
Opis
Od czasu klotni o lopatke w przedszkolu, Dior i Patricia byli sobie zaprzysieglymi wrogami. Mimo ze Dior mial zostac przyszlym alfa, Patricia nigdy go nie szanowala ani sie go nie bala. Zawsze byla odwazna omega, ktora nie bala sie wyrazac swojego zdania. Z wiekiem ich wzajemna wrogosc tylko sie poglebiala. Podczas gdy Dior stawal sie coraz bardziej popularny i pozadany, Patricia doswiadczala przesladowan ze strony calej watahy. Zmeczona takim traktowaniem, Patricia postanawia odejsc i stac sie samotniczka, ale los okrutnie z niej drwi-okazuje sie, ze alfa, ktorego opuscila, jest jej przeznaczonym partnerem.
Rozdział 1
Jun 24, 2025
Patricia
Czternaście lat.
Nie-nie-nie! Znowu spóźniłam się na lekcję! Mam ślinę na policzku i biegnę w pieprzonych piżamach.
Ciągle wciskałam drzemkę na alarmie w telefonie, aż nagle zerwałam się, uświadamiając sobie, że prawdopodobnie zaspałam. Ledwo zerknęłam w lustro, zanim wybiegłam z domu.
Mijając okna ciemnej klasy, żałuję, że nawet nie przeczesałam włosów — wyglądam jak Hermiona Granger z pierwszego filmu o Harrym Potterze, z gniazdem ptaka zamiast fryzury. Moje są tylko ciemniejsze. Urodziłam się z kompleksem ducha i czarnymi włosami do pary.
Jestem chodzącą katastrofą.
Mrucząc pod nosem na temat mojej fryzury, skradam się bliżej drzwi na końcu korytarza. Prowadzą na tyły naszej klasy. Pani Bridget, starsza pani, która uczy mnie historii, ledwo cokolwiek widzi i na pewno nie zauważy, że zajmę miejsce dwadzieścia minut za późno.
Wchodzę do klasy i na palcach kieruję się wzrokiem w stronę wolnej ławki i krzesła. Torba zsuwa mi się z ramienia na podłogę, a potem mój wzrok pada na Diora, siedzącego nade mną. Zwęża te przeszywające, zimne oczy na mój strój, a ja ostrzegawczo na niego warczę.
Mój głos jest cichy i groźny. „Ani słowa.”
Jego usta drgają w uśmiechu zbyt wilczym, by można go było uznać za przyjazny, a ja nabieram powietrza powoli — Dior to jak bąbel na moim tyłku. Jesteśmy w tej samej wataże, a chociaż ten koleś może kiedyś zostanie alfą Winterbite, to jest wrednym wszystkowiedzącym.
„Okej, nie powiem, dla twojego dobra.”
Wzbudza to we mnie podejrzenie. „To nowe... Nigdy nie jesteś dla mnie miły, chyba że masz coś z tego, Lavigne.”
Chłopak się uśmiecha. „Rani mnie to. Czasem potrafię być miły.”
Jakoś nie wierzę w jego słowa.
Dior urodził się bez filtra i cała jego egzystencja polega na uprzykrzaniu mi życia. Ten idiota nie zachowuje się na swój wiek. Jest cudownym dzieckiem, geniuszem i egoistycznym narcyzem.
Dior chwali się swoim IQ przy każdej okazji. Ostatnim razem, gdy oblałam test z matmy, powiedział mi prosto w twarz, że jestem głupia. Serio, sam widok niego sprawia, że gotuję się w środku jak wulkan.
Dior i ja dogadujemy się jak śnieg i sól.
Nie żebym w ogóle miała dużo przyjaciół. Przyjaźnię się tylko z jedną ludzką dziewczyną, Tiffany, ale to wystarcza, by nie zwariować. Ludzie nie wiedzą o istnieniu istot nadprzyrodzonych i właśnie to uwielbiam w Tiffany. Nie traktuje mnie inaczej, bo jestem omegą w mojej wataże.
„Jasne...” mruczę.
Poruszam się dalej i gdy stoję obok swojego miejsca, Dior patrzy na mnie z niegodziwością wypisaną na twarzy. Brązowe włosy opadają mu na niebieskie, anielskie oczy zmarnowane na diabła.
„Co znowu?” syczę.
Usta Diora wyginają się w złośliwy uśmiech igrający na jego wargach. Ręce ma skrzyżowane na piersi, a balansuje na krześle, promieniując czystą rozbawioną pewnością siebie.
'Znowu się spóźniłaś, Goldheart. I wyglądasz na zmęczoną. Może byś usiadła? Rozluźnij nogi.'
Ugh, czasem nienawidzę więzi umysłowej. To wilkołacza sprawa. A że jesteśmy w tej samej wataże, Dior używa jej, by nadawać swoje myśli, kiedy tylko zechce.
Ja za to fatalnie utrzymuję prywatność i nieświadomie przeciekam emocjami do tej więzi. Oczywiście Dior wykorzystuje to przeciwko mnie — dowiedział się o moim zauroczeniu Williamem i przez dwa tygodnie nie mógł o tym zamilknąć.
'Taa, coś mi przeszkodziło.' odpowiadam i siadam, tylko po to, żeby zostać oblana wodą.
Co. Do. Czarnej. Kurki.
Salwa śmiechu odbija się od ścian, a ja siedzę, mrugając zdezorientowana na balon z wodą, który spadł z sufitu.
„O matko, dała się nabrać!”
„No, taka głupia!”
„I brzydka! Widzieliście jej minę? B-E-Z-C-E-N-N-A!”
„Ma na sobie piżamę!”
„K-U-J-O-N.”
Wszyscy z klasy bawią się moim kosztem, a moje policzki płoną z upokorzenia. Nigdy w życiu moje serce nie biło tak mocno.
Nie mogę oddychać — nawet pani Bridget, nasza nauczycielka, parska rozbawiona. Ktoś głośno gwiżdże i muszę przygryźć dolną wargę, żeby powstrzymać łzy. Nie powinnam dziś przychodzić do szkoły.
„Najlepszy żart, Lavigne!” — krzyczy Marcus, najpopularniejszy sportowiec w klasie, a wszyscy śmieją się jeszcze głośniej.
„Brawo, Lavigne!”
„Lavigne jest gość!”
Kręci mi się w głowie. Dior spogląda mi w oczy. Najpierw się uśmiecha, ale coś niepokojącego pojawia się na jego twarzy, gdy zauważa moje drżące usta. Przez chwilę miałam nadzieję, że to żal, ale wtedy Dior prostuje ramiona, jakby oczekiwał konfrontacji.
Ponownie używa więzi umysłowej. 'Dobrze ci tak.'
Palący ból ściska mi gardło, patrzę Diorowi prosto w twarz i widzę jego satysfakcję. 'Co do cholery?!'
Dior siedzi niewzruszony, nie przejmując się bólem w moim głosie. 'Uznaj to za rewanż za to, że wczoraj trzymałaś mój lunchbox nad głową.'
Otwieram usta, ale głos nie chce się wydobyć. Używam więzi. 'Zrobiłam to, bo nie przestawałeś mnie dokuczać i wyzywać, że jestem żałosna, bo liczę na to, że William będzie moim przyszłym partnerem! Byłeś taki wredny, Dior!'
W oczach Diora pojawia się irytacja. Jest też inna emocja, której nie potrafię rozpoznać. 'Dlaczego tak bardzo ci na nim zależy? Wiem, William jest alfą watahy Summerburst, ale co jeszcze?! Dlaczego tak bardzo ci na nim zależy? I dlaczego jesteś tak zdesperowana, by znaleźć swojego pieprzonego partnera?!'
Gdybym była odważna, wyznałabym Diorowi swoje prawdziwe uczucia i powiedziała, że pragnę znaleźć partnera, by móc dzielić życie z kimś.
Moje serce tęskni za kimś słodkim. Pragnę, by mężczyzna objął mnie w talii, pocałował w szyję, wciągnął mój zapach i ubrał w słowa, jak bardzo tęsknił po kilku dniach rozłąki, ale nie mam w sobie dość odwagi, by powiedzieć Diorowi o moich odległych marzeniach.
Westchnęłam. 'William jest alfą i jest piękny — czy muszę mówić coś więcej?'
W mojej głowie rozlega się groźny parsknięcie. 'Tak, bo wygląd to wszystko, księżniczko. Jesteś tak płytka, że boli mnie głowa od twoich myśli — czemu każda dziewczyna zakochuje się w przystojniaku?'
'Wynoś się z mojej głowy!' Odwracam się, rzucając mu wściekłe spojrzenie. Dior się uśmiecha, a w jego błękitnych oczach zapala się ciekawość, jakby drań uwielbiał mnie prowokować — co za dupek. 'I przestań mnie tak nazywać!'
Dior unosi brew. Jest taki wredny. Ten geniusz przeskoczył dwie klasy i teraz siedzi tam z trampkami na biurku, wyglądając na zadowolonego z siebie. Jego oczy, zimne jak lód, zawsze patrzą na ludzi z taką surowością, jakby uważał wszystkich za gorszych od siebie.
'W tej chwili przekazujesz swoje myśli wszystkim członkom stada w pobliżu i masz szczęście, że jesteśmy jedynymi w tej klasie,' Dior się uśmiecha, ale ten uśmiech jest zbyt powściągliwy, by pasował do jego złowrogiej twarzy. Kombinuje coś. Jego oczy są wyrachowane, bezduszne. 'A co do twojego drugiego pytania — zmus mnie.'
Zaciskam dłonie w pięści, powstrzymując krzyk. 'Ty... Ty doprowadzasz mnie do szału!'
'A ty mnie doprowadzasz do szału!'
'Dlaczego? Bo zachowuję się jak nastolatka, w przeciwieństwie do ciebie, który robi wszystko, by stać się swoim alfą ojcem?!'
Dior rzuca mi ostre spojrzenie, unosząc ramiona, by wyglądać groźniej. Nie działa to. Jeszcze nie jest alfą, a dwunastolatek mnie nie przeraża.
'Nie, nie o to chodzi! Jesteś tak beztroska, że mam ochotę zwymiotować na podłogę! I zawsze masz nadzieję, że każdy przystojny facet, który wchodzi do tego samego pokoju, będzie twoim partnerem.'
'A co złego jest w marzeniach, co?!'
'No przynajmniej zdecyduj się na jednego faceta, Patty!' Dior krzyżuje ramiona na piersi, a krucze włosy wpadają mu do oczu. Zawsze nosi flanelowe koszule z podwiniętymi rękawami. 'Serio, prawie się wstydzę, że jesteś w moim stadzie!'
Zatrzymuję się na tym starym przezwisku. 'Nikt już mnie tak nie nazywa!'
Kiedy byłam młodsza, byłam dużą dziewczynką, a inne dzieci w moim stadzie nazywały mnie Patty, omega. Pamiętam, jak każdej nocy płakałam przez to okropne przezwisko. Rzeczywiście jestem omega, ale nie lubię, gdy mi się o tym przypomina.
Dokuczali mi też, bo lubię dziewczęce rzeczy, takie jak kolorowe spódniczki, sukienki, samoprzylepne karteczki i pamiętniki. Moje ozdoby do włosów są błyszczące, a członkowie stada zwykle się śmieją, gdy mnie widzą.
Ale już nie płaczę, gdy rzucają mi pod stopy papierowe samoloty — nie jestem już tą samą słabą dziewczynką!
Dziś w środku bardzo się przejmuję, ale niską samoocenę ukrywam pod grubym makijażem i błyszczykiem do ust. W ludzkim świecie mam imię i miejsce, do którego należę.
I mam nadzieję, że uda mi się opuścić stado i znaleźć nowe, gdzie nie będę na najniższej pozycji. William może być moją szansą na inne życie.
Śmiech Diora odbija się echem w mojej głowie. 'Patty albo księżniczka — wybieraj mądrze.'
Jestem trzy sekundy od rzucenia się Diorowi do gardła. Każdy włos na moim ciele staje dęba, wyczuwając walkę. Jestem naładowana jak pistolet, warczę na swoim miejscu i sprawiam, że ludzie odwracają głowy, aż drzwi się otwierają i wszyscy skupiają się na wchodzącym Williamie.
"Przepraszam, że się spóźniłem!"
Wszystka złość znika, a ja kompletnie zapominam o sprzeczce z Diorem, gdy tylko moje oczy spotykają się z oczami Williama.
Jest spełnieniem marzeń każdej dziewczyny — blondyn, piękny, wysoki, z gładką skórą i lokami opadającymi na miodowe oczy. Nawet się dobrze ubrał! Jego dżinsy opinają nogi, a biały t-shirt podkreśla opaloną skórę.
Podążam za nim wzrokiem i piszczę z radości, gdy siada przede mną. Wysyła mi senny uśmiech, a ja topnieję na krześle, próbując wychwycić jego zapach. Moje knykcie opierają się na policzku, ramiona opadają — mdleję. Niech ktoś mnie uszczypnie, żebym wróciła z krainy Williama!
'Już się w nim zakochałaś?' Dior chichocze złowieszczo. 'Może powinienem mu powiedzieć, żebyś miała szansę umówić się z tym jednym.'
'DIOR! MOŻESZ SIĘ KURWA ZAMKNĄĆ?!' Jestem wściekła, na granicy szaleństwa. 'Przestań nadawać swoje myśli w mojej głowie!'
'Próbuję tylko ci pomóc,' odparowuje Dior, ale jego ton wskazuje, że nie mówi poważnie. 'Jesteś za nieśmiała, żeby kogokolwiek zaprosić — dużo gadasz, ale wszyscy w naszym stadzie wiedzą, że jesteś naszą głupiutką małą omega.'
Jego słowa uderzają mnie jak policzek.
Dlaczego Dior musi być taki chamski?
Wściekłość pulsuje w moich żyłach, ale wiem, że nie powinnam się przemieniać w klasie.
Zamiast tego prostuję ramiona i patrzę przed siebie, udając, że sam diabeł nie siedzi za mną. Po policzku spływa mi pojedyncza łza — nienawidzę Diora Lavigne'a z całych sił.
Przygryzam dolną wargę i unoszę podbródek, gdy William wierci się na swoim miejscu. Jego ciepłe oczy odnajdują moje i topnieję w środku. Jest taki przystojny, i chociaż nie mówi ani słowa i zaraz wraca wzrokiem do przodu, właśnie sprawił, że mój dzień stał się trochę lepszy.
Jeśli będę miała szczęście, William okaże się moim przeznaczonym partnerem, ale znając moje szczęście, trafi mi się jakiś wredny i okrutny partner, jak Dior. I wolałabym umrzeć, niż utknąć z nim do końca życia.
Patrzę do przodu, zauważając, jak William odwraca się, by ukraść kolejne spojrzenie. Na jego ustach pojawia się nieśmiały uśmiech, a ja jeszcze bardziej topnieję w środku — mam nadzieję, że mój przyszły partner będzie tak samo piękny i słodki jak ten chłopak. Chcę być połączona z kimś wyjątkowym.

Dear Enemy, You're My Mate
111 Rozdziały
111
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101