
Opis
,,Poznaj moich synow, Mio. Synowie, poznajcie Mie, wasza przyszla przyrodnia siostre." Wtedy do naszego stolu dolaczylo trzech wysokich, silnych, muskularnych mezczyzn i nie mialam watpliwosci, ze to moi przyrodni bracia. Wygladali dokladnie jak ich ojciec. Zamarlam, kurczac sie ze strachu, gdy przypomnialam sobie, gdzie ich poznalam. Quinn, Jack i John, trojaczki, ktore zatruly mi zycie w liceum. Bylabym glupia, gdybym zaczela lubic chlopcow, ktorzy mnie przesladowali i traktowali, jakbym byla nic niewarta. Sa teraz inni niz wilki z mojego snu. Odgrywaja role troskliwych starszych braci. Slyszalam, ze sluzyli w marynarce wojennej, i musze przyznac, ze to do nich pasowalo. Mialam nadzieje, ze spotkali tam mezczyzn silniejszych od siebie, ktorzy mogli dac im nauczke i przesladowac ich tak, jak oni przesladowali mnie. Pozniej twierdzili, ze jestem ich przeznaczona. ,,Nie mowmy o tym rodzicom, dobrze? Bedziemy cie kochac, Siostrzyczko."
Rozdział 1
Dec 8, 2025
Mia
Najpierw byli chłopcami z oczami pełnymi psot i drwiny skierowanej w moją stronę. Znałam to niegrzeczne spojrzenie. Widziałam je już wcześniej. To, co miałam w ich oczach, sprawiało, że po mojej skórze przebiegały ciarki.
Cofnęłam się powoli, oddalając się od nich, aż plecami natrafiłam na szafkę. Wydyszałam, gdy cała trójka zrobiła krok do przodu, tworząc wokół mnie łuk. Poczułam za sobą twarde drewno szafki i jęknęłam, patrząc na nich, wiedząc, że jestem uwięziona.
Nie było dla mnie drogi ucieczki. Z wcześniejszych sytuacji wiedziałam, że są silniejsi ode mnie i nie uda mi się ich minąć. Byłam w martwym punkcie i nienawidziłam tego.
Oni najwyraźniej też o tym wiedzieli, bo ich oczy błyszczały rozbawieniem.
"Przestań się z tym szarpać, Mia." Zaśmiał się jeden z nich, a jego głos działał mi na nerwy. "Jesteś nasza. Nie uciekniesz, chyba że ci na to pozwolimy."
"A nie zamierzamy." Roześmiał się drugi.
Parsknęłam. Nie należałam do nikogo, a już na pewno nie do takich dręczycieli jak oni. Powiedziałam im to wprost.
Splunęłam w ich stronę, wzrokiem szukając jakiejś słabości w ich ustawieniu, którą mogłabym wykorzystać do ucieczki.
"Nie jestem wasza."
Cała trójka zaczęła się śmiać, głębokim, dudniącym śmiechem, który przeszył mnie dreszczem. Przełknęłam ślinę, tłumiąc strach zbierający się w gardle i zachowałam kamienną twarz. Nie zamierzałam dać im satysfakcji zobaczenia, że się boję. Wiedziałam wystarczająco dużo o dręczycielach, żeby wiedzieć, że żywią się strachem. Nie pozwolę im żerować na moim.
Ten pierwszy, który się odezwał, podszedł bliżej, zaglądając mi głęboko w oczy. "Wygląda na to, że będziemy musieli ci udowodnić, jak bardzo mówimy poważnie."
Przemienili się w wilki i zaczęli się do mnie zbliżać. Wyglądali dziko i nagle otworzyli pyski, ukazując ostre kły. Dziki, zwierzęcy pomruk rozbrzmiał wokół, sprawiając, że trzęsłam się przy szafce.
Obudziłam się, oddychając z ulgą, uświadamiając sobie, że jestem w swoim pokoju.
Syknęłam, wstając z łóżka. Miałam już dość przeżywania wciąż tego samego snu. Ten koszmar prześladował mnie od czterech lat.
Spojrzałam na zegar przy łóżku i zauważyłam, że zostało mi tylko pięć minut do momentu, gdy zadzwoni budzik. Nie było sensu leżeć dłużej. Zeszłam na dół, gdzie moja mama już była na nogach i przygotowywała śniadanie.
To był dla mnie wielki dzień, a dla mojej mamy jeszcze większy. Odpędziłam dreszcze po koszmarnym śnie z głowy. Nie pozwolę, by zepsuł mi dzień.
To była moja ceremonia ukończenia studiów i muszę przyznać, że byłam podekscytowana. Nie było łatwo, ale jednak się udało. Mój ojciec zmarł pięć lat temu, gdy byłam jeszcze w liceum, i wtedy myślałam, że świat się dla mnie skończył. Mama nigdy nie pracowała i nie radziła sobie z finansami.
Nie było mi łatwo przebrnąć przez liceum. Wszystko nagle się zmieniło i byłam na skraju przepaści.
Moja mama pochodziła ze szlacheckiej rodziny, choć teraz stracili już i status, i majątek. Jako dziecko była rozpieszczana i nigdy nie musiała nic robić, pracować ani się o cokolwiek martwić. Była ciężarem, ale wtedy tego tak nie odczuwałam, bo tata dobrze sobie radził. Rozpieszczał swoją żonę i nie pozwalał, by cokolwiek uszkodziło nawet jej paznokcie.
Po śmierci taty wszystko stało się trudne. Mama i ja zostałyśmy rzucone na głęboką wodę. Ona nie wiedziała, co ze sobą zrobić, i długo zajęło jej pogodzenie się z faktem, że życie już nie wygląda tak jak dawniej. Wydała cały spadek po tacie i nie trzeba mi było mówić, że muszę szybko dorosnąć.
Musiałam utrzymać nas obie i jednocześnie pracować, by skończyć liceum i studia. Cieszyłam się, że w końcu udało mi się spełnić marzenie i nawet powracający koszmar nie mógł mi zepsuć dnia.
"Dzień dobry, mamo" — powiedziałam, wchodząc do kuchni, gdzie była moja mama.
Dzięki Bogu tata był właścicielem domu i nie był on wynajmowany, bo po jego śmierci byłybyśmy bezdomne. Rozejrzałam się wokół, czując, jak wspomnienia lawinowo napływają mi do głowy, i powstrzymałam łzy, które chciały spłynąć po mojej twarzy.
Tęskniłam za tatą i chciałam, żeby był tu z nami. Udawałam silną dla mamy. Była krucha i mogła zacząć płakać, gdyby zobaczyła błysk łez w moich oczach. To przez nią nie mogłam wyjechać daleko na studia. Nie chciałam uczyć się, pracować na kilku etatach i jednocześnie martwić się, czy nie pakuje się w kłopoty.
— Dzień dobry, kochanie. — Uśmiechnęła się, stawiając przede mną talerz naleśników.
Usiadłam przy stole, odwzajemniając uśmiech. — Dziękuję, mamo.
Z biegiem lat się zmieniła. Już nie pracowała tyle co kiedyś, ale nauczyła się gotować, kiedy nie było nas stać na pomoc domową jak dawniej.
— Szykuj się. Nie chcesz się spóźnić na własną uroczystość zakończenia szkoły.
Weszłam na podium, gdy wyczytano moje imię, i zaczęłam rozglądać się po sali za mamą. Zobaczyłam ją, jak rozmawia z jakimś mężczyzną obok siebie, i wydawała się tym zupełnie nie przejęta. Była piękną kobietą o żywiołowej osobowości, więc mężczyźni naturalnie lgnęli do niej, ale ona nigdy nie była nimi zainteresowana. Nie potrafiłabym zliczyć wszystkich tych, którzy przez lata próbowali się do niej zbliżyć, a których odrzucała. Nie winiłam jej. Wątpiłam, by ktokolwiek mógł być dla niej taki jak mój tata.
Po powrocie do domu o piątej po południu od razu poszłam prosto do swojego pokoju. Byłam zmęczona i potrzebowałam odpoczynku. Zostałam absolwentką i musiałam zacząć myśleć, gdzie chciałabym pracować. Miałam już dwie oferty, a rozmowy kwalifikacyjne były zaplanowane na kolejny tydzień.
Godzinę później usłyszałam pukanie do drzwi. — Wejdź — powiedziałam do mamy.
Odetchłam z ulgą, widząc ją. Właśnie miałam do niej iść.
— Co mamy dziś na kolację, mamo? — zapytałam.
Miałam trochę drobnych i mogłam szybko wyskoczyć na targ, jeśli czegoś by brakowało w domu.
— Dziś nie gotujemy kolacji.
Uśmiechnęłam się. — Chcesz mi zrobić niespodziankę z okazji ukończenia szkoły? — Zarumieniłam się. — Nie musiałaś, mamo.
Pokręciła głową i uśmiechnęła się do mnie. — Wychodzę za mąż.
Siedziałam przez chwilę w osłupieniu. — Co?! — wydyszałam po kilku minutach. Żartowała?
— Mamo? — patrzyłam na nią z niedowierzaniem.
— Tak, kochanie. Chcę, żebyś go poznała. On też chce cię poznać. Jesteśmy razem już od kilku miesięcy, ale chciałam, żebyś skończyła studia, zanim ci powiem.
Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Wydawało mi się, że wiem o mamie wszystko. Nie spodziewałam się, że ukryje przede mną taki sekret.
Ciągnęła dalej: — Jemy dziś kolację u niego w domu. Bądź gotowa za godzinę. — powiedziała i wyszła.
Tak po prostu? Patrzyłam na jej oddalającą się sylwetkę w niedowierzaniu. Gdy tylko wyszła, zaczęłam się denerwować, martwiąc się, co powinnam założyć. Czy istnieje jakiś poradnik, w co się ubrać, kiedy pierwszy raz spotyka się kochanka własnej matki?
Byłam spięta przez całą drogę na miejsce spotkania. Zastanawiałam się, jaki on będzie. Nie spodziewałam się tego i nie byłam na to emocjonalnie przygotowana. Godzina, którą dała mi mama, była stanowczo za krótka — chyba potrzebowałabym całego roku.
Gdy weszłyśmy do restauracji, podszedł do nas mężczyzna i pomachał, a ja zamarłam z wrażenia, zobaczywszy go. To był ten sam, z którym mama śmiała się wcześniej podczas mojej uroczystości. Zaprosiła go. Nie mogłam uwierzyć, że stał tuż przed mną, a ja nic nie podejrzewałam.
Był postawny, o surowej twarzy, i nie zdziwiło mnie to. Mama powiedziała mi w drodze tutaj, że jest emerytowanym żołnierzem. Był wysoki, z muskularną sylwetką, a wokół niego było coś, co budziło respekt.
Przełknęłam ślinę. To nie pomagało na moje zdenerwowanie. Jego obecność mnie onieśmielała i zerknęłam na mamę, zastanawiając się, jak ona może być taka spokojna. Wyglądała przy nim bardzo delikatnie.
— Cześć, kochanie. — Uśmiechnął się, gdy zobaczył moją mamę, i pocałował ją krótko w usta.
Nie mogłam zaprzeczyć, że był przystojny i widać było, że ją lubi. Jego oczy świeciły się tak, jak kiedyś oczy mojego taty, gdy patrzył na mamę.
Zwrócił się do mnie:
— Ty musisz być Mia. Miło cię poznać.
Kiwnęłam głową. — Dobry wieczór, proszę pana.
Zaśmiał się:
— Proszę pana? Oj, nie sprawiaj, że poczuję się stary. Możesz mi mówić Albert, jeśli "tato" to dla ciebie za dużo. — Puścił do mnie oko.
Rozluźniłam się. Wydawał się ciepły, mimo silnej aparycji. Rozumiałam, czemu mama go polubiła. Z każdą chwilą, gdy obserwowałam ich razem, nie mogłam zaprzeczyć, że naprawdę się kochają.
Cieszyłam się z jej szczęścia. Wydawał się kimś, kogo też mogłabym polubić. Dobrze, że nie zostanie samotna, kiedy zacznę pracować i będę miała mniej czasu dla niej.

Bullied by Navy Triplet Stepbrothers
207 Rozdziały
207
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101