
Opis
,,Bojisz sie?" - zapytal ochryple przy moim uchu. ,,Czy... czy moze pan zdjac mi te opaske?" - spytalam, slyszac jego glos. ,,Nie. Nie powinnas mnie widziec" - odparl, a zaraz potem poczulam ostry bol miedzy nogami. W koncu to sie wydarzylo. Lzy naplynely mi do oczu, kiedy zaczal sie poruszac. ,,Czy... czy moge pana dotknac? To boli" - zaczelam plakac, bo potrzebowalam czegos silnego, na czym moglabym sie oprzec, wiec rozwiazal mi rece. ,,Oczywiscie." ............ Julianna Kennedy to dwudziestoletnia studentka uniwersytetu i jedyna opiekunka swojego siedmioletniego braciszka, ktory cierpi na raka pluc. Nie stac jej na operacje, ktorej chlopiec potrzebuje, dlatego jedyna opcja, jaka ma, jest zostanie surogatka dla bogatego nieznajomego. Ryan Winston to przystojny dwudziestoczteroletni miliarder o zimnym sercu. Z powodu pragnienia jego dziadkow, by zobaczyc prawnuka zanim umra, Ryan jest zmuszony zatrudnic surogatke. Ani Julianna, ani Ryan nie spodziewali sie jednak, ze sa sobie przeznaczeni.
Rozdział 1
Jan 13, 2026
~ Julianna ~
„Juli, wszystko w porządku?” usłyszałam głos mojego młodszego brata, Noaha. Chciało mi się płakać. Przecież nigdy nie będę w porządku bez niego, bo nie mam pieniędzy na leczenie jego choroby. Cholera.
„Wszystko dobrze, kochanie. Co chciałbyś zjeść?” zapytałam go, gdy podszedł do mnie i mnie przytulił.
„Potrzebuję chleba z serem, Juli.” Spojrzałam na jego drobne ciałko i serce mi się ścisnęło, bo jak mam go uratować? Kocham go i nie mogę sobie nawet wyobrazić dnia bez niego. Uśmiechnęłam się do niego i skinęłam głową, zanim poszłam do kuchni. Po śniadaniu poszłam z Noahem do szpitala. Gdy weszłam do środka, zobaczyłam doktora Petersona. To on wszystkim się zajmował i pomagał w sprawach związanych z Noahem.
„Dzień dobry, maluszku” – powiedział z uśmiechem, a Noah zachichotał radośnie, bo naprawdę lubił doktora Petersona.
„Dzień dobry, Pete” – zażartował Noah, biegnąc w stronę lekarza. Potem doktor wziął Noaha na ręce i skinął mi głową, zanim poszedł z nim do sali. Po jakimś czasie doktor Peterson wrócił.
„Julianno, mogę z tobą porozmawiać przez chwilę?” zapytał, a ja skinęłam głową, chociaż to właśnie tego boję się w życiu najbardziej. Nie miałam pojęcia, co chce mi powiedzieć, ale wiedziałam, że chodzi o zdrowie Noaha. Może wiadomości będą dobre, a może złe, ale po prostu się bałam.
„Stan zdrowia Noaha się pogarsza. Powinniśmy jak najszybciej przeprowadzić operację.” Moje serce rozpadło się na kawałki, kiedy to usłyszałam. Nieświadomie w oczach pojawiły mi się łzy. Dlaczego to spotkało właśnie nas?
„Julianno, wiem, że masz problemy finansowe. Bardzo mi przykro.” Doktor Peterson poklepał mnie po ramieniu. Westchnęłam, bo bez względu na wszystko znajdę pieniądze na jego operację i sprawię, że wyzdrowieje.
„Doktorze, znajdę te pieniądze” – powiedziałam, wycierając łzy.
„Masz maksymalnie dziesięć miesięcy. Byłoby świetnie, gdyby udało się szybciej.” Skinęłam głową i spojrzałam na Noaha przez szklaną ścianę – uśmiechał się do pielęgniarki, rozmawiając z nią. Nie mogę pozwolić, by coś mu się stało, bo jest jedyną osobą, jaką mam.
„Noah powinien zostać w szpitalu od dzisiaj.” Nadal patrzyłam na Noaha. Jest taki uroczy i w przyszłości będzie przystojnym mężczyzną, więc jako jego siostra powinnam go chronić.
„Dobrze, doktorze.” Po tym weszłam do sali Noaha i usiadłam na łóżku obok niego.
„Czy ja umieram, Juli?” Powstrzymałam łzy, bo nie chciałam płakać przy nim. Wymusiłam uśmiech i wzięłam go na kolana, zaczynając głaskać jego jedwabiste, ciemnobrązowe włosy.
„Nie. Bardzo szybko wyzdrowiejesz, dobrze?” Pocałowałam go w głowę i oparłam podbródek na jego głowie.
„To świetnie.” Zaczął się śmiać. Zacisnęłam szczęki, by nie płakać. Serce mnie bolało, jakby ktoś ściskał je bardzo mocno.
„Tak bardzo cię kocham, Noah” – powiedziałam, całując go w mały policzek.
„Ja kocham cię jeszcze bardziej, Juli.” Po tych słowach pocałował mnie w czoło. Przygryzłam mocno dolną wargę z bólu, który czułam w sercu, ale żaden ból nie dorówna temu w moim sercu.
„Noah, musisz tu zostać przez kilka miesięcy. Czy to dobrze, kochanie?” zapytałam, a Noah z uśmiechem skinął głową.
„Będę się cały dzień bawić z Pete’em!” – powiedział, podskakując. Uśmiechnęłam się do niego i wstałam, by wyjść.
„Ale Juli, będziesz przychodzić do mnie codziennie, prawda?” Zrobił smutną minkę i przygryzł swoje małe usteczka.
„Tak, będę.” Po tych słowach wyszłam ze szpitala i wróciłam do domu. Powinnam iść na uniwersytet, ale miałam totalny mętlik w głowie, więc poszłam prosto do domu. Po powrocie rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać, bo byłam zmęczona i bałam się o życie Noaha.
Kiedy już się wypłakałam, poszłam do łazienki, umyłam twarz i przebrałam się w świeże ubrania. Wtedy usłyszałam pukanie do drzwi i poszłam je otworzyć. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam ciocię Elise.
„Julianno, płakałaś, prawda?” zapytała, a ja uśmiechnęłam się wymuszenie. Potem zapytała, co się stało, a ja opowiedziałam jej wszystko, co czuło moje serce, i o mojej bezsilności. Westchnęła głęboko i przytuliła mnie mocno. Była dla mnie jak matka, zawsze troszczyła się o mnie i o Noaha, ale teraz się starzeje i nie chcę jej obciążać naszymi sprawami.
„Juli, przepraszam, że ci to mówię, ale nie mogę odejść, nie informując cię o tym, a poza tym nie mam zbyt dużo pieniędzy.” – powiedziała z westchnieniem, a mnie nie obchodziło nic, oprócz pieniędzy. Chciałam jak najszybciej zapłacić za operację Noaha.
„Powiedz mi ciociu Elise, na tym etapie zrobię wszystko dla życia mojego brata. Nawet jeśli miałabym sprzedać własne ciało” – powiedziałam, chwytając jej dłonie i kładąc je sobie na piersi.
„Nie wiem, Juli, ale powiem ci i sama zdecydujesz.” Szybko skinęłam jej głową, a ona westchnęła.
„Bogata rodzina szuka surogatki. Chcą mieć jak najszybciej dziedzica i zapłacą surogatce 100 000 dolarów” – powiedziała, patrząc mi prosto w oczy. Moje serce się ścisnęło i spuściłam wzrok. Surogatka? Czyli mam urodzić dziecko dla nieznanego mi mężczyzny?
„Jakie są ich warunki?” – zapytałam. Spojrzałam na twarz cioci Elise i wiedziałam, że jest smutna, że nie chce widzieć mnie w takiej sytuacji. To ona nauczyła mnie czekać na tego jedynego, a kiedy się pojawi, nasze życie stanie się szczęśliwe.
„Masz wszystko, czego potrzebują. Urodę, inteligencję i dziewictwo. I masz to nawet ponad ich oczekiwania.” Zamknęłam oczy i dokładnie o tym pomyślałam. Więc muszę oddać swoje dziewictwo? W porządku, wszystko będzie dobrze, robię to dla brata. To tylko danie życia, by uratować jedno.
„Zgadzam się. Zostanę ich surogatką, ale proszę, nie mów Noahowi nic na ten temat” – powiedziałam, uśmiechając się do niej. Zobaczyłam ból na jej twarzy, ale skinęła mi głową i wymusiła uśmiech. Naprawdę się o mnie troszczyła i zawsze będę jej za to wdzięczna.
„Powiadomię ich i zabiorę cię tam.” Skinęłam głową, gdy wstała i wyszła. Westchnęłam i spojrzałam w sufit. Czy to właśnie czeka nasze życie, mamo? Straciłam rodziców i teraz cierpię z powodu tej straty. Urghh. Wszystko będzie dobrze, dopóki Noah będzie bezpieczny i zdrowy.
………………………………………………………..
~ Ryan ~
„Ryan, kiedy dasz nam prawnuka? Jesteśmy już tak blisko grobu” Urgh.. Kiedy w końcu będę mógł spać spokojnie? Czemu oni tak bardzo chcą prawnuka? Przecież mają już wnuka.
„Nie chcę, babciu. Nie jestem gotów mieć dziecka” – powiedziałem, wstając z łóżka i podchodząc do niej.
„Chcesz umrzeć jako dziewica? Wszyscy wiedzą, Ryan... Myślą, że jesteś gejem” – lamentowała babcia, uderzając mnie mocno w pierś.
„Auć, babciu, to boli” – powiedziałem, a ona spojrzała na mnie z przekąsem i zaczęła głośno płakać. Urghh, królowa dramy. Zaraz potem do pokoju weszli dziadek i tata, patrząc na mnie z niezadowoleniem.
„Widzicie, tylko poprosiłam o prawnuka, a on na mnie nakrzyczał” – zaszlochała, przytulając się do taty. Westchnąłem i spojrzałem na nich.
„Ryan, spełnij nasze ostatnie życzenie, kochanie... Chcemy zobaczyć małego księcia lub księżniczkę, zanim umrzemy” – tym razem to dziadek zaczął przedstawienie.
„Nie mam kobiety, więc jak mam mieć dziecko? Nie mogę tego zrobić sam, przecież wiecie” – powiedziałem, chcąc, żeby dali sobie spokój z tym ostatnim życzeniem.
„Dobrze, wyjdziesz za Lidię. Urodzi ci dziecko.” Co do cholery? Lidia? Ta podstępna i odrażająca dziwka?
„Nie. Nie chcę jej. Nie lubię takich kobiet, ona sypia z innymi mężczyznami codziennie. Fuj,” – okazałem swoją odrazę i spojrzałem na babcię, która to zasugerowała. Na jej twarzy również było widać wstręt.
„Dobrze, a czy jest jakaś kobieta, którą lubisz?” Czemu oni nie chcą tego zrozumieć? Gdybym miał kobietę, którą lubię, już dawno bym ją przeleciał i zrobił jej dziecko.
„NIE. Nie lubię żadnej kobiety” – powiedziałem i odwróciłem wzrok.
„O Boże! Mój biedny chłopcze, czy on jest gejem? Czy te plotki to prawda?” – usłyszałem cichy głos babci.
„Nie jestem też gejem” – powiedziałem, patrząc na nią ponownie. Westchnęła.
„Dobrze, to będziesz miał dziecko, ja wybiorę ci kobietę – piękną, inteligentną i, szczególnie, dziewicę.” Moje serce zaczęło bić jak szalone, gdy to powiedziała. Dlaczego? Co do diabła?
„Ja... ja...” Nim zdążyłem dokończyć, babcia mi przerwała.
„Nie potrzebujemy twojej odpowiedzi, bądź gotowy.” Po tych słowach dziadek i babcia opuścili mój pokój.

A Surrogate For Billionaire
102 Rozdziały
102
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101