

Opis
Kate Stanley, niesmiala i pracowita stazystka z choroba terminalna, oraz David Villa, pewny siebie stazysta z bogatej lekarskiej rodziny, zostaja zmuszeni do wspolpracy, by miec szanse zostac asystentem doktora Benneta, wybitnego lekarza w prestizowym szpitalu. Kiedy Kate ratuje zycie pacjenta, dr Bennet wybiera ja zamiast Davida, co wzbudza w nim zlosc. Pracujac razem, Kate stara sie ukryc swoja chorobe, plasawice Huntingtona, podczas gdy David staje sie coraz bardziej ciekawy jej osoby. Kiedy David odkrywa chorobe Kate, staje przed trudnym wyborem: wyjawic prawde i zdobyc przewage, czy chronic Kate. Zarowno Kate, jak i David, musza zmierzyc sie z wlasnymi problemami osobistymi, rywalizujac w stresujacym, wymagajacym srodowisku medycznym.
Rozdział 1
Feb 26, 2026
POV KATE
Meridian Grace, szpital, o którym marzyłam, by w nim pracować, stał przede mną w całym swoim lśniącym majestacie. Sześć pięter szkła i stali, które bardziej przypominały luksusowy hotel niż placówkę medyczną.
Stojąc na chodniku, wygładziłam sukienkę – najładniejszą, jaką miałam, choć wiedziałam, że nie dorównuje standardom tego miejsca. Prosta granatowa tubka, którą kupiłam dwa lata temu na swoją uroczystość ukończenia studiów. W moim małym lustrze w mieszkaniu wydawała się wystarczająco profesjonalna dziś rano, ale teraz, stojąc przed kryształowymi drzwiami Meridian Grace, widziałam każdy przetarty ścieg, każde miejsce, gdzie materiał się zmechacił.
„Dasz radę, Kate,” wyszeptałam do siebie, ściskając teczkę z referencjami. „Szukają kompetencji, nie kreacji z wybiegów.”
Drzwi otworzyły się bezszelestnie, gdy podeszłam, uwalniając falę chłodnego powietrza o zapachu lawendy. Hol wewnątrz był jeszcze bardziej imponujący – włoskie marmurowe podłogi odbijały światło kryształowych żyrandoli, na szklanych stołach stały żywe storczyki, a wodospad spływał po całej ścianie. To nie był tylko szpital; to było oświadczenie.
Obcasy zbyt głośno stukały o wypolerowaną podłogę, gdy podążałam za znakami w kierunku oddziału neurochirurgii. Każdy krok brzmiał jak ogłoszenie: obca, obca, obca .
Skrzydło neurochirurgii mieściło się na czwartym piętrze. Kiedy drzwi windy się otworzyły, weszłam do innego świata, pełnego stonowanego przepychu. Recepcja przede mną była zakrzywionym kawałkiem polerowanej czereśni, za którym siedziały trzy pielęgniarki w idealnie dopasowanych, jasnoniebieskich uniformach, z nienagannym makijażem i fryzurami.
Wzięłam głęboki oddech, wyprostowałam plecy i podeszłam z nadzieją, że mój uśmiech wyda się pewny siebie.
„Dzień dobry,” powiedziałam pogodnie.
Trzy pary oczu zwróciły się ku mnie. Jedna z pielęgniarek, wysoka, z gładkimi kasztanowymi włosami, zmierzyła mnie powoli wzrokiem, a jej usta zacisnęły się w cienką linię. Pozostałe dwie wymieniły porozumiewawcze spojrzenia, po czym wróciły do swoich ekranów, jakbym w ogóle się nie odezwała.
Mój uśmiech zadrżał, ale nie zniknął.
„Przepraszam,” spróbowałam ponownie, głos miałam już mniej pewny. „Jestem umówiona do dr Bennetta?”
To przykuło ich uwagę. Pielęgniarka o kasztanowych włosach spojrzała ostro w górę.
„Rita,” powiedziała jedna z pozostałych, a w jej głosie pobrzmiewała rozbawiona nuta. „Twierdzi, że jest umówiona do dr Bennetta.”
Rita pochyliła się, rozkładając na blacie perfekcyjnie wypielęgnowane paznokcie. „Czy jest pani spokrewniona z dr Bennettem?” zapytała tonem sugerującym, że to jedyne możliwe wyjaśnienie mojej obecności.
„Nie,” odpowiedziałam, wciąż starając się utrzymać uśmiech. „Jestem tu na rozmowę kwalifikacyjną. Mam spotkanie o dziesiątej.”
Rita wymieniła spojrzenia z koleżankami. „Stanowisko asystentki? Ty aplikujesz na stanowisko asystentki dr Bennetta?”
Kiwnęłam głową, mocniej ściskając teczkę. „Tak, mam pięć lat doświadczenia w—”
Salwa śmiechu przerwała mi w pół zdania. Wszystkie trzy nagle zachichotały, patrząc na mnie z mieszaniną rozbawienia i pogardy.
„Kochana,” powiedziała druga pielęgniarka, nachylając się do mnie tak, jakby zdradzała sekret, „czy ty wiesz, co to za miejsce? Poprzednia asystentka dr Bennetta nosiła do pracy Louboutiny. Codziennie.”
„A ta sukienka...” dodała Rita, machając ręką w stronę mojego stroju. „To z wyprzedaży w Target?”
Poczułam, jak policzki mnie palą. Teczka w dłoniach nagle wydała się licha, nieadekwatna. Wszystkie lata nauki, doświadczenia, entuzjastyczne referencje – nic nie znaczyły wobec mojej sukienki za 39,99 dolarów.
„Myślę, że Melissa próbuje powiedzieć,” wtrąciła w końcu trzecia pielęgniarka, głosem słodkim jak miód, lecz o lodowatych oczach, „że może lepiej byłoby ci aplikować do miejsca... bardziej w twoim stylu. Może do którejś z tych przychodni społecznych w centrum? Tych, które pomagają, hm, mniej uprzywilejowanym?”
Znów zachichotały, a ich identyczne perłowe kolczyki zalśniły w świetle.
„Moje CV mówi samo za siebie,” zdołałam powiedzieć, głos miałam zaskakująco opanowany mimo upokorzenia, które mnie paliło. „Jestem odpowiednio wykwalifikowana, niezależnie od tego, co mam na sobie.”
„Och, kochanie.” Twarz Rity wykrzywiła się w szyderczy uśmiech pełen fałszywego współczucia. „Tu nie chodzi tylko o ubranie. O... wszystko. Po prostu tu nie pasujesz. Czuć desperację przez cały blat.”
Śmiech stał się głośniejszy, bardziej zjadliwy. Poczułam, jak budowana z trudem pewność siebie zaczyna się kruszyć. Wszystkie kompleksy, które próbowałam zakopać tego ranka, wypłynęły na powierzchnię. Może miały rację. Może rzeczywiście tu nie pasowałam. Może byłam głupia, myśląc—
„Dziewczyny, dlaczego jesteście takie okrutne?”
Głęboki głos za mną uciszył śmiech. Odwróciłam się, a w piersi rozbłysła iskierka nadziei.
Kilka kroków dalej stał mężczyzna wyglądający, jakby wyszedł prosto z serialu medycznego. Wysoki, o szerokich ramionach w idealnie skrojonym grafitowym garniturze. Ciemne, perfekcyjnie ułożone włosy, linia żuchwy ostra jak brzytwa, oczy w kolorze drogiej whisky. Emanował pewnością siebie i autorytetem.
Ogarnęła mnie ulga. Wreszcie ktoś miał zamiar przywołać te podłe dziewczyny do porządku. Ktoś dostrzegał, jak niestosowne było ich zachowanie.
Dziewczyny zaczęły piszczeć, szeptać o tym, jaki jest cholernie przystojny, zupełnie nie przejmując się jego reprymendą.
Odwróciłam się od nich i posłałam mu wdzięczny uśmiech, w myślach układając podziękowania za interwencję.
Zamiast tego przeszedł obok mnie, jakbym była przezroczysta, opierając się niedbale o ladę recepcji. Jego oczy, w których spodziewałam się zobaczyć dobroć, przesunęły się po mnie z tą samą lekceważącą oceną, co pielęgniarki.
„Naprawdę tu nie pasuje,” powiedział, a jego głos rozległ się wyraźnie w cichym holu recepcji.
Pielęgniarki wybuchnęły nową salwą śmiechu, do której tym razem dołączył, a ja stałam osłupiała, z rozdziawionymi ustami ze zdumienia.

Doctor Love
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101