5th Street: Noah autor Elizabeth Reyes

passion

My Passion

Działanie

Chicklit

Fantazja

Nowa dorosła

Paranormal miejski

Romans

Parno

Thriller suspens

YA/Nastolatki

Biblioteka
searchsearch
plpl

PL

Discover
/
Gorące
/
5th Street: Noah
5th Street: Noah

5th Street: Noah

Parno

dot
eye

10.2K

Opis

974faade-7b7c-46ac-a36d-ddb48a641628

Słodki
Romans
Druga szansa
Zaciekłość
Od przyjaciół do kochanków

Rozdział 1

Dec 5, 2025

Noc, kiedy Veronica Cruz modliła się, aby jej matka umarła, nie wyobrażała sobie, że matka nie obudzi się następnego ranka – ale tak się stało. Zmarła we śnie, w tym samym domu, w którym Veronica była teraz skazana spędzić resztę życia samotnie.

To było sześć miesięcy temu. Od tamtej pory istnienie Veroniki sprowadzało się do budzenia się w cichym domu i bezcelowego krążenia od łóżka do sofy w salonie, do kuchennego stołu, aż nadszedł czas, by znów wczołgać się do łóżka i zacząć wszystko od nowa.

Matka zostawiła jej pokaźny fundusz powierniczy pod warunkiem, że dom nigdy nie zostanie sprzedany. Dom, który był w rodzinie od pokoleń, miał pozostać w rodzinie przez co najmniej sto lat, albo dopóki nie zabraknie nikogo, komu można by go przekazać. Chyba że dożyje ponad stu lat, to raczej stanie się to szybciej, bo posiadanie dzieci wymagało męskiego towarzystwa, a poznanie mężczyzny wymagało wychodzenia z domu na coś więcej niż tylko zakupy spożywcze. Mimo to obiecała matce na łożu śmierci, że nigdy nie sprzeda domu.

Jako jedynaczka, dom, który był już spłacony, należał teraz do niej, wolny i niezadłużony. Najbliższą krewną była ciotka, o której matka wspomniała zaledwie kilka razy. Ojca nigdy nie poznała, więc nie miała pojęcia, czy ma rodzinę z jego strony.

W wieku dwudziestu ośmiu lat Veronica czuła się jak stara panna. Oczywiście większość uznałaby ją za zbyt młodą na starą pannę, ale lata poprzedzające śmierć matki postarzyły ją na wiele sposobów. Kiedy dowiedziała się o raku i o tym, jak mało czasu zostało jej matce, rzuciła wszystko. Wzięła urlop z pracy jako dyrektorka ds. kadr w lokalnym college’u – pracy, którą kochała – by opiekować się matką na pełen etat. Jej życie towarzyskie przez ponad dwa lata praktycznie nie istniało.

Kiedy matka odeszła, Veronica była o czterdzieści funtów cięższa i całkowicie pozbawiona energii, by wrócić do prawdziwego świata. Nie miała ochoty wracać do pracy tak wyczerpana i w tak złej formie. Czuła się, jakby postarzała się o dziesięć lat i była cięższa niż kiedykolwiek wcześniej – więc nie miała zamiaru pokazywać się tam znowu. Śmierć matki nie tylko wyczerpała ją fizycznie, ale też odebrała jej ducha. Nie była już tą pełną celów i ambicji młodą kobietą, którą kiedyś była.

Strata mamy w taki sposób, patrzenie jak więdnie w ogromnym bólu bez możliwości pomocy, na zawsze ją naznaczyło. Była zła na Boga i nie widziała powodu, by próbować być jeszcze aktywną członkinią społeczeństwa. Jaki to miało sens, skoro wszystko można tak po prostu utracić?

Głośne pukanie do drzwi wyrwało Veronicę z ponurych myśli. Już wiedziała, kto to, i przewróciła oczami, zwlekając się z sofy, by otworzyć drzwi.

Jej najlepsza przyjaciółka Nellie uśmiechnęła się szeroko, gdy tylko Veronica otworzyła drzwi. „Zgadnij, co nam załatwiłam?” Uniosła w górę coś, co wyglądało na bilety.

„Mówiłam ci”, powiedziała Veronica, już kierując się z powrotem na swoją ulubioną sofę. „Nie idę na żadne filmy, koncerty ani żadne wydarzenie, które wymaga ode mnie przebywania wśród ludzi. Jestem krową, Nellie. Nawet nie mam już ubrań, które by na mnie pasowały.”

„Masz dresy?”

„To wszystko , co mam.” Pociągnęła za materiał spodni dresowych, które miała na sobie. „Od miesięcy nie kupiłam nic innego. Tylko w to mogę wcisnąć mój tłusty tyłek i nie zamierzam kupować niczego w tym upokarzającym rozmiarze.”

„To świetnie,” powiedziała Nellie, „bo to są tygodniowe karnety na siłownię na Fifth Street.”

Veronica wytrzeszczyła oczy. „Siłownia?” Nie wiedziała nawet, że na Fifth Street jest siłownia.

„Tak, siłownia. Wstawaj. Idziemy.” Nellie chwyciła ją za rękę i pociągnęła. „Mam dość twojego używania wagi jako wymówki, żeby zaszyć się przed światem. Pójdziemy razem.”

Veronica jęknęła, wstając z sofy. „Nie wiedziałam, że na Fifth Street jest siłownia. Na pewno?” Wzięła bilety od Nellie. Wyglądały bardzo amatorsko – wydrukowane na zwykłym papierze i nawet trochę nierówno wycięte. „Skąd je masz?”

„Nie twoja sprawa. Wiedziałam, że nie będziesz chciała iść do tej zatłoczonej siłowni w centrum handlowym, pełnej tych ludzi , od których tak się odcinasz.” Popchnęła Veronicę w stronę drzwi. „To jest mniejsza, osiedlowa siłownia, ale są na tyle mili, że oferują darmowe tygodniowe karnety. Zrobimy tydzień, a potem – w zależności od tego, jak się poczujesz – możemy się zapisać na dłużej.”

Veronica próbowała zaprotestować, że nie ma torby na siłownię, ale jak zwykle Nellie była o krok przed nią. „W aucie mam wszystko, czego potrzebujemy. Weź tylko klucze i portfel. Bez wymówek.”

Od miesięcy Nellie robiła wszystko, by wyciągnąć Veronicę z dołka i Veronica nie chciała brzmieć niewdzięcznie. Szczerze wątpiła, czy da radę zrobić choć jedno pajacyka bez omdlenia, ale postanowiła zrobić przyjaciółce tę uprzejmość. Prawda była taka, że naprawdę musiała schudnąć.

W drodze Nellie opowiadała jej o siłowni. Jej mąż teraz chodził do dużej siłowni przy centrum handlowym, ale kiedyś trenował kickboxing właśnie w tej na Fifth Street. Mówił, że jest na tyle mała, że Veronica nie poczuje się przytłoczona. Wspaniale. Nellie powiedziała mężowi, w jaką tłustą, żałosną pustelnicę się zmieniła. „Więc kiedy facet pod supermarketem dał mi te karnety, pomyślałam, że to będzie idealne.”

Veronica nawet nie próbowała być tak podekscytowana jak Nellie; choć podejrzewała, że to trochę gra. Były najlepszymi przyjaciółkami od dzieciństwa i Nellie robiła wszystko, by pocieszyć Veronicę po śmierci matki. Jedno, co Veronica wiedziała o Nellie, to że ta nienawidzi ćwiczyć. Więc jak zwykle był to zupełnie bezinteresowny gest z jej strony, wszystko po to, by wyciągnąć Veronicę z jaskini, którą nazywała domem. To był jeden z powodów, dla których Veronica tak bardzo kochała i ceniła swoją przyjaciółkę.

Kiedy dotarły na miejsce, obie były zaskoczone, że nie było tam żadnych innych kobiet. Veronica zerknęła na bilet, który trzymała w ręku. „Na pewno to nie jest siłownia tylko dla mężczyzn?”

Nellie sama nie wyglądała na przekonaną, ale szybko zaprzeczyła. „To głupie. Nigdy nie słyszałam o siłowni tylko dla mężczyzn.”

„Ja słyszałam.”

„Po co ten facet miałby mi dawać wejściówki, gdyby to była siłownia tylko dla facetów?”

Veronica rozejrzała się. To miejsce bardzo różniło się od siłowni w centrum handlowym, to na pewno. Na początek – aż się prosiło o porządne malowanie. Na jednym końcu sali stało kilka bieżni i stepperów, na drugim cztery ławki do wyciskania i hantle, była też maszyna do wiosłowania, mnóstwo worków treningowych i wielki ring bokserski pośrodku. To zdecydowanie była siłownia dla bokserów.

Podążyła za Nellie do mężczyzny z klipbordem, który stał przy workach, i pokazała mu wejściówki. „Jesteśmy tu na darmowy tydzień treningów.”

Był starszym facetem z pełną głową siwiejących włosów. Obejrzał je obie i uśmiechnął się kpiąco. „Trenowałyście kiedyś?”

Veronica wciągnęła brzuch i wyprostowała się. Wydawało się to dawno temu, ale kiedyś grała nawet w drużynie tenisowej na studiach. Zanim jej mama zachorowała, regularnie grała z koleżankami. Teraz bała się, co się z nią stanie po byle jakim treningu.

„Nie, nie bardzo, ale przyszłyśmy zacząć,” powiedziała Nellie, z podniesioną brodą.

Mężczyzna zerknął w stronę otwartych drzwi, w których kilku facetów wychyliło głowy i patrzyło w ich stronę. Gdy tylko zobaczyli, że na nich patrzy, natychmiast schowali się z powrotem. Veronica usłyszała ich śmiech. Cudownie. Już były wyśmiewane, a nawet nie zaczęła jeszcze trząść tłuszczem. To będzie gorsze, niż sobie wyobrażała. Veronica wymieniła spojrzenia z Nellie, zanim obie zwróciły się z powrotem do faceta przed sobą.

Mężczyzna sięgnął do pudełka obok siebie i wyjął dwa klipbordy z małymi kartkami. „Przeczytajcie i podpiszcie to. Zobaczę, co da się zrobić.” Odszedł w stronę tych samych drzwi, przy których śmiali się tamci.

Veronica pociągnęła Nellie za ramię. Już zaczęła czytać coś, co wyglądało na oświadczenie o odpowiedzialności. „Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł.”

„Przestań.” Ton Nellie był stanowczy. „Robimy to przynajmniej przez tydzień. Nie możesz ciągle kisić się w tym domu, Roni. Nie pozwolę na to.”

Myśl, że któryś z tych młodych facetów, którzy już je wyśmiewali, będzie stał nad nią i trenował ją, podczas gdy ona ledwo przeżyje kilka brzuszków, zaczęła ją naprawdę panikować. „Może po prostu mogłybyśmy codziennie chodzić na spacer, wiesz, do parku. Same sobie zrobimy trening.”

Nellie uniosła brew. „Nie, nie wymigasz się. To tylko tydzień. Potem zdecydujemy, co dalej. Ale teraz – robimy to.”

Veronica westchnęła, poddana. Nellie nie ustąpi. Veronica znała ją na tyle, by wiedzieć, że jak już się uprze, nie zmieni zdania. Gdy tylko podpisała oświadczenie, spojrzała w górę i zobaczyła, jak do tego samego pokoju, gdzie poszedł ich rozmówca, wchodzą jeszcze dwaj młodzi mężczyźni, po czym znów usłyszała śmiech. Żołądek zacisnął się jej jeszcze bardziej. Wiedziała, że wyjście z domu było błędem.

~*~

Zdeterminowany, by przekonać Jacka, że jest gotowy, by zacząć trenować innych, Noah wszedł do biura siłowni z wyraźnym zamiarem. Gdy tylko on i Gio weszli, faceci już obecni zaczęli się śmiać. Noah zmarszczył brwi. „Z czego się śmiejecie?”

Nikt nic nie powiedział. Abel uśmiechnął się kpiąco i wyszedł z biura. Hector ledwo się powstrzymywał. Tylko Jack nie śmiał się. Trzymał klipbord i podał go Noahowi. „Chcesz trenować, Quintanilla? Masz dziś szczęście. Są tam dwie osoby, które przyszły z darmowymi tygodniowymi wejściówkami. Masz tydzień, żeby mi udowodnić, że dasz radę.”

Noah nie mógł uwierzyć. Przez prawie rok próbował przekonać Jacka, że może być trenerem, takim jak ci, których Jack wybierał z najwyższą starannością. Najpierw Jack powiedział, że da mu szansę, gdy skończy dziewiętnaście lat; potem, gdy skończył dziewiętnaście prawie rok temu, były tylko kolejne wymówki. Jack zatrudnił go lata temu jako chłopaka od utrzymania porządku. Płaca nie była wysoka, ale mógł dzięki temu trenować na siłowni i ćwiczyć z bokserami za darmo. W zamian dbał o sprzęt, sprzątał, wrzucał ręczniki do pralki, potem do suszarki, przecierał maszyny – nic trudnego.

Po latach obserwowania innych trenerów wiedział, że dałby radę, a zarobki byłyby dużo lepsze niż na stanowisku konserwatora. Ponieważ kontuzja ramienia wyłączyła go z boksu na co najmniej kolejne trzy miesiące, przejście na zawodowstwo lub choćby półzawodowstwo, gdzie mógłby zacząć zarabiać na walkach, przesuwało się jeszcze dalej. Potrzebował tych pieniędzy teraz.

Noah rzucił torbę na podłogę i spojrzał na klipbord, wciąż się uśmiechając. To była standardowa karta treningowa.

„To zupełni nowicjusze,” powiedział Jack. „Będziesz miał z nimi roboty.”

„Trenują do boksu?” Noah zerknął na Hectora, który przyłożył pięść do ust, tłumiąc śmiech. „A z tobą co?”

„Nic.” Ledwo wykrztusił to słowo, po czym szybko wyszedł z biura.

Gio wyszedł z toalety. Od razu tam poszedł, więc wszystko go ominęło. „Gotowy na trening?” zapytał.

„Nie.” Noah uśmiechnął się, pokazując mu klipbord. „Dziś ja będę trenował innych.”

Brwi Gio poszły w górę. „Serio?”

„Czekają na ciebie,” powiedział Jack. „Lepiej idź już.”

Noah mrugnął do Gio, który wciąż wyglądał na zaskoczonego, ale uśmiechnął się. Jeśli ktoś wiedział, jak bardzo Noah chciał zostać trenerem, to właśnie Gio. Wiedział nie tylko, jak bardzo mu na tym zależało, ale jak bardzo potrzebował tej podwyżki. Odkąd skończył osiemnaście lat, płacił rodzinie zastępczej za możliwość pozostania z nimi. Upierali się, że nie musi im płacić, ale nie czuł się z tym dobrze.

Kiedy skończył osiemnaście, państwo przestało im płacić za jego pobyt, a oni mieli jeszcze czworo innych przybranych dzieci i dwójkę własnych, więc wiedział, że tych pieniędzy potrzebują. Nawet przeniósł się do ich garażu, żeby zrobić miejsce dla nowego przybranego dziecka, które wzięli pod opiekę, gdy już nie dostawali za niego pieniędzy, ale tak naprawdę chciał mieć swoje własne miejsce. To nie było możliwe przy wypłacie chłopaka od sprzątania.

Siłownia była jak zwykle zatłoczona, a tego wieczoru, gdy wszedł, zauważył tam dwie kobiety. To było rzadkością. Chociaż nie była to siłownia wyłącznie dla mężczyzn, znana była głównie jako bokserska. Kobiety pojawiały się od czasu do czasu, ale zwykle z ukrytymi zamiarami—przychodziły na polowanie. Większość kobiet, podobnie jak większość dziewczyn, z którymi się spotykał, wolała bardziej ekskluzywną siłownię w centrum handlowym.

Rozejrzał się, wychodząc z biura, szukając swoich potencjalnych podopiecznych. Zobaczył dwóch nieznanych facetów okładających worek. Bywał tu prawie codziennie, więc znał niemal wszystkich członków, dlatego uznał, że te dwie nowe twarze to właśnie oni. Wychylając się z powrotem do biura, zapytał: „To ci dwaj przy workach?”

„Nie”, odparł Jack, wychodząc i stając obok niego. „To te kobiety, które będziesz trenował.” Wskazał na dwie kobiety, które zauważył chwilę wcześniej.

Nagle Noah zrozumiał, dlaczego faceci się wcześniej śmiali. Odwrócił się do Jacka, zastanawiając się, czy to jakiś żart. Jack wzruszył ramionami. „Przyszły się szkolić. Więc trenuj je.”

„Boks?”

Noah znał dziewczyny, które boksowały, ale te dwie kobiety nie wyglądały na przygotowane do tego. Nawet nie były odpowiednio ubrane. Luźne dresy nie nadadzą się na ring.

„Nie wiem. Nic nie mówiły. Idź się dowiedz.”

Noah zmierzył Jacka wzrokiem. Jeśli to miał być żart Jacka, naprawdę się wkurzy.

„Co?” zapytał Jack. „Naprawdę chciałem dać ci szansę na trenowanie w tym tygodniu. Akurat dziś się pojawiły i nie mam nikogo innego dostępnego. Są kobietami. I co z tego?” Uśmiechnął się kpiąco. „Może nawet coś z tego będzie.”

Noah wciąż patrzył groźnie. „Ha, ha.” Obie wyglądały na wystarczająco dorosłe, by mogły być mężatkami od lat. „Pewnie przyszły zrzucić kilogramy po ostatnim dziecku.”

W końcu odwrócił wzrok od Jacka i spojrzał w stronę kobiet, które stały niepewnie przy drzwiach. Ta masywniejsza zdawała się powoli przesuwać bliżej wyjścia.

„Idź tam, zanim się rozmyślą.”

Niechętnie oddalił się od Jacka i ruszył w stronę obu kobiet. Gdy do nich podszedł, niższa, myszkowata uśmiechnęła się szeroko, podczas gdy ta większa stała nieco z tyłu, nie kryjąc swojego skrępowania. Wyciągnął rękę do tej myszkowatej. „Hej, jestem Noah. Słyszałem, że przyszłyście na trening.”

Uścisnęła mu dłoń. „Nellie,” odpowiedziała, a potem wskazała na koleżankę. „A to moja przyjaciółka Ron—” Urwała, gdy przyjaciółka posłała jej spojrzenie. „Yyy, Veronica.”

Veronica podała mu rękę, ledwo nawiązując kontakt wzrokowy, po czym natychmiast odwróciła wzrok.

„Chcemy się trochę poprawić. Żadna z nas nie ćwiczyła od dawna, więc musisz być dla nas łagodny,” powiedziała Nellie, wręczając mu klipy z podpisanymi oświadczeniami.

Noah wziął je, śmiejąc się. „Nie ma takiej opcji.” Zauważył, że oczy Veroniki zrobiły się jeszcze większe, ale nie zamierzał niczego ukrywać. Jeśli miał udowodnić Jackowi swoją wartość, doprowadzenie tych dwóch nieprzygotowanych kobiet chociaż do minimalnej formy byłoby nie lada wyczynem. „Może to potrwać dłużej niż tydzień, ale Jack ma naprawdę przystępne stawki. A jak ładnie poprosicie, może nawet przedłuży darmowy okres próbny o kilka tygodni.”

Obie kobiety spojrzały na niego, po czym wymieniły się porozumiewawczymi spojrzeniami. Nellie wzruszyła ramionami. „Brzmi dobrze.”

„No to super.” Uśmiechnął się, starając się brzmieć pewniej, niż się czuł. „Zaczynajmy. Chodźcie za mną.”

Zaczął wypisywać arkusze treningowe, notując ich imiona na górze każdego z nich. Gdy dotarli do wagi, odwrócił się do szeroko otwartej z wrażenia Nellie, a twarz Veroniki niemal zbladła. „Jakiś problem?”

„Będziesz nas ważył?” zapytała Nellie, która jak dotąd była rzeczniczką obu.

„No tak. Jak inaczej dowiemy się na koniec tygodnia, czy coś zgubiłyście?”

Veronica pokręciła lekko głową, ale w końcu się odezwała. „Nie chcę się ważyć, jeśli ci to nie przeszkadza, Noah.”

Dopiero wtedy Noah uświadomił sobie, że to pierwszy raz, gdy ją usłyszał. Jej głos był głęboki, chrapliwy i zbyt stanowczy. Uśmiechnął się, zauważając jeszcze jedną rzecz. Była podobnego wzrostu co Nellie, ale z pewnością nie była myszkowata. To nie tylko przez jej sylwetkę. Mocno zarysowane brwi nadawały jej bardzo pewny siebie wygląd, wręcz zbyt pewny. Chociaż w tej chwili był pewien, że chodziło o coś innego. Próbowała uniknąć ważenia. Nie ma mowy. Jeśli miał to robić, to porządnie.

„Właściwie to nie w porządku, Veronica. To część treningu; muszę monitorować wasze postępy.”

Skrzyżowała ręce na piersi, zmieniając pozycję, a jej brew uniosła się jeszcze wyżej. „Nie stanę na tej wadze.”

„No co ty, Roni,” powiedziała Nellie, zdejmując buty. „Co za problem? Ja pójdę pierwsza.”

Roni? Noah zignorował imię, ale musiał się uśmiechnąć, widząc zrezygnowaną minę Veroniki. Podszedł bliżej, żeby ustawić odważniki na wadze i zanotował wagę Nellie—mniej więcej tyle, ile się spodziewał przy jej wzroście i sylwetce—sto trzydzieści dziewięć. „O rany. Naprawdę schudłam kilka kilo.” Odwróciła się do Noaha, jej uśmiech zgasł, gdy zobaczyła jego obojętny wyraz twarzy. „Wiem, że powinnam stracić więcej.”

„Dobrze, że tu jesteś,” powiedział Noah, ustawiając wagę z powrotem na zero. Zwrócił się do Veroniki. „Twoja kolej.”

„Nie stanę na tym ustrojstwie.”

„Popatrz.” Oparł clipboard o nogę. „Mogę praktycznie zgadnąć twoją wagę samym spojrzeniem. Może lepiej poznać dokładną liczbę?”

„Bo ja nie stanę na tej wadze. Zgaduj sobie do woli.”

Noah patrzył na jej uparte, zaciśnięte usta. „Dobra—sto sześćdziesiąt.”

Jej szczęka opadła na moment, wyglądała na naprawdę oburzoną, ale szybko się opanowała.

„Obie wiecie, jak się rozciągać, prawda?” Nellie skinęła głową, Veronica nawet na niego nie spojrzała. „Świetnie. Zacznijcie rozciąganie na stojąco. Zaraz przyniosę maty, żebyście mogły też rozciągać się na podłodze.”

Jeszcze raz spojrzał na Veronikę, która wyraźnie była urażona jego szacowaniem wagi. Powinna być wdzięczna. Był łagodny. Choć powiedział sto sześćdziesiąt, zapisał sto sześćdziesiąt pięć. Wracając do pomieszczenia ze sprzętem po maty, zaklął pod nosem na Jacka. To będzie naprawdę długi tydzień.

5th Street: Noah

5th Street: Noah

29 Rozdziały

close

book

29

Treść

add to library button

Zapisz

Passion Exclusives

Hiding My Twin Pups From their Alpha Dad

Felicia znajduje sie w pulapce bez milosci w malzenstwie z zimnym i despotycznym Alfa Damienem. Mimo nadziei, ze dziecko zmiekczy jego serce, jej swiat rozpada sie, gdy odkrywa jego namietna milosc do innej kobiety. Zlamana, lecz zdeterminowana, Felicia domaga sie rozwodu. Piec lat po odejsciu od poteznego meza Alfy Felicia prowadzi spokojne zycie z blizniaczymi synami, ukrywajac sie przed przeszloscia. Ale gdy Festiwal Pelni Ksiezyca stawia ja twarza w twarz z Damienem, ojcem jej dzieci, wszystko sie zmienia.

Czytaj

Romans

Hiding My Twin Pups From their Alpha Dad

The Chosen Luna: Alpha’s Unwanted Daughter

Isla Thorne zawsze byla wyrzutkiem swojej watahy, rozczarowaniem dla swoich rodzicow Alf i zagadka dla wszystkich innych. Jako corka poteznych przywodcow watahy Midnight Crest, powinna miec przed soba obiecujace zycie - ale jej siostra blizniaczka, Seraphine, zadbala o to, by tak sie nie stalo. Rozpowszechniajac plotki o tym, ze Isla nie posiada wilka, Seraphine trzymala ja w cieniu, praktycznie jako wieznia we wlasnym domu. Pomimo pogardy rodziny i okrucienstwa siostry, Isla skrywa jeden cenny sekret: dzikiego wilka o imieniu Lira, ktory pojawil sie w chwili desperacji w jej osiemnaste urodziny. Kazdego dnia Isla czeka na swojego partnera - jedyna osobe, ktora jej zdaniem moglaby pokochac ja bezwarunkowo i byc moze nawet uwolnic z tego zycia pelnego wstydu. Ale w miare uplywu miesiecy nadzieja gasnie, a dreczenie ze strony Seraphine nasila sie. Kiedy niebezpieczna zdrada siostry zmusza Isle do wygnania, odkrywa ona, jak daleko jej rodzina jest w stanie sie posunac, by utrzymac ja w ukryciu - prawda, ktora wstrzasa nia do glebi. Kierowana wola przetrwania, Isla ucieka, znajdujac sie samotna i niepewna na ziemiach lotrow poza terytorium swojej watahy. Ale gdy jej wiez z Lira sie umacnia, zdaje sobie sprawe, ze przetrwanie moze byc jej jedynym wyborem. Stawiajac czola niebezpieczenstwom ze strony zarowno lotrow, jak i lowcow, Isla wyrusza w podroz, ktora wystawi ja na proby, jakich nigdy sie nie spodziewala. Z kazdym krokiem odkrywa tajemnice dotyczace swojej rodziny, mocy i przeznaczenia. Czy jednak odnajdzie zycie, o ktorym zawsze marzyla, czy moze przeszlosc dogoni ja w najbardziej brutalny sposob? Gdy Isla zapuszcza sie w nieznane, los ujawni, ze byc moze byla przeznaczona do czegos wiekszego, niz kiedykolwiek sobie wyobrazala.

Czytaj

Paranormal miejski

The Chosen Luna: Alpha’s Unwanted Daughter

I Wanna Ruin Our Friendship

Zawsze bylam "ta cicha, kujonka". Dziewczyna z nosem w ksiazce, ktorej ludzie prawie nie zauwazaja. Ale moj swiat jest o wiele bardziej skomplikowany, niz sie wydaje. Widzicie, jestem absolutnie, beznadziejnie zakochana w moim najlepszym przyjacielu, Loganie Reyesie-bad boyu, ktorego wszyscy pragna, ale nikt nie potrafi przy sobie zatrzymac. A on nie ma o tym pojecia. Z Loganem przyjaznimy sie od zawsze. Przekomarzamy sie, smiejemy i jestesmy blisko. Ale dla niego jestem po prostu Emma, dziewczyna, ktorej zwierza sie ze wszystkiego-z wyjatkiem jego nowych romansow, jak na przyklad z Vanessa, szkolna krolowa pszczol. Ma ona oko na Logana i wszyscy o tym wiedza. Tymczasem Logana i mnie laczy ta dziwna, niewypowiedziana chemia, ktorej nie moge zignorowac, nawet jesli udajemy, ze to nic wielkiego. Ale wszystko zmienia sie w noc, gdy zostalam wciagnieta w gre w butelke na imprezie u Vanessy. Kiedy butelka wskazuje na Logana, caluje mnie na oczach wszystkich-i nagle, jakbym zobaczyla Logana w zupelnie nowym swietle, a on zaczal patrzec na mnie inaczej. Teraz zwraca na mnie uwage w sposob, ktory jest niepokojacy, ekscytujacy i absolutnie zakazany. I wlasnie wtedy, gdy mysle, ze moge to zignorowac, Logan zaczyna mnie adorowac-bez zahamowan, wbrew wszystkim zasadom, ktorymi sie kierowal i mimo zyczen jego tak zwanej dziewczyny. Teraz jestem zlapana w wir plotek, zazdrosci i emocji, z ktorymi ledwo sobie radze. Logan lamie dla mnie swoje wlasne zasady, a im bardziej probuje mu sie opierac, tym bardziej czuje sie przyciagana. Ale gdy balansujemy na granicy miedzy przyjaznia a czyms o wiele bardziej niebezpiecznym, moje serce-i jego-sa na linii ognia.

Czytaj

Nowa dorosła

I Wanna Ruin Our Friendship

The Double Life of My Pregnant Ex-Wife

Carmen Venetti myslala, ze ma wszystko: wplywowego meza, kwitnace imperium i sile, by to wszystko utrzymac. Jednak gdy na horyzoncie ponownie pojawia sie Arianna De Luca, przebiegla i piekna byla kochanka Marco, ich dotad nienaruszalne malzenstwo zaczyna sie rozpadac. Arianna twierdzi, ze przybyla, by pomoc rodzinie Venetti pokonac wrogow, lecz jej prawdziwe motywy sa rownie niebezpieczne, co tajemnicze. Gdy Marco coraz bardziej wikla sie w siec manipulacji Arianny, Carmen staje przed niemozliwym wyborem. Bedac w ciazy i z zlamanym sercem, opuszcza zycie, ktore tak zaciekle chronila, przysiegajac, ze uchroni swoje nienarodzone dziecko przed jadowitym chaosem grozacym ich unicestwieniem. Jednak nieobecnosc Carmen tylko poglebia upadek Marco w pulapke Arianny. Oslepiony ambicja i przesladowany szeptami zdrady, Marco ignoruje znaki ostrzegawcze i pozwala Ariannie coraz mocniej zaciskac piesc na swoim imperium. Tymczasem Arianna prowadzi niebezpieczna podwojna gre - potajemnie sprzymierza sie z rodzina De Luca i knuje, by odebrac tron Venetti dla siebie. Gdy zaufanie sie rozpada, a sojusze ulegaja zmianie, Carmen i Marco zostaja wciagnieci w ryzykowna walke o lojalnosc, milosc i przetrwanie. Czy Marco odkryje prawdziwe intencje Arianny, zanim bedzie za pozno, czy tez jej intrygi zniszcza wszystko, co stworzyli Venetti - wlacznie z ich szansa na rodzine? W swiecie, gdzie wladza jest smiertelnie niebezpieczna, a zdrada stanowi ostateczna bron, pytanie nie brzmi tylko, kto przetrwa - lecz kto wyjdzie na szczyt.

Czytaj

Romans

The Double Life of My Pregnant Ex-Wife

passion favicon

My Passion

Gatunki

O Nas

Kontakt

Polityka Zwrotu

Polityka Prywatności

Warunki Użytkowania

Polityka Cookies

Zainstaluj Aplikację

get app on google play img
get app on app store img

Copyright © 2026 Passion

XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101