
Opis
After discovering her wolf's abnormality, Ashira went to the strongest pack of the North-The Prime Pack- in awe to find her mate. It turned out that her mate was Alpha Aiden, the youngest Alpha that was ever recorded in history. She thought he will be a better mate for her protection, and to keep her away from the danger that her abnormality implies. Unfortunately, Aiden loathes stealers because of a past tragedy though the mate bond kept pulling them together. Will Aiden protect Ashira? Or will he shower her with wrath and anger?
Rozdział 1
May 22, 2026
Perspektywa Ashiry
Wilkołaki naprawdę istnieją. Ludzie wierzą, że to tylko mit. Sposób na straszenie dzieci albo powstrzymanie nastolatków przed wychodzeniem nocą.
Ale to jest prawda. Wilkołaki są prawdziwe.
Wiem o tym, bo sama jestem jedną z nich. Jestem żywym dowodem na istnienie mitu.
Jestem wilczycą.
Ale ludzie nic o nas nie wiedzą. Żyjemy w świecie stworzonym tylko dla nas.
— Ashira! — Wesoły, słodki głos wyrwał mnie z zamyślenia.
Moja przyjaciółka, Lucianna, przybiegła w moją stronę. Tak jak ja, miała na sobie cienką, białą, satynową sukienkę sięgającą tuż nad kolano. Obie nosiłyśmy sandały zrobione z drewna.
Jeśli porównać nasz strój z innymi ludźmi, wyglądałybyśmy dziwnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę nasz wiek i czasy, w których żyjemy.
Pod cienką, białą sukienką nie mamy żadnej bielizny. Drewniane sandały wykonało kilku starszych członków stada.
Ale nie ubieramy się tak na co dzień. Po prostu musimy.
Odbędzie się święta ceremonia i musimy być tak ubrane.
To tradycja stada.
Wilkołaki takie jak my muszą się trzymać razem.
Mamy swoje stado. Ja i moja przyjaciółka, Lucy, należymy do stada Regal, którym rządzi Alfa David, a jego Beta to Eric.
Eric, Beta Regal, przyjął mnie i został moim opiekunem.
Kiedyś byłam samotniczką. Wilczycą bez stada. Nie wiem, kim byli moi rodzice ani czy kiedykolwiek należałam do innego stada.
Nie mam żadnych wspomnień z dzieciństwa.
Pamiętam tylko, jak szłam przez środek lasu i znalazł mnie Eric.
Partnerka Erica, Ofelia, przyjęła mnie jak własne osierocone dziecko. Mają też syna o imieniu Cruz, jest kilka lat starszy ode mnie.
Dobrze dogaduję się z Ericiem i jego rodziną. Cruz jest nawet nadopiekuńczy, jakbym naprawdę była jego siostrą. Ogólnie zadomowiłam się w tym stadzie, chociaż jestem praktycznie obca.
— Wyglądasz na podekscytowaną, Luce — powiedziałam do niej, gdy zatrzymała się przede mną. Ruszyłyśmy bokiem w stronę linii, gdzie stały inne wilczyce. Wszystkie miały na sobie te same stroje.
— A ty nie? Przecież chodzi o Mapowanie! Oczywiście, że jestem podekscytowana! —
Mapowanie to tradycja stada.
Ta tradycja odbywa się co roku, w ostatnim miesiącu.
Mapowanie to święta ceremonia i jedno z najważniejszych wydarzeń dla każdego stada.
Kontynent ma Wschód, Zachód, Południe i Północ. Każdy z tych regionów ma stada, które nad nim dominują. Ja jestem z Regal na Północy.
Nie tylko Regal organizuje Mapowanie. Każde stado na całym kontynencie to robi.
Dzięki temu dowiemy się, z którego stada pochodzi nasz partner. To główny cel Mapowania — dowiedzieć się, do którego stada kobiety zostaną wysłane.
Każdy wilk ma swojego partnera. Jeśli wilk nie spotka swojego przeznaczonego, nie będzie miał szansy mieć szczeniaka.
Nawet jeśli wilk, czy to samiec, czy samica, spałby z każdym wilkiem, nie będzie w stanie mieć dziecka, jeśli to nie jest z przeznaczonym partnerem.
Więc znalezienie partnera jest koniecznością, zwłaszcza dla Alfy stada. Tak samo dla Bety i trzeciego w hierarchii/Gammy.
Będą potrzebować partnerki, by mieć szczeniaka, który przejmie dziedzictwo.
Wybór Bety czy Gammy nie jest łatwy. Takie wysokie pozycje są najczęściej dziedziczone. Chyba że dana linia krwi zdradzi Alfę — wtedy traci prawo do wysokich stanowisk.
Wzruszyłam ramionami na myśl o odnalezieniu mojego partnera.
Nie interesuje mnie to. Naprawdę.
— Czekałam na ten moment, odkąd się urodziłam — oczy Lucy aż błyszczały, gdy to mówiła.
Taka reakcja jest bardzo częsta. Większość wilczyc czeka na tę chwilę całe życie.
Ale nie ja.
Nie czuję żadnych motyli w brzuchu, kiedy chodzi o partnera.
— Jak to właściwie działa? — zapytałam. Znałam większość praw i systemu stada, ale nigdy nie zagłębiałam się w temat Mapowania i partnerów.
— Jesteś taka niezainteresowana, Ashira. Nie cieszysz się na spotkanie partnera?
Wzruszyłam ramionami, odpowiadając jej pytań. Przewróciła na mnie oczami.
— Obojętne. Więc słuchaj — wskazała na dom czarodziejki. — W środku jest święty nóż i przetniesz nim dłoń. Pozwolisz, by kropla krwi spadła na mapę i wtedy zadziała magia — wyjaśniła z podekscytowaniem.
— Jak?
Wzruszyła ramionami i spojrzała na mnie, jakbym była niewiarygodnie irytująca.
— Tego uczą już maluchy, a ty nie wiesz? — prychnęła.
Zmarszczyłam na nią brwi.
— Dobra, po tym, jak czarodziejka skończy inkantację, część mapy, gdzie mieszka twój partner, rozbłyśnie — powiedziała, znów mając iskierki w oczach.
— Technicznie rzecz biorąc, nadal nie wiemy, kim jest nasz partner — zauważyłam. To brzmi jak zadanie do wykonania.
— Dokładnie! Czy to nie jest ekscytujące?! — jej głos niemal zmusił mnie do zakrycia uszu.
Skrzywiłam się. — Ekscytujące? W jaki sposób?
Lucy przewróciła oczami. — Pojedziemy do nich i będziemy zaskoczone, duh! Najpierw będziemy mogły odwiedzić inne stado—
— Tylko jeśli partner nie jest z naszego stada — przerwałam jej i wzruszyłam ramionami.
— Obojętnie, Ash! — przewróciła oczami. — O! No i będziemy przyjęte przez inne stado. To jak darmowe wakacje — miejsce do spania i darmowe jedzenie! — wrzasnęła ostatnie słowo.
— Mówisz, jakby tutaj cię nie karmili — przerwałam jej z rozbawieniem, jeszcze bardziej ją drażniąc.
Luce udawała, że mnie nie słyszy.
— Po trzecie, w końcu będziemy mogły pójść na coroczny bal Mapowania!
Każdego roku każde stado świętuje coroczny bal Mapowania. W tych samych dniach, na które zgodzili się Alfowie.
W tym roku Bal Mapowania odbędzie się w noc poprzedzającą Boże Narodzenie. Dzięki temu wilczyce będą miały czas, by pojechać do stada, do którego zostaną przypisane. I żeby się przygotować, czy coś takiego.
Wilczyce z innych stad przyjeżdżają tutaj na coroczny bal Mapowania. I spotykają swoich partnerów właśnie na balu.
To samo wkrótce czeka nas.
Każdego roku stado Regal traci swoje wilczyce. I każdego roku dołączają nowe wilczyce z innych stad.
To jak wymiana kobiet między stadami. Ale ma to swój cel.
Mężczyźni nie mogą opuszczać stada. Tylko kobiety mogą.
Nie jest możliwe, by samce wilków przeszły do innego stada. To prawo każdego stada.
Lojalność samca jest niezwykle ważna.
To także prawo stada, więc nawet jeśli samiec chciałby zmienić stado, nie może.
No, chyba że zostanie samotnikiem. Ale tylko nieliczne stada przyjmują samotników. Samotnicy mają we krwi zdradę — tak uważają stada.
— Jakieś najgorsze scenariusze? — zapytałam jeszcze Lucy. Kolejka jest już krótka. Chyba proces Mapowania jest prosty. Zaraz nasza kolej.
Wiele dziewczyn wychodziło z domu czarodziejki z uśmiechami od ucha do ucha. Wiedza o miejscu, gdzie jest ich partner, wywoływała burzę w ich żyłach. Ugh, nie potrafię się z tym utożsamić.
Lucy przechyliła głowę, zastanawiając się nad odpowiedzią na moje pytanie.
„Hmm, z tego co słyszałam, była wilczyca, która straciła przytomność. Może z powodu utraty krwi. Przecięła sobie dłoń zbyt głęboko. Ale to najgorsze, o czym wiem.”
Okej. Nie sądzę, żebym była na tyle głupia, by przeciąć się tak głęboko, a poza tym szybko się goję.
„O Boże! Jestem następna!” – krzyknęła Lucy.
Uśmiechnęłam się tylko i lekko ją popchnęłam, wcale nie czując ekscytacji.
Lucy weszła do środka, a ja byłam następna w kolejce. Rozejrzałam się i zauważyłam, że za mną została już tylko jedna dziewczyna.
Zwróciłam uwagę na jej ekscytację, która wprost emanowała z jej aury. Wyglądała, jakby miała zaraz zemdleć z emocji związanych z poznaniem swojego partnera.
„Chcesz iść pierwsza?” – zapytałam. Wiedziałam, że bardzo by tego chciała.
Oczy dziewczyny rozszerzyły się i rozbłysły nadzieją. „Mogę?!” – wrzasnęła, przez co aż zadzwoniło mi w uszach.
Uśmiechnęłam się i ustąpiłam jej miejsca, by mogła się popisać.
„Dziękuję! Dziękuję!” – przeskoczyła obok mnie niemal podskakując.
Kilka minut później Lucy wyszła z domu. Lewa dłoń owinięta była czerwoną tkaniną, tak samo jak u innych przed nią. Może to pomaga zatrzymać krwawienie, ale to dziwne, skoro tak szybko się goimy.
Lucy uśmiechała się jak szalona. Zdecydowanie była w świetnym nastroju.
„Ashiraaaa!” – rzuciła mi się na szyję i mocno mnie przytuliła. Dziewczyna, której zrobiłam przysługę, już wbiegła do Enchantress. „Boże! Wiem, gdzie jest mój partner!” – Lucy znowu wrzasnęła, aż mi zapiszczało w uszach.
„Cieszę się. Yay.” – odpowiedziałam, próbując zabrzmieć radośnie, jednocześnie pocierając ucho, by tego nie zauważyła.
„Nie zapytasz mnie więcej?” – przez chwilę się zdziwiłam. No tak, ta dziewczyna po prostu chce być jeszcze bardziej podekscytowana.
Zaśmiałam się na widok jej błyszczących oczu i wydętych ust. „No dobrze. Gdzie?!”
„Shadow pack!” – znowu wrzasnęła. O rany, moja przyjaciółka!
„Wow!” – zawołałam.
Shadow pack to druga najsilniejsza wataha wilków na Północy. Większość wilków z tej watahy to wojownicy. Mają też liczebną przewagę nad innymi.
Nasza wataha, Regal, jest czwarta w kolejności najsilniejszych. Mamy też sporo wilków, dzięki czemu zasłużyliśmy na czwarte miejsce.
W większości jesteśmy kobietami, ale przekułyśmy to w atut. Nasze Wilczyce też są wojowniczkami. Niektóre nawet należą do najlepszych.
Chciałam jej pogratulować i powiedzieć coś więcej, gdy zobaczyłam, jak dziewczyna wychodzi z domu. Jej oczy lśniły tą samą ekscytacją, co u każdej poprzedniej dziewczyny.
„Chyba jestem następna” – powiedziałam do Lucy. Ona tylko kiwnęła głową bez przerwy z podniecenia, a ja westchnęłam.
Przeszłam przez drzwi domu czarodziejki. W środku powitała mnie ciemność, rozświetlana jedynie przytłumionym światłem świec.
Na środku salonu stał okrągły, drewniany stół. Na stole leżała ogromna mapa, obok pudełko, a pięć świec było ustawionych w okrąg, w kształcie gwiazdy.
Za stołem siedziała czarodziejka. Ledwo ją widziałam przez ten mrok.
Kiedy moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności, zobaczyłam jej twarz wyraźniej. Czarodziejka miała prawie pięćdziesiątkę.
„Podejdź bliżej, Wilczyco” – powiedziała czarodziejka prawie szeptem.
Podeszłam.
Nie byłam ani zdenerwowana, ani przestraszona, ale czułam się dziwnie.
To miejsce wydawało się takie ciężkie i zastanawiałam się, dlaczego. Czy powinnam się tak czuć? Było to zupełnie inne uczucie niż reakcje pozostałych dziewczyn.
Atmosfera tego miejsca napawała mnie lekkim lękiem. Nie na tyle, by kolana się pode mną uginały.
To tak, jakby moja Wilczyca próbowała mi coś powiedzieć. Jakby ostrzegała przed niebezpieczeństwem. Przynajmniej tak to odczuwałam.
„Wiesz, co masz robić.” – powiedziała czarodziejka. Brzmiała na zmęczoną i znudzoną. Jakby robiła to całe życie i już jej to nie interesowało.
Spojrzałam na stół przed sobą. Zajrzałam do pudełka obok mapy. W środku zobaczyłam święty nóż leżący płasko, jakby tylko czekał, aż go wezmę.
Rękojeść noża była wyrzeźbiona w dwa przytulające się wilki.
Podniosłam nóż i przyłożyłam ostrze do dłoni. Wzięłam głęboki oddech, zaczynając przecinać skórę, i zorientowałam się, że nóż wykonany jest ze srebra. Srebro spowalnia nasze gojenie, więc utrata krwi nabierała sensu.
Trochę zapiekło. Zmarszczyłam czoło, pozwalając, by moja krew skapywała na mapę.
Gdy tylko krew spadła na mapę, papier natychmiast ją wchłonął. To wyjaśnia, dlaczego na mapie nie ma żadnych plam po tylu dziewczynach przede mną.
Ostrożnie odłożyłam nóż do pudełka. Warknęłam, gdy czarodziejka chwyciła moją rękę gwałtownie. Kurczę! Przestraszyła mnie.
Jej ruch był szybki, pomyślałam nawet, że jest dziwna. Owinęła moją dłoń czerwoną tkaniną, dokładnie tak jak innym, i poczułam, że rana w mojej dłoni zagoiła się jeszcze szybciej.
Hmm.
Po wszystkim spojrzała na mapę, czekając na rezultat, a ja zrobiłam to samo.
Zmarszczyłam brwi, patrząc na mapę. Wciąż nie pojawił się na niej żaden blask. Byłam pewna, że Lucy mówiła, że mapa się zaświeci czy coś.
Po kilku sekundach w jednym miejscu mapy pojawił się okrągły, niewielki blask i aż westchnęłam. Wow. To naprawdę magiczne. Spojrzałam na kobietę naprzeciwko, a ona natychmiast przerwała mój rosnący entuzjazm.
Oczy czarodziejki wyglądały na jeszcze bardziej znudzone niż wcześniej.
„Prime pack.” – oznajmiła, w jej głosie nie było ani cienia emocji.
No dobrze, chyba już skończyłam, co?
Gdy tylko dowiedziałam się, gdzie mieszka mój partner, odwróciłam się, gotowa odejść od stołu, bo wyglądało na to, że wszystko już załatwione.
Już miałam zrobić krok, gdy na mapie pojawiło się kolejne światło. Co do diabła? Były dwa—A potem zabłysło następne i jeszcze jedno.
Prawie cała mapa zaczęła świecić!
Mapa całkowicie pochłonęła moją uwagę. Nie wiedziałam, co się dzieje i na mojej twarzy na pewno malowało się zagubienie.
„Co—” Już miałam zapytać, ale zatrzymałam się w pół słowa.
Nie rozumiałam nic z tego, bałam się odezwać!
Mapa i jej świecące punkty były zbyt rozpraszające. Moja Wilczyca zasypywała mnie w głowie tysiącem pytań!
Zamęt i strach zaczęły mnie ogarniać.
Wyraz twarzy czarodziejki wcale nie pomagał. Wyglądała na jeszcze bardziej zszokowaną niż ja! I, jeśli się nie myliłam, w jej oczach pojawił się strach. Co jest do cholery?!
„C-co się dzieje...” – wydusiłam z siebie. Czy to powinno się wydarzyć? Może powinnam się cieszyć z wyników Mapowania? O rany, dlaczego próbuję obwiniać siebie?
„Jesteś kradziejem!” – zawołała czarodziejka.
Jej głos był histeryczny i po brzmieniu oraz wyrazie twarzy wiedziałam, że coś jest nie tak.
Kradziej? Nie jestem żadnym cholernym złodziejem!
Ale co to znaczy?
Powoli zaczęłam się cofać, dalej od stołu, mapy i czarodziejki.
'Ashira. Wracaj do domu. Natychmiast!'
To był Eric, mówiący do mnie przez naszą więź umysłową. Trzęsłam się z nieokreślonego strachu, ale nie zawahałam się ani chwili po jego słowach. Pobiegłam szybko, wybiegając z domu.
Lucy już miała podejść bliżej, ale natychmiast przemieniłam się w swoją białą wilczycę.
Ja i moja Wilczyca byłyśmy tak zdezorientowane. Słyszałam, jak moja Wilczyca skomli. A jednak w jej głosie brzmiała złość. Słyszałam, jak Lucy woła moje imię, ale nawet się nie obejrzałam.
Pobiegłam w stronę domu. Jedyne, czego teraz chciałam, to rozmowa z Ericiem.
On musi wiedzieć coś o tym całym kradzieju, bo inaczej... zwariuję!

Call Me Alpha (The Rare Wolf Series #1)
66 Rozdziały
66
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101