
Opis
Okrutny i zimny, taki wizerunek ma Marco Hastington w oczach publicznosci. Kocha swoja prace i nie ma czasu na troszczenie sie o innych. Az pewnego dnia zderzyl sie z dziewczyna z mafii...
Rozdział 1
Apr 9, 2025
Cassandra Lancio
"Jego imię to Lincon, handlarz narkotyków i właściciel fabryki stali" Patt pokazał mi jego zdjęcia, a ja patrzyłam na nie poważnie.
"Co chcesz, żebym zrobiła?" zapytałam.
"Zabij go tym niebezpiecznym środkiem chemicznym. Wsyp go do jego drinka."
"Czego chcesz się dopiąć?"
"Oh, wiele piękności" Patt objął mnie ramieniem i wyszeptał mi do ucha.
"50% udziałów w tej firmie stali i oczywiście narkotyków" Patt uśmiechnął się, a ja westchnęłam.
Dwa lata temu, kiedy miałam 20 lat, moi rodzice wpadli w ogromne długi, ponieważ ich firma zbankrutowała. Mój tata zawarł umowę z Pattem Brooksem, ale nie był w stanie go spłacić. Skoro nie był w stanie go spłacić, postanowił mnie sprzedać Patowi Brooksiowi.
Teraz jestem marionetką mafii. Pracuję z Pattem Brooksem i jego młodszym bratem Kolenem. Dwa lata temu mnie wyszkolili. Boks, używanie broni, parkour, żeby mi pomóc uciec itp. Przerwałam studia, ponieważ nie było mnie na nie stać i muszę uratować moich rodziców przed zabiciem przez tych dwóch złych ludzi.
Mam wiele tożsamości, żeby ukryć swoje prywatne życie. Nikt nie wie, że moje prawdziwe imię to Cassandra. Mówiłam ludziom, że mam na imię Natasha.
"Czy masz dla mnie dostęp?" zapytałam.
"Oczywiście, kochanie" Patt podał mi moje fałszywe ID i zaproszenie. Uśmiechnęłam się patrząc na moje ID. Dzisiaj mam na imię Madeline
"18:30, tak?" zapytałam.
"Tak, i już wszystko dla ciebie przygotowaliśmy" Dał mi małą broń, którą mogłam schować w sukience, w bezpiecznym miejscu, tak, gdyby była nagła sytuacja, miałabym wsparcie.
"Tylko to?"
"Chemiczny reagent zareaguje po 5 godzinach, rozprzestrzeni się po jego krwi jak pożar" Patt ześmiał się złowrogo, a ja tylko uśmiechnęłam się.
"Dlaczego wybierasz małych przedsiębiorców zamiast wielkich? Nie rozumiem cię" powiedziałam szczerze, a on uśmiechnął się na to patrząc.
"Dobre pytanie."
"Zabijanie i odbieranie życie z 7 Złotych Życi nie jest dobre. Mój przyjaciel niestety na to się zgodził, ale zostali go szybko schwytani. Nienawidzę to przyznać, ale są naprawdę niebezpieczni. Niezmierzone w swoich umiejętnościach. Nawet ich dzieci... Dlatego powinnaś uważać tej nocy" ostrzegł i ja kiwnęłam głową.
"Jak oni w ogóle mogą mieć takie umiejętności?" zapytałam.
"To tajemnica, nikt nie wie. Nigdy nie dostaliśmy na to odpowiedzi. Pewnie zostali wyszkoleni" Patt wrócił do swojego miejsca i coś wyciągnął.
"Oto ten płyn" powiedziałem i nie mogłam uwierzyć, że widzę ten wodnisty płyn.
"To niebezpieczny środek chemiczny, ale działa powoli."
"Zginie wkrótce" powiedziałam, a on uśmiechnął się.
"Tak, moja dziewczyno, spraw, żebym był z ciebie dumny" Dał mi pełne informacje o Linconie, abym mogła dowiedzieć się o nim więcej. Westchnęłam, zabijam ludzi po to, żeby uratować swoich rodziców, a nawet oni wrzucili mnie do tego mafijnego zabójcy. Opusciałam biuro Patty'ego i udałam się do mojego apartamentu.
Szybko wzięłam prysznic i zaczęłam się szykować. Wyciągnęłam długą czarną suknię z odkrytymi plecami. Założyłam ciasny gumowy pas na swoją talię i schowałam tam broń. Założyłam suknię, żeby zobaczyć, czy broń jest widoczna, czy nie. Nie jest, ponieważ sukienka nie jest zbyt ciasna na moim ciele. Ma wysoki rozporek, więc ludzie się nie poddzielą ze mną podejrzeń.
Nałożyłam makijaż i zakręciłam włosy. Muszę zbliżyć się do Lincona i nieco się z nim flirtować, żeby chciał ze mną napić się drinka. Muszę to zrobić szybko, żeby mogłam odpocząć i zrelaksować się. Nie wpadajmy w tarapaty, bo będę martwa za chwilę.
Nałożyłam szpilki i kolczyki. Spojrzałam na siebie w lustrze, żeby sprawdzić, czy broń jest widoczna, czy nie. Wątpię, że będzie tam jakaś ochrona. Włożyłam chemiczny płyn do swojego kuferka i byłam gotowa do wyjścia.
Zeszłam z mieszkania i szybko wzięłam taksówkę do miejsca wydarzenia. Już nie jestem zdenerwowana, robiąc tego rodzaju rzeczy. Już się do tego przyzwyczaiłam.
Zaczęłam myśleć o swojej strategii, żeby szybko zdobyć Lincona. Muszę użyć swoich umiejętności uwodzenia, żeby skusił się na kieliszek szampana ze mną.
"Pani... jesteśmy na miejscu" Wysiadłam z taksówki i zapłaciłam. Weszłam do środka i pokazałam zaproszenie. Puścili mnie do środka i miałam rację, że tam nie było ochrony.
Było tu dużo ludzi, wszystko, co muszę zrobić, to odnaleźć Lincona w tłumie. Chodziłam spokojnie i przemierzałam salę balową. Nagle kogoś potrąciłam i moje szpilki zaczepiły się o moją długą sukienkę, sprawiając, że potknęłam się.
Zamknęłam oczy, ale nie upadłam. Szybko otworzyłam oczy i oka na szerokości zrobiły się, gdy zobaczyłam Marco Hastingtona przede mną. Spojrzałam w dół, żeby zobaczyć, że całkowicie mnie trzymał, owijając ramieniem wokół mojej talii.
Szybko wstałam, żeby nie czuł mojej broni. Dotknął jej, ale nie wiem, czy ją wyczuł czy nie. To znaczy, że muszę być dwa razy szybsza.
"Przepraszam" powiedziałam niezręcznie, a on spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
"Przepraszam, szukałam kogoś" powiedziałam niezręcznie, a on kiwnął głową. Odsunęłam się od niego, nie oglądając się za siebie.
W tym samym czasie moje oczy skierowały się na Lincona. Uśmiechnęłam się i zbliżałam się do niego, ale nagle ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam głowę i zobaczyłam, że to Marco znowu mnie trzymał.
"Spójrz, przepraszam, że wcześniej się zderzyliśmy, ale muszę zobaczyć pewną osobę. Oni czekają na mnie" powiedziałam do niego, ale spojrzał na mnie nieczytelnym spojrzeniem. Odwróciłam się, żeby zobaczyć, że Lincon wciąż tam stał. Moje oczy skierowały się na niego i uśmiechnęłam się do Marco niezręcznie i znowu odszłam od niego.
"Mr. Rector" szeroko się uśmiechnęłam i odwrócił się ku mnie.
"Hej.. a kim ty jesteś?"
"Oh, jestem Madeline Lone, przyjaciółką Venisse" przedstawiłam się.
"Venisse? Och.. Ona dużo o tobie mówiła. Jak się ma?" Venisse sama zginęła 2 tygodnie temu.
"Jest w porządku, obecnie prowadzi działalność charytatywną w Afryce" Tworzenie kłamstw jest ważne.
"Afryka? Wow, to naprawdę wspaniałe. Muszę zadzwonić do niej czasami."
"Oczywiście, powinieneś, obstawiam, że tęskni za tobą."
"Więc nadal jesteś pielęgniarką?" zapytał i kiwnęłam głową.
"Tak, panie" odwróciłam się, aby zobaczyć, że kelner podszedł do mnie, żeby mi zaoferować drinka. Położyłam dłoń na butelce z chemicznym płynem. Gdy kelner przyszedł, wzięłam ją od niego, tak samo jak Lincon.
"Jeżeli się nie mylę, nadal sprzedajesz udziały w swojej firmie?" udawałam, że pytam.
"Tak... nadal je sprzedaję."
"Mój wujek jest biznesmenem w Rosji, Poprosił mnie, żebym o to zapytała" uśmiechnęłam się.
"Oh, wciąż je sprzedaję... Możesz dać mi-" udawałam, że upuściłam mój kuferek.
"Auć" udawałam również, że mam ból pleców.
"Czy wszystko w porządku?" zapytał Lincon.
"Miałam operację kręgosłupa w zeszłym tygodniu, wciąż nie mogę się poruszać-"
"Pozwól" Pochylił swoje ciało, a ja skorzystałam z tej okazji, żeby wlać płyn do swojego szampana. Wylałam go szybko i nikt nigdy nie zauważy, ponieważ przykryłam małą butelkę dłońmi.
"Dziękuję, panie" uśmiechnęłam się szeroko.
"To nic" odparł z uśmiechem.
"Oh, jeśli chodzi o mego wujka, czy mogę prosić o pana numer kontaktowy? Dam mu znać" podałam mu mój telefon i zaczął wpisywać swój numer telefonu do mojego.
"Dziękuję, panie" uśmiechnęłam się, gdy skończył.
"Nie ma sprawy..."
"Pan Rector" Przy nim były 3 mężczyzn, którzy szybko go obgadywali. Widziałam, jak pił ten szampan i nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu i odeszłam od niego.
Nagle ktoś złapał mój ramię i pociągnął mnie w bok.
"Hej!" sprzeciwiłam się i próbowałam się uwolnić z jego chwytu. Odwrócił się do mnie, a moje oczy rozszerzyły się.
Znowu Marco Hastington...

BLSC 8: Her Black Knight
32 Rozdziały
32
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101