
Opis
Zach Reed sprawil, ze stracilam dla niego glowe... Po raz pierwszy w zyciu porzucilam wszystkie swoje zahamowania. Podzielilismy sie jednym magicznym pocalunkiem... i potem jedna goraca noca... Prawie oddalam mu swoje cialo... a ofiarowalam cale swoje serce. Zlozylismy sobie obietnice, ze spotkamy sie ponownie i razem zbudujemy przyszlosc. *** Nie szukalem milosci... Zawsze strzeglem swojego serca. Ale kiedy spotkalem Blaire Stewart, moj swiat stanal na glowie. Moje cialo pragnelo jej. Moje serce tesknilo za nia. Chcialem ja chronic, chcialem ja posiasc. Chcialem, zeby caly swiat wiedzial, ze jest moja. *** Zach byl tym, ktorego pragnelam jak nikogo innego. *** Blaire byla ta, dla ktorej poszedlbym do piekla i z powrotem. *** Az rodzinne spotkanie zniszczylo nasze marzenia i rozdzielilo nas na zawsze. *** Kiedy milosc zahacza o to, co zakazane... Co zrobisz, gdy osoba, ktorej pragniesz najbardziej, Jest ta, ktorej nigdy nie mozesz miec? *** Ostrzezenie: Zawiera tresci dla doroslych. Odpowiednie dla osob powyzej 18 roku zycia.
Rozdział 1
Dec 9, 2025
Prolog
– Mamusiu, czy znowu piłaś? – zapytała mała dziewczynka swoją matkę, stojąc przy blacie, by nalać sobie kolejny kieliszek whisky. Matka nie słyszała córki, a przynajmniej udawała, że jej nie słyszy. – Mamusiu! – zawołała ponownie. – Mamusiu!
Matka wypiła prawie pół kieliszka whisky, po czym nalała sobie kolejnego, nieświadoma obecności córki, której uporczywe wołanie wypełniało kuchnię.
Za oknem grzmiało, a potężny huk sprawił, że dziewczynka krzyknęła ze strachu. Zawsze bała się burzy. Pobiegła do matki, szukając ochrony i pocieszenia, jak każde małe dziecko podczas burzy. Matka nie spodziewała się, że córka rzuci się jej w ramiona, przez co straciła równowagę, choć alkohol równie dobrze mógł być tego powodem. W rezultacie upuściła szklankę, która rozbiła się na tysiąc kawałków o podłogę. Dźwięk tłuczonego szkła, w połączeniu z hukiem grzmotu i błyskiem pioruna, sprawił, że dziewczynka krzyknęła z przerażenia.
– Mamusiu! – zapłakała.
Kobiecie wystarczyło już tego wrzasku. To było dla niej za dużo.
– Mam cię dość, mała gówniaro! – wrzasnęła. – Cały czas tylko jęczysz i płaczesz! To tylko pierdolona burza! Weź się w garść! Czy może chcesz, żebym cię przywiązała do drzewa na dworze?
Ale groźby sprawiły, że dziewczynka zaczęła płakać jeszcze głośniej.
– Zamknij się, kurwa! Zamknij się! Zamknij się!
Dziewczynka nie przestawała płakać, błagając matkę o ochronę, o pocieszenie. Ale zamiast litości, matka była coraz bardziej rozdrażniona.
– Mam cię już dosyć! – krzyknęła, popychając córkę na podłogę. Potem zdjęła pasek i zaczęła na oślep bić kruche ciałko dziewczynki.
Dziewczynka zakryła twarz ramionami, przygotowując się na ból. Ale ten ból nie nadszedł. Bo właśnie w tym momencie między nią a matką pojawiło się smukłe ciało małego chłopca. Chłopiec krzyknął z bólu, gdy pasek matki uderzył go w plecy. Ale nie uciekł. Trwał na miejscu. Leżał na dziewczynce, osłaniając ją przed uderzeniami skórzanego paska.
Dziewczynka płakała, wiedząc, że chłopiec przyjmuje na siebie ból, który miał paść na nią. Trzecie uderzenie sprawiło, że krzyknął z agonii. To było na tyle głośne, by matka rozpoznała jego głos.
– O Boże! – krzyknęła matka z przerażeniem.
Natychmiast upuściła pasek i złapała syna. Ujęła jego twarz w dłonie, żałując, że w ogóle go dotknęła.
– Przepraszam cię, kochanie! Tak bardzo cię przepraszam!
Po policzkach chłopca płynęły łzy, ale nie jęczał. Spojrzenie, którym obdarzył matkę, było mieszaniną bólu i odrazy. W jego oczach matka zamieniła się w potwora. Odepchnął ją i zwrócił się do szlochającej dziewczynki na podłodze. Otulił ją ramionami i zaczął szeptać uspokajające słowa, próbując powstrzymać jej płacz.
– Już dobrze, maleńka. Jestem przy tobie. – Potem spojrzał na matkę z pogardą.
– Ona… przeszkadzała mi. Przez nią rozbiłam szklankę – powiedziała matka obronnie.
– Bała się! – głos chłopca był cichy, ale pełen emocji. – Prosiła cię o pocieszenie! – Mocniej przytulił dziewczynkę, która była od niego co najwyżej dwa lata młodsza. – Chciałaś ją uderzyć!
Matka otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Po jej policzkach płynęły łzy, widząc wyraz obrzydzenia na twarzy syna.
Chłopiec podniósł się z podłogi i pociągnął dziewczynkę za sobą. – Chodź, maleńka. Będę z tobą, dopóki burza nie minie. Nikt cię nie skrzywdzi, kiedy jestem przy tobie.
Chłopiec zaprowadził siostrę do jej pokoju i próbował powstrzymać jej łzy.
– Dlaczego mama mnie nie kocha? – zapytała. Nie umiał odpowiedzieć. – Kocha ciebie. Przeraziła się, kiedy zorientowała się, że bije ciebie. – Popatrzyła na brata zmęczonym wzrokiem. – Boli?
Chłopiec uśmiechnął się i pokręcił głową. – Ani trochę. – Oboje wiedzieli, że to kłamstwo.
– Pokaż mi – powiedziała.
– Nic mi nie będzie – upierał się. – Jestem silniejszy od ciebie. Kilka uderzeń mnie nie rusza.
– Dziękuję. Gdyby nie ty, nie wiem, co mama by mi zrobiła.
– Zawsze będę cię chronił – powiedział.
Dziewczynka znalazła pocieszenie w tych obietnicach. Ale on odszedł niedługo potem. To był najciemniejszy moment jej życia.
– Obiecałeś, że zawsze będziesz mnie chronił – powiedziała, płacząc.
Uśmiechnął się do niej smutno. – Przepraszam. Wiesz, że nigdy bym cię nie zostawił, gdybym miał wybór.
Rzuciła mu się w ramiona… być może po raz ostatni.
– Bądź dzielna, dobrze? Dbaj o siebie. Zawsze będę przy tobie. A pewnego dnia wrócę po ciebie.
Odsunął się od niej i zdjął naszyjnik. To był medalion. Miał go od dziecka. Otworzył go i pokazał jej zdjęcia w środku. Było tam jego zdjęcie i jej. – Noś to zawsze. Kiedy przyjdzie burza, trzymaj się tego i myśl o mnie. Będę tuż obok, będę cię chronił. Nigdy nie musisz się bać.
***
Blaire.
– Co robimy w mój ostatni dzień wolności? – zapytałam Jessicę i Marie, gdy wyciągałyśmy torby z górnych schowków.
Miałyśmy dwadzieścia cztery godziny w Charleston. Potem każda z nas pójdzie w swoją stronę i pewnie zobaczymy się tylko raz w roku. Moje przyjaciółki wrócą do Londynu. A ja wrócę do celi więziennej zwanej domem.
– Chcę zapamiętać ten dzień! Chcę się upić, poszaleć, stracić dziewictwo z przystojniakiem, którego właśnie poznałam i którego nigdy więcej nie zobaczę – powiedziałam rozmarzona.
– O Boże, kim jesteś i co zrobiłaś z naszą przyjaciółką? – zapytała Jessica, wytrzeszczając oczy.
Marie natomiast roześmiała się. – Przestań, Jess. Podoba mi się ten plan! Czekałam, aż Blaire wreszcie powie coś szalonego, odkąd ją poznałam.
Oczywiście żartowałam! Nie miałam w sobie tyle odwagi, by szaleć z nieznajomym. I na pewno nie byłam na tyle głupia, żeby stracić dziewictwo z przypadkowym gościem, nieważne jak byłby przystojny czy czarujący.
Jednak czułam, że powinnam sprawić, by ten dzień miał znaczenie. Przeżyłam najlepsze sześć lat życia, mieszkając z dala od domu. Nie widzieć rodziców oznaczało też, że nie musiałam patrzeć, jak traktują mnie jak ducha ani widzieć na ich twarzach wyrazu obrzydzenia, gdy na mnie patrzą.
Jessica i Marie były moimi najlepszymi przyjaciółkami od pierwszej klasy liceum. Mieć je przy sobie było jak mieć jednocześnie anioła stróża i diabła. Jessica była mądra i staroświecka. Marie natomiast była wyzwolona i figlarna.
Spędziłam z nimi lato na podróżach. W ostatnich dniach naszego pobytu razem zgodziły się pojechać ze mną do Stanów, by obejrzeć Red Festival Concert w Charleston. Został mi ten ostatni dzień, a potem wracałam do domu rodziców. Wracałam do życia, które zostawiłam sześć lat temu, a które było piekłem—dosłownie!
Nie rozumiałam, czemu musiałam wracać. Studiowałam już projektowanie w szkole w Londynie. Miałam talent do projektowania biżuterii i mody. Moim największym marzeniem było założyć kiedyś własną markę biżuterii. Ale wszystko to zniknęło, gdy dostałam telefon od sekretarki ojca, że będę studiować zarządzanie biznesem na uniwersytecie w domu.
Mój ojciec miał kilka firm na Florydzie. Może chciał, żebym kiedyś je przejęła. Byłam w szoku, bo odkąd pamiętam, rodzice nigdy się mną nie przejmowali. Dlatego wysłali mnie do szkoły z internatem w Londynie. Nie chcieli mieć ze mną nic wspólnego.
Po zameldowaniu się w motelu niedaleko terenu koncertu od razu poszłam pod prysznic.
Przyjaciółki zawsze żartowały ze mnie, że mam obsesję na punkcie higieny. Cóż, byłam ostrożna, żeby nie złapać jakiegoś wirusa. Zawsze byłam chorowita, odkąd byłam mała. Mam cukrzycę typu 1t1, a jeśli opuszczę zastrzyk, moje życie będzie w niebezpieczeństwie. Może to jeden z powodów, dla których rodzice mnie nie znosili. Nie byłam idealna. Byłam słaba i niedoskonała.
Rodzice nigdy nie kochali mnie tak, jak kochali mojego brata. Podczas gdy świętowali dzień, w którym wysłali mnie do szkoły z internatem, opłakiwali dzień, w którym mój brat został nam odebrany. Wierzę, że wciąż są z tego powodu smutni. Bo ja nadal jestem.
Moja ręka powędrowała do klatki piersiowej, tam gdzie zwykle nosiłam wisiorek po bracie, ale dotknęłam tylko mokrej skóry. Przypomniałam sobie, że zdjęłam go przed kąpielą.
Nosiłam ten wisiorek przez lata. Zawsze czułam się nieswojo bez niego, jakby brakowało mi wielkiej części siebie. To była jedyna rzecz, jaka mi po nim została—jedyna osoba na świecie, przy której czułam się bezpieczna i kochana… jedyna w rodzinie, dzięki której miałam poczucie, że w ogóle ją mam. I chociaż nie było go w moim życiu od czternastu lat, gdy dotykałam wisiorka, zawsze czułam, że jest tuż obok mnie.
Gdy wróciłam do sypialni, naszyjnika nie było też na stoliku nocnym.
„Co jest, kurwa?” zaklęłam pod nosem, zaczynając się denerwować.
Sprawdziłam pod łóżkiem, ale niczego nie znalazłam.
„Widziałeście mój wisiorek?” zapytałam Jessie i Marie.
Cisza.
Jessie nie mogła spojrzeć mi prosto w oczy. Poklepała Marie po plecach, mówiąc: „Twój pogrzeb.”
„Nikt. Kurwa. Nie dotyka wisiorka mojego brata!” powiedziałam, podnosząc głos.
„Spokojnie, dziewczyno!” Marie podniosła ręce. „Trzymam go jako zakładnika i jest bezpieczny.”
„Oddaj go!” Mój ton był groźny. Mówiłam serio, że nie lubię, gdy ktoś dotyka tego wisiorka.
„Oddam,” powiedziała. „Ale najpierw musisz coś dla mnie zrobić.”
„Co takiego?”
„No weź, Bee. Jesteś ciągle spięta, zimna i zamknięta w sobie.”
„Czyli, że jestem przy zdrowych zmysłach.” Uniosłam na nią zirytowaną brew.
„Tak, a przez to doprowadzasz mnie do szału!” odparła. „Czemu dziś wieczorem nie dasz sobie luzu? Odpocznij. Baw się.”
„Przez ‘baw się’ masz na myśli seks bez zobowiązań z nieznajomym, jak ty? Nie, dzięki.” Pokręciłam głową.
Jessie spojrzała na mnie i uśmiechnęła się z żalem. Miałam przeczucie, że jest po stronie Marie. Moje dwie najlepsze przyjaciółki przeciwko mnie? Wow! Czy aż tak bardzo jestem nudna?
„Bee, nie każemy ci być dziwką… jak Marie,” powiedziała Jessica.
„Dzięki!” Marie przewróciła oczami.
„Chcemy tylko, żebyś otworzyła się na możliwości. Spójrz, nie ma idealnego faceta. Czasem to ich wady czynią ich ciekawszymi. Wiemy, że masz poważne problemy z zaufaniem przez rodziców, a jedyna osoba, która cię kochała, też odeszła. To nie jest łatwe. Ale wiesz co? Trzeba od czegoś zacząć. Inaczej nigdzie nie dojdziesz.”
Wiedziałam, do czego zmierzają. Miałam dwadzieścia dwa lata i nigdy nie miałam chłopaka, nawet prawdziwej relacji z facetem. Miałam poważne problemy z zaufaniem. Zawsze szukałam czegoś, czego wiedziałam, że nie znajdę. Nie byłam nawet pewna, czego chcę.
„Nie możesz po prostu cieszyć się towarzystwem faceta i raz nie wierzyć, że to skończy się katastrofą?” zapytała Jessie.
„Poznaj faceta. Flirtuj. Spędź z nim najbliższe dwanaście godzin. Nie oczekuj, że zadzwoni. Co się wydarzy w Charleston, zostaje w Charleston,” powiedziała Marie, a jej oczy błyszczały.
„Nie oczekuj niczego więcej. Po prostu ciesz się chwilą,” dodała Jessie.
„Nigdy nie wiesz. Jeśli opuścisz gardę, możesz wpuścić kogoś do środka i przeżyć najwspanialszą noc swojego życia!”
Jessie skinęła głową. „Nie musisz uprawiać z nim seksu. Po prostu… eksperymentuj. Niczego nie oczekuj. Ciesz się wszystkim.”
„Dlaczego mi to robicie?” zapytałam rozpaczliwie.
„Bo to ostatnia noc twojej wolności. Jutro, kto wie, co się stanie? Wrócisz do znienawidzonego domu, będziesz mieszkać z rodzicami, którzy cię nie kochają. Potrzebujesz jak najwięcej dobrych wspomnień, prawda?” powiedziała Marie, szeroko się uśmiechając.
„A co mój wisiorek ma z tym wspólnego?”
„To gwarancja, że dotrzymasz umowy,” odparła Marie.
„Nie martw się, dopilnuję, żeby był bezpieczny,” zapewniła mnie Jessie.
„Wiesz, co ten wisiorek dla mnie znaczy!” powiedziałam z irytacją. „I mówisz, że trzymasz go jako zakładnika, dopóki nie wyjdę i nie zbliżę się do faceta, którego ledwo znam?”
„Dokładnie!”
„Mniej więcej!”
„A jeśli się nie zgodzę?”
Jessie wzruszyła ramionami. „Zabezpieczymy wisiorek w skrytce depozytowej w Londynie i wyślemy ci hasło mailem.” Spojrzała na mnie niewinnie. „Zakładam, że rodzice pozwolą ci jeszcze podróżować do Londynu, prawda?”
Cholera!
Nie chciałam, żeby wygrały. Mogłabym po prostu odejść. Ale nie byłam nawet pewna, jakie będzie moje życie w domu rodziców. Kto wie? Może już nigdy nie będę mogła wyjechać poza Florydę. A Jessie zawsze dotrzymywała słowa. Nigdy nie wycofywała się z zakładu. Zawsze spełniała groźby. Mogłabym je zignorować, ale wtedy…
Jak miałabym przeżyć bez tego wisiorka?

Brother After Dark
68 Rozdziały
68
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101