

Opis
Elle Willsmith przez wiekszosc swojego zycia starala sie nie rzucac w oczy-niepewna siebie, pomijana i wysmiewana za wszystko: od swojej wagi po prace matki jako sprzataczki. Jednak gdy wpada na elitarny bal maskowy, by zaspiewac z glebi serca dla chlopaka, ktory przez lata ja dreczyl, uruchamia lawine zdarzen, ktore wywracaja jej swiat do gory nogami. Noah, zloty chlopak DE-Fountain i miejscowy dran, upokarza ja na oczach wszystkich-lecz cos w jej glosie, ogniu i nieustepliwosci sprawia, ze zaczyna sie chwiac. Gdy Elle zbiera odwage, by wziac udzial w prestizowym konkursie spiewu i walczyc o swoje marzenia, mury Noah zaczynaja pekac. Rozdarta miedzy uroczym przyjacielem z dziecinstwa, ktory traktuje ja jak zloto, a dawnym wrogiem, ktory byc moze sie w niej zakochuje, Elle musi nauczyc sie ufac wlasnemu glosowi, swojej wartosci-a takze swojemu sercu. To opowiesc o przesladowcach, ktorzy staja sie obroncami, o outsiderach zamieniajacych sie w gwiazdy i o milosci, ktora nigdy nie miala sie wydarzyc.
Rozdział 1
Jun 19, 2025
PERSPEKTYWA ELLE
Moje ręce nie przestawały się trząść.
Może o jeden kieliszek tequili za dużo. A może to przez to, jak moja spuchnięta twarz kryła się pod czarną maską, a pożyczona sukienka Versace uciskała mnie pod pachami, nieustannie przypominając, że tu nie pasuję.
Tkanina drapała mnie w skórę, gdy przyciskałam się do ściany, obserwując elitę Akademii De-Fountain wirującą po sali balowej, jakby to wszystko do nich należało. W pewnym sensie – należało.
„Elle, to szaleństwo. Nie powinnaś tu być.” – wyszeptałam do siebie, opróżniając resztę drinka, gdy alkohol wypalał ścieżkę płynnej odwagi w moim gardle.
Bal maskowy był najbardziej prestiżowym wydarzeniem De-Fountain, organizowanym na rozległych terenach samej akademii. Zaproszenia dostawali tylko najbogatsi, najpopularniejsi i maturzyści. Nie dzieciaki na stypendium, takie jak ja, które w weekendy sprzątały domy, żeby pomóc mamie z rachunkami.
Wtedy go zauważyłam, pośród morza designerskich sukni i garniturów szytych na miarę. Noah Bennett.
Jego maska, czarna ze złotą lamówką, nie była w stanie ukryć tych przenikliwych niebieskich oczu, które przez trzy lata lustrowały mnie na korytarzach. Oczy, które błyszczały rozbawieniem zawsze, gdy upokarzał mnie przy wszystkich.
Mój prześladowca. Moja obsesja.
„O Boże, on tu jest”, westchnęła z podziwem jakaś dziewczyna obok mnie.
Nie spuściłam oczu z Noaha.
Noah zaśmiał się z czegoś, co powiedziała wysoka blondynka, odchylając głowę w ten beztroski sposób, który sprawiał, że ściskało mnie w piersi.
Zespół skończył utwór i przez salę przetoczyły się uprzejme brawa. Obserwowałam, jak wokalista odsuwa się i ogłasza otwartą scenę dla chętnych.
Coś zaskoczyło mi w głowie. Może to tequila. Może miesiące przełkniętej złości.
Zeszłam z wysokiego stołka i przecisnęłam się przez tłum. Serce waliło mi w uszach, gdy zbliżałam się do sceny, nie mając pewności, co zamierzam zrobić. Muzycy patrzyli na mnie z zaciekawieniem, gdy szeptałam swoją prośbę.
Gitarzysta uniósł brwi. „Na pewno chcesz to zrobić, dzieciaku?”
Kiwnęłam głową, zdejmując szpilki, bo nagle scena wydawała się bardzo daleko, a mój balans – bardzo chwiejny.
Mikrofon był zimny w mojej dłoni. Stąd widziałam całą salę balową. Maski, suknie, przywilej. A on stał dokładnie w centrum, panując nad tłumem jak książę, za jakiego się uważał.
Odchrząknęłam. „To dla kogoś wyjątkowego.” Mój głos odbił się echem po sali, mocniejszy niż się spodziewałam. Gwar ucichł, a ciekawskie twarze zwróciły się ku mnie.
„Dla chłopaka, który nazwał mnie Puffy-L.” Złapałam wzrok Noaha po drugiej stronie sali. Po raz pierwszy miałam jego pełną uwagę. „Tak brzmi złamane serce.”
Zabrzmiały pierwsze akordy piosenki – surowej, gniewnej, napisanej miesiące temu w moim pokoju, gdy łzy plamiły kartki dziennika. Nigdy wcześniej jej nie śpiewałam, ale słowa wypłynęły ze mnie, jakby czekały właśnie na ten moment.
Śpiewałam o maskach, które nosimy, i przezwiskach, które tną jak noże. O sprzątaniu cudzych bałaganów, gdy toniesz we własnym. O chłopaku z oczami jak ocean, który nigdy nie zauważył dziewczyny topiącej się w ich głębi.
Przy drugim refrenie przez tłum przebiegły szepty. U niektórych na twarzach pojawiło się zrozumienie – odniesienia były zbyt konkretne. Wyraz twarzy Noaha zmienił się z dezorientacji we wściekłość.
Ale nie przestawałam śpiewać. Głos załamywał mi się na wysokich nutach, lecz nie przejmowałam się tym. Zespół podążał za mną, perkusista wyłapując rytm mojego złamanego serca.
Gdzieś w środku piosenki tłum zaczął reagować. Kilka osób kołysało się w rytm. Ktoś krzyknął. Ktoś inny dołączył do refrenu, który powtarzałam.
Przez chwilę – jedną wspaniałą, doskonałą chwilę – poczułam się silna. Zauważona. Niewidzialna dziewczyna wreszcie stała się widoczna.
Wtedy Noah ruszył, przecinając tłum jak rekin wodę, zmierzając prosto do mnie.
Ostatni refren zamarł mi w gardle, kiedy dotarł do sceny. Wszystko jakby zwolniło. Zespół zamilkł, muzyka rozpadła się jak gaśniejący silnik.
„Kto wpuścił tu służbę?” – głos Noaha poniósł się po nagle ucichłej sali. „Nikt nie sprawdzał zaproszeń przy wejściu?”
Nogi drżały mi pod pożyczoną sukienką. Ale stałam niewzruszona, ściskając mikrofon w spoconej dłoni.
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, sięgnął ręką, chwytając za brzeg mojej maski. Tłum westchnął – dotknięcie czyjejś maski przed północą to największe faux pas na balu maskowym.
„Zobaczmy, kto się pod tym kryje, co?” powiedział przeciągle.
„Nie—” zaczęłam, ale było za późno.
Jednym ruchem Noah zerwał mi maskę z twarzy. Delikatne troczki pękły, rysując mi policzek. Oczy zaszły mi łzami, gdy moja twarz została odsłonięta przed całą salą.
Przez ułamek sekundy panowała cisza. Potem w oczach Noaha pojawiło się rozpoznanie, a zaraz za nim coś jeszcze. Coś, co wyglądało niemal jak strach.
„Elle”, wyszeptał, ale mikrofon wychwycił to i echo poniosło jego słowa po całej sali.

Dirty Pretty Words
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101