
Opis
Zoey Afar od dawna darzyla swojego szefa uczuciem. Jednak nie byla gotowa sie do tego przyznac, poniewaz przede wszystkim dzielila ich roznica poziomu zycia. Drugim powodem, dla ktorego czula sie ,,nienormalna", bylo to, ze nawet najlzejszy dotyk z jego strony wywolywal w niej pozadanie. Cierpiala na obsesyjne zachowania seksualne, czasem okreslane jako hiperseksualnosc lub uzaleznienie seksualne. Sytuacja pogarsza sie, gdy goracy prezes czyni ja swoja osobista partnerka BDSM.
Rozdział 1
Dec 6, 2025
„Zoe! Nie idziesz jeszcze do domu?” – krzyknęła Yuna Gutierrez, przyjaciółka Zoe. Rozmawiały głośno, bo w biurze zostały już tylko we dwie. Wolą być same, bo za każdym razem jazda windą do domu jest dla nich uciążliwa.
Raz poszły do domu wcześniej; niestety, akurat wtedy mnóstwo ludzi rzuciło się do windy, więc w końcu zeszły schodami – co było wyczerpujące, bo są na szesnastym piętrze. Ten budynek jest ogromny. Tu znajdują się wszystkie działy sprzedaży do galerii handlowych. Niewiarygodne, że Zoe dostała się do tej prestiżowej firmy.
Yuna usiadła obok niej, wpatrując się w monitor, podczas gdy Zoe coś notowała na komputerze. Zostaje po godzinach celowo, nie dlatego, że chce, ale musi. Yuna zaczęła do niej mówić. Kolejna historia o jej życiu seksualnym. To właśnie sprawia, że Yuna jest zazdrosna; ona ma chłopaków, a Zoe nie może znaleźć żadnego przez swoje wysokie standardy. W przeciwieństwie do Yuny, która każdego napotkanego na ulicy zgarnia i robi z niego chłopaka. Nie ma jednego faceta, ale kilku. Zoe nie słucha, gdy przyjaciółka opowiada jej kolejną historię, bo myślami jest gdzie indziej.
Zastanawia się, jak mogłaby pozbyć się swojej fizycznej wrażliwości. Denerwuje ją myśl, że każdy, z którym próbuje się zbliżyć, zniechęca ją, bo ich „fiuty” nawet nie spełniają jej oczekiwań. Zoe ma delikatną fizjonomię, więc unika kontaktów z ludźmi, bo samo dotknięcie zmienia reakcje jej ciała.
„I ty też powinnaś! Znajdź faceta, przez którego poczujesz się jak w niebie! Musisz mieć życie seksualne, żeby zachować młodość!” – Yuna już bawiła się swoimi wargami, jakby śniła na jawie o kutasach, które sobie wyobrażała. Można było się domyślić, co chodzi jej po głowie – niemal wyrastające bakłażany nad jej głową. Zoe ją zignorowała i dalej pisała.
Zoe spojrzała na zegarek na ręce – było już blisko 22:00. Yuna już spała obok niej, czekając. Zawsze tak wygląda ich scena, bo mają mieszkania obok siebie, więc Yuna nie ma wyjścia, musi czekać, bo nie ma z kim wracać. Przy tylu wyzyskujących ludziach na zewnątrz Yuna boi się, że ktoś nagle ją złapie i gdzieś zaciągnie.
„AHHH! HMMM!” Zoe wstała z obrotowego krzesła, wyłączyła monitor i komputer i przeciągnęła kości. Ziewnęła, a jej ciało aż zatrzeszczało. „Może dziś nie będzie dużo ludzi” – pomyślała. Dotknęła Yunę, ale ta nie chciała się obudzić. Podrażniła ją w boczek, żeby ją połaskotać, ale przyjaciółka spała jak zaczarowana!
Zebrała powietrze w usta i ustawiła się do okrzyku, który zamierzała wydać. Obie dłonie przyłożyła do ust jak do tuby, by jej głos jeszcze bardziej się niósł. Była pewna, że tym sposobem obudzi koleżankę.
„KUURRRYYY JUŻ SĄ NA MIEJSCU!!!”
Yuna gwałtownie się podniosła i otarła usta, jakby miała ślinę w kąciku. Rozejrzała się nieprzytomnym wzrokiem, bojąc się, że ktoś weźmie ją za narkomankę. Dotknęła swoich piersi i mruknęła coś pod nosem, jakby zaciągała się marihuaną, patrząc na swoją najgorszą stronę.
„Gdzie są?”
Zoe podrapała się tylko po czole i pokręciła głową. Dopóki ta kobieta myśli o seksie, jej umysł zawsze jest nieobecny. Potem zaczęła się zastanawiać, kiedy sama będzie miała sen o kutasach uderzających ją w policzek. Ma już dość tego plastikowego penisa, który zawsze śpi obok niej!
Klepnęła swoje policzki obiema dłońmi, po czym je potrząsnęła. Przez Yunę zaczęła tak myśleć. Yuna przypudrowała się i poprawiła włosy. Włożyła spinkę do włosów. Pewnie znów szykuje się na łowy kolejnego przystojniaka na ulicy. Na szczęście nie została przyłapana przez innego chłopaka na zdradzie. Zanim zdarzyło się jej to: „Kutas zmienił się w kamień.” Zaśmiała się na tę myśl, a Yuna spiorunowała ją wzrokiem, wydymając usta.
„Właśnie to mówię, jak nie masz fiuta w ustach, to zwariujesz.”
Zoe tylko popatrzyła na nią, po czym poszła przodem. Yuna szybko ją dogoniła. Mijane pomieszczenia były już ciemne, ludzie dawno wyszli. Dobrze, bo męczą ją ci, którzy śpieszą się do domu. I nie tylko – jeśli się da, Zoe unika nawet przypadkowego otarcia ciała o cokolwiek lub kogokolwiek.
Gdy drzwi windy już się zamykały, jakaś ręka je zatrzymała. Yuna i Zoe aż się zdziwiły, kiedy zobaczyły, że to woźny. Niósł sprzęt do sprzątania i długiego mopa. Zoe skuliła się w najdalszym rogu, żeby Yuna ani nic jej nie dotknęło. Nawet jeśli są przyjaciółkami, Zoe i tak nie chce jej dotykać.
„Przepraszam panie. Muszę wracać do domu. Zjadę z wami.” – przeprosił woźny. Nie odpowiedziała. Woźny wcisnął jeszcze karton na kółkach ze środkami czystości.
Jej oczy rozszerzyły się, gdy trzonek mopa przypadkowo uderzył ją w sutek. Tego się obawiała. Od razu zjeżyły jej się włosy na ciele. Sutki natychmiast stwardniały, na szczęście Yuna tego nie zauważyła, bo była zajęta klikaniem w telefonie. Ciało Zoe zaczęło się nagrzewać. Czuła, jak szybkie ciepło rozchodzi się po jej ciele, jakby przeszły przez nią prądy. Jej już ciasne majtki zaczęły swędzieć, poczuła, że szybko robi się mokra. Chciała to dotknąć, ale nie mogła.
„Ah.” Prawie wydobyło jej się z ust powietrze, nie chciała, żeby ktoś ją usłyszał. Kolana jej miękły. Nie wiedziała, czego się trzymać, czekając. Dysząc, łapała oddech. Mimo zimna, pociła się. Szeroko otwierając oczy, patrzyła na zewnątrz, gdy winda szybko zjeżdżała.
Yuna i woźny wyszli, ale ona została w środku. Uspokoiła się, zanim odezwała się do Yuny. Miała tylko nadzieję, że zostanie usłyszana zanim drzwi się zamkną. „Idź pierwsza... J-ja mam jeszcze coś na górze... Hah... Autobus potem odjedzie, więc idź już.”
Wcisnęła przycisk piętra tak szybko, jak mogła. Nie miała pojęcia, na które piętro jedzie, po prostu naciskała, żeby szybko pojechać do góry. Jej umysł już był pochłonięty przez gorąco. Nie mogła już myśleć jasno. Nie chciała robić „tego”, co krążyło po jej głowie, bo byłoby to dla niej pretekstem, żeby stąd wyjść. Jest idealną Zoe Afar i nie może w żaden sposób zszargać swojego wizerunku.
Prawie czołgając się, dotarła na nieznane piętro. Poszła tam, gdzie widziała światło. Nie wahała się zdjąć spódnicy i szybko ściągnąć majtki. Nie myliła się, gdy dotknęła swoich intymnych miejsc, bo od razu poczuła wilgoć.
Natychmiast uniosła nogę i zacisnęła palce u stóp po wprowadzeniu palca. Usiadła na obrotowym krześle, stawiając nogę na stole, na którym stała klawiatura i monitor. Nie przejmowała się swoją pozycją, bo bardziej obchodziło ją to, co pulsowało w jej wnętrzu. Jej biała koszula z długim rękawem była rozpięta. Nie miała na sobie stanika, tylko wkładki, więc szybko je zdjęła. Sutki były wyraźnie bardzo twarde.
„Hmmm...” Nie mogła powstrzymać pomruku, a wiedząc, że nikt jej nie słyszy, nie hamowała ich i pozwoliła, by każdy dźwięk się wydobywał.
Ściskała sutek, jednocześnie wprowadzając dwa palce do swojej dziurki. W miarę jak jej ciało stopniowo się uspokajało, poczuła, jak wychodzi z niej sperma. Przez to odwróciła głowę w lewo, lecz jej oczy rozszerzyły się, gdy zobaczyła mężczyznę opierającego głowę na jednej z przegrod komputerowych z założonymi rękami. Mężczyzna uśmiechnął się, wypowiadając słowa, które jeszcze bardziej ją zaskoczyły.
„Kontynuuj. Będę cię obserwował.”

BDSM Play with My CEO
116 Rozdziały
116
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101