

Opis
Przebrana za mezczyzne, Ace Ravelwood spedzila cale zycie, udowadniajac swoja sile w swiecie, gdzie przetrwac moga tylko bezwzgledni. Kiedy poswieca sie, aby chronic swoja rodzine, zostaje pojmana przez Alfe Rowana i wrzucona do jego brutalnych aren gladiatorskich. Zmuszona do udowodnienia swojej wartosci, Ace pokonuje kazdego przeciwnika, imponujac Rowanowi swoja przebiegloscia, umiejetnosciami i nieustraszona nieustepliwoscia. Zaintrygowany wojownikiem, ktory odmawia zlamania, Rowan czuje sie przyciagany do Ace w sposob, ktorego nie potrafi wyjasnic-przyciaganie, ktore go niepokoi, lecz ktoremu nie potrafi sie oprzec. W miare jak bitwy staja sie coraz bardziej niebezpieczne, rosnie tez ryzyko ujawnienia prawdziwej tozsamosci Ace. W swiecie, gdzie oszustwo oznacza smierc, musi zdecydowac-czy nadal grac role nieugietego wojownika, czy zaryzykowac wszystko dla wolnosci. Ale jesli Rowan odkryje prawde, czy zobaczy w niej zdrajce... czy cos znacznie bardziej niebezpiecznego dla jego serca?
Rozdział 1
Dec 15, 2025
20 LAT TEMU
Przeraźliwy krzyk rozległ się w słabo oświetlonym pomieszczeniu, mieszając się z wyciem wiatru na zewnątrz. Luna Scarlett zacisnęła zęby, jej ciało drżało, gdy kolejna fala bólu przetoczyła się przez nią. Pot kropił jej zarumienioną skórę, mocząc prześcieradła pod nią.
"Jeszcze jeden pchnięcie, Luna! Jeden mocny pch!" - zawołała położna, jej głos był stanowczy, ale pełen pilności.
Scarlett wciągnęła głęboki oddech, chwytając się boków łóżka, przywołując każdą ostatnią uncję siły, którą jej pozostała.
Z ostatnim, desperackim krzykiem, nacisnęła, ból rozdzierał ją na pół. I wtedy nagle wszystko się zatrzymało.
Przenikliwy krzyk wypełnił powietrze.
Serce Scarlett biło dziko. Jej kończyny drżały, gdy uniosła głowę, oczy szeroko otwarte, szukając dziecka. Położna trzymała małą paczuszkę, owiniętą w miękki biały materiał, jej ręce lekko drżały.
Płaczący niemowlak kręcił się, jego małe piąstki były mocno zaciśnięte.
Scarlett przełknęła ciężko ślinę. Coś było nie tak.
Położna nie mówiła. Nie wypowiedziała słów, na które Scarlett rozpaczliwie czekała.
"Czy to chłopiec?" - wykrztusiła, jej gardło było surowe.
Usta położnej otworzyły się, ale nie wydobyły się z nich żadne słowa. Jej oczy zerkały w stronę drzwi, jakby czekała na kogoś - może mając nadzieję, że ktoś inny poniesie ciężar przekazania prawdy.
Puls Scarlett bił w jej uszach. "Powiedz mi!" - zażądała, jej głos łamał się.
Właśnie wtedy drzwi gwałtownie się otworzyły. Alpha Cedric Ravelwood wkroczył, jego imponująca postać wypełniła pokój. Jego ostre niebieskie oczy omiotły najpierw Scarlett, zaniepokojenie migotało na jego surowych rysach. Ale potem usłyszał płaczące dziecko i zwrócił się do położnej, jego wyraz twarzy zmiękł z podekscytowaniem.
"Słyszałem, nasz dziedzic przybył!" Jego głos był pełen dumy, gdy zbliżył się, jego ramiona już wyciągnięte.
Położna zawahała się.
Brwi Cedrica zmarszczyły się. "Co jest nie tak?"
Scarlett patrzyła, jej oddech trzymany w piersiach, gdy położna z niechęcią włożyła dziecko w ramiona Cedrica. Spojrzał w dół na niemowlaka, jego usta otworzyły się w zdumieniu - aż uderzenie realizacji.
Jego twarz pociemniała.
Cisza spadła na pokój, gęsta od napięcia.
Ręce Cedrica zacisnęły się wokół dziecka. Jego głowa gwałtownie się podniosła, jego spojrzenie zamarło na położnej z niebezpieczną intensywnością. "Co się stało?" Jego głos był niski, śmiertelny. "Dlaczego to nie jest chłopiec?"
Scarlett dławiła się szlochem, świeże łzy spływały po jej policzkach. Obawiała się tego momentu. Bała się go bardziej niż czegokolwiek innego na świecie.
Przez stulecia, Pakiet Ravelwood był rządzony przez ścisłą tradycję: pierworodne dziecko każdego Alfy zawsze było synem. Nigdy nie było inaczej. Ani razu. Syn dziedziczył pakiet, trenowany od urodzenia na następnego przywódcę.
Córka nigdy nie urodziła się jako pierwsze dziecko Alfy. Aż do teraz.
"To... to nie jest możliwe," mruknął Cedric, jego uchwyt na dziecku się zacieśniał. Jego oczy przesuwały się między Scarlett a położną, domagając się odpowiedzi, których żadna z nich nie mogła dać.
Położna, drżąc, w końcu znalazła swój głos. "Alfa, dziecko jest zdrowe. Silne. Tak jak syn by był—"
"Czy uważasz mnie za głupca?" Cedric warknął. Jego głos był ostry, przecinający pokój jak ostrze.
Szczeknięcia Scarlett nasiliły się. Chwyciła desperacko za ramię męża. "Cedric, proszę," błagała. "To wciąż nasze dziecko!"
Jego szczęka była zaciśnięta. Jego oddech był niestabilny. "Dziewczynka, Scarlett. Dziewczynka."
Wiedziała, co to znaczy. Oboje wiedzieli. Jeśli prawda wyjdzie na jaw, starsi rady zażądają, aby dziecko zostało odrzucone. Pakiet nigdy nie zaakceptuje kobiecego dziedzica. Niektórzy mogą nawet zażądać śmierci dziecka, aby zapobiec hańbie dla krwi Alfy.
Żołądek Scarlett skręcił się gwałtownie na tę myśl.
Nie. Nie pozwoli im zabrać jej dziecka.
"Nikt nie musi wiedzieć," powiedział nagle Cedric, jego głos był dziwnie spokojny.
Scarlett znieruchomiała. "Co?"
Odwrócił się do niej, jego wyraz twarzy był nieczytelny. "Nikt nie musi wiedzieć, że urodziła się dziewczynką."
Położna zachłysnęła się. "Alfa, sugerujesz—"
Cedric rzucił jej ostre spojrzenie. "To dziecko jest moim dziedzicem. A mój dziedzic jest synem."
Oddech Scarlett zamarł w gardle. Czy on mówił poważnie?
Położna zawahała się. "Ale... Alfa—"
"Czy chcesz być tą, która ogłosi całemu pakietowi, że ich Alfa nie zdołał wydać na świat prawowitego dziedzica?" Cedric rzucił wyzwanie, jego ton był śmiertelny.
Twarz położnej zbledła. Szybko pokręciła głową.
Klatka piersiowa Scarlett unosiła się i opadała, jej umysł kręcił się. "Jak oczekujesz, że utrzymamy to w tajemnicy? Ktoś się dowie, Cedric! Co jeśli—"
"Czy zamierzasz im powiedzieć?" przerwał jej, jego przeszywające oczy wpatrywały się w nią.
Przełknęła ciężko ślinę. Oczywiście, że nie. Ale strach wciąż dręczył jej wnętrze.
Cedric zwrócił się do położnej, stając przed nią, aż górował nad nią. "Przysięgnij," rozkazał. "Przysięgnij, że ta tajemnica zginie w tym pokoju."
Położna opuściła wzrok i szybko skinęła głową. "Przysięgam, Alpha."
Patrzył na nią przez dłuższą chwilę, po czym kiwnął głową na znak aprobaty. Następnie powoli odwrócił się do Scarlett i maleństwa w jego ramionach.
Mimo wszystkiego, mimo wściekłości i rozczarowania, które zalały jego żyły zaledwie przed chwilą, coś zmieniło się w jego spojrzeniu.
Wyciągnął rękę, delikatnie muskając palcami miękki policzek dziecka. Niemowlę poruszyło się, wydając mały, zadowolony westchnienie.
Cedric powoli wypuścił powietrze. "Ona będzie żyć życiem mężczyzny," zadeklarował, jego głos był pełen ostateczności. "Jest moim synem. A jej imię to Ace Ravelwood."
Scarlett zamrugała na niego, oszołomiona.
Ace.
Silne imię. Imię odpowiednie dla przywódcy, wojownika - Alfa.
Pomimo burzy szalejącej w jej sercu, przebłysk ulgi rozprzestrzenił się przez nią. Scarlett nie zamierzała pozwolić, aby ich córka została zabrana. Nie zamierzała pozwolić, aby umarła. Ale jakim kosztem?
Patrzyła na kruche życie w ramionach męża, zastanawiając się, jaka przyszłość czeka jej dziecko - córka zmuszona być synem.
Czy Ace kiedykolwiek im wybaczy?
Czy kiedykolwiek zrozumie, dlaczego musieli kłamać?
Scarlett nie miała odpowiedzi.
Wiedziała tylko, że będzie chronić swoją córkę za wszelką cenę.
Nawet jeśli oznacza to życie w kłamstwie przez resztę ich życia.

A Girl Among Beasts
20 Rozdziały
20
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101