

Opis
Praktyczna asystentka wykonawcza zgadza sie na tymczasowe malzenstwo z miliarderem swojego szefa, aby pomoc mu zabezpieczyc jego spadek. Dwa lata po rozpoczeciu tej wygodnej umowy, odkrywa, ze jest w ciazy - w momencie powrotu jego dawnej milosci, ktora chce go odzyskac. Teraz musi poradzic sobie z polityka biurowa, ciaza i wlasnym sercem, jednoczesnie radzac sobie z mezem, ktory jest gotow zakonczyc ich malzenstwo dla swojej pierwszej milosci.
Rozdział 1
Jun 5, 2025
Dwa lata małżeństwa.
Taki był układ, aby zabezpieczyć jego spadek.
Bez zobowiązań.
A jednak ręka Emmy drżała, gdy wpatrywała się w test ciążowy w swojej dłoni, dwie różowe kreski patrzyły na nią, jakby się z niej naśmiewały. Mały pasek, ledwie wielkości jej dłoni, właśnie skierował jej życie w niewyobrażalnym kierunku. Stała w ciasnej łazience swojego mieszkania, palce zaciskając na krawędzi umywalki, próbując się uspokoić.
W ciąży.
To nie miało się wydarzyć. Nie w tymczasowym małżeństwie i nie z Alexem.
Praktycznie słyszała chłodny, bezuczuciowy głos Alexa, gdyby się dowiedział, upierając się, że to nigdy nie było częścią umowy. Nic o dziecku.
Zmusiła się do oddychania, do przemyślenia sprawy poza paniką i tysiącem splątanych pytań w jej głowie. Jej palce lekko się rozluźniły, uchwyt na umywalce zelżał. To nie był pierwszy raz, kiedy poradziła sobie z kryzysem, ale stawka nigdy nie była tak wysoka.
Jej myśli wróciły do nocy, która zmieniła wszystko, nocy, która zmieniła ich układ z odległego, biznesowego zrozumienia na coś znacznie bardziej skomplikowanego.
* * *
Dwa miesiące temu byli w Szanghaju na delegacji służbowej. Wspomnienie tego wydarzenia ogarnęło ją z krystaliczną jasnością. Zaczęło się od pomyłki z rezerwacją hotelu – ostatni dostępny apartament w Peninsula podczas zapchanej międzynarodowej konwencji. Emma pamiętała, jak stała przy recepcji, wyczerpana po czternastogodzinnym dniu negocjacji w sprawie fuzji.
"Bardzo mi przykro, pani Barrett," powiedział kierownik. "Mamy dostępny tylko apartament Peninsula."
Zaczęła protestować – zawsze rezerwowali osobne pokoje podczas podróży służbowych. To była jedna z ich wielu niepisanych zasad. Ale Alex ją zaskoczył.
"Jest północ, Emma," powiedział cicho. "Apartament ma dwie sypialnie. Jesteśmy dorosłymi ludźmi." Pauza. "I technicznie małżeństwem."
Ta ostatnia część była okraszona cieniem uśmiechu – rzadkie pęknięcie w jego zazwyczaj stoickiej postawie.
Ona i Alex zawsze rezerwowali osobne pokoje hotelowe, starając się zachować profesjonalizm, ale błąd w rezerwacji sprawił, że dzielili apartament z tylko jednym łóżkiem king size. Po prawie dwóch latach tlącego się napięcia, pomyłka wydawała się okrutnym żartem wszechświata.
Ostatecznie zjedli późną kolację na tarasie apartamentu, a światła Szanghaju tworzyły migoczące tło. Może to było wino, a może sposób, w jaki Alex w końcu się zrelaksował – marynarka od garnituru odrzucona, rękawy podwinięte, krawat poluzowany, gdy mówił o oczekiwaniach swojej rodziny.
"Zarząd chce ekspansji w Azji Południowo-Wschodniej," powiedział, kręcąc winem w kieliszku. "Podążając za starym planem mojego ojca."
"Ale nie zgadzasz się?"
„Rynek jest teraz inny.” Wpatrywał się w swoje wino. „Czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek dorównam. Wielki Richard Barrett, który zbudował imperium z niczego.”
Alex zaczął mówić o swojej rodzinie — oczekiwaniach dziadka, braku zainteresowania jego brata Jacka firmą i ciężarze Barrett Industries na jego barkach. Emma nigdy wcześniej nie widziała tej strony jego osobowości. Zwykle Alex był całkowicie opanowany i bezwzględnie skuteczny. Ale tej nocy wydawał się... ludzki.
„Czasami czuję, że tylko czekają, aż popełnię błąd,” powiedział cicho, jakby dzielił się tajemnicą. „Myślą, że jestem taki jak oni, zimny i wyrachowany. Może jestem.” Zaśmiał się, ale to był pusty dźwięk.
„Nie do końca,” odpowiedziała Emma miękkim głosem. Naprawdę tak myślała. Wiedziała, jak to jest być źle ocenianym, niezrozumianym. „Nie jesteś swoim ojcem,” powiedziała cicho, zaskakując samą siebie, sięgając po jego rękę. „Jesteś lepszy w sposób, w jaki on nigdy nie był.”
Spojrzenie, które jej wtedy rzucił, odebrało jej dech — wrażliwe, zaskoczone i coś jeszcze, czego bała się nazwać. Jego ręka odwróciła się pod jej, a palce splotły się.
„Emma...” Jego głos był szorstki. „Postrzegasz mnie inaczej niż wszyscy inni.”
Zapadła między nimi cisza, a ciężar chwili zagęścił powietrze. Kiedy ręka Alexa musnęła jej dłoń, nie cofnęła się. A kiedy pochylił się, spotkała go w połowie drogi, a jej serce przyspieszyło, gdy ich usta się zetknęły.
Tamta noc była jak zamazana, kaskada długo tłumionych uczuć i przelotnych spojrzeń w końcu się uwolniła. Pocałunek zaczął się delikatnie, prawie pytająco. A potem dwa lata tłumionej atrakcji eksplodowały. Jego ręce w jej włosach, jej palce chwytające jego koszulę, potykali się przez apartament. Ściana była zimna na jej plecach, jego ciało gorące na jej przodzie.
Bariery, które tak sztywno utrzymywali między sobą, upadły, a rano rzeczywistość wróciła z hukiem. Przyniosła ostre jarzeniówki i wykrochmalone koszule. Alex był już ubrany, maska CEO mocno na swoim miejscu.
„Powinniśmy potraktować to jako to, czym było,” powiedział, poprawiając krawat, nie patrząc jej w oczy. „Błąd. To się nie powtórzy.”
Tego dnia był zdystansowany i lakoniczny, jakby nic się nie stało, znów zakładając swoją maskę kontroli. "To był błąd," powiedział ponownie tonem klinicznym, który znała aż za dobrze. Zgodziła się z nim, choć jej klatka piersiowa zacisnęła się na dźwięk tego słowa.
Ale teraz, dwa miesiące później, ten "błąd" pozostawił ją z pozytywnym testem ciążowym i węzłem trwogi w żołądku. Musiała mu powiedzieć, oczywiście. Ale jeszcze nie mogła. Nie, kiedy on wciąż tak bardzo starał się utrzymać wszystko na czysto profesjonalnym poziomie.
Fala mdłości przywróciła Emmę do teraźniejszości. Ledwo zdążyła do toalety na czas. Po spłukaniu ust, wpatrywała się w swoje odbicie. Miała dokładnie czterdzieści minut, aby przekształcić się z tajemnie ciężarnej żony Alexa Barretta w jego doskonale profesjonalną asystentkę wykonawczą.
Później tego dnia Emma weszła do sali konferencyjnej Barrett Industries, z podniesioną głową mimo lekkich mdłości, które wciąż ją prześladowały. Udało jej się odsunąć panikę na bok, przynajmniej na razie. Ale ciężar testu w jej torebce był stałym przypomnieniem prawdy, którą nosiła.
Alex już był w pokoju, ucieleśnienie pewności siebie w swoim starannie skrojonym garniturze. Jego oczy przelotnie skierowały się ku niej, jego wyraz twarzy był nieczytelny. Nie rozmawiali o Szanghaju od czasu, gdy to się stało, i wiedziała, że zamierzał tak to pozostawić.
"Emma." Marcus, radca prawny firmy i jeden z jej nielicznych sojuszników, przywitał ją skinięciem głowy, gdy zajęła swoje miejsce. Pochylił się, obniżając głos. "W porządku? Wyglądasz... no cóż, trochę blado."
Emma wymusiła napięty uśmiech, odgarniając kosmyk włosów za ucho. "Po prostu nie spałam zbyt dobrze w nocy," odpowiedziała lekko, mając nadzieję, że to wystarczy. Ale Marcus, jak zawsze, był spostrzegawczy, jego brwi nieco się zmarszczyły, gdy ją badał.
Drzwi do sali konferencyjnej otworzyły się ponownie, a do środka weszła osoba, która sprawiła, że pokój zamilkł: wysoka, uderzająca kobieta z ciemnymi włosami i wyćwiczonym uśmiechem, który nie do końca sięgał jej oczu. Victoria.
Żołądek Emmy skręcił się, gdy rozpoznała byłą narzeczoną Alexa, kobietę, którą kiedyś opisał jako "miłość swojego życia" w rzadkim momencie wrażliwości. Powrót Victorii mógł oznaczać tylko jedno: kłopoty.
"Alex," zamruczała Victoria, jej głos był wyćwiczonym połączeniem wyrafinowania i ciepła. Jej oczy błyszczały, gdy na niego patrzyła, a Emma poczuła lodowate ukłucie na karku.
"Victoria," odpowiedział Alex, jego głos zmiękczając się w sposób, który sprawił, że klatka piersiowa Emmy się zacisnęła. Jego zwykła powściągliwość zdawała się topnieć w jej obecności, pozostawiając Emmę z uczuciem, jakby była outsiderem obserwującym coś prywatnego.
Spotkanie wznowiono, a Victoria zajęła miejsce na czele stołu obok Alexa, jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie. Emma starała się skupić na liczbach w swoich notatkach, ale nie mogła zignorować napięcia promieniującego między Alexem a Victorią. Każdy mały uśmiech, każde boczne spojrzenie przypominały o ich historii, z którą Emma nie mogła konkurować. Była wygodą, biznesową umową. Victoria jednak... była wspomnieniem, utraconym fragmentem przeszłości Alexa.
Pod koniec spotkania Emma szybko zebrała swoje rzeczy, gotowa do ucieczki, zanim cokolwiek innego mogłoby ją jeszcze bardziej zaniepokoić. Ale właśnie, gdy zbliżała się do drzwi, usłyszała znajomy głos. Głos Victorii, niski i miękki, niosący się przez lekko uchylone drzwi.
"Też za tobą tęskniłam, Alex," wyszeptała Victoria, jej słowa uderzające niczym cios. "Bardziej, niż możesz sobie wyobrazić."

Love by the Contract
200 Rozdziały
200
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101