
Rozdział 1
Dec 15, 2025
JOJO:
Niektóre chwile kształtują życie człowieka. Chwile, które mogą kształtować lub niszczyć, kim jesteś, i kim na zawsze będziesz. To było moje chwile.
Mama trzymała mnie w ramionach i opowiadała mi historie. Rzadki spokojny wieczór. Wszyscy pragnęliśmy, aby taki normalny wieczór mógł upłynąć w spokojny sposób.
Ale odgłos kroków przerwał wszystko.
Drzwi, z hukiem, zostały powalone.
Ręce mamy drżały, trzymając mnie.
Jego oczy nie spotkały się z moimi. Był zbyt zajęty krzywiąc się na moją matkę. Spojrzenie w jego oczach wzbudzało we mnie strach. Odchyliłem głowę, by spojrzeć na moją matkę, zobaczyłem lęk w jej oczach także.
"Co ty tu jeszcze robisz? Myślałem, że cię ostrzegałem, żebyś zniknęła, zanim wrócę?" Mój ojciec wydarł się na nią. Jego głos rozległ się jak grzmot, rozbrzmiewając po ścianach pokoju.
Mama trzymała głowę w milczeniu.
Był znowu pijany.
Z ciemności wyciągnęły się kobiece palce pomalowane na czerwono, przycisnąły ramiona mojego ojca. On delikatnie pogłaskał dłoń tej dziwnej kobiety. Nigdy wcześniej nie widziałem, żeby dotykał mojej matki w ten sposób. Odwróciłem wzrok od mojego ojca i skierowałem go na kobietę. Brązowe oczy, o kształcie przypominającym te kota, gapiły się na mnie pełne pogardy. Ta chłodność sprawiła, że odwróciłem wzrok. Odwróciłem się z powrotem do mojej matki, wstała i ogromna postać mojego ojca unosiła się nad nią.
"Te małe gnidy są takie same jak twoja żona, Jesse. Jest tak brzydka, jak to mówisz." Dziwna kobieta obejrzała z wyzwaniem moją matkę i szeptała do ucha taty.
"Jesse, jesteś pijany." Powiedziała spokojnie,
"Może teraz jestem pijany, ale nie byłem, gdy prosiłem cię wyraźnie, żebyś zabrała twoje brudne dzieci z mojego domu!"
Zwrócił jej twarz w prawo, słyszałem, jak łamie jej szyję - cichy, ale bolesny dźwięk do usłyszenia.
"Zostaw mnie w spokoju, kobieta! Mam dosyć ciebie w moim domu. Spakuj swoje rzeczy i odejdź!"
Często powtarzała, że on ją kocha, ale nie było w tym miłości w tym, jak wrzeszczał na nią. Myślę, że mama tylko się uspokajała i nas chroniła.
Nienawidziłem go i za każdym razem, gdy spadał na moją matkę jego pięść, tę nienawiść widziałem coraz głębiej.
"Nie bij mojej matki, ty potworze!"
"Ty mały Drań." Wrzeszczał.
Mama nie traciła czasu i wyciągnęła szyję z powrotem na swoje miejsce. Strach w jej oczach był nie do pomylenia z niczym innym. Potrząsnęła głową gwałtownie, kiedy łzy spływały jej po policzkach. Podświadomie przycisnęła mnie do swojej pleców i stanęła przed nim.
"Nie. Ty - reszta jej słów zawisły w powietrzu, gdy ręce mojego ojca mocno ścisnęły jej gardło.
Zajrzałem zza niej.
Tętno mi przyspieszyło.
"To twoja wina. Przyczyna tego, że teraz jestem w tym dziwnym mieście, ukrywając się w innym stadzie. Przyczyna, że jesteśmy wyrzutkami. Żałuję, że nie zostawiłem cię na pastwę Alfa. Przecież był zakochany w tobie i myślałem, że jesteś warta walki! Jak głupi. Wszystkiego żałuję. Mogłem być teraz wielki w stadzie, ale wybrałem być głupi i stracić to wszystko dla ciebie, a co mi zrobiłaś w zamian, ha?"
"Tak, dałaś mi tylko problemy i dwie głupie bachory!" Jego głos kontynuował echem w pokoju.
Placze mamy stawały się znów niesłyszalne. Zbiegłem od niej i przyciągnąłem rączkę nieznajomej kobiety.
Dziwna kobieta patrzyła na mnie z furią i oderwała swoje dwa palce od mojego małego uścisku.
"To była nasza decyzja, Jesse, podjęliśmy ją razem, nie zmuszałem cię do tego!" Wykrzyknęła mama.
"Och! Więc teraz masz odwagę, ha? Ty cholerny dziwko!"
Przyłożyłem dłonie do uszu, tak jak mama kazała, kiedy słyszałem takie słowa. Ale kiedy zobaczyłem, jak on siłą przypiera ją do ściany, moje ręce opadły z uszu i krzyczałem tak głośno, jak tylko moje małe struny głosowe były w stanie przewieźć.
Mama walczyła w jego ramionach, ale ojciec złapał jej ręce i zepchnął ją na ziemię za włosy. Rana na jej ustach i nosie krwawiły obficie.
Krew.
Ta krew cała, wylewająca się z różnych części jej ciała, spowodowała, że pokój zaczął się kręcić wokół mnie. Nie przestawali; krwawienie nie przestawało. Stałem tam, bezradny.
Podniósł ją z ziemi i walił pięściami w jej żołądek.
Jeden, dwa, trzy, cztery...
Wkrótce przestałem liczyć. Stałem tam, wydając z siebie okrzyki, gdy bił moją matkę, jakby rozdzierał szmacianą lalkę.
"Valerie! JoJo, złap swoją siostrę, żądam cię!" Krzyczała. Łzy spływały z jej policzków.
Wziąłem moją małą siostrę w ramiona i popędziłem do innego pokoju, z dala od zamieszania. Miała głęboki sen, a ja chciałem obserwować z komfortu tego pokoju i zostać przy Valerie, tak jak kazała mi mama. Ale nie mogłem tego zrobić.
Wybiegłem, żeby przytulić mojego ojca. Owiniąłem moje małe ręce wokół jego ciała, próbując go odciągnąć. Nie był dla mnie w żadnym porównaniu.
On kontynuował swoje bicie, cios za ciosem w ciało mojej matki bez żadnej litości.
Niezależnie od ilości razy, gdy odepchnął mnie, wracałem do niego z pełną siłą.
Używałem zębów, paznokci, wszystkiego, na co moje jedenastoletnie ciało było w stanie mu ofiarować, żeby go oderwać.
Nie poddałbym się, i on o tym wiedział. Wydawał srogie wściekłość i chwycił mnie mocno za ramię, jednym ruchem wyrzucił mnie w drugi róg pokoju.
Ból przyszedł natychmiast.
Palące uczucie na moim lewym ramieniu było zbyt bolesne, by je zignorować. Rzucił mnie prosto w kocioł, który znajdował się po drugiej stronie pokoju, przewrócił się i spadł na moją lewą dłoń, która tam poparzyła.
Moje ramię zniknęło. Jęknąłem z bólu i drapałem, powodując, że krew tryskała z mojej ręki, podczas gdy płakałem. Nigdy wcześniej nie czułem takiego bólu. Zarówno fizycznego, jak i psychicznego, bolało mnie wszędzie.
Moja mama ostentacyjnie stanęła, żeby mi pomóc, ale nie zrobiła zbyt wiele, zanim ojciec chwycił ją i wyrzucił na ścianę. Kiedy zobaczyłem, jak jej głowa uderza w betonową ścianę, czas i przestrzeń przestały istnieć.
Upadła na podłogę jak worek z niczym, i wiedziałem, że to koniec. To był moment, który na zawsze zmienił moje życie.
Następne dźwięki, które wypełniły pokój, to dźwięk mojego wysokiego krzyku. Bezmyślnie biegłem w jej stronę, zanim poczułem, jak moje nogi są uniesione z ziemi i moje plecy zostają wyrzucone o ścianę.
Świat ucichł...
Gdy otworzyłem oczy, pozwoliłem im przejść przez pokój. Spokojnie westchnąłem, znalazłem się w szpitalu.
"Ma poważny przypadek krwotoku mózgu, jej szanse na przeżycie są niskie." Doktor mówił ostrożnie.
Łzy zbierały mi się w oczach. Natychmiast je zetrzełem, po tym jak zobaczyłem, że moja ciotka podchodzi do mnie.
Chciałem ją o coś zapytać o moją siostrę, ale zobaczyłem, jak jest przywiązana do mojego ciała mojej cioci. Patrzyłem w ciszy, jak się rozglądała, nieświadoma tego, co się właśnie wydarzyło.
Trzymałem jej małe paluszki i patrzyłem, jak się do mnie uśmiecha. Przysiągłem, że nigdy nie doświadczy takiego bólu.
Obiecałem, że będę ją chronić za wszelką cenę, przeciwko wszystkiemu i wszystkim.
Jesteśmy tym, co mamy teraz.

Alpha’s Virgin Stripper
196 Rozdziały
196
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101