
Rozdział 1
Dec 17, 2025
"Co masz przez to na myśli?" zapytała Jessica. Kłóciła się przez telefon przed sądem od dziesięciu minut. Dziś był jej ślub. Ona i jej ukochany ze szkoły średniej, Burke, mieli się tu spotkać o dziesiątej trzydzieści rano, aby wziąć ślub.
"Burke, jest dziesiąta czterdzieści pięć, gdzie jesteś?" zapytała drżącym głosem. "Jessico, nie przyjdę dzisiaj" powiedział Burke. "Co masz na myśli? Mamy dziś wziąć ślub" powiedziała ponownie. Tym razem poczuła, jak coś spływa jej po policzkach. Pociągnęła nosem, by powstrzymać łzy i nie zniszczyć makijażu.
"Jessico, nie wydaje mi się, żebym kochał cię wystarczająco mocno, by się z tobą ożenić i mieszkać razem w tym samym domu" powiedział. Poczuła, jak jej serce zamiera. Planowali ślub razem od momentu, gdy się oświadczył. Znał jej marzenie o ślubie i życiu w domu z ogrodem dla dzieci. Nie miał domu z ogrodem, ale planowali taki kupić.
"Nie będę cię zmuszać do kupna domu z ogrodem" powiedziała. Prawdopodobnie obciążenie finansowe było dla niego zbyt duże. Powodem skromnego ślubu były właśnie finanse. Oboje nie byli bogaci, ale razem mogliby żyć wygodnie. Ponieważ byli sierotami, nie mieli kogo zaprosić na prywatną ceremonię.
"Burke, kochanie, nie dołączysz do mnie?" zabrzmiał głos z pokoju. Jessica wiedziała, że ten głos brzmi znajomo, tylko nie mogła w tej chwili go umiejscowić. "Kto to?" zapytała Jessica stłumionym krzykiem. "Czy zaczynasz słyszeć rzeczy?" zapytał ją Burke.
Jessica doskonale wiedziała, że słyszała znajomy głos. Znała ten głos. To był głos jej najlepszej przyjaciółki. "Czy to Emma?" zapytała, tym razem ze łzami spływającymi z drugiego oka. "Dlaczego Emma miałaby tu być?" zapytał Burke.
Jessica zawsze była podejrzliwa wobec swojej przyjaciółki i swojego chłopaka, a teraz jej podejrzenia okazywały się prawdziwe. "Jessico, idź do domu, przyjdę do ciebie wieczorem" powiedział. "Poczekam tu, aż przyjdziesz" odpowiedziała Jessica. Jej głos błagał.
"Wybaczyłabym ci nawet, gdybyś mnie zdradził. Proszę, po prostu przyjdź, nie zawstydzaj mnie" dodała błagalnie. "Dobrze, tak, Emma tu jest i wiesz co, Jessico, to koniec między nami. Nie mogę się z tobą ożenić ani być z tobą. Po prostu się rozstańmy" powiedział.
"Nie, proszę" błagała Jessica z twarzą zalaną łzami. Jej błagania spotkały się z głuchą ciszą. Burke zakończył połączenie. Jessica oderwała telefon od ucha i próbowała zadzwonić ponownie, ale odkryła, że połączenie nie przechodzi. Burke zablokował jej numer.
Przykucnęła przed sądem. Nie obchodziło jej, czy ludzie ją obserwują. Właśnie wyrwano jej serce, rozbito na kawałki i wręczono z powrotem. Płakała, ale nie mogła nie usłyszeć rozmowy mężczyzny stojącego niecałą stopę od niej.
"Myślałem, że mówiłeś, że będzie tu na czas?" Xavier krzyczał przez telefon do swojego asystenta Briana. Lekarze powiedzieli mu, że jego dziadkowi zostały zaledwie dwa tygodnie życia. Xavier skłamał dziadkowi, że ma dziewczynę.
Jego dziadek powiedział, że dziewczyna musi wziąć ślub i zostać mu przedstawiona przed jego śmiercią, aby mógł przekazać firmę z rąk specjalisty od zarządzania na jego nazwisko. Jego dziadek wiedział, jakim odpowiedzialnym człowiekiem był Xavier, ale obawiał się, że jeśli odejdzie, Xavier zostanie sam, a później firma opuści rodzinę Delgado.
Dawson (dziadek Xaviera) postanowił, że zamiast pozwolić Xavierowi zrezygnować z firmy w długiej perspektywie, sam przekaże firmę w ręce tych, którzy potrafią nią zarządzać. Przewracałby się w grobie, gdyby Xavier zrezygnował z jego ciężkiej pracy i potu. Wolał sam to zrobić.
Xavier wiedział, że jest to winien dziadkowi. Gdy jego rodzice zginęli w strasznym wypadku samochodowym, mieszkał z dziadkiem, który zrobił wszystko, by się nim zaopiekować. Chciał, aby firma pozostała w rodzinie, i to skłoniło go do małżeństwa.
Jego asystent Brian powiedział mu o usłudze małżeństwa kontraktowego, gdzie płaci się za żonę na pewien czas. Podpisał kontrakt z przypadkową kobietą z tej usługi na rok. Miała wyjść za niego bez żadnych zobowiązań, a potem polubownie się rozwieść po roku.
Stał przed sądem, ale przypadkowej kobiety nigdzie nie było. Był zdezorientowany i zirytowany marnowaniem czasu. Musiał dziś przedstawić swoją nową żonę dziadkowi. Spojrzał na zegarek i westchnął ze złością.
"Przepraszam, proszę pana. Pozwól, że spróbuję się z nią skontaktować ponownie" powiedział Brian, kończąc połączenie. "Co za strata mojego cennego czasu" westchnął głośno i ze złością Xavier. Nienawidził marnowania czasu i nie mógł uwierzyć, że dziewczyna zniknęła po otrzymaniu części zapłaty za kontrakt.
Telefon zadzwonił i nie czekał ani sekundy, zanim odebrał. "I?" warknął na swojego sekretarza. "Jej firma nie może się z nią skontaktować" odpowiedział Brian. "Jest obecnie nieosiągalna. Może wrócisz i umówimy się ponownie z firmą? Przyślą nam kogoś innego" powiedział Brian.
Miał szczęście, że już miał dobre relacje ze swoim szefem, bo inaczej już by się zsikał ze strachu. "Nie wyjdę stąd bez aktu małżeństwa" odpowiedział Xavier. Nie naciskał celowo na swojego asystenta. Po prostu potrzebował natychmiastowych rezultatów.
"Wyjdę za ciebie" Xavier usłyszał. Odwrócił się i zobaczył piękną kobietę z czarnymi, zapłakanymi oczami. Spojrzał na nią i zastanawiał się, dlaczego miałaby to robić dla kompletnie obcej osoby. "Wyjdę za ciebie" powtórzyła Jessica.

Accidentally Married
198 Rozdziały
198
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101