rzeczywistości. Wstaję na drżących nogach by to sprawdzić, choć każda część mnie krzyczy, by pobiec za Amenem.

Moje serce zatrzymuje się. Kiya stoi w cieniu, jej idealna twarz wykrzywiona w złośliwym uśmiechu.

Odwracam się, nie mogąc na nią patrzeć, i zaczynam iść do domu. Ale jej szybkie kroki podążają za mną.

"Moja droga siostro." Jej głos sączy słodką truciznę. "Co by powiedział Ojciec, gdyby wiedział, że jego pobożna córka całuje się z nieznajomym w świątyni?"

The Pharaoh's Favorite

The Pharaoh's Favorite

100 Rozdziały

close

Ustawienia

close

A-
A+

Georgia

Arial

Cabin

T

T

T

pl

Polski

pl
book

100

Treść

settings