

Opis
Maya Carter jest niewidzialnym kwiatkiem w biurze - az do chwili, gdy pocalunek z niewlasciwym facetem staje sie viralem i rujnuje wszystko. Naznaczona mianem biurowej puszczalskiej i upokorzona przez zimnego, aroganckiego szefa, Noaha Sterlinga, Maya stara sie nie rzucac w oczy. Ale kiedy Noah wciaga ja do swojego tajnego projektu, napiecie przeradza sie w obsesje, zazdrosc w wojne, a granice zaczynaja sie zacierac. Nazwisko nazwal ja bezuzyteczna. Teraz walczy ze wszystkimi, by ja zatrzymac.
Rozdział 1
Apr 21, 2026
POV Mai
„Znowu uwiodłaś kogoś, żeby dostać ten brief od klienta, Maya?”
Słowa uderzyły mnie jak kubeł lodowatej wody, gdy oderwałam wzrok od ekranu. Janice stała naprzeciwko mojego biurka, jej przesadnie podkreślone usta wykrzywione w kpiącym uśmiechu. Obcasy stukały o kafelki, gdy przechodziła obok, trzymając w ręku kubek z kawą – z całą pewnością nie pierwszy tego dnia.
Nie odpowiedziałam. Nigdy nie odpowiadałam. Jaki byłby sens?
Po prostu odwróciłam się z powrotem do ekranu i zaznaczyłam kolejną część propozycji, nad którą spędziłam cały weekend, dopracowując szczegóły. Analiza treści. Kierunek marketingowy. Strategia tonu. To była moja praca – technicznie rzecz biorąc, byłam specjalistką od treści. Ale w tym biurze, gdzie najgłośniejszy głos zawsze zdobywał najwięcej uwagi, bycie dobrą w tym, co robię, nie oznaczało nic, jeśli było się mną.
„Boże, Janice, daj już spokój” – mruknął Tim, z rozmachem wsuwając się na krzesło obok mnie. Miał na sobie lawendową koszulę, rękawy podwinięte tak, by było widać jego charakterystyczne srebrne bransoletki. „To, że jej uroda zawsze działa, nie znaczy, że sypia z bankiem.”
Omal nie zakrztusiłam się kawą. „Tim!”
„Co? Po prostu mówię. Gdyby bycie ładną było przestępstwem, siedziałabyś dożywocie, kochanie.”
Uśmiechnęłam się mimo woli. „Dzięki, że mnie bronisz.”
„Ktoś musi.” Obniżył głos i pochylił się konspiracyjnie. „Nie daj się jej. Wciąż jest zgryźliwa po tym, jak przeszła koło nosa tamta kampania, którą uratowałaś.”
„Nawet nie dostałam za to uznania,” przypomniałam mu cicho.
„Właśnie. I to jeszcze bardziej ją wkurza.”
Westchnęłam. Pięć lat. Pięć długich lat pracy w tej firmie. Pierwsza praca prosto po studiach, i jakoś nigdy nie odeszłam. Byłam tą cichą na zebraniach, tą, która wszystko robiła, sprzątała bałagan, poprawiała gramatykę, przeformułowywała każdy chaotyczny mem z zarządu – ale nie dostawała za to żadnego uznania.
Zamiast tego? Dostawałam spojrzenia. Szepty. Paskudne plotki.
„Pewnie przespała się z Gregiem z Finansów.”
„Słyszałam, że była z Brianem i Alexem. Dlatego zawsze dostaje briefy z wyprzedzeniem.”
„Widzieliście, co miała na sobie na prezentacji w zeszłym miesiącu? Kogo ona chce zaimponować?”
Bez względu na to, jak neutralne miałam bluzki, jak niskie obcasy, jak subtelny makijaż – to nie miało znaczenia. Byłam ładna, a w tym biurze to był najwyraźniej grzech, jeśli nie byłaś głośna, złośliwa albo zamężna.
„Przysięgam,” wyszeptałam do Tima, znowu patrząc w ekran, „czasem czuję się tu jak duch.”
„Bardzo seksowny duch,” dodał Tim, „ale rozumiem.”
Uśmiechnęłam się lekko. „Jesteś jedyną osobą tutaj, która naprawdę rozmawia ze mną jak z człowiekiem.”
„Bo lubię ludzi z prawdziwym talentem. W przeciwieństwie do niektórych.”
Zadźwięczał mój e-mail. Zminimalizowałam dokument, nad którym pracowałam – propozycja dla nowej linii kosmetyków do pielęgnacji skóry Noah Sterling, lodowatego nowego dyrektora. Potrzebował kogoś, kto uporządkuje treści, więc oczywiście rzucono to na mnie w ostatniej chwili.
„A propos chaosu,” powiedział Tim, sprawdzając telefon. „Słyszałaś?”
„Co takiego?”
„Coroczna firmowa impreza świąteczna. W piątek. Alkohol, tańce, sztuczny śmiech i załamania nerwowe w kabinach w łazience – wszystko, czym żyje korporacyjna Ameryka.”
Przewróciłam oczami. „Nie idę.”
Zawył, jakbym popełniła przestępstwo. „Słucham?”
„Nie idę, Tim.”
„Musisz iść.”
„Nie, nie muszę.”
„Ależ musisz. Bo ja idę. I już postanowiłem – będę twoim stylistą wieczoru.”
Zaśmiałam się. „Nie możesz tak po prostu sobie tego przypisać.”
„Patrz na mnie. Wiesz, jak długo czekałem, żeby wystroić cię w coś innego niż te twoje smutne, beżowe kardigany i garsonki z serii ‘jestem niewidzialna’?”
„Ej!” Szturchnęłam go długopisem w ramię. „Moje garnitury są wzmacniające.”
„Krzyczą ‘niedoświadczona asystentka z marzeniami, że zauważy ją stażysta od bajgli’. A nie siła.”
Jęknęłam. „Dobrze. Ale nie będę pić.”
Zmrużył oczy. „Nie wolno ci iść, jeśli nie będziesz przynajmniej lekko wstawiona.”
„Tim—”
„Nie, Maya. Posłuchaj. Jesteś tu pięć lat. Nigdy nie spóźniłaś się z terminem, nigdy nie podniosłaś głosu, nigdy nie wzięłaś zwolnienia, a mimo to ludzie gadają o tobie jak o firmowym materacu. Nie chcesz – choćby raz – wejść do pokoju i być historią?”
Te słowa sprawiły, że się zawahałam.
Być historią. Nie tłem.
Nie rozmazaną sylwetką na brzegu zdjęcia. Nie tą dziewczyną, której nikt nie pamięta, dopóki nie trzeba naprawić raportu. Nie tapetą.
Ale główną bohaterką.
Choćby raz.
„Pomyślę o tym,” wymamrotałam.
„Nie. Powiesz tak. I cię odbiorę. W czwartek idziemy na zakupy. Chcę obcasy. Chcę rzęsy. Chcę ciało-ody-ody.”
Zaśmiałam się, kręcąc głową. „Jesteś utrapieniem.”
„Jestem dobrą wróżką, o której nie wiedziałaś, że jej potrzebujesz, kochanie.”

Confessions of a Seductive Wallflower
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101