
Opis
Blake Coster jest jednym z najbogatszych miliarderow w USA. Mozna go latwo opisac trzema slowami: piekno, pieniadze, slawa. Jest typem czlowieka, ktory zawsze dostaje to, czego chce. Ale jest jedna rzecz, ktorej naprawde unika - milosc. Milosc zniszczyla jego rodzine i jest ostatnia rzecza, ktora chcialby kiedykolwiek poczuc. Jean Verodine jest modelka Victoria's Secret i wszyscy ja uwielbiaja. Oczywiscie, ze tak - jest po prostu idealna. A przynajmniej udaje, ze taka jest. Dwoje ludzi i jedno nieoczekiwane miejsce. Czy istnieje dla nich szansa, by byc razem?
Rozdział 1
Dec 9, 2025
Jean Verodine
Deszcz, Netflix, łóżko, przytulenie się w moim najmiększym kocu i niezdrowe przekąski.
To są rzeczy, które sprawiają, że życie jest idealne i szczęśliwe. Proste, prawda? Chciałabym móc zrobić to właśnie teraz, ale niestety muszę iść do pracy.
Patrzę przez okno mojego vana, obserwując, jak krople deszczu spadają na szybę. W tle leciała piosenka Adele, dając mi uczucie tęsknoty za domem i moim wygodnym łóżkiem. Kocham swoją pracę, ale czasem potrzebujemy czasu dla siebie, prawda?
„Jean, jesteśmy na miejscu.” – zawołała mnie moja menadżerka Claire, a ja odwróciłam do niej głowę. Wydęłam usta, a ona spojrzała na mnie tym swoim „no dalej, do roboty” spojrzeniem.
„Nie chcę pracować.” – jęknęłam, ale mimo wszystko otworzyłam drzwi leniwie. Wzięłam kopertówkę, założyłam okulary przeciwsłoneczne i wysiadłam z vana. Powlokłam się do studia.
Kiedy weszłam do studia, nasz zwyczajowy fotograf James Clodarian właśnie rozmawiał z jednym z członków ekipy, zanim odwrócił głowę w moją stronę. Uśmiechnął się i objął mnie na powitanie.
„Cześć Jean, dawno się nie widzieliśmy!” James objął mnie ramieniem, a ja się zaśmiałam.
„Tak, James, faktycznie dawno. Minęło trochę czasu, co? Trzy miesiące? Jak się ostatnio miewasz?” – zapytałam go, kiedy szliśmy na plan zdjęciowy.
„Tak, około dwóch miesięcy chyba, u mnie dobrze. Dziękuję za troskę, piękna, ale myślę, że powinnaś już iść do przebieralni. Porozmawiamy później, dobrze?” – powiedział.
„Nic nie obiecuję, James, jestem zapracowaną kobietą.” – droczyłam się z nim, a on się zaśmiał.
„Na pewno znajdziesz dla mnie czas, a teraz idź.” Popchnął mnie w stronę mojej garderoby. Weszłam do środka i usiadłam na krześle z moim imieniem.
Fryzjerka zaczęła układać mi włosy, a makijażystka zabrała się za swoją pracę. Dzisiejszy koncept musiał być naturalny, bo dostałam bardzo lekki makijaż i luźne loki. Uwielbiam naturalność, ale jednak bardziej lubię drapieżny i seksowny styl.
Nagle drzwi gwałtownie się otworzyły i spojrzałam w lustro, żeby zobaczyć, kto to zrobił. Uśmiechnęłam się szeroko, widząc moją najlepszą przyjaciółkę Alexis Sierrę, która stała tam z szelmowskim uśmiechem. Wstałam i podeszłam do niej, obejmując ją mocno.
„Hej, przyjaciółko!” – powiedziała, klepiąc mnie po plecach.
„Moja solenizantka!” Przytuliłam ją tak mocno, aż udawała, że ją duszę. Puściłam ją i obie się roześmiałyśmy.
„Przyjdziesz dziś wieczorem, prawda?” – zaprosiła mnie na swoje urodziny kilka dni temu, jeszcze jej nie odpowiedziałam, bo Claire lubi robić mi nagłe zmiany w grafiku.
„Tak, przyjdę.” – powiedziałam, a ona zapiszczała z radości. Zaśmiałam się, widząc jej minę, ale nagle zawołała nas obsługa. Spojrzałyśmy na siebie i poszłyśmy do stylistki, żeby przebrać się w stroje sportowe.
„Jean, proszę przejdź na plan.” – powiedział ktoś z obsługi, więc wstałam i wyszłam z pokoju. Poszłam na plan razem z innymi Aniołkami.
Dzisiejszy temat to reklama sportowa: ćwiczymy i jesteśmy nagrywane jednocześnie. To zabawne zdjęcia, bo robimy to na co dzień i fajnie robić to w gronie przyjaciół. W tej sesji naprawdę świetnie spędziłyśmy czas z innymi Aniołkami.
„Koniec na dziś, dziewczyny!” – ogłosił James, przybijając każdej z nas piątkę.
„Hej, kochana” – Nicole zarzuciła mi ramię na ramię. Nicole też jest Aniołkiem i jest naprawdę łatwa w obyciu.
„Cześć, moja ulubiona blondynko.” – uśmiechnęłam się do niej, a ona się zaśmiała.
„Więc idziesz dziś na imprezę Lexy, prawda?” – zapytała, krzyżując ręce na piersi i unosząc brwi w oczekiwaniu na odpowiedź.
„Oczywiście, nie przegapię tego.” Puściłam jej oczko.
„Często nas wystawiasz, Jean.” – zrobiła kwaśną minę, a ja się zaśmiałam.
„Nie martw się, jestem w 100% pewna, że dziś przyjdę.” – obiecałam jej, a ona pokazała mi kciuk w górę. Rozpuściła gumkę i jej blond włosy spłynęły idealnie. Obie poszłyśmy w kierunku garderób. Odświeżająco było poczuć zimny powiew klimatyzacji na spocone ciało, bo na planie sportowym było naprawdę gorąco.
Claire rzuciła mi mały ręcznik, żebym wytarła pot. Weszłam do garderoby i przebrałam się z powrotem w czarne szorty i białą koszulkę bez rękawów. Zmyłam wcześniejszy makijaż i zrobiłam go od nowa, bo po poceniu się nie czułam się komfortowo.
„Nie mam już nic w grafiku, prawda?” – zapytałam Claire.
„Tak, po tym jesteś wolna.” Lexy nagle wpadła do mojej garderoby i spojrzała na mnie figlarnie.
„Starbucks?” – zapytała Lexy, a ja spojrzałam na Claire. Kiwnęła głową, dając mi zgodę. Wstałam i podeszłam do drzwi. Lexy wzięła mnie pod ramię i wyciągnęła na zewnątrz.
„Tylko we dwie?” – zapytałam, a ona pokręciła głową.
„Nicole i Charlotte idą z nami.” – odpowiedziała, wyciągając telefon i pisząc do kogoś. Nicole dołączyła do nas po przebraniu się w wygodne ubrania.
„Charlotte, jak zwykle ślimak.” – powiedziała Nicole, a ja nie mogłam powstrzymać śmiechu.
„Charlie!” – zawołała głośno, żeby się pospieszyła. Charlie wybiegła ze swojej garderoby.
„Chodźmy.” – powiedziała, a ja nie mogłam powstrzymać uśmiechu, kręcąc głową. Wyszłyśmy ze studia i teraz wystarczyło przejść kawałek, bo Starbucks jest tylko przecznicę dalej. Nagle zadzwonił mój telefon – to mama. Dałam dziewczynom znak, żeby szły pierwsze.
„Hej, mamo.” – odebrałam najbardziej leniwym tonem.
„Jean.” – zawołała mnie.
„Tak, mamo?” – naprawdę chciałam już skończyć tę rozmowę.
„Za dwa tygodnie są urodziny twojej babci i chcę, żebyś wtedy przyjechała do domu. Zrób tak, żebyś miała wolny ten dzień.” – powiedziała, a ja westchnęłam głęboko. Nie chcę teraz zajmować się rodziną, więc nie mam ochoty wracać do domu.
„Jestem zajęta.” – powiedziałam po prostu, bo to jedyny powód, jaki przyszedł mi do głowy.
„Jean.” – tym razem ostrzegawczym tonem.
„Jestem zajęta, mamo, mam napięty grafik.”
„Znajdź dla niej czas, bardzo chce cię zobaczyć.” – błagała mnie.
„Nie mam czasu na wyjazd do domu, mamo, mam zapchany grafik.” – powiedziałam stanowczo, żeby już nie błagała.
„Jak możesz jej to zrobić? To jej osiemdziesiąte urodziny, musisz iść!” Założę się, że urządzają jej wielką imprezę, a ja nie chcę spotykać tam tłumu ludzi. Nienawidzę faktu, że moja babcia uwielbia robić wielkie przyjęcia na każde urodziny. Będzie się przechwalać przed swoimi przyjaciółkami, że jestem modelką, co z mojej strony jest dość irytujące.
„Jaki to ma sens? To będzie to samo, co na siedemdziesiątych ósmych i siedemdziesiątych dziewiątych urodzinach.” Spojrzałam w dół na ziemię, próbując wymyślić kolejną wymówkę dla mamy.
„Nie obchodzi mnie to, Jean. Chcę, żebyś tam była!” Rozłączyła się, co mnie wkurzyło. Kopnęłam kamień przed sobą. Nagle włączył się alarm samochodowy i oczy mi się rozszerzyły. Zamarłam w miejscu, patrząc tępo na samochód. Światła migały, a alarm nie przestawał dzwonić. Wstrzymałam oddech, kiedy zorientowałam się, że kamień, który kopnęłam, uderzył w szybę samochodu. Był dość duży, więc porysował samochód.
„Co do—” z butiku Armani naprzeciwko samochodu wyszedł mężczyzna o brązowych włosach. Sklął pod nosem, zanim kliknął kluczyk i wyłączył alarm. Odwrócił się w moją stronę, bo tylko ja tam stałam.
„Przepraszam” — powiedziałam do niego.
Zmroził mnie swoim zimnym, zielonym spojrzeniem, potem przesunął wzrok po całym moim ciele, dokładnie mnie lustrując. Popatrzyłam na niego groźnie, ale powitała mnie jego przystojna twarz. Miał seksowną linię szczęki, idealnie zbudowane ciało, które świetnie wyglądało w szarym garniturze Armaniego, i na końcu ten cienki zarost, który dodawał mu jeszcze seksapilu i pewności siebie.
„Skończyłaś już mnie oglądać?” — zapytał, unosząc brwi i uśmiechając się złośliwie.
„Przepraszam” — rzuciłam, patrząc na drzwi jego samochodu. Była tam rysa od kamienia, którego wcześniej kopnęłam.
„Więc co z tym zrobisz, piękna?” — zapytał, a ja spojrzałam na niego. Wskazał na zarysowanie, po czym jego wzrok zatrzymał się na moich nogach.
„Oczy wyżej!” — syknęłam na niego. Co za chamski facet!
„Zadziorna, co?” — uśmiechnął się, patrząc mi prosto w oczy. Moje serce na chwilę zatrzymało się, ale szybko się opanowałam. Wyjęłam portfel z torby i wyciągnęłam z niego 500 dolarów. Spojrzałam na mężczyznę, wyciągnęłam jego rękę i wsunęłam mu pieniądze. On spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem.
„Czy prosiłem cię o pieniądze?” — zapytał z wyrazem twarzy, którego nie potrafiłam odczytać.
„Zarysowałam, te pieniądze są na naprawę” — powiedziałam obojętnym tonem. Jestem w naprawdę złym nastroju, nie chcę teraz mieć do czynienia z takim typem.
„Jean” — Lexy zawołała mnie, podchodząc bliżej. Spojrzała na mnie z miną: „co się z tobą stało”. Odwróciła się w stronę mężczyzny, a jej oczy się rozszerzyły.
„Więc Jean, co zamierzasz z tym zrobić?” — zapytał mężczyzna i wskazał na zarysowanie.
„Dla ciebie pani Verodine, panie Niewiadomy” — powiedziałam chłodno, patrząc na rysę, którą zrobiłam.
„Co się stało?” — Lexy stanęła przy mnie i wyszeptała.
„Kopnęłam dość mocno kamień i to się stało” — westchnęłam.
„Jean Verodine, skądś znam to nazwisko” — powiedział mężczyzna, ale odwróciłam się do niego plecami.
„Już ci dałam pieniądze, prawda? Więc do widzenia.” Powiedziałam do niego i pociągnęłam Lexy za rękę, ciągnąc ją do Starbucksa. Lexy wołała moje imię, ale zignorowałam ją. Potrzebuję szybko zimnego napoju, żeby uspokoić buzujące emocje.
„Czemu tak długo?” — zapytała Nicole, a ja wpatrywałam się w menu.
„Kopnęła kamień i porysowała samochód przystojnego faceta” — odpowiedziała Lexy Nicole.
„Java Chip Frap brzmi nieźle” — powiedziałam do siebie.
„Jak miał na imię? Masz jego numer?” — zapytała Charlie, a ja spojrzałam na nią z niedowierzaniem. Pokręciłam głową. Zawsze byłam chłodna wobec obcych, zwłaszcza facetów. Nie lubię być uprzejma wobec kogoś, kogo dopiero poznałam. Nie obchodzi mnie to.
„Chyba już go gdzieś widziałam, miał znajomą twarz” — powiedziała Lexy, a ja wzruszyłam ramionami, kompletnie niezainteresowana.
„Nie obchodzi mnie on, dałam mu pieniądze na naprawę szkody” — powiedziałam, znów patrząc w menu.
„Jean” — zawołała Nicole, ale zignorowałam ją.
„Jean!” — tym razem zawołała Charlie.
„Co? Próbuję wybrać, co chcę pić!” — powiedziałam, znów przeglądając menu.
„Jean!” — zawołała Lexy i to sprawiło, że spojrzałam na nią. Uniosłam brwi. Dała mi znak, żebym spojrzała za siebie, więc odwróciłam głowę i zobaczyłam wcześniejszego mężczyznę, który patrzył na mnie rozbawionym wzrokiem, trzymając moje 500 dolarów.
„Co tu robisz? Potrzebujesz więcej?” — zapytałam chłodno.
„Jean! Nie bądź taka chłodna!” — ostrzegła mnie Lexy cicho, a ja spojrzałam na niego, unosząc brwi i czekając, co powie.
„Co zamierzasz zrobić z moim samochodem?” — zapytał, a ja wskazałam na gotówkę.
„Już ci dałam pie—” Przerwał mi, kładąc pieniądze na stole.
„Nie potrzebuję pieniędzy” — oświadczył i wsunął ręce do kieszeni. Spojrzał na mnie, a ja zauważyłam, że wiele osób na niego patrzy.
„Czego więc chcesz?” — zapytałam, krzyżując ramiona na piersi i znów odwracając się do menu. Kompletnie nie mam ochoty mieć z nim do czynienia. Czy on naprawdę nie rozumie aluzji?
„Masz chłopaka?” — zapytał, a ja tak szybko się do niego odwróciłam. Uniosłam brwi, patrząc na niego podejrzliwie.
„Nie ma” — odpowiedziała Lexy, a ja rzuciłam jej groźne spojrzenie za to, że mu powiedziała.
„Dobrze, daj mi swój numer telefonu” — powiedział i usiadł na krześle obok mnie.
„Nie, nie mam telefonu” — powiedziałam, wiedząc, że to głupie kłamstwo. Wskazał na mój telefon, a ja odwróciłam wzrok.
„Rani mnie to, kochanie” — powiedział, a ja poczułam obrzydzenie tym określeniem. Spojrzałam na niego poirytowana.
„Już dałam ci pieniądze, potrzebujesz więcej?” — zapytałam, a on pokręcił głową.
„Twój numer, Jean.” Wypowiedział moje imię, a ja poczułam irytację, słysząc je z jego ust. Zignorowałam go, zamiast odpowiedzieć.
„Masz jej numer?” — zapytał Nicole, a ja natychmiast spojrzałam na nią. Spojrzała na niego i pokręciła głową. Wstałam, planując zostawić go i zamówić swój napój.
Nagle on również wstał, złapał mnie za nadgarstek i zmusił, bym się do niego odwróciła. Przewyższał mnie wzrostem i patrzył mi w oczy.
„Więc Jean, daj mi swój numer telefonu albo znajdę go sam” — powiedział poważnym tonem. Wyciągnęłam rękę z jego uścisku.
„Spróbuj” — powiedziałam wyzywająco i podeszłam do kasy złożyć zamówienie.
„Jean” — Lexy podeszła do mnie, a ja odwróciłam się do niej.
„Co?” — zapytałam.
„Zadręczyłaś się z niewłaściwym facetem” — stwierdziła z zaniepokojoną miną, co mnie zdezorientowało.
„Co? Co niby zrobiłam?” — zapytałam, bo wcale nie czułam, żebym zrobiła coś złego.
„Ludzie szeptali i rozmawiali o tym facecie, wydaje mi się znajomy i miałam rację. Wiesz, kto to?” — zapytała, a ja pokręciłam głową.
„Kto to?” — zapytałam.
„Blake Coster.”
Super.

BLS: Loving Blake Coster
38 Rozdziały
38
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101