
Opis
"Czy myslisz, ze kiedykolwiek bede trzymac za reke dziewczyne trzy razy wieksza ode mnie? Tylko z toba sie spotykalem, bo chcialem poczuc, jak to jest byc z osoba o wiekszych rozmiarach." To zdanie sprawilo, ze zaniemowila, jej serce peklo tak mocno, ze bolalo. "Wiesz, takie rzeczy sie zdarzaja czasem." "Tim... to... moje pierwsze raz." Szlochala glosno. "Przejdz nad tym, nie zmuszalem cie, zebys oddala mi swoja niewinnosc. Musialem isc, posprzatac plamy krwi przed wyjsciem." Szarpnal sie. Serce Beauty bilo mocno, a lzy plynely bez konca. Odszedl i zatrzasnal za soba drzwi. **** Osoba o wiekszych rozmiarach byla zniewazana od dziecinstwa. Beauty Hills musiala radzic sobie z niepewnoscia, trauma i depresja, zwlaszcza z nienawiscia do samej siebie. Jej imie (Beauty) mialo byc dokladnym przeciwienstwem jej wygladu. Po wielu toksycznych zwiazkach nieudanych, postanowila ruszyc dalej i znalazla prace w firmie modowej. Tam miala jednostronna sympatie do swojego przystojnego i skrytego szefa, ale... Kto by nie mial! Nie kazdego dnia masz okazje zobaczyc przystojnego miliardera, ktory nie jest arogancki ani dumny ze swojego wygladu, to naprawde dobra cecha! Kazda pieknosc z firmy jest zauroczona! Beauty wie, ze nie ma szans konkurowac z nimi. Marzyc tak wielkich rzeczy jest bezuzyteczne! Moze jednak nie...
Rozdział 1
Mar 25, 2026
„Nie rozumiem, dlaczego jesteś zły.” – powiedziała Beauty powoli, trochę zakłopotana.
„Gdybyś nie była taka gruba! Może wtedy pierścionek byłby w twoim rozmiarze!” – wściekły głos jej chłopaka, Stevena.
Beauty poczuła, jak nogi jej miękną, a serce wali jej w piersi, gdy próbowała ukryć łzy. Wszystkie głowy w sklepie obróciły się w ich stronę, a wszystkie oczy były na nich, dokładnie tak, jak Steven tego chciał.
„Mamy większe rozmiary do przymiarki, proszę pana.” – właścicielka jubilera powiedziała uprzejmie do niego. Czując smutek wobec biednej dziewczyny, musiała przyjść jej z pomocą.
„Mój narzeczony może i jest porywczy, ale jestem pewna, że mnie kocha… tak samo jak ja jego, ale…” Beauty zawahała się… To nie był pierwszy raz, kiedy prowadziła taką rozmowę z samą sobą.
„Nieważne, jaki masz rozmiar, to nie wciągnie tych tłuszczów!”
„Kochanie, możemy spróbować innego?” – udało się jej powiedzieć z uśmiechem na twarzy.
„Jesteś głucha?!” – krzyknął tak głośno, że Beauty straciła siły, by się powstrzymać, a łzy popłynęły jej po policzkach.
„Przepraszam, Steven, obiecuję znowu przejść na ścisłą dietę.” – zaszlochała.
Właścicielka sklepu jubilerskiego została w niezręcznej sytuacji, niepewna, jak przekonać parę do zakupu pierścionka.
To miał być jej pierścionek zaręczynowy, ale ponieważ Steven nie znał jej rozmiaru, zadał to ważne pytanie, zanim wyruszyli po pierścionek.
„Proszę, Steven.” – Beauty wciąż płakała.
Ludzie zaczęli szeptać do siebie.
„Kolejny dzień, w którym sprawiasz, że ludzie myślą, że jestem potworem w miejscu publicznym, brawo, Beauty! Mam dość.” – warknął i zimno wyszedł.
„Steven! Steven, proszę.” – nie obejrzał się ani nie dał znać, że zna to imię.
Drzwi się zamknęły, a do pomieszczenia wszedł inny klient. Beauty stała tam, z głową spuszczoną, gorzko płacząc, otworzyła oczy i spojrzała na swoje zimne stopy… duże stopy. Nie takie stopy powinna mieć kobieta. Poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy, a skóra blednie w jednej chwili.
„Nie martw się, zmieni zdanie, jestem tego pewna.” – pocieszała ją jubilerka.
Beauty podniosła wzrok, zakłopotana, wiedząc, że po tej scenie wszystkie oczy są na niej. Przygryzła wargi i skinęła głową. Powoli, jak umierający szczur, wyszła ze sklepu jubilerskiego, jej kroki były niepewne, a wzrok zamglony. Czuła, jak serce bije jej mocno, a dłonie się pocą.
„To nie pierścionek, który nie pasuje, to ja mu się znudziłam, tak jak Timowi, jak Nathanowi, a teraz Stevenowi, wszyscy mnie rzucili przy najmniejszej okazji.” Nagle poczuła, jak po jej lewym policzku spływa łza i natychmiast ją otarła. „To nie pierwszy raz, już się do tego przyzwyczaiłam, tłuszcz to brzydota… jestem gruba… piękno to przywilej, a ty jesteś przeciwieństwem swojego imienia, jesteś brzydka… przyzwyczaj się…”
Nagle podniosła głowę, zaskoczona, i zobaczyła pojazd jadący prosto na nią, głośno sapnęła. Ktoś chwycił ją za rękę i gwałtownie odciągnął do tyłu.
„Hej! Uważaj, ty tłusta świnio. Światło nadal jest czerwone.” – warknął mężczyzna, który ją uratował.
Beauty przeprosiła go, ale mężczyzna niespecjalnie przejął się jej przeprosinami. Dyszała ciężko, wciąż niepewna, co właśnie się stało.
Nagle zaczęło lać jak z cebra, światło zmieniło się na zielone, a tłum prawie ją popchnął, biegnąc w stronę schronienia, by uciec przed deszczem. Tylko ona stała spokojnie w ulewie, nie przejmując się, że moknie od deszczu – to był najmniejszy z jej problemów. Przypomniała sobie Tima, pierwszego mężczyznę, który wyznał jej miłość. Był jej pierwszą miłością i on też ją kochał… może…
Po naszej pierwszej wspólnej nocy wyznał jej swoje zamiary. Beauty myślała wtedy, że umrze.
„To mój pierwszy raz.” – szepnęła do Tima, który leżał wyczerpany, pot spływał mu po szyi, a jej nerwowa dłoń skręcała kołdrę, policzki płonęły ze wstydu i nieśmiałości.
„Widzę to.” – zakpił Tim.
Beauty spodziewała się innej odpowiedzi, ale pomyślała, że nie powinna robić z tego problemu, i uśmiechnęła się do niego, próbując ukryć rozczarowanie.
„Cieszę się, że to ty.” – powiedziała ochryple, czerwieniąc się.
Po kilku minutach ciszy Tim wstał z łóżka. „Skończyłem.”
„Hę?” – zaśmiała się, raczej zdezorientowana.
Beauty pomyślała, że może się przesłyszała, albo żartuje, jej umysł nie był w stanie pojąć powodu tej wypowiedzi.
„Umawiałem się z tobą tylko po to, żeby dowiedzieć się, jak to jest być z kimś w większym rozmiarze.”
„Tim, co ty mówisz…” – zapytała cicho, jeszcze bardziej zdezorientowana.
„Myślisz, że kiedykolwiek pójdę za rękę z dziewczyną trzy razy większą ode mnie?” To stwierdzenie odebrało jej na chwilę mowę.
„Tim! Co ty mi mówisz, do cholery?” Szlochała głośno.
„Cóż, czasem zdarzają się różne gówno, musiałem iść, posprzątać czerwone plamy zanim wyjdę”. Rzucił parę banknotów na łóżko.
„Tim... Co ty mi mówisz, nie traktuj mnie jak jakąś dziwkę!” Szlochała głośno.
„Przeżyj to, przecież nie zmusiłem cię, żebyś oddała mi dziewictwo”. Warknął.
Serce Beauty waliło jak szalone, a łzy płynęły bez końca. Wyszedł, trzaskając za sobą drzwiami.
Beauty zamilkła, nie była w stanie zebrać myśli ani nic powiedzieć. Nawet nie krzyczała, nie wiedziała, czy w ogóle jeszcze może oddychać. Kochała Tima tak mocno, że aż bolało... wiadomo, pierwsza miłość.
Beauty miała tylko 16 lat, gdy Tim ją rzucił. Po wyznaniu rodzicom powiedzieli, że się wyleczy i znajdzie kogoś lepszego. Beauty próbowała zapomnieć o Timie, ale to nie było takie proste. Jednak dwa lata później poznała Nathana w liceum.
On sprawił, że znów uwierzyła w miłość, nazywał ją piękną, ponętną i seksowną. Nawet chwalił się nią przed znajomymi. Coś, czego Tim nigdy by nie zrobił.
Beauty była szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa, w końcu znalazła miłość, kogoś, kto ją naprawdę pokochał. Promieniała, była radosna, zaczęła chodzić na siłownię i od młodego wieku się odchudzała, ale nie wiedziała, że jest tylko przedmiotem zaspokojenia. Pewnego dnia przyszła niespodziewanie do domu chłopaka, tylko po to, by zastać go w łóżku z inną dziewczyną.
Nathan nawet nie drgnął ani nie przeprosił, nawet za nią nie wybiegł, zignorował jej obecność i zajął się tamtą dziewczyną.
Beauty wyszła stamtąd roztrzaskana i po kilku dniach ciszy postanowiła spróbować się z nim pogodzić.
Nie powiedziała rodzicom o kolejnej miłosnej katastrofie, zatrzymała to dla siebie.
Podchodząc do drzwi domu Nathana, podsłuchała ohydne rzeczy, które mówił o niej swoim kumplom.
Została nazwana grubą i głupią przez tego samego człowieka, który nazywał ją piękną i odważną. Przechwalał się, że nie mogłaby bez niego żyć, bo brakuje jej miłości i umiera z tęsknoty za uczuciem z powodu własnych kompleksów.
„Ma dość bycia sama, stary, ta suka mnie ma i nie może sobie pozwolić, żeby mnie stracić”. Nathan powiedział z dumą. Jego kumple wybuchnęli śmiechem.
„A jak sobie radzi w łóżku?” Zapytał jeden z nich.
„Tylko ciężka torba budyniu, nic ciekawego, ostatnim razem kiedy pozwoliłem jej być na górze, prawie straciłem życie i ochotę, leniwa księżniczka od poduszki, chociaż rękami i w robieniu loda jest naprawdę dobra, muszę przyznać, że może cię zabrać do nieba swoimi miękkimi dłońmi, wiesz o co chodzi”. Zaśmiał się, a jego kumple dołączyli.
„Więc rzucasz ją dla Kiry?” Zapytał inny.
„No co, nie możecie mnie winić, Kira to zupełnie inny poziom niż ta gruba spermiarka, chyba nie oczekujecie, że będę z nią”. Wybuchnęli śmiechem.
Beauty zamarła w miejscu, patrząc na swoje odbicie w szklanych drzwiach, a łzy płynęły jej nieprzerwanie i ręka była przyklejona do klamki. Słysząc to wszystko, powiedziała sobie, żeby go nie winić.
„Gdybym miała wybrać sobie dziewczynę, jako facet... nie wybrałabym siebie”. Wyszeptała do siebie, patrząc na swoje odbicie.
Nic ciekawego w tym obrazie, który widziała: goła twarz pełna piegów, brązowe włosy spięte w ukochany kucyk, workowate spodnie i koszula, żeby ukryć rozmiar ciała. Otarła twarz i powoli puściła klamkę. Odwróciła się i poszła do domu, nie ma sensu marnować życia na kogoś, kto widzi w niej tylko przedmiot do zaspokojenia i wyśmiewania. Tak sobie pomyślała.
To było sześć lat temu, a teraz jest Steven, któremu otworzyła serce i opowiedziała o swojej przeszłości. On po prostu bez skrupułów rzucił ją tego samego dnia, w którym się oświadczył.
Beauty otworzyła drzwi do swojego pokoju i zamknęła je za sobą. Oparła się o nie, cała w przemoczonych ubraniach.
Zrzuciła ubrania i weszła do łazienki. Po kilku minutach płaczu wyszła i osuszyła się. Ubrała się w piżamę i położyła się na łóżku.
Słowa Stevena odbijały się w jej głowie.
„Gdybyś nie była taka gruba, może pierścionek byłby w twoim rozmiarze”.
„Wow! Co za kobieta z ciebie, Beauty, naprawdę mi cię żal”. Powiedziała do siebie i kopnęła pluszowego misia z łóżka, po czym zakopała twarz w poduszce, wypłakując duszę.

CEO PLUS SIZE CRUSH
234 Rozdziały
234
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101