
Opis
Zycie Clary zmienia sie w sposob niewyobrazalnie drastyczny, gdy budzi sie obok miliardera Dereka Montenegro. **** Clara jest pokojowka w jednym z najbardziej renomowanych hoteli w Nowym Jorku. Pracuje na dwoch etatach, by zwiazac koniec z koncem i chronic rodzine przed dlugami, ktore pozostawil po sobie jej ojciec-alkoholik. Co sie stanie, kiedy spotka Dereka Montenegro - spadkobierce najwiekszej sieci hoteli w kraju, prawdziwego kobieciarza, a jednoczesnie swojego szefa? Co wydarzy sie, gdy jej byly chlopak nagle pojawi sie i powali go na ziemie? Clara spedzi cala noc, opiekujac sie nim w obawie o utrate pracy. Ale cos jest nie tak. Nie tylko lezy polnaga obok niego, gdy ten budzi sie z palacym bolem glowy, lecz on w ogole nie pamieta poprzedniej nocy. Zwolni ja z pracy, uznajac ja za lekka kobiete, ktora interesuje sie tylko jego pieniedzmi. Co stanie sie, gdy dwa tygodnie pozniej ich drogi ponownie sie przetna, a Clara wypali: "Jestem w ciazy." Nie wspominajac juz o tym, ze moglaby sie zakochac - a to moze przysporzyc jeszcze wiecej niespodziewanych komplikacji. Czy prawdziwa milosc naprawde moze przetrwac wsrod tylu klamstw?
Rozdział 1
Mar 31, 2026
POV Clary
Powiedziałam: "Pa, Sam" i pomachałam kierownikowi.
Zobaczył, jak wybiegam z piekarni i uśmiechnął się szeroko.
Spojrzałam na zegarek – była 18:30.
To oznaczało, że mam zaledwie trzydzieści minut, zanim muszę zacząć pracę w hotelu. Mieliśmy dziś bardzo pracowity dzień, mnóstwo zamówień, więc moja zmiana skończyła się trochę później niż zwykle.
Po prostu zastępowałam koleżankę, więc dziś był mój ostatni dzień. To oznaczało, że muszę poszukać kolejnej pracy dorywczej, bo wracam na rynek pracy. Musiałam wyjść, zanim stracę drugą pracę.
Autobus właśnie miał odjechać, gdy wyciągnęłam rękę, żeby go zatrzymać.
– Clara – uśmiechnął się kierowca, Brian, gdy wchodziłam, dysząc ciężko.
– Dzięki, Brian – odpowiedziałam.
Delikatnie mówiąc, byłam przyzwyczajona do spóźnień.
Hotel, w którym pracowałam, był oddalony o dwadzieścia minut jazdy; jeśli pobiegnę wystarczająco szybko, zdążę na czas. Nerwowo stukałam stopą, odliczając każdą minutę. Nie pomaga fakt, że zawsze jestem ostatnia – szef od początku szukał pretekstu, żeby mnie zwolnić.
Motel był tylko przecznicę dalej, kiedy wysiadłam z autobusu. Był widoczny z daleka – najwyższy budynek w okolicy.
Czytając napis 'New Ravens suites', westchnęłam, patrząc na budynek, jak zwykle. Gdybyś była gościem, to najwspanialsze miejsce; gdy tu pracujesz – najgorsze.
To absurdalne, by jedna osoba miała tyle rzeczy. Na pierwszym piętrze jednego z najlepszych hoteli w mieście mieści się restauracja z pięcioma gwiazdkami. Goście mają najlepszy widok na miasto i prywatne jacuzzi, a wiele pokoi zdobią cenne dzieła sztuki. Trzeba mieć znajomości, żeby się tu dostać, a za jedną noc trzeba zapłacić fortunę.
Wyjęłam z plecaka swój uniform. Poszłam prosto do szatni, żeby szybko się przebrać.
– Cholera – mruknęłam, wychodząc z przebieralni.
Wszyscy byli już na zebraniu. Zanim zaczynaliśmy zmianę, Marcus, nasz szef, lubił zebrać nas wokół na krótkie "słowo otuchy".
Marcus zaczął mówić, a ja wmieszałam się w tłum niezauważona.
– Maddison Riley – powiedział Marcus, wychylając się nad tłumem. – To osobę będziecie obsługiwać.
W tłumie rozległy się szepty, wszyscy wymieniali spojrzenia.
Madison Riley była praktycznie celebrytką; zyskała rozgłos po występie w znanej reklamie. Jej rodzice mają ogromną firmę budowlaną, a ona sama prowadzi znany butik z ekskluzywną odzieżą, więc to głównie dzięki rodzinnej fortunie jest tak rozpoznawalna.
Mój przyjaciel Ivy złapał mój wzrok z drugiego końca sali.
Wołając "Cześć", podeszłam do Ivy, która stała obok.
– Gdybyś spóźniła się jeszcze minutę, jestem pewna, że by cię zwolnił – szepnęła.
– On zawsze przesadza – odpowiedziałam.
Marcus nadal był słyszalny.
Uniósł brew i powiedział: – Nie muszę wam przypominać, jak ważna ona jest.
Marcus, mężczyzna w średnim wieku, prawdopodobnie pod pięćdziesiątkę, był kompetentnym menedżerem, o ile akurat nie zarzucał nas robotą. Większość twierdziła, że został szefem tylko dlatego, że jego ojciec był poprzednim menadżerem i musiał przejść na emeryturę. Zwłaszcza, że sam próbował się dostać do innego oddziału hotelu w centrum.
– No, już, do roboty – odprawił nas.
Zauważył mnie i Ivy – swoje stałe cele. Wskazał gestem, żebyśmy poczekały.
Podszedł do nas, gdy reszta się rozchodziła.
– Potrzebuję, żebyście obie osobiście zajęły się Maddison. To jedna z naszych najważniejszych klientek, a jeśli plotki są prawdziwe – niech Bóg ma nas w swojej opiece. Ona będzie tu przyszłą panią, więc na waszym miejscu nie robiłbym nic głupiego – powiedział Marcus.
Ivy cynicznie rzuciła: – Jasne, szefie, z przyjemnością. Zwłaszcza, że tak ładnie nas pan poprosił.
Klasnął pięściami i zawołał: – No już, na co czekacie? – Zatrzymał się, westchnął i odwrócił do mnie. Przewrócił oczami i dodał: – Gdybyś była trochę mądrzejsza, mieszkałabyś w rezydencji z bogatym mężem – i minął mnie.
Szepnęłam do Ivy: – To miał być komplement czy obelga?
– Daj spokój, on po prostu zazdrości, że nawet geje się tobą interesują – zażartowała.
Ruszyłam z Ivy do apartamentu Maddison. Jej rzeczy już były wnoszone przez innych. Pokojówki z poprzedniej zmiany zapakowały i poukładały jej bagaże wcześniej.
Zawsze byłam ciekawa, jak to jest być naprawdę bogatym, nie martwić się o życie od pierwszego do pierwszego.
Z westchnieniem sięgnęłam po płyny do naczyń. Cały dzień marzyć nie mogłam – miałam pracę do wykonania.
Ivy, jak zwykle, najpierw musiała się rozejrzeć, zanim zabrała się do obowiązków.
– Derek Montenegro, najseksowniejszy kawaler Nowego Jorku – powiedziała Ivy.
Spojrzałam na nią – wpatrywała się w magazyn GQ.
– Wygląda bosko – odwróciła okładkę w moją stronę.
Tak, zdecydowanie zasługuje na ten tytuł. Bez cienia uśmiechu pozował na okładce tak swobodnie. Każda kobieta oszalałaby na widok jego zwykłego wyglądu w niebieskim smokingu. Jego aura była tak silna, że ugięły mi się kolana. Ciekawe, jak bym zareagowała, gdybym zobaczyła go na żywo.
Musiałam wyrwać się z własnych myśli.
Oderwałam wzrok od jego zdjęcia i przypomniałam jej: – Tak, jest też naszym szefem.
Podałam jej miotłę.
Powiedziała: "Naprawdę masz talent do psucia mi humoru."
Chwyciwszy za miotłę, zaczęła sprzątać salon. Nie było tu zbyt wiele do roboty; każdego dnia, nawet jeśli nikt nie mieszkał w pokojach, wszystkie były sprzątane.
Następne w kolejności było uporządkowanie sypialni.
Ivy sięgnęła po kolejny magazyn leżący na stoliku nocnym—ten również należał do Dereka. "Jak to możliwe, że facet wygląda tak, a nikt nigdy nie próbował mieć z nim dziecka," powiedziała.
Zaśmiałam się: "Wciąż o tym mówisz?"
"No popatrz na niego. To prawie grecki bóg. Gdybym była tamtymi dziewczynami, zaszłabym w ciążę i od razu go uwięziła." Zaśmiała się.
"Musiałbyśmy zostać milionerkami, zanim zwróciłby na nas uwagę. Rzadko kiedy widuje się go z jakąkolwiek dziewczyną na łamach tabloidów." powiedziałam.
Niespodziewanie zobaczyłam jego zdjęcia w jednym z nastoletnich magazynów mojej piętnastoletniej siostry Katy, które dostawała co miesiąc i które były poświęcone boysbandom. Był główną gwiazdą tabloidów.
"Maddison wie, co robi, wszyscy wiedzą, że to jedyny powód, dla którego tu przychodzi—żeby spróbować go uwieść." ciągnęła.
Powiedziałam, udając francuski akcent: "Może po prostu chce poczuć klimat apartamentów New Ravens." Sama nie wiem, dlaczego to zrobiłam.
"Daj spokój, wszyscy widzieliśmy takie kobiety. Jej rodzice mają rezydencję zaledwie kilka przecznic stąd. Może i ma własne pieniądze, ale to władza ją pociąga. Wiemy, że chodzi jej tylko o jego majątek. Szuka miejsca, gdzie mogłaby się do niego dobrać." odpowiedziała Ivy.
"To nawet jeśli tu się pojawi," powiedziałam. "Sama przyznałaś, że pracujesz tu od dwóch lat i nigdy nie widziałaś, żeby tu przyszedł."
Chociaż pracuję tu dopiero od trzech miesięcy, słyszałam, że rzadko pojawia się osobiście, bo ciągle jest w trasie. Nigdy tam nie byłam, ale wiem, że ma prywatne mieszkanie na najwyższym piętrze, do którego dostęp mają tylko pokojówki z najwyższym poziomem uprawnień, by utrzymać porządek.
"W każdym razie, ten facet to dupek. Nie pozwala pracownikom brać wolnego. Pracujemy nawet w święta Bożego Narodzenia, a gdybym nie udawała kontuzji, nie mogłabym być na pogrzebie babci." powiedziała.
"Myślę, że to trochę wina Marcusa," rzuciłam.
"To prawda, Marcus to kompletny palant. Jest zgorzkniały, bo jest sam i wszystkim to odbija." powiedziała.
Coś zawibrowało w moim telefonie kieszonkowym. Zaczęłam nabierać nawyku, by rozglądać się wokół, zanim go odebrałam. Ponieważ obsługiwaliśmy tu gwiazdy, nie chcieli, byśmy używali telefonów na terenie obiektu.
Na ekranie wyświetliło się imię Waylena.
Nasz związek zakończył się tydzień temu. Od tego czasu nie przestaje do mnie dzwonić. Na szczęście nie będę już pracować w restauracji, bo miałam dość jego wizyt. Wiedział, że moja mama by go pobiła, więc nie odważył się przyjść do mojego domu. Nie wie nawet, że w ogóle z kimś się spotykałam.
Myślałam, że po tym wszystkim przestanie dzwonić. Przez cały nasz związek kłamał—nawet w błahych sprawach. Gdy zobaczyłam go w księgarni i zapytałam, gdzie jest, odpowiedział, że w domu. W końcu, między innymi przez to, miałam tego dość.
Rozłączyłam się.
Przysłał SMS-a: "Proszę, muszę cię zobaczyć, żebyśmy porozmawiali."
Wściekła, wyłączyłam telefon i wsunęłam go do kieszeni.
Ivy zapytała: "Co się stało?"
"To Waylen," odpowiedziałam.
"Nigdy nie powiedziałaś mi, dlaczego zerwaliście," powiedziała Ivy.
"Po prostu nam nie wychodziło. Był kłamcą, nie było między nami chemii i teraz nie przestaje do mnie pisać." powiedziałam.
"Mogłaś z nim zostać; ten chłopak chodził za tobą jak piesek. Złamałaś mu serce." powiedziała.
"Byłoby gorzej, gdybym dalej go zwodziła. Już planował dzieci i kupno domu." odpowiedziałam.
Zmarszczyła brwi: "Wiesz, ile kobiet dałoby się pokroić za faceta takiego jak on?"
"No weź, wiesz o co chodzi. Po prostu nie byłam gotowa na taki rodzaj zaangażowania; nie widziałam siebie z nim w przyszłości." odparłam.
"Nie winię cię, koleś i tak był trochę dziwny," powiedziała.
Rozległo się delikatne pukanie do drzwi.
Wyszłam z pokoju, by otworzyć.
W drzwiach stała kobieta w średnim wieku z włosami starannie spiętymi do tyłu i pakunkiem w rękach. Uśmiechnęła się do mnie. Wszystkie rzeczy w pokrowcach wyglądały na sukienki.
"Przyniosłam suknie dla panny Maddison," powiedziała z uśmiechem.
"Może mi je pani przekazać," powiedziałam.
Gdy mi wręczała stroje, uśmiechała się.
Zamknęłam drzwi, gdy odeszła.
Wróciłam do sypialni i położyłam suknie na łóżkach.
Ivy spojrzała na mnie, ciekawa, co to takiego. Jej oczy błyszczały, wiedziałam, że to zwiastuje kłopoty.
Zaczęła rozpinać suwak, zanim zdążyłam zaprotestować. "To Christian Dior," pisnęła Ivy, przesuwając palcami po materiale.
Przeczytałam jej w myślach i rozkazałam: "Odłóż to."
Już widziałam tę stronę Ivy; ostatnim razem, gdy ciekawość wzięła nad nią górę, o mało nie wyrzucili nas z pubu.
"No weź, taka sukienka aż prosi się, żeby ją założyć." powiedziała.
Moje słowa spłynęły po niej jak po kaczce. Zdejmowała już pokrowiec z czarnej, błyszczącej piękności i próbowała ją włożyć. Za taką kreację sama bym dała się zabić.
"To nie jest 'Pokojówka na Manhattanie'. Złapią nas, nigdy nie dostaniemy już pracy ani w Nowym Jorku, ani gdziekolwiek indziej." próbowałam ją przekonać.
Zachęcała: "No chodź, możesz stać na czatach."

Accidentally Pregnant For My Billionaire Boss
112 Rozdziały
112
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101