
Opis
Dzien, w ktorym Tabitha zostala zdruzgotana wiescia, ze zbliza sie jej koniec, Alfa Derek, jej partner, bawil sie z inna wilczyca. Zrozpaczona, postanowila zaakceptowac odrzucenie Dereka. Ale gdy do zycia Tabithy wkroczyl Orson, znakomity lekarz watahy, Derek stracil panowanie nad soba, torturowany zazdroscia. Zamknal ja w kryjowce, mimo ze jego nowa partnerka byla zielonooka z zazdroscia. Ku jego zdziwieniu, Tabitha oznajmila obojetnie: "Derek, skonczylam z toba." Wreszcie zrozumial, ze Tabitha byla i zawsze byla jego przeznaczona partnerka.
Rozdział 1
Apr 19, 2026
Perspektywa Tabithy
W dniu, w którym dowiedziałam się, że moje życie dobiega końca, Alfa Derek Greenwood, mój mąż, spędzał czas z inną wilczycą.
Leżałam na szpitalnym łóżku, gdy Orson Romero wszedł z moimi wynikami badań. „Tabitha, kiedy się zraniłaś?” zapytał.
„Miesiąc temu. Dlaczego pytasz?” zdziwiłam się, zaciskając białe kłykcie.
Orson był lekarzem watahy Czerwonego Księżyca i moim kolegą ze szkoły dla wilkołaków.
„Twoja rana na brzuchu nie goi się tak, jak powinna. U wilkołaka nawet poważne obrażenia zaczynają się zasklepiać w ciągu trzech dni,” powiedział Orson poważnym tonem. Następnie zapytał: „Jak dokładnie się zraniłaś?”
„Podczas ataku wyrzutków na watahę mojego ojca. Oboje z tatą zostaliśmy ranni,” odpowiedziałam, wbijając wzrok w podłogę.
Interesy taty szły słabo, więc wróciłam do domu w odwiedziny. Właśnie wtedy wyrzutkowie nagle napadli na Srebrną Watahę Księżyca.
Byli wyjątkowo okrutni i dzicy.
Na szczęście reszta członków watahy uniknęła poważniejszych obrażeń. Tylko głowa ojca i mój brzuch zostały ranne.
Spodziewałam się szybkiego powrotu do zdrowia, ale ku mojemu zdziwieniu zaczęłam słabnąć.
Otrząsnąwszy się, spojrzałam na Orsona i zapytałam: „Kiedy wyzdrowieję?”
„Cóż, nie mogę ci podać konkretnej odpowiedzi. Musisz przejść dokładne badania po przyjęciu do szpitala. Muszę też pobrać próbkę z tej rany do badań. Twoja wilczyca ledwie się trzyma, to może być robota tojadu. Jeśli tak dalej pójdzie, możesz być w poważnym niebezpieczeństwie,” wyjaśnił Orson. „Zaraz cię przyjmę na oddział.”
„Nie. Tata jest nieprzytomny, nie mogę po prostu zniknąć.” Odmówiłam stanowczo.
Orson chciał jeszcze coś powiedzieć, ale weszłam mu w słowo: „Zachowaj to dla siebie, dobrze? Nie chcę, żeby moja rodzina panikowała.”
„Dobrze. Zachowam milczenie. Hej, jesteś Luną watahy, prawda? Trzymaj się blisko swojego partnera, to powinno pomóc,” zapewnił mnie.
Na te słowa uśmiechnęłam się gorzko. Nie chcąc kontynuować tej rozmowy, wyszłam ze szpitala.
Od czasu ataku na Srebrną Watahę Księżyca byłam bardzo zajęta. Minął miesiąc, odkąd ostatni raz widziałam Dereka.
Gdy patrzę wstecz, wszystko wydawało się idealne, gdy zostałam Luną Dereka.
Jednak odkąd pojawiła się ta wyrzutkini, Daphne Sutton, stał się wobec mnie zimny jak lód.
Wychodząc ze szpitala, poczułam tępy ból w brzuchu.
Gdy miałam zadzwonić do Dereka, ból przeszył moją pierś, jakby coś mnie rozszarpywało od środka.
Upadłam, chwytając się za klatkę piersiową, nie mogąc wytrzymać tego cierpienia.
Z budynku szpitala wybiegła pielęgniarka i pomogła mi usiąść przy klombie kwiatowym.
„Proszę pani, wszystko w porządku?” zapytała z troską.
„Poradzę sobie. To tylko lekki ból w klatce piersiowej,” wyszeptałam, ledwo łapiąc oddech.
„Jaki to ból?” pielęgniarka dopytała ostrożnie. „Jakby coś panią gryzło od środka?”
„Skąd pani wie?” spojrzałam na nią zdumiona, zapominając o bólu.
W oczach pielęgniarki pojawiło się współczucie.
Cicho powiedziała: „Wilkołaki nie chorują na serce. To domena ludzi. Jeśli boli cię serce, to znak, że partner zrywa więź partnerską.”
Nie wyjaśniła, jakie zachowania mogą zerwać taką więź.
Ale już wiedziałam, o co chodzi. Derek był z inną kobietą.
Od czasu pojawienia się Daphne Derek był ciągle przy niej, ale dopiero teraz poczułam ból serca.
Co oni teraz robią?
Ta myśl mnie dręczyła.
Zignorowałam radę pielęgniarki i ruszyłam chwiejnym krokiem.
Dzięki połączeniu naszych wilków wyczułam miejsce pobytu Dereka.
Znosiwszy ból, dotarłam do granicy watahy Czarnego Ciernia.
Opierając się o drzewo, zobaczyłam Dereka i Daphne siedzących ramię w ramię na trawie, z jej głową opartą o jego ramię.
Nieopodal bawił się radośnie chłopiec.
Ten widok zabolał mnie, a moje zdrętwiałe serce znów zapiekło.
Mój partner, Alfa Derek, zdradzał mnie z wyrzutkinią po tym, jak straciłam nasze dziecko i poważnie się zraniłam.
Wszystkie szczęśliwe chwile po naszym związaniu wydawały się teraz okrutnym żartem.
Opanowałam oddech i ruszyłam naprzód.
„Alfo Derek, rozwiedźmy się.” Mój lodowaty głos przerwał sielankową scenę.
Daphne odwróciła się niepewnie i cicho krzyknęła, zasłaniając usta.
Potem spojrzała nerwowo na Dereka.
Derek powoli wstał, patrząc na mnie chłodno. „Nie, dopóki cię najpierw nie odrzucę. Od kiedy to ty decydujesz?”
„Dobrze. Zgodzę się, jeśli warunki ugody mnie zadowolą,” odparłam, udając obojętność.
„Teraz już widzę, dlaczego chcesz się rozwieść. Chodzi tylko o pieniądze, co?” zakpił Derek.
Wataha taty była na krawędzi przez jego słabą kondycję finansową. Teraz był w śpiączce.
Desperacko potrzebowałam środków, by pomóc Srebrnej Watasze Księżyca.
Jednak nie miałam siły tłumaczyć się Derekowi. Dziś po prostu byłam wyczerpana.
Stałam więc w miejscu i cicho odpowiedziałam: „Nie martw się. Nie chcę wiele. Jak na Alfę, który zdradził swoją partnerkę, to i tak za łagodna kara.”
Derek zbliżył się do mnie, górując nade mną.
Powiedział lodowato: „Zdradziłem? Tabitha, w ogóle nie zasługujesz na to, by być moją Luną.”

Alpha's Wife Hunt
840 Rozdziały
840
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101