

Opis
Wsiadla do pociagu do Genewy z walizka pelna obrazow i blizn, o ktorych nie mowi. On byl nieznajomym w barze z glosem jak dym i oczami, ktore widzialy zbyt wiele. Ich polaczenie bylo natychmiastowe-gorace, dziwne, niemozliwe do zignorowania. Myslala, ze juz go nigdy nie zobaczy. Mylila sie. Gdy ich drogi ponownie sie przecinaja, zostaje wciagnieta w swiat pradawnych rywalizacji i brutalnych tajemnic, gdzie lojalnosc jest waluta, a milosc ryzykiem, na ktore nikt nie moze sobie pozwolic. On twierdzi, ze sa zwiazani. Duszami. Przeznaczeni. Ona w to nie wierzy-dopoki odejscie niemal jej nie zabija. Ale gdy zaufanie zaczyna rozkwitac, wszystko sie ochladza. On sie zmienia. Tak samo jak historia, ktora jej opowiadal. A to, co zaczelo sie jako przeznaczenie, zaczyna przypominac pulapke. Teraz, rozdarta miedzy mezczyzna, ktorego nie moze zapomniec, a prawda, ktorej nie jest gotowa stawic czola, musi zdecydowac: czy ta milosc jest warta utraty wszystkiego-czy zawsze miala ja zniszczyc?
Rozdział 1
Apr 30, 2025
„Wilkołaki? Znowu?” zapytała Valeria, unosząc perfekcyjnie wyprofilowaną brew, opierając się o krzesło pokryte karmazynowym aksamitem. Jej głos był spokojny, ale subtelna nutka w tonie nie umknęła uwadze. „Dlaczego w ogóle mamy zakaz kontaktu z nimi?”
Starszy wampir stojący przed nią, Tutor Malkien, poprawił monokl z westchnieniem. Jego długie srebrne włosy opadały na ramię jak zamarznięty wodospad, a blade oczy były utkwione w nią stanowczo.
„Ponieważ są niestabilni, impulsywni i niebezpieczni,” odpowiedział. „Wilkołaki zawsze były siłą przeciwną dla naszego rodzaju. Ich instynkty są dzikie, w przeciwieństwie do naszej wyrafinowanej natury. My jesteśmy stworzeni do rządzenia. Oni są stworzeni do służenia lub walki.”
Valeria kręciła srebrzystym piórem w dłoni, mrużąc oczy. „To brzmi jak coś, co nasi przodkowie mówili, aby usprawiedliwić wojnę. Nie fakty.”
Tutor Malkien uniósł rękę. „Uważaj na słowa, Lady Valerio. Ciekawość jest godna podziwu, ale kwestionowanie wieków tradycji? To jest bunt.”
Przewróciła oczami. „Albo ewolucja.”
Jego westchnienie pogłębiło się. „To wszystko na dziś.”
Valeria wstała, wygładzając plisowaną spódnicę. Skinęła krótko głową i wyszła z biblioteki, jej buty miękko stukały o marmurową podłogę.
Gdy szła do swojego pokoju, za nią spieszyła pokojówka Esther. Esther była młoda, z złotymi lokami przypiętymi pod czarną koronkową czapką, a jej oczy przemykały dookoła, jakby bała się, że cienie mogą przemówić.
„Moja pani, twoja suknia już jest przygotowana,” powiedziała Esther, z lekkim zadyszką. „Krawiec mówił, że to najmodniejsza kreacja w stolicy.”
„Więc ją spal,” powiedziała Valeria, otwierając ciężkie dębowe drzwi do swojego pokoju.
Esther mrugnęła. „Przepraszam, moja pani?”
„To był żart.” Valeria westchnęła i opadła na szezlong. „Prawie.”
Esther zaśmiała się nerwowo i poszła po ciemnowiśniową suknię, haftowaną srebrną nicią wzdłuż gorsetu. Przesunęła się za Valerię i zaczęła rozpinać plecy jej obecnej sukni.
„Esther,” powiedziała Valeria, „czy kiedykolwiek spotkałaś wilkołaka?”
Pokojówka zamarła. „N-Nie, moja pani. Mój wujek mówi, że mieszkają w Czarnościach, daleko od głównych miast. Słyszałam tylko historie.”
„Potwory. Dzikusy. Kłamcy,” mruknęła Valeria. „To wszyscy mówią. Ale historie zawsze coś pomijają.”
Zanim Esther zdążyła odpowiedzieć, przez pokój rozległo się stanowcze pukanie.
Esther zastygła. „Kto to może być?”
Valeria zmarszczyła brwi. „Odpowiedz.”
Pokojówka podbiegła do drzwi, otworzyła je i wydała ciche westchnienie. Valeria spojrzała ciekawie.
Na progu stał jej ojciec, Lord Veyron. Wysoki, dostojny i stoicko niewzruszony jak posągi w ogrodzie pałacowym, jego obecność zdawała się unosić powietrze. Jego głęboki burgundowy płaszcz rozwiewał się za nim jak krew na śniegu.
„Ojcze,” powiedziała Valeria, szybko wstając.
Uśmiechnął się lekko, wyciągając rękę, by pogłaskać jej włosy z czułym gestem. Oczy Valerii rozszerzyły się. Nigdy nie przychodził do jej pokoju. Jeśli chciał się z nią zobaczyć, była wzywana.
„Wszystko w porządku?” zapytała ostrożnie.
Lord Veyron skinął głową. Mimo to nic nie powiedział.
Spojrzała na Esther. „Możesz nas zostawić.”
Esther szybko się oddaliła. Valeria wskazała na krzesła i powiedziała do ojca: „Proszę, usiądź.”
Usiadł, opierając ramiona na rzeźbionych poręczach. Jego spojrzenie było nieodgadnione. „Valerio,” zaczął, głos jak aksamit na stali, „już nie jesteś dzieckiem.”
„To kwestia sporna,” mruknęła pod nosem.
Jego brew drgnęła, ale kontynuował. „Czas, abyś zaczęła przygotowywać się do większych obowiązków.”
Serce Valerii przyspieszyło. Czy to dotyczyło rady? Nowego tytułu?
„Jutro rano wyruszysz do Akademii Młodzieżowej.”
Słowa uderzyły ją jak policzek.
„Co?” Jej głos podniósł się, rzadki pęknięcie w zwykle zrównoważonym tonie.
„Wsiądziesz na statek o świcie. To tradycja. Rok życia, nauki i treningu wśród innych twojego rodzaju — i innych nie twojego rodzaju. To jest niezbędne.”
Mrugnęła. „Ale dlaczego? Już jestem wyszkolona. Uczyłam się pod najlepszymi nauczycielami. Przygotowano mnie do przywództwa tutaj.”
Uśmiechnął się rzadko. „Właśnie dlatego musisz iść. Nie możesz rządzić światem, którego nigdy nie doświadczyłaś. Akademia cię ukształtuje. Przygotuje cię, byś była królową godną tego królestwa.”
„Ale—”
Wstał.
„Ojcze, zaczekaj,” powiedziała, zbliżając się, jej oczy szeroko otwarte z niedowierzaniem. „Akademia Młodzieżowa jest dla każdej istoty...”
Jej głos zanikł, gdy przyszło zrozumienie.
Odwrócił głowę lekko, jego spojrzenie było chłodne i rozbawione.
„Wilkołaki tam będą,” powiedziała w końcu.
Przez chwilę nie powiedział nic. Potem skinął głową.
„Znam naszą historię z nimi. Ale ufam, że zrobisz to, co właściwe.”
„Co jest właściwe? Co to w ogóle znaczy?” zapytała, nieco ostrzej niż zamierzała.
Spojrzał na nią ostatni raz, jego wyraz twarzy był nieodgadniony.
„Jesteś córką swojej matki,” powiedział cicho. „Ufaj, że to coś znaczy.”
Po czym wyszedł.

Alpha of My Heart
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101