

Opis
Aria spedzila zycie jako sluzaca w Sforze Krwawego Ksiezyca, potajemnie zakochana w Kianie, bezlitosnym przyszlym Alfie. Ale kiedy w koncu wyznaje mu swoje uczucia, on publicznie ja odrzuca, wybierajac wladze zamiast przeznaczenia. Upokorzona, probuje o nim zapomniec - az do momentu, gdy wygnany przyrodni brat Kiana, Lucian, wraca i oferuje jej uklad: udawac jego partnerke i sprawic, by Kian zaplacil za swoja decyzje. To, co zaczyna sie jako intryga, szybko przeradza sie w totalna wojne, gdy Kian odmawia pozwolenia Lucianowi na zabranie tego, co kiedys bylo jego. Z napieciami miedzy rywalizujacymi bracmi grozacymi rozerwaniem sfory, Aria zostaje wciagnieta w walke, o ktora nigdy nie prosila - taka, w ktorej zwyciezca zdobedzie nie tylko tytul Alfy, ale i ja sama.
Rozdział 1
Jul 21, 2025
Punkt widzenia Arii
"On jest niebezpieczny... bezwzględny... prawdziwy Alfa pod każdym względem. Powinnam się od niego trzymać z daleka. Powinnam o nim zapomnieć. Ale moje serce zawsze do niego należało."
Zacisnęłam zęby, gdy moje ręce mocniej ścisnęły koszyk, który niosłam. Przygotowania do ceremonii trwały w pełni, a służba krzątała się, ustawiając dekoracje i przygotowując stoły na wielką ucztę, która ma się odbyć za pięć dni.
Alfa Cole zmarł dwa tygodnie temu, a za kilka dni jego syn Kian zostanie koronowany na nowego Alfę stada Blood Moon. Jak każda służąca, oczekiwano, że będę się trzymać w tle. Jak zawsze.
Ale moje oczy mnie zdradziły.
Znalazły go natychmiast—Kiana, stojącego w centrum placu treningowego, z koszulką przesiąkniętą potem, gdy ćwiczył w walce z innym wojownikiem. Jego ruchy były ostre, wyrachowane i bezlitosne.
Każdy cios, każde uderzenie, były pokazem dominacji. Był doskonałym Alfą—silnym, budzącym strach i nietykalnym.
A jednak, moje głupie serce pragnęło go.
"Aria!"
Podskoczyłam, gdy ostry głos wyrwał mnie z zamyślenia. Jedna ze starszych służących, Marta, rzuciła mi gniewne spojrzenie.
"Przestań się gapić i wracaj do pracy! Przyszły Alfa nie ma czasu dla takich słabeuszy jak ty."
Gorąco uderzyło mi do policzków, a ja spuściłam wzrok, mamrocząc przeprosiny, zanim szybko ruszyłam w stronę stołów z ucztą.
Lila, moja jedyna przyjaciółka w tym stadzie, rzuciła mi porozumiewawcze spojrzenie, pomagając układać talerze na długim drewnianym stole.
"Znów się na niego gapiłaś, prawda?" droczyła się, jej głos był na tyle cichy, że tylko ja mogłam go usłyszeć.
Westchnęłam, udając, że skupiam się na swoim zadaniu. "Nie, ja tylko—"
"Nawet nie próbuj kłamać," przerwała mi, uśmiechając się. "Jesteś beznadziejna, wiesz o tym? On za kilka dni zostanie Alfą. Jeśli teraz nie powiesz mu, co czujesz, możesz nigdy nie mieć szansy."
Zamarłam. "Co?"
Wzruszyła ramionami, jej orzechowe oczy błyszczały figlarnie. "Po prostu idź i powiedz mu. Co najgorszego może się stać?"
Przełknęłam ślinę, moje tętno przyspieszyło na samą myśl. "Jesteś szalona? Kian ledwo mnie zauważa. Jestem tylko służącą."
"I co z tego?" Lila położyła rękę na biodrze. "Kochasz go od lat, Aria. A co jeśli—po prostu co jeśli—on też coś do ciebie czuje?"
Gorzki śmiech wydobył się z mojego gardła. "To fantazja, Lila."
Ale nawet gdy wypowiadałam te słowa, mała iskra nadziei zamigotała we mnie. Kian nigdy nie traktował mnie źle, jak inni. Nigdy nie podniósł na mnie ręki ani nie mówił do mnie okrutnie.
Może... po prostu może...
"Żadnych wymówek," powiedziała Lila, popychając mnie w stronę kwater Alfy. "Właśnie skończył trening. Idź teraz."
Mój żołądek skręcił się w supeł, ale zanim mogłam się wycofać, moje nogi zaczęły się poruszać.
Kiedy zbliżyłam się do komnat Kiana, moje ręce zacisnęły się w pięści, by powstrzymać je przed drżeniem.
Moje serce waliło tak głośno, że bałam się, że usłyszy je z środka. Dotarłam do jego drzwi, zawahałam się na moment, a potem delikatnie zapukałam.
Minęły sekundy.
Potem z wnętrza dobiegł głęboki, władczy głos. "Kto tam?"
Przełknęłam ślinę. Jeśli odpowiem, może mnie odesłać, zanim zdążę cokolwiek powiedzieć. Zamiast więc odpowiedzieć, popchnęłam drzwi i weszłam do środka.
"Ja—"
Słowa zamarły mi w gardle.
Zamarłam.
Widok przede mną przeszył mnie ostrym bólem w klatce piersiowej, odbierając mi oddech.
Kian siedział na krawędzi swojego masywnego łóżka, jego muskularna sylwetka była zrelaksowana, jego złote oczy ciemniały od pożądania. A na jego kolanach siedziała kobieta—całkowicie naga.
Jej ręce spoczywały na jego ramionach, jej usta wykrzywiały się w uwodzicielskim uśmiechu, gdy przeciągała palcami po jego klatce piersiowej. Zachichotała, przyciskając się do niego jeszcze bliżej.
Całe moje ciało zrobiło się zimne.
Kian nawet mnie nie zauważył. Był zbyt pochłonięty kobietą na swoich kolanach.
Moje serce rozpadło się na tysiąc kawałków. Byłam głupia. Kompletna i totalna głupia.
Przyszłam tutaj z niedorzeczną nadzieją, że może mnie dostrzeże. Że może czuje choć ułamek tego, co ja do niego czuję.
Ale on już kogoś miał.
A ja byłam niczym więcej niż służącą, która ośmieliła się marzyć.
Pokój nagle stał się duszny. Moje gardło się zacisnęło, a nogi odmówiły posłuszeństwa.
A potem, jakby wyczuwając moją obecność, spojrzenie Kiana przeniosło się na drzwi.
Nasze oczy się spotkały.
Przez ułamek sekundy coś zamigotało w jego złotych tęczówkach—szok, zamieszanie... czy to było poczucie winy?
Ale to zniknęło równie szybko, jak się pojawiło. Jego wyraz twarzy stężał, a jego usta zacisnęły się w cienką linię.
"Aria?" Jego głęboki głos przeciął powietrze, przesiąknięty autorytetem.
Nie odpowiedziałam.
Nie mogłam.
Kobieta na jego kolanach odwróciła się w moją stronę, jej uśmiech powiększył się. "Och? Kto to jest?"
Przejechała ręką po piersi Kiana w sposób posiadaczy, jakby chciała mi przypomnieć o moim miejscu.
Kian zaśmiał się i spojrzał mi w oczy. "Nikt. Służąca."
Kobieta zachichotała. Coś we mnie pękło. Łzy paliły mnie w tyle oczu, ale odmówiłam, by spadły.

Between Two Alphas
20 Rozdziały
20
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101