
Opis
Alpha Maximus z watahy Krwawego Ksiezyca jest ostatnim ze swojego rodzaju - bez pary, odrzucony przez spolecznosc wilkolakow i niezdolny do kontrolowania swojego Lykanina, co czyni go jeszcze wiekszym zagrozeniem dla wszystkich wokol. Jest odtracany i nielubiany nawet przez wiekszosc czlonkow wlasnej watahy, az do chwili, gdy zostaje pojmany, co prowadzi do odnalezienia swojej partnerki w dramatycznych okolicznosciach. Uwalnia ja z niewoli i przemocy, uciekajac razem z niej z ich smiertelnie niebezpiecznej sytuacji. Ze wzgledu na magiczne zdolnosci swojej partnerki pojawiaja sie pytania, a spolecznosc wilkolakow zaczyna obawiac sie ich obojga i wypowiada im wojne. Ujawnione zostaja ukryte sekrety z przeszlosci jego partnerki, co prowadzi do tego, ze wypelnia ona smiertelna przepowiednie.
Rozdział 1
May 22, 2026
W zimowej chłodzie mój oddech zamgławia poddasze. Moje ciało drży, a ręce mam zdrętwiałe. Powoli podnoszę się, uważając, by nie pogorszyć swoich ran. Wstaję i patrzę na rozbite lustro przede mną.
Wyglądam żałośnie. Moja biała sukienka, już nie taka biała, pokryta jest brudem, kurzem i pyłem. Jej brzegi są poszarpane, gdzieniegdzie rozdarte, a materiał z czasem stał się cieńszy i postrzępiony.
Moje oczy mają niezwykły, jaskrawo srebrno-niebieski kolor. Włosy kiedyś były białe, platynowy blond, ale minęły lata, odkąd miałam luksus mycia ich mydłem, więc teraz wyglądają raczej jak popielaty blond.
Zmarznięta chwytam drugi element garderoby, który posiadam, i zakładam go na siebie. To stary, znoszony kardigan bez guzików, trzymam przód zamknięty drżącymi z zimna dłońmi. Dźwięk ptaków za oknem przykuwa moją uwagę. Odwracam głowę, by spojrzeć przez okno na ptaki skaczące po świeżym śniegu. To piękny i uspokajający widok.
Jak bardzo chciałabym być jak te ptaki. Latać swobodnie na zewnątrz, nie martwiąc się o jedzenie, bo dla nich wszędzie jest go pod dostatkiem. Mogą wędrować daleko i poznawać świat. Zazdroszczę im. Zazdroszczę każdemu dzikiemu zwierzęciu, które widzę kręcące się w lesie. Niestety, moje życie jest zupełnie odwrotne od ich życia.
Jestem więźniem. Nie mogę uciec od watahy i zawsze będę ich służącą. Porzucono mnie jako dziecko, a oni przygarnęli jako niewolnicę. Próbuję przetrwać, jedząc resztki jedzenia i śpiąc na starym, zrujnowanym poddaszu. Nie wiem, dlaczego mnie porzucono. Patrzę na swoje rany. Przez wiele lat cierpiałam zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Czasem chciałabym nie czuć bólu, ale nawet po tylu latach znęcania się, moje ciało wciąż cierpi tak samo.
Ostatniej nocy po raz pierwszy od lat przemówiłam. Byłam w jadalni watahy. Sala była pełna ludzi, a ja podeszłam do Alfy Tate’a, prosząc o koc lub przynajmniej cieplejsze ubranie. Cała wataha zamarła ze zdziwienia na moje słowa, bo większość z nich nigdy mnie nie słyszała. Żyłam jak duch albo jak przedmiot w tym domu, próbując się ukryć. Jednak burzowa i przenikliwie mroźna zima uczyniła mnie na tyle odważną, by poprosić o to, co niezbędne do życia.
Gdy Alfa Tate jadł, stałam obok niego i uklękłam. Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, bo wiedział, że mogę o coś poprosić.
„Proszę, Alfo Tate, mogę któregoś wieczoru zamarznąć na śmierć. Proszę tylko o jeden koc albo cieplejsze ubrania,” błagam, połykając dumę i nie bojąc się sprzeciwić utartym zwyczajom.
Alfa Tate ma dwadzieścia dwa lata i nie ma partnerki. Był przystojny, bardzo urodziwy. Ma jasnobrązowe włosy i przenikliwe brązowe oczy. Jego ciało jest silne, z potężnymi mięśniami, których widok sprawia, że każda dziewczyna śliniłaby się z zachwytu. To potężny mężczyzna o wzroście sześciu stóp. Ale mimo jasnego, atrakcyjnego wyglądu, w rzeczywistości był potworem. Przystojny na zewnątrz, zepsuty w środku.
Wstał, podszedł ciężkimi krokami do mnie i podniósł mnie jedną ręką, oplatając moją szyję.
Wpatrywał się głęboko w moje jasne, srebrno-niebieskie oczy. Moje dłonie zaciskały się na jego dłoni, próbując rozluźnić uścisk. Nie mogłam oddychać, kiedy wrzeszczał mi w twarz. Jego gorący oddech cuchnął zgniłym serem.
„Śmiesz mnie o coś prosić? Po tym, jak już pozwalamy ci spać na poddaszu i jeść nasze resztki? Jesteś służącą watahy i niczym więcej, a to znaczy, że nic więcej nie dostaniesz! Jesteś tylko plugawą służącą!” wrzasnął.
Rzucił mną o podłogę, a ja jęknęłam z bólu. „Przepraszam, Alfo Tate, już nigdy nie poproszę. Proszę, wybacz mi,” mówię, patrząc w podłogę, niemal płacząc.
Alfa Tate prychnął i wrócił do talerza, podnosząc go i podchodząc z powrotem do mnie.
„Wygląda na to, że Niewolnica jest głodna!” powiedział okrutnie. Resztki swojego posiłku wylał na mnie.
Ciepła ciecz pociekła mi po głowie. Spojrzałam na kapiące na podłogę krople i zobaczyłam, że to sos.
Sala wybuchła śmiechem, a ja nawet nie drgnęłam. „Myślę, że ta obdarta kobieta jest wciąż głodna,” zaśmiał się. „Ktoś jeszcze chce jej coś dać do jedzenia?” zawołał. Członkowie watahy zaczęli rzucać we mnie resztkami jedzenia.
Cały ziemniak uderzył mnie w głowę. Spuściłam wzrok, nie chcąc, by ktokolwiek zobaczył łzy, które próbowałam powstrzymać.
„A teraz znikaj mi z oczu!” wrzasnął Alfa Tate. Wstałam i wybiegłam z sali, pędząc korytarzem.
Zamiast wrócić do swojego pokoju, pobiegłam przez las do mojego ulubionego miejsca. Tam, gdzie lubiłam się udawać.
Choć jezioro było na wpół zamarznięte, weszłam do niego, jak najszybciej zmywając z włosów i ciała resztki jedzenia i sosu. Jezioro przeszyło mnie przenikliwym chłodem. Moje dłonie drżały, gdy myłam włosy. Tłuszcz z włosów szybko twardniał i unosił się na powierzchni. Woda była pełna brudu, zmącona przez sos mieszający się z wodą. Nie mogłam dłużej znieść zimna.
Gdy tylko się umyłam, wróciłam do domu watahy kompletnie przemoczona i po cichu wdrapałam się na poddasze.
Ponieważ nie miałam żadnych suchych ubrań, zdjęłam mokry sweter i sukienkę. Wycisnęłam z nich wodę i powiesiłam na złamanym krześle, żeby wyschły. Znów poczułam na skórze zimny podmuch wiatru. W końcu zwinęłam się nago na starym materacu w kącie pokoju. Zasnęłam mimo zimna, myśląc, że mogę się jutro nie obudzić. Mogę zamarznąć na śmierć. Przynajmniej wtedy skończą się moje cierpienia.
Niedługo potem obudził mnie huk wyważanych drzwi. Usiadłam i przestraszyłam się widząc Betę Sama, który wpatrywał się we mnie groźnie. Jego wyraz twarzy szybko zamienił się w szyderczy uśmiech, gdy wpatrywał się w moje nagie ciało. Był jak bestia, która widzi kawałek mięsa gotowy do pożarcia.
Szybko skrzyżowałam ramiona, by zasłonić i zakryć piersi. Sutki miałam sterczące z zimna. Podciągnęłam nogi bliżej siebie, żeby ukryć swoje intymne części.
Beta Sam cicho zamknął za sobą drzwi i znów wpatrywał się we mnie. Powoli ruszył w moją stronę. Skuliłam się w kącie, wpatrzona w podłogę.
Jego stopy pojawiły się w moim polu widzenia. Drżałam z zimna i strachu przed tym, co miało się wydarzyć. 'Wstań, Niewolnico,' powiedział cicho.
Wstając, jedną ręką zasłoniłam dolną część ciała, a drugą nadal trzymałam na piersiach.
'Alpha Tate przysłał mnie tutaj, żebym upewnił się, że cię odpowiednio ukarzę,' powiedział sadystycznie. Następnie brutalnie odsunął moje ramiona, trzymając je nieruchomo, żeby móc oglądać moje nagie ciało.
W jego oczach natychmiast pojawiło się pożądanie, oblizał wargi. 'Nawet jeśli jesteś niewolnicą, masz bardzo ładne ciało,' powiedział, przyciągając mnie mocno do siebie.
Pochylił głowę, wdychając mój zapach, po czym przycisnął mnie do ściany. Cały czas dotykał mojej twarzy, potem przesunął palcem po moich ustach, a drugą ręką zjechał po brzuchu.
Nagle ugryzłam go w palec najz mocniej jak mogłam, nie puszczając. Poczułam w ustach jego krew, która spływała mi po brodzie.
'Ty niewdzięczna szmato!' wrzasnął, uderzając mnie dobrą ręką w brzuch.
Upadłam na podłogę, zgięta, trzymając się za brzuch. Spojrzałam w górę i zobaczyłam, jak Sam rozdziera swoją koszulę i owija nią palec, żeby zatamować krwawienie.
Patrzył na mnie z wściekłością, potem zaczął mnie kopać w nogi i żebra. W końcu, po chwili, wybiegł wściekły. 'Srogo za to zapłacisz, niewolnico!' warknął.
Wypuściłam oddech, który wstrzymywałam. Potem osunęłam się na materac, wstrząśnięta tym, co się wydarzyło i tym, co zrobiłam.
Alpha będzie wściekły, gdy się o tym dowie! – odezwała się moja wilczyca Storm przez więź myśli.
Co miałam zrobić? Nie mogłam pozwolić, żeby mnie dotknął. Tylko nasz partner może to zrobić! – odpyskowałam jej.
Masz rację. Wytrzymajmy jeszcze kilka dni, aż skończymy osiemnaście lat. Może wtedy partner nas odnajdzie i zabierze ze sobą.
A co, jeśli partner mnie nie polubi? – zapytałam Storm.
Partner nas pokocha. Zobaczysz! – Storm powiedziała z ekscytacją.
Po wydarzeniach zeszłej nocy cierpię na głęboki lęk i niepokój. Pocieram obolałe żebra, a potem schodzę na dół, by przygotować śniadanie dla watahy. Stawiam garnek owsianki na kuchence.
Kiedy owsianka się gotuje, nakrywam do stołu, rozkładam miski, łyżki i kubki, potem mieszam owsiankę. Następnie wyciągam dzbanek soku z lodówki i napełniam nim wszystkie kubki na stole.
Słysząc rozmowy członków watahy, szybko napełniam wszystkie miski owsianką, po czym pędzę z powrotem na górę, zanim którykolwiek z członków mnie zobaczy.
Często się wściekali, zwłaszcza Alpha Tate, jeśli jeszcze byłam na dole, gdy jedli. Mówili, że moja obecność ich obrzydza i nie będą mogli jeść przy mnie, bo jestem tak odpychająca.
Martwię się, jak Alpha Tate mnie ukarze za ugryzienie palca swojego bety. Chcę dziś trzymać się z daleka od wszystkich.
Zazwyczaj wracałam do kuchni godzinę po podaniu śniadania, żeby posprzątać. Tym razem celowo czekam jeszcze pół godziny, by mieć pewność, że nikogo nie będzie.
Sprzątam kuchnię szybciej niż zwykle, ale udaje mi się wydobyć tylko kilka łyżek owsianki dla siebie.
Przygotowuję obiad, potem stawiam talerze z jedzeniem na stole. W końcu udaje mi się szybko wrócić na strych, ale nie przed tym, jak na kogoś wpadałam. 'Przepraszam bardzo,’ szepczę, patrząc w ziemię.
'Tak samo powiedziałaś wczoraj!' Alpha Tate mówi ostro. Chwyta moją twarz w dłoń i zmusza mnie, żebym na niego spojrzała. Mruży oczy i patrzy na mnie groźnie.
'Dlaczego ugryzłaś Betę Sama w palec?' pyta.
Moje oczy wypełniają się łzami. Próbuję odwrócić wzrok, ale on szarpie moją twarz z powrotem w swoją stronę.
'Odpowiadaj!' warczy.
'On... próbował mnie dotknąć,' odpowiadam drżąco.
Alpha Tate parska śmiechem, po czym odpycha mnie do tyłu.
'Nie wiem, czemu chciałby dotykać brudnej, obrzydliwej niewolnicy jak ty, ale jeśli zechce cię mieć, masz mu na to pozwolić!' syczy.
Zalewając się łzami, przebiegam obok niego i wpadam na strych, płacząc.
Łączę się myślami z moją wilczycą, Storm.
Storm, co zrobimy, jeśli Beta Sam znowu tu przyjdzie?
Może powinniśmy uciec? – sugeruje Storm.
Nie mamy dokąd pójść i pewnie zamarzniemy na śmierć już pierwszej nocy! – odpowiadam.
Jutro kończymy osiemnaście lat. Musimy przetrwać tę noc, może jutro znajdziemy partnera! – mówi Storm.
Storm, boję się jutra. Mam bardzo złe przeczucie. – mówię jej.

Alpha Maximus The Last Lycan
75 Rozdziały
75
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101