
Rozdział 1
Apr 13, 2026
W końcu ukończyłem studia. Ta podróż była niezapomniana. To było jak trzymanie w sobie ogromnego kawałka gówna, które sprawiało, że byłeś zapchany od zakończenia liceum.
Teraz wreszcie miałam wolne od zadań, projektów, egzaminów, wykładów, zasad, biegania na zajęcia, tworzenia harmonogramów i wszystkiego innego, co wiązało się z byciem studentem.
Mama i Jasmine były tak podekscytowane, gdy przeszłam tą aleją i odebrałam swoje nagrody i certyfikaty osiągnięć. Byłam też podekscytowana sama sobą. Przez cały ten dzień bolały mnie policzki, bo tak mocno się uśmiechałam.
Byłam na skraju oficjalnego stworzenia i wprowadzenia mojej pierwszej linii odzieżowej, która miała ukazać się w jednym z najlepszych magazynów w mieście. Bliss. W mojej butiku sprzedawane były też inne ubrania, które hojnie dostałam od chłopaka mojej siostry. Obiecał mi to i dotrzymał słowa.
~
"ZENIA!" usłyszałam, jak wołają moje imię. Rozległo się to po całym olbrzymim penthouse. Podłożyłam swoje cyfrowe notatnika pod poduszkę i wyszłam z łóżka.
"Hej." Opuszczałam się ścianą w salonie, gdy siostra usiadła na kanapie ze swoim synem.
"Hej. Jak się masz?"
"Dobrze." Podszedłem i wziąłem swojego bratanka do rąk i przywaliłem mu duży cyberek po obu stronach policzków. Był taki przystojnym chłopcem z uroczym uśmiechem. Miał dołeczki. Zawsze z niecierpliwością czekałem na jego śmiech i uśmiech.
"Jak się ma ciocia?" zapytałem go dla niego głosem dziecka. Uśmiechnął się i schował twarz w zagłębieniu mojej szyi, nieśmiało.
"Więc mam dla ciebie projekt," zaczęła Jasmine.
"Jaki projekt?" Zapytałem, siadając obok niej.
"Duży." Uśmiechnęła się szeroko.
"Jak duży?"
"Bardzo duży."
"No dalej, Jasmine, przestań być niejednoznaczna tutaj. Wiesz, że jestem bardzo zapracowaną kobietą."
"Musisz dla mnie uszyć sukienkę."
Wybuchłem śmiechem.
Sukienka?
O tym ona mówi?
Sukienka?
"Sukienka, Jasmine? Serio?" Wyraziłem swoje zdanie.
"Miałaś mnie zapytać, jaka sukienka."
Obrzuciłem ją oczami, ale mam jej dziękować za wszystko. Nawet nie zaczęłabym studiować i skończyć, gdyby nie Jasmine.
Wiesz, dorastałyśmy bez ojca i zanim skończyłem naukę w liceum, mama bardzo ciężko zachorowała na chorobę płuc. Jej stan był tak zły, że często musiała być przyjęta do szpitala. To Jasmine harowała jak wół, zapewniała jedzenie na stole, ubierała mnie, płaciła wszystkie rachunki i zabrała mnie na studia, żebym mogła spełnić swoje marzenia. Nie mogłabym sobie wymarzyć lepszej starszej siostry. Kocham ją. I wspierała mój biznes od samego początku. Zawsze kupowała ubrania, mimo że mówiłem jej, że dam jej to zupełnie za darmo.
Ale ona zawsze mi mówiła: "Niektóre z najlepszych rzeczy nie są darmowe".
"Jaka sukienka?" zapytałem, gdy robiłem mu łepetynek, żeby się roześmiała.
"SUKNIA ŚLUBNA!!!" pisnęła i jej piszczenie mnie zaskoczyło.
"Co teraz mówisz?" Uśmiech dotarł do moich oczu.
Mówi to, co myślę?
Wyciągnęła ogromny diamentowy pierścionek z palcem zaręczynowym i ja również zaczęłam piszczeć z radości.
"Jesteście zaręczeni?" Wytrzeźwiły mi się oczy.
Przytuliłem ją.
"Gratulacje, siostra." Zaprosiłem ją na uścisk.
"Con-sssition." Jevan powtórzył niezdarnie "gratulacje".
Podzieliliśmy się małym śmiechem. Już potrafił słowa.
"Dziękuję, kochanie," powiedziała mu jego matka, podczas gdy żartobliwie potrząsała jego pulchnymi policzkami.
Jej telefon zadzwonił i odebrała.
"Zen, czy zechciałabyś zająć się Jevanem przez godzinę lub coś w tym rodzaju dla mnie? Chcę zejść do HT, żeby coś dostarczyć dla jego ojca," wyjaśniła po rozmowie telefonicznej.
"Oczywiście. Nie ma sprawy."
Była sobota i postanowiłam wziąć dzień wolny od butiku i pozwolić mojemu asystentowi prowadzić sklep. Musiałam nadrobić zaległości w projektach, które musiałam wysłać dla mojego klienta.
"Dziękuję." Wstała i poszła do drzwi. "I proszę, bądź ostrożna z językiem wobec niego!"
Pożegnałyśmy się.
Zabrałem Jevana do mojego pokoju, położyłem go na łóżku i wróciłem do mojego cyfrowego notatnika, gdzie tworzyłem i przechowywałem wszystkie moje projekty.
Przeglądałem je i próbowałem jednocześnie pilnować Jevana, przypadkowo usunąłem projekt, który musiałem zacząć jutro.
"O ZAJEBIŚCIE!!!" przekląłem na głos.
"Jezus Maria!" Mój bratanek zaczął powtarzać to, co powiedziałem.
"NIE NIE NIE NIE NIE, Jevan. Proszę, nie powtarzaj tego. Twoja mama by mnie zabiła, gdyby usłyszała, że to mówisz."
"Zabić. Zabić." Powtórzył inną frazę, której nie powinien.
Cały czas w myślach szukałem czegoś, co usunie te słowa z jego słownika.
"Zliczmy." Przybliżyłem się do niego.
"Jeden."
"On."
"Dwa."
"Palce."
"Trzy."
"Trzy."
Odliczyliśmy od jednego do trzech jeszcze raz i zaśpiewałem mu kołysanki. To powinno odwrócić jego mały umysł od słów, których nie powinien słyszeć.
___________________________________
POV Jasmii
Zgromadziłam moją małą rodzinę przy stole obiadowym. Jevan był postawiony na swoim foteliku dla dziecka między naszymi krzesłami. Ugotowałam obiad dla Evana i siebie i przygotowałam słodkie ziemniaki i pokrojone owoce dla Jevana.
Karmiłam Jevana, jedząc również z mojego talerza. Rozpoczęła się rozmowa między Evanem a mną i tak się w nią zagłębiliśmy, że ręka Jevana przypadkowo przewróciła jego pojemnik z owocami, gdy próbował jeść samodzielnie.
"O kurwa. Zabij mnie," wyrzucił.
Mnie i Evanowi opadły szczęki i spojrzeliśmy na małą postać siedzącą między nami.
"Czy on właśnie powiedział to, co myślę, że powiedział?" zapytał jego ojciec, podnosząc jedną brew do mnie.
Kiwnęłam głową na tak.
Evan odbił głowę do tyłu i zaczął się śmiać, ale dla mnie nie było to zabawne. Jevan uczył się słów i zawsze mówił ludziom, żeby uważali, co mówią w jego obecności. Bardzo dziwne jest to, że uwielbia powtarzać tylko wulgaryzmy z całego zdania.
Pewnego razu rozmawiałem przez telefon z Zenią. Opowiedziała mi coś bardzo zabawnego i mimowolnie nazwałem ją "dupe" w skrócie.
Jevan zaczął powtarzać słowo "dupe", ale szybko go upominałem, i przestał to mówić.
Kiedy Evan wrócił do domu wieczorem, Jevan siedział w salonie i składał z klocków zamek. Robił to przez cały wieczór, podczas gdy ja oglądałem telewizję.
Evan podszedł, żeby mnie przywitać i pocałować, jak zawsze. Jego stopa przypadkowo przewróciła zamek Jevana.
"Sorry synu," przeprosił.
"Dupek," odpowiedział Jevan.

Cookies & Cream
48 Rozdziały
48
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101