

Opis
Przebrana za mezczyzne, Ace Ravelwood spedzila cale zycie, udowadniajac swoja sile w swiecie, gdzie przetrwac moga tylko bezwzgledni. Kiedy poswieca sie, aby chronic swoja rodzine, zostaje pojmana przez Alfe Rowana i wrzucona do jego brutalnych aren gladiatorskich. Zmuszona do udowodnienia swojej wartosci, Ace pokonuje kazdego przeciwnika, imponujac Rowanowi swoja przebiegloscia, umiejetnosciami i nieustraszona nieustepliwoscia. Zaintrygowany wojownikiem, ktory odmawia zlamania, Rowan czuje sie przyciagany do Ace w sposob, ktorego nie potrafi wyjasnic-przyciaganie, ktore go niepokoi, lecz ktoremu nie potrafi sie oprzec. W miare jak bitwy staja sie coraz bardziej niebezpieczne, rosnie tez ryzyko ujawnienia prawdziwej tozsamosci Ace. W swiecie, gdzie oszustwo oznacza smierc, musi zdecydowac-czy nadal grac role nieugietego wojownika, czy zaryzykowac wszystko dla wolnosci. Ale jesli Rowan odkryje prawde, czy zobaczy w niej zdrajce... czy cos znacznie bardziej niebezpiecznego dla jego serca?
Rozdział 1
Jun 20, 2026
20 LAT TEMU
Przenikliwy krzyk rozdarł słabo oświetloną komnatę, mieszając się z wyjącym na zewnątrz wiatrem. Luna Scarlett zacisnęła zęby, całe jej ciało drżało, gdy kolejna fala bólu przeszyła ją na wskroś. Pot spływał po jej zarumienionej skórze, mocząc prześcieradła pod nią.
"Jeszcze tylko jedno pchnięcie, Luno! Jedno mocne pchnięcie!" położna ponaglała, jej głos był opanowany, ale wyraźnie podszyty niepokojem.
Scarlett nabrała głęboko powietrza, kurczowo chwytając się boków łóżka, wykrzesując z siebie ostatnie resztki sił.
Wydała z siebie ostatni, rozpaczliwy krzyk, napinając się, aż ból niemal rozdarł ją na pół. I wtedy, nagle, wszystko ucichło.
Przeszywający płacz wypełnił powietrze.
Serce Scarlett waliło jak oszalałe. Drżącymi kończynami uniosła głowę, szeroko otwartymi oczami szukając dziecka. Położna trzymała maleńki kłębek, owinięty w miękką, białą tkaninę; jej dłonie lekko drżały.
Płaczące niemowlę wierciło się, zaciśnięte piąstki kurczyły się mocno.
Scarlett przełknęła ślinę. Coś było nie tak.
Położna nie odezwała się słowem. Nie wypowiedziała tych słów, na które Scarlett czekała z takim utęsknieniem.
"To chłopiec?" wychrypiała, gardło zdarte bólem.
Położna otworzyła usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Jej wzrok uciekł ku drzwiom, jakby czekała na kogoś — lub miała nadzieję, że ktoś inny poniesie ciężar przekazania prawdy.
Puls Scarlett dudnił jej w uszach. "Powiedz mi!" zażądała, jej głos załamał się.
W tym momencie drzwi gwałtownie się otworzyły. Alfa Cedric Ravelwood wkroczył do środka, jego potężna sylwetka wypełniła pokój. Jego przenikliwe, niebieskie oczy najpierw spoczęły na Scarlett, na jego surowych rysach przemknęło zatroskanie. Ale gdy usłyszał płacz dziecka, zwrócił się do położnej, a jego wyraz twarzy złagodniał z podekscytowania.
"Słyszałem, nasz następca już się narodził!" Jego głos był pełen dumy, gdy zbliżył się i wyciągnął ramiona.
Położna zawahała się.
Brwi Cedrica zmarszczyły się. "Co się dzieje?"
Scarlett patrzyła, wstrzymując oddech, gdy położna niechętnie podała dziecko w ramiona Cedrica. Spojrzał na niemowlę, usta otwarły się ze zdumienia — aż dotarła do niego prawda.
Jego twarz pociemniała.
Ciężka cisza zawisła w powietrzu, gęsta od napięcia.
Dłonie Cedrica zacisnęły się wokół dziecka. Gwałtownie podniósł głowę, jego spojrzenie przeszyło położną niebezpieczną intensywnością. "Co się stało?" zapytał niskim, groźnym tonem. "Dlaczego to nie chłopiec?"
Scarlett zakrztusiła się szlochem, świeże łzy spłynęły jej po policzkach. Bała się tej chwili. Tego lękała się bardziej niż czegokolwiek innego na świecie.
Od wieków w stadzie Ravelwoodów panowała surowa tradycja: pierworodnym dzieckiem każdego Alfy był zawsze syn. Nigdy nie było inaczej. To syn dziedziczył stado, od urodzenia szkolony na kolejnego przywódcę.
Nigdy nie zdarzyło się, by córka była pierwszym dzieckiem Alfy. Aż do teraz.
"To... to niemożliwe," mruknął Cedric, zaciskając dłoń na dziecku. Jego oczy przeskakiwały od Scarlett do położnej, domagając się odpowiedzi, których żadna z nich nie mogła udzielić.
Położna, drżąc, w końcu odzyskała głos. "Alfo, dziecko jest zdrowe. Silne. Tak jak syn..."
"Uważasz mnie za głupca?" warknął Cedric. Jego głos był ostry, przeszył pokój niczym ostrze.
Szlochy Scarlett nasiliły się. Kurczowo chwyciła ramię męża. "Cedric, proszę..." błagała. "To wciąż nasze dziecko!"
Zacisnął szczękę. Jego oddech był nierówny. "Dziewczyna, Scarlett. Dziewczyna."
Wiedziała, co to oznacza. Oboje wiedzieli. Jeśli prawda wyjdzie na jaw, starszyzna rady zażąda, by dziecko zostało odrzucone. Stado nigdy nie zaakceptuje kobiety jako spadkobierczyni. Niektórzy mogliby nawet żądać śmierci dziecka, by nie splamić honoru krwi Alfy.
Żołądek Scarlett skręcił się gwałtownie na samą myśl.
Nie. Nie pozwoli odebrać sobie dziecka.
"Nikt nie musi wiedzieć," powiedział nagle Cedric, jego głos był nienaturalnie spokojny.
Scarlett znieruchomiała. "Co?"
Odwrócił się do niej, jego wyraz twarzy był nieodgadniony. "Nikt nie musi wiedzieć, że urodziła się dziewczynka."
Położna zaniemówiła. "Alfo, czy sugerujesz—"
Cedric rzucił jej ostre spojrzenie. "To dziecko jest moim następcą. A mój następca to syn."
Scarlett wstrzymała oddech. Czy mówił poważnie?
Położna zawahała się. "Ale... Alfo—"
"Chcesz być tą, która ogłosi całemu stadu, że ich Alfa nie wydał na świat prawowitego dziedzica?" wyzwał, jego ton był śmiertelnie poważny.
Położna zbladła. Szybko pokręciła głową.
Pierś Scarlett unosiła się gwałtownie, myśli krążyły w zawrotnym tempie. "Jak chcesz utrzymać to w tajemnicy? Ktoś się dowie, Cedric! Co jeśli—"
"Ty im powiesz?" przerwał jej, jego przenikliwe oczy przeszyły ją na wskroś.
Przełknęła ślinę. Oczywiście, że nie. Ale strach dalej drążył jej wnętrze.
Cedric zwrócił się do położnej, podchodząc do niej tak blisko, że ją przytłoczył. "Przysięgnij," rozkazał. "Przysięgnij, że ten sekret umrze w tym pokoju."
Położna spuściła wzrok i szybko skinęła głową. "Przysięgam, Alfo."
Przez dłuższą chwilę patrzył na nią, po czym kiwnął głową z aprobatą. Następnie powoli odwrócił się do Scarlett i maleństwa w swoich ramionach.
Pomimo wszystkiego, pomimo furii i rozczarowania, które zalały go zaledwie przed chwilą, w jego spojrzeniu zaszła zmiana.
Pochylił się, muskając delikatnie palcami miękki policzek dziecka. Niemowlę poruszyło się, wydając cichy, zadowolony westchnienie.
Cedric powoli wypuścił powietrze. "Ona będzie żyć jako mężczyzna," zadeklarował tonem nieznoszącym sprzeciwu. "To jest mój syn. A jego imię to Ace Ravelwood."
Scarlett zamrugała, oszołomiona.
Ace.
Silne imię. Imię godne przywódcy, wojownika — Alfy.
Pomimo burzy szalejącej w jej sercu, poczuła cień ulgi. Scarlett nie zamierzała pozwolić, by ich córka została odebrana. Nie pozwoli jej zginąć. Ale jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić?
Wpatrywała się w kruche życie w ramionach męża, zastanawiając się, jaki los czeka jej dziecko — córkę zmuszoną do bycia synem.
Czy Ace kiedykolwiek im wybaczy?
Czy kiedykolwiek zrozumie, dlaczego musieli kłamać?
Scarlett nie znała odpowiedzi.
Wiedziała tylko, że za wszelką cenę będzie chronić swoją córkę.
Nawet jeśli miałoby to oznaczać życie w kłamstwie do końca ich dni.

A Girl Among Beasts
20 Rozdziały
20
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101