
Opis
Przyslowie, ze malzenstwo jest grobem milosci, wydawalo sie prawdziwe dla Andrei, ktorej maz, Valentine Singers, pogardzil nia i rozwiodl sie z nia z powodu jej przybranej wagi i rzekomego braku urody. "Podpisz papiery rozwodowe" - to byly zimne slowa, ktore Andrea uslyszala od Valentine'a, kiedy z radoscia podzielila sie wiadomoscia o swojej ciazy. Zdruzgotana i ze zlamanym sercem opuscila Las Vegas, by powrocic po pieciu latach z malym chlopcem u boku. Jednak zycie mialo dla niej jeszcze wiecej niespodzianek - mieszanke milosci i rozczarowan. W tej slodko-gorzkiej opowiesci o milosci i zdradzie, prezes firmy, ktory kiedys ja odrzucil, teraz pragnie jej powrotu. Komplikacje pojawiaja sie jednak, gdy na scene wkracza jego identyczny brat blizniak, czekajac w cieniu.
Rozdział 1
Nov 27, 2025
Pomimo chłodu w pokoju, unosiła się w nim atmosfera niepokoju i przygnębienia. Valentine Anderson stał przy ścianie; jego charakterystycznie kręcone włosy i szpiczasty nos nadawały mu przystojny, lecz zmartwiony wygląd. Mimo swojej urody, twarz miał posępną, z bruzdami na czole. Gdy patrzył na Andreę Singers, siedzącą na łóżku i ledwie trzymającą długopis, jego obrzydzenie tylko się pogłębiało.
„Jak długo jeszcze będziesz uparcie odmawiać podpisania papierów rozwodowych, ty gruba brzydulo? Już cię nie kocham, a nie masz już dość moich zdrad?” – głos Valentine'a Andersona miał ostrą, gniewną nutę, gdy zwracał się do Andrei Singers.
Skończyły się czasy pieszczotliwych przezwisk; zamiast nich, słowo "rozwód" padało coraz częściej, lecz Andrea Singers wciąż trwała w oporze. Valentine posunął się nawet do tego, by przyprowadzić swoją kochankę, Rose Ferguson, do ich małżeńskiego łóżka, próbując obrzydzić Andreę na tyle, by się zgodziła – ale ona nadal trwała przy swoim.
Andrea Singers spojrzała w oczy mężczyzny, któremu przez pięć lat oddała serce, ciało i duszę. Na jego twarzy pozostały jedynie obrzydzenie i pogarda; człowiek, który kiedyś ją kochał namiętnie, zdawał się rozpłynąć w powietrzu.
Policzki jej drżały, gdy mówiła: „Kochanie, nie chcę kończyć naszego małżeństwa; wciąż cię kocham.”
Oblicze Valentine'a Andersona pociemniało na te słowa Andrei.
Szybko spuściła głowę ze strachu; napięcie wypełniło pokój, a klatka piersiowa Valentine'a unosiła się gwałtownie, gdy w nim kipiała złość.
Dzwonek telefonu przerwał napiętą ciszę. Valentine sięgnął do kieszeni i wyciągnął telefon.
Jego posępna twarz rozjaśniła się radością, gdy zobaczył, kto dzwoni, ale gdy zerknął na Andreę Singers, przez jego ostre rysy przemknął wyraz pogardy. „Gruba, jeśli myślisz, że dalej będziemy małżeństwem, obudź się z tego złudzenia. Nie będę mieszkał z kimś, kto tylko je i tyje,” warknął, jego słowa były jak cios.
Po tych słowach Valentine Anderson ruszył do drzwi, zostawiając Andreę Singers zalaną łzami, z czołem lśniącym od potu. Wpatrywała się w papiery na kolanach, jej rozpacz narastała.
Odrzuciła długopis i cisnęła papiery rozwodowe; przez chwilę unosiły się w powietrzu, po czym rozsypały się po wypolerowanej marmurowej podłodze.
Andrea Singers z trudem podniosła się na nogi, jej ruchy przypominały turlającą się klopsik, gdy rzuciła się w stronę drzwi. Pomimo wysiłku, dotarcie do drzwi oddalonych zaledwie o półtora metra od łóżka zajęło jej trzy agonizujące minuty.
Gdy wypadła z niegdyś pełnej miłości, wspaniałej sypialni małżeńskiej, była już cała zlana potem od wysiłku.
Wychodząc, Andrea usłyszała, jak Valentine Anderson rozmawia przez telefon, zbliżając się do schodów od strony drzwi. „Rose, obiecałem ci, że rozwiodę się z tą kulką; gdyby moja żona się nie opierała, już dawno bym się z nią rozwiódł”, powiedział.
Andrea stała osłupiała, nie mogąc pojąć, jak jej małżeństwo mogło się tak bardzo rozpaść w zaledwie pięć lat.
Kilka miesięcy temu, pomimo wysiłków, by odzyskać dawną sylwetkę ćwicząc na siłowni, w szybkim tempie przybrała sporo na wadze. W efekcie jej mąż, Valentine Anderson, zaczął się od niej oddalać. Przestali się całować, a ich kiedyś namiętne życie seksualne oziębło.
Valentine zaczął wracać późno, czasem pijany, z wyczuwalną na ubraniu kobiecą wonią perfum. Gdy Andrea Singers skonfrontowała go z tym, wspomniał o możliwości rozwodu.
Im dłużej Andrea rozmyślała o tej sytuacji, tym bardziej narastał w niej niepokój. Pobiegła do bramy, zaskakując stróża. „Wody!” – wydyszała, z trudem łapiąc oddech. Jej nogi, które znacznie przybrały na objętości, drżały od krótkiego biegu.
Po wypiciu trzech łyków wody, pośpiesznie wybiegła za bramę i zatrzymała taksówkę, pozostawiając stróża w osłupieniu. „Numer 23, Downhill Street,” powiedziała kierowcy taksówki, oddychając ciężko i ociekając potem.
Taksówkarz bez słowa skinął głową i ruszył. Godzinę później zatrzymał się pod wskazanym adresem.
Andrea, zestresowana i spięta po długiej jeździe, wyskoczyła z samochodu, zupełnie zapominając o zapłacie.
„Proszę pani, jeszcze nie zapłaciła pani,” zawołał za nią taksówkarz, gdy biegła w stronę bramy.
W połowie drogi Andrea zatrzymała się zorientowana, jej ciało zadrżało. Odwróciła się, uświadamiając sobie, że zostawiła torebkę i nie ma jak uregulować rachunku.
„Proszę pani, proszę zapłacić,” nalegał taksówkarz, a Andrea Singers stała przed nim, oszołomiona.
Za nimi zaskrzypiała brama i wyszły dwie starsze kobiety. W Andrei obudziła się energia, odwróciła się i zawołała: „Mamo!”
Twarz pani Anderson spochmurniała, instynktownie zasłoniła nos i zniecierpliwiona zapytała: „Andrea, co tu robisz, taka rozczochrana i spocona?”
Andrea Singers poczerwieniała ze wstydu, gdy gniewny głos taksówkarza przerwał ich rozmowę. „Proszę pani, nadal nie zapłaciła pani. Jak można wsiąść do taksówki i nie chcieć zapłacić? Myślałem, że jest pani bogata, skoro zatrzymuje mnie pani w takiej dzielnicy. Kto by pomyślał, że to tylko oszustka? Zgłoszę sprawę na policję, jeśli dalej będzie pani unikać zapłaty.”
Pani Anderson, już wcześniej zirytowana nieoczekiwanym przyjazdem swojej grubej, brzydkiej synowej tuż po tym, jak pochwaliła się sąsiadce synem, była jeszcze bardziej sfrustrowana słowami taksówkarza.
Rzuciła surowe spojrzenie Andrei Singers i zganiła: „Andrea, gdybym wiedziała, że tak skończysz – z nadwagą i bez pożytku – nigdy nie pozwoliłabym, by mój syn ożenił się z kimś takim jak ty. Nie masz dość przynoszenia wstydu rodzinie Andersonów? Jak media zareagują, jeśli wyjdzie na jaw, że żona mojego syna próbuje oszukać taksówkarza? Okaz trochę godności, Andrea.”
Andrea poczuła się upokorzona i zapragnęła zniknąć.

CEO Plus-Size Ex-Wife
153 Rozdziały
153
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101