

Opis
"Ja, Tyler Xander, przyszly przywodca watahy srebrnego ksiezyca, niniejszym odrzucam ciebie, Aurore Watson, jako moja partnerke i Lune watahy srebrnego ksiezyca," powiedzial z szyderczym usmiechem chlopak, ktorego kochalam od pierwszego roku szkoly, podczas gdy jego beta przyciskal mnie do sciany. Moje i tak juz slabe serce rozpadlo sie na tysiac kawalkow, a przez cialo przeszedl fizyczny bol. Nogi sie pode mna ugiely, gdy probowalam utrzymac sie w pionie. "Nie ma tu zadnej konkurencji, dziewczyno. Powinnas odejsc, Tyler jest moj!" wtracila Debbie, owijajac sie wokol mojego przeznaczonego partnera. To ja - Aurora. I witajcie w moim zyciu...
Rozdział 1
Sep 2, 2025
Z perspektywy Aurory
Ranące słowa odbijały się echem w mojej głowie raz za razem.
"Ja, Tyler Xander, przyszły przywódca watahy Srebrnego Księżyca, niniejszym odrzucam ciebie, Aurorę Watson, jako moją partnerkę i Lunę watahy Srebrnego Księżyca," powiedział z uśmieszkiem facet, którego kochałam od pierwszego roku szkoły, podczas gdy jego beta przyciskał mnie do ściany.
Moje i tak już słabe serce rozpadło się na tysiąc kawałków, a przez ciało przeszedł fizyczny ból.
Nogi się pode mną ugięły, gdy próbowałam utrzymać się w pionie.
"Nie ma tu żadnej konkurencji, dziewczyno. Powinnaś odejść, Tyler jest mój!" wtrąciła Debbie, owijając się wokół mojego przeznaczonego partnera.
To bolało.
Bardzo.
Co bolało jeszcze bardziej, to gdy Tyler przyciągnął Debbie, dziewczynę, której najbardziej nienawidziłam, do swojej piersi i pocałował ją z taką pasją i pożądaniem.
Mnie nigdy by tak nie pocałował. Nigdy.
Jak mógł mi to zrobić? Miałam być jego przeznaczoną partnerką. Nie ta wstrętna dziewczyna, którą wszyscy w szkole zdawali się kochać i uwielbiać. Była traktowana jak królowa w szkole.
Cóż, może nią była. Może.
Spojrzałam na nią ze złością. Chciałam wybić życie z jej sztucznego wizerunku. To była dziewczyna, która zabrała mi wszystko, która zamieniła moje życie w piekło, odkąd tylko pamiętam - od kiedy trafiłam do tej szkoły.
"Nie zasługujesz na takie dobre rzeczy w swoim żałosnym życiu. Nawet twoja własna rodzina tobą gardzi, a ja gardzę tobą jeszcze bardziej." dodał Alfa Tyler ze śmiechem, przyciągając Debbie jeszcze bliżej.
"Chodź, kochanie. Wynośmy się stąd. Tak tu śmierdzi, że chyba będę chora." powiedziała Debbie, udając odruch wymiotny. Nienawidziłam jej bardziej niż czegokolwiek na świecie, bardziej niż nawet nienawidziłam siebie w tamtym momencie.
Wiedziała, co robi i wiedziała, że wygrała. Zdobyła miłość mojego życia. Uśmiechając się złośliwie, odeszła trzymając się za rękę z alfą Tylerem. Jego beta brutalnie mnie puścił i upadłam na ziemię bez emocji. Nie zamierzałam dać im ani nikomu innemu satysfakcji zobaczenia moich łez, mimo że naprawdę chciałam płakać.
O nie. Wiedziałam, że muszę być silniejsza niż to.
"Bogini księżyca musiała być szalona, żeby sparować sukę taką jak ty z naszym alfą." zaśmiał się beta, odchodząc z powrotem do cienia swojego alfy. Spojrzałam na nich gniewnie, gdy znikali w oddali.
"Pożałujecie wszystkiego, co mi zrobiliście," wymamrotałam pod nosem. Obiecałam sobie, że pewnego dnia zapłacą za to. Po prostu to wiedziałam.
Mała postać podbiegła do mnie i uklękła przede mną. "Wszystko w porządku?" Spojrzałam, żeby zobaczyć kto to. To była Amaya, jedna z omeg. Zostałyśmy dobrymi przyjaciółkami przez te lata. Nie byłam omegą, ale byłam traktowana gorzej niż one przez ludzi, którzy powinni się o mnie troszczyć.
Dziś były moje osiemnaste urodziny i obudziłam się taka podekscytowana, że znajdę swojego partnera. Możesz więc sobie wyobrazić, jakie było moje rozczarowanie, gdy dowiedziałam się, że alfa Tyler jest nowym alfą naszej watahy.
Alfa Tyler był przepiękny, wysoki, z ciemnymi włosami i uśmiechem, który sprawiał, że każdy padał na kolana. Miał wygląd, ale nosił serce, które nie dbało o nic poza swoimi samolubnymi zachciankami i potrzebami.
Nie miałam pojęcia, jak bogini księżyca mogła sparować mnie z takim partnerem. Nienawidził mnie i nigdy nie byłabym wystarczająco dobra dla kogoś tak potężnego jak on.
Nie jestem brzydka, ale też nie jestem Debbie. W przeciwieństwie do jej szczupłej sylwetki i pięknych brązowych włosów, ja mam bardziej krągłą figurę z kręconymi czarnymi włosami do ramion. Moje oczy mają ciemnozielony kolor, którego nikt w naszej watasze nie ma. Jestem jak wyrzutek ze względu na mój wygląd. Nie byłam podobna ani do mojej matki, Aliny, ani do mojego ojca, Gregory'ego. Ludzie często żartowali, że znaleźli mnie w lesie.
Jakie to było okrutne?

Luna Vengeance
61 Rozdziały
61
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101