
Opis
Jego serce jest zrobione ze stali, jest to facet, ktorego trudno ujarzmic. Ona ma wielkie serce dla dobroczynnosci. Pewnego dnia dolaczyla do licytacji na cele charytatywne... Nigdy nie przypuszczala, ze jednym z licytantow bedzie Joel Cesborn.
Rozdział 1
Feb 19, 2025
Irene Payton
"Musimy jeszcze raz sprawdzić składniki na jutrzejszy tort weselny" powiedziałam mojej asystentce Veldzie. Skinęła głową i umieściła przypomnienie na tablicy.
Dodałam trochę więcej cukru i masła orzechowego do mojego nowego przepisu na Babeczki z Masłem Orzechowym. Jestem tak podekscytowana tym nowym przepisem, doskonalę go teraz, aby wkrótce go opublikować.
"Irene, czy powinniśmy kupić więcej pudełek? Nie jestem pewna, czy mamy wystarczająco dużo, aby pomieścić te wszystkie makaroniki i babeczki" powiedziała Velda i się do niej odwróciłam.
"Ile powinniśmy kupić jeszcze raz?"
"Mamy teraz 400, a potrzebujemy więcej."
"Zadzwonię i kupię od razu" powiedziałam, a ona kiwnęła głową. Nagle zadzwonił mój telefon i szybko podszedłem do lady, żeby odebrać.
"Halo."
"Gdzie jesteś?"
"W sklepie" odpowiedziałam.
"Co?!" Wrzasnęła, przez co lekko się przestraszyłam.
"Co?" zapytałam spokojnie, wrzucając lukier do torebki z tworzywa sztucznego i włączając głośnomówiący tryb.
"Irene, to tylko 4 godziny do imprezy charytatywnej."
"I co z tego?" zapytałam, biorąc łyżeczką trochę lukru i spróbowałam go.
"Musimy się przygotować! Przyjdź do mojego mieszkania prędko!"
"Mogę się przygotować w ciągu godziny" powiedziałam, nawet nie zastanawiając się nad tym, jak będę wyglądać na dziś wieczór. Nikogo nie muszę imponować. To tylko impreza charytatywna, na której będzie licytacja, ale nie potrzebuję kogoś, żeby na mnie zaimponować.
"Przyjdź do mojego mieszkania teraz, albo cię porwę z twojej kuchni, a może powinienem ją spalić?" Beth i jej unikalna natura.
"Będę tam za godzinę" powiedziałam.
"Nie, nie... Teraz, Rene. J-U-Ż Teraz!" Krzyknęła w bardzo wysokim tonie, co spowodowało śmiech mojego pracownika.
"Dobrze."
"Upewnij się, że będziesz tutaj przed godziną 3, Irene, lub..." powiedziała i zakończyła rozmowę. Spojrzałam na zegar i jeszcze mam 20 minut. Spojrzałam na lukier i spróbowałam go na babeczce.
"Spróbuj" podałam go mojemu pracownikowi.
"Czy jest smaczne?" zapytałam.
"Jest przepyszne" uśmiechnęłam się z tego powodu. Spróbowałam i cholera, jest takie pyszne. Szybko zrzuciłam fartuch i wyszłam z kuchni. Pożegnałam wszystkich i wsiadłam do samochodu, żeby pojechać do Beth.
"Dlaczego tak długo cię było?" zapytała, gdy wszedłem do jej mieszkania.
"Robię nowy przepis, Beth. Mamy jednak całe 3 godziny. Pójdę się położyć na 1 godzinę" powiedziałam i rzuciłam się na łóżko. Beth dosłownie ciągnęła mnie za nogę, nie lubiąc pomysłu, żeby się położyć.
"Idź się umyj, Irene. Ja cię będę ubierać dzisiaj wieczorem."
"Nie, nie idę, jeśli masz mnie ubierać" pokręciłam głową, a ona złożyła ręce na piersiach.
"Co?"
"Nie chcę odsłaniać żadnej skóry" powiedziałam i potrząsnęła głową. Poszła do swojej szafy i wyciągnęła czerwoną sukienkę. Ta sukienka będzie mi pasować, ale pomysł odsłaniania zbyt dużej ilości skóry sprawiał, że nienawidzę jej.
Nie przeszkadza mi pokazywanie tak dużej ilości skóry, ale nie chce, żeby na mnie nachodzili chłopcy w tych dniach. Nadal skupiam się na swojej karierze i nie jestem gotowa na związek jeszcze.
"Nie chcę jej" odpowiedziałam, patrząc na czerwoną sukienkę.
"Dlaczego? Jest taka piękna."
"Ty ją załóż, a ja założę tę granatową sukienkę" wskazałam na jej szafę i ona przewróciła oczami.
"Spalę tę sukienkę, żebyś nie miała innego wyboru" zamruczała i westchnęłam.
"Beth, wiesz, że nie chcę przyciągać uwagi ludzi?"
"Zamknij się. Założę się, że zostaniesz sprzedana za 100 000$ albo może nawet więcej" wrzasnęła z entuzjazmem, a ja patrzyłam na nią z niedowierzaniem.
"Kto by mnie chciał z taką ilością pieniędzy? Nikt, Beth, nikt!"
"Oh, zapewne będą, chciałbyś się założyć?" zapytała, i pokręciłam głową.
"Nie zawieram żadnych zakładów z tobą", bo zawsze.. przegrywam.
"Oh, daj spokój, Irene, może się mylę. 100 000$ to naprawdę dużo na tę charytatywną imprezę Irene" powiedziała, a ja pokręciłam głową.
"Proszę, niech będzie tam jakiś atrakcyjny chłopak" zamknęła oczy i zaczęła się modlić.
"To tylko kolacja, Beth, żadna wielka sprawa" wzruszyłam ramionami i postanowiłam naładować telefon.
"Wiem, ale proszę, niech tam będzie przystojny chłopak"
"Nie jestem zainteresowana" powiedziałam, wstając z jej łóżka i udając się do łazienki. Wzięłam prysznic i szybko umyłam włosy. Wyszedłem z łazienki tylko w ręczniku.
"A którą sukienkę mam założyć? Tę czarną czy tę białą?" zapytała między czarną a białą sukienką.
"Białą, pasuje ci" powiedziałam, wysuszyłam włosy i je lekko zakręciłam. Zrobiłam sobie makijaż i lekko przedłużyłam moje włosy.
"Nie chcę nosić tej" powiedziałam, patrząc na czerwoną sukienkę.
"Załóż ją, Irene, naprawdę świetnie ci w niej" powiedziała, wkładając kolczyki i pierścionki. Westchnęłam i założyłam sukienkę. Spojrzałam w lustro i tak, idealnie mi pasuje.
Wiele odsłania mojego pleców i jest wycięcie na talii. To sukienka na jedno ramię i jest krótka. Dziś wieczór odkrywam dużo skóry i myślę, że wkrótce za to pożałuję.
Wzięłam moją czarną torebkę i włożyłam do niej telefon, szminkę, puder, pieniądze i karty.
"Dzisiaj kogoś na pewno spotkasz" zmrużyła oczy Beth.
"Nie interesuje mnie związek, Beth, już ci mówiłam."
"Oh, daj spokój, tylko dlatego, że zerwałaś z Lucasem 5 miesięcy temu, przestałaś pragnąć związku. Nawet nie płakałaś..."
"Ponieważ to ja go rzuciłam, Beth", powiedziałam oczywiste, wychodząc z jej mieszkania. Zeszliśmy na dół do holu, żeby wziąć taksówkę do miejsca imprezy.
Dotarłyśmy na miejsce, a personel już nas zaprowadził do tylniej części sceny, bo impreza charytatywna zacznie się zaraz.
Dostałam numer 17 w kolejności, a jest tu 25 dziewczyn. Jestem cholernie zdenerwowana... kto złoży ofertę za mnie...

BLSC 10: His Bid on Her
26 Rozdziały
26
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101