
Opis
Alan Reyes Jedyny spadkobierca Reyes Oil. Myslal, ze czeka go wspaniala przyszlosc, majac cale bogactwo, ktore przekazal mu ojciec. Wierzyl, ze moze zdobyc wszystko, czego zapragnie, ale nigdy nie spodziewal sie, ze ktos planuje zabic jego i jego rodzine. Bella Morgan Przysiegla sobie, ze gdy skonczy 25 lat, dokona zemsty na Reyes Oil. Byla gotowa zabijac i zniszczyc te firme. Jednym z najlepszych biletow do tego bylo najpierw uwiesc cel, a potem przystapic do zabojstwa.
Rozdział 1
Dec 5, 2025
Bella Morgan
Wyszłam na balkon z kieliszkiem wina i nie mogłam powstrzymać ekscytacji na dzisiejszy dzień. Wyjęłam nóż z kieszeni i z uśmiechem spojrzałam na niego.
"Wszystkiego najlepszego, Bella," powiedziałam do siebie i upiłam łyk wina. Poczułam zimny powiew na skórze i to było cudowne uczucie, by rozpocząć swoje 25. urodziny.
Wróciłam do mieszkania, nie zamykając drzwi balkonowych. Rzuciłam nóż na stół w kuchni i postawiłam obok niego kieliszek wina. Wzięłam iPada i poszłam do swojego pokoju, gdzie założyłam czarny top, czarne dżinsy i czarną, skórzaną kurtkę.
Spojrzałam w lustro i nie mogłam powstrzymać śmiechu, widząc swoje odbicie. Chwyciłam kask i skórzane rękawiczki. Wyszłam z pokoju i zeszłam prosto do piwnicy.
Wyprowadziłam swój motocykl i z radością patrzyłam na niego. Założyłam kask i wyjechałam z posiadłości. Ruszyłam w stronę plaży, bo za kilka minut miało wschodzić słońce, a ja chciałam zobaczyć ostatni wschód słońca przed tym, jak tej nocy dokonam zemsty.
Gdy tylko dotarłam na plażę, zeszłam z motocykla. Zdjęłam kask i usiadłam na piasku, czując zimny morski wiatr. Zamknęłam oczy i łzy napłynęły mi do oczu na myśl o tym, dlaczego właśnie dziś zaczynam swoją zemstę.
Wstałam i otworzyłam schowek pod siedzeniem motocykla. Spojrzałam na małą, brązową kopertę i wyjęłam ją. Powoli ruszyłam w stronę wody i zamknęłam oczy, modląc się o odwagę, by się zemścić.
Położyłam kopertę na wodzie, pozwalając falom wykonać swoje zadanie. Starłam łzy i zanim cofnęłam się o kilka kroków, zobaczyłam, jak słońce zaczyna się pokazywać, malując niebo piękną pomarańczową smugą.
"Jestem gotowa," powiedziałam do siebie, chociaż trochę się bałam, ale nie mogłam się wycofać. Wróciłam do motocykla i wsiadłam na niego. Spojrzałam jeszcze raz na ten piękny wschód słońca i uśmiechnęłam się.
"Mamo, tato… i Damianie, to dla was wszystkich," powiedziałam i ruszyłam motocyklem z powrotem do swojej wielkiej posiadłości. Gdy tylko wróciłam, weszłam do łazienki i spojrzałam na siebie w lustrze.
"Dzień dobry, Pani Morgan," usłyszałam, jak moja sekretarka, Daisy, wchodzi do pokoju.
"Masz wszystko, czego dziś chciałam?" zapytałam, odwracając się do niej.
"Tak, wszystko już przygotowane," odpowiedziała, podchodząc bliżej. Podała mi iPada z planem dnia na dziś.
"Chcesz śniadanie, Pani Morgan?"
"Nie, ale chcę, żebyś zawiozła moje czarne lambo do Wilsona. Chcę nowy styl dla auta," powiedziałam, a Daisy z uśmiechem pokiwała głową.
"Coś jeszcze?"
"Sprawdź mój penthouse i upewnij się, że te…" wskazałam na dwie duże skrzynie przed łóżkiem, "przenieś do popołudnia."
"Oczywiście, Pani Morgan," powiedziała, a ja gestem kazałam jej odejść. Wzięłam prysznic i zaczęłam szykować się do pracy. Przebrałam się w strój służbowy i pojechałam do biura.
Telefon zadzwonił dokładnie, gdy dotarłam do biura — to był Wilson. Uśmiechnęłam się złośliwie, widząc jego imię na ekranie.
"Naprawdę dajesz mi lambo? Mówiłem ci, że lepiej żebym przerobił Porshe'a," marudził, a ja przewróciłam oczami.
"Nie potrzebuję twojej opinii, zrób po prostu to, o co prosiłam wczoraj," powiedziałam lodowatym tonem.
"Dobrze, skończę za dwa dni," odpowiedział i rozłączyłam się. Daisy natychmiast zaprowadziła mnie na spotkanie, a ja nie mogłam powstrzymać ekscytacji przed dzisiejszą nocą. Trochę się denerwowałam, ale byłam gotowa.
"Pani Morgan, pan Reyes chce się z Panią zobaczyć." Uśmiechnęłam się, słysząc to nazwisko. Skinęłam Daisy, żeby go wpuściła, i otworzyłam szufladę, by upewnić się, że mój piękny nóż jest gotowy, ale musiałam być cierpliwa.
"Pani Morgan, jak się pani miewa?" Zamknęłam szufladę i podeszłam do starszego pana, witając go uprzejmie.
"Dobrze, panie Reyes. A u pana?" zapytałam, prowadząc go do sofy.
"Świetnie, możemy porozmawiać o naszym projekcie?" zapytał, dając znak sekretarce, by przyniosła umowy. Dałam Daisy znać, żeby nas zostawiła samych.
"Przyjdzie pan dziś wieczorem, panie Reyes?" zapytałam, odbierając umowę od jego sekretarki. Otworzyłam ją i zaczęłam czytać po kolei.
"Mam nadzieję, ale przyjdzie mój syn. Powinienem mu kazać się pani przedstawić." Uśmiechnęłam się w duchu, bo to właśnie jego syn był moim celem w zemście.
"Jak on miał na imię? Przepraszam, mam słabą pamięć do imion." Odłożyłam umowę i uśmiechnęłam się, choć najchętniej zabiłabym go tutaj i teraz — w mojej jaskini.
"Alan," zaśmiał się.
"Racja," powiedziałam, zerkając ponownie na umowę.
"Powinniście się spotkać," powiedział — oczywiście chciał, żebym się spotykała z jego synem. Widział we mnie świetną okazję do rozpostarcia skrzydeł.
"Więc… panie Reyes, za dwadzieścia minut mam kolejne spotkanie. Nie sądzę, że zdążę teraz przejrzeć umowę, ale jutro na pewno się odezwę," powiedziałam.
"Bardzo dobrze, nie ma problemu. Powinniśmy się czasem spotkać na lunch," powiedział, wstając, a ja również wstałam z kanapy.
"Byłoby miło," uśmiechnęłam się szeroko, a on przytaknął i wyszedł z biura, a ja natychmiast podarłam jego umowę na drobne kawałki.
"Wkrótce umrzesz z mojej ręki."

Beautiful Revenge
39 Rozdziały
39
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101