

Opis
Po skandalu, ktory zniszczyl jej kariere, i smierci ojca, ktora pozostawila jej zycie w rozsypce, Skye Fraser nie ma dokad pojsc poza posiadlosc nowego meza swojej matki. Swiat bogactwa, do ktorego wkracza, to wszystko, czego nienawidzi - przywileje, sekrety i ludzie, ktorzy uwazaja, ze zasady ich nie obowiazuja. Zwlaszcza Kai Becker. Arogancki, lekkomyslny i niewiarygodnie czarujacy, bogaty dziedzic wydaje sie zdeterminowany, by dzialac jej na nerwy od pierwszego spotkania. Scieraja sie na kazdym kroku: klasa spoleczna, kontrola i kipiace napiecie, ktorego zadne z nich nie chce przyznac. Ale kiedy Skye zostaje zmuszona do udzielania korepetycji jedynemu uczniowi, ktorego nie da sie poskromic - samemu Kaiowi - granica miedzy rywalizacja a pokusa zaczyna sie zacierac. Wspolne zycie pod jednym dachem zamienia wrogosc w niebezpieczna gre. Kazda klotnia wyostrza napiecie miedzy nimi. Kazde ukradkowe spojrzenie trwa o ulamek sekundy za dlugo. Kai to typ faceta, ktory dla rozrywki niszczy ludzi - playboy uwodzacy nauczycielki, naginajacy zasady i traktujacy swiat jak swoja wlasnosc. Skye to jego przeciwienstwo: zdyscyplinowana, zamknieta w sobie i zdeterminowana, by nie zakochac sie w kolejnym czarujacym klamcy. A jednak im bardziej walcza, tym trudniej jest im ignorowac wzajemne przyciaganie. A kiedy twoj najgorszy wrog jest jedyna osoba, ktora widzi cie naprawde... upadek jest nieunikniony.
Rozdział 1
Mar 12, 2026
Perspektywa Skye
W wieku dwudziestu dwóch lat miałam plan. Ślub przed dwudziestymi ósmymi urodzinami. Kalifornia przed trzydziestką. Dom z kącikiem do czytania i mężczyzna, który rozumie, że niektóre milczenia są wygodne.
Nic z tego się nie wydarzyło.
Posiadłości za oknem samochodu kosztują więcej, niż zarobię przez całe życie. Mój ojciec nie żyje. Moja matka wyszła ponownie za mąż. Skandal zniszczył moją reputację, a nakaz eksmisji dopełnił resztek mojej dumy.
Teraz jestem wieziona do posiadłości nowego męża mojej matki jak bagaż, na którym ktoś zapomniał przyczepić metki.
"Znowu się garbisz," mówi Diane z siedzenia kierowcy. Jej głos jest wyważony, taki, jak zawsze, gdy kataloguje moje porażki. "I ta mina, Skye. Wyglądasz, jakby prowadzili cię na własną egzekucję."
"Może tak jest." Prostuję plecy, bo kłócenie się wymaga więcej energii niż uległość. "Ciężko ostatnio odróżnić jedno od drugiego."
"Twój ojciec rozpuścił cię tą swoją dramatyczną naturą. To nie jest atrakcyjna cecha u dorosłej kobiety."
"Równie nieatrakcyjne jest powtórne wyjście za mąż pięć miesięcy po pogrzebie męża, ale oto jesteśmy."
Cisza, która po tym zapada, mogłaby ciąć szkło. W kącie oka widzę, jak jej szczęka się zaciska – jedyny znak, że trafiłam celnie.
Diane nie drgnie. Diane nie pęka. Diane wchodzi do pokoju i przestawia dynamikę władzy samą postawą i szczególnym sposobem, w jaki trzyma kieliszek wina.
Podziwiam ją za to. Czuję do niej żal przez to. Te dwa uczucia współistnieją w pustce mojego serca jak niewygodne współlokatorki, które nigdy nie nauczyły się dzielić przestrzeni.
"Heinrich to dobry człowiek," mówi w końcu, a jej głos łagodnieje do tonu, którego używa, gdy chce wypaść na szczerą. "Jest hojny i stabilny. Dzwoni, gdy zamierza się spóźnić na kolację. Pamięta o ważnych sprawach bez przypominania."
"W przeciwieństwie do taty, tak?"
"Nie powiedziałam tego."
"Nie musiałaś." Odwracam się z powrotem do okna. "Na pewno jest cudowny, mamo. Tak jak jego dwudziestotrzyletni syn, który wyrastał wśród tego całego przepychu."
"Jesteś celowo nieprzyjemna."
"Pracowałam z bogatymi dzieciakami, pamiętasz? Zanim moja kariera spłonęła w ogniu." Nie wypowiadam nazwy szkoły. Obie wiemy, o którą porażkę chodzi. "Są roszczeniowe i przekonane, że zasady są dla innych."
"To mówi przez ciebie gorycz," odparowuje Diane tonem zarezerwowanym dla opinii, które uważa za niegodne uwagi. "Nie doświadczenie."
Nie odpowiadam. Ma częściowo rację, i to jest najgorsze. Moja gorycz i moje doświadczenie są teraz tak splecione, że nie potrafię ich rozdzielić.
"Dlaczego to przedstawienie jest dla ciebie takie ważne?" pytam, bo to pytanie dręczy mnie cały ranek. "Jesteśmy dorośli. Heinrich ma swoje życie. Jego syn na pewno też. Nie będą się przejmować twoją córką z nieudaną karierą i nieudanymi planami."
"Nie bądź śmieszna." Dłonie Diane zaciskają się na kierownicy. "Jesteście rodziną. Heinrich chce cię poznać. Tak wypada."
"Wypada." Próbuję tego słowa. "Oczywiście."
Samochód skręca przez bramę, która pewnie ma własną ochronę. Podjazd ciągnie się przed nami, obsadzony drzewami wyglądającymi na profesjonalnie przystrzyżone.
Nie należę tutaj.
Nie jestem już pewna, czy gdziekolwiek należę.
Dom pojawia się za ostatnim zakrętem. Kamień i szkło, kolumny i architektoniczna arogancja, która mówi: tak, mam więcej pieniędzy niż Bóg i chcę, żeby wszyscy o tym wiedzieli.
Heinrich Becker i jego syn już czekają przy stole, kiedy wchodzimy. Heinrich podnosi się, by nas powitać, z ciepłem, które mnie zaskakuje.
Srebrnowłosy, o szerokich ramionach, wygląda na kogoś, kto spokojnie rozwiązałby sytuację z zakładnikami, a potem zaproponował wszystkim terapię na swój koszt.
"Skye." Bierze moją dłoń w obie swoje. "Wspaniale cię wreszcie poznać. Diane ciągle o tobie mówi."
Chciałabym zapytać, co mówi. Czy wspomina o skandalu, czy tylko o porażkach w ogóle. Ale jego uprzejmość wydaje się szczera i nie wiem, co zrobić z łaskawością, na którą nie zasłużyłam.
"Dziękuję za zaproszenie, panie Becker," udaje mi się powiedzieć.
"Heinrich, proszę. Jesteśmy teraz rodziną."
Wtedy pojawia się Kai.
Rozpoznaję go z opisu Diane podczas jazdy – jej wersja zawierała słowa takie jak czarujący, osiągnięcia, taka osobowość – ale rzeczywistość jest jednocześnie czymś więcej i mniej, niż na co mnie przygotowała.
Dwudziestotrzyletni, ciemnowłosy, z ostrą linią szczęki i ciepłymi, ciemnymi oczami, które teraz wbijają się we mnie z intensywnością, o której moja matka wygodnie zapomniała wspomnieć.
Jego usta sugerują, że doskonale zdaje sobie sprawę, jak bardzo jest atrakcyjny, i oczekuje uznania. Marynarkę nosi tak, jakby była szyta na miarę – co zapewne jest prawdą.
– Więc to ty jesteś córką. – Nie wstaje, tylko opiera się wygodnie w fotelu. – Diane mówiła o tobie tygodniami. Zacząłem podejrzewać, że cię wymyśliła, żeby wydać się bardziej macierzyńska.
– Kai – mówi Heinrich, ostrzeżenie ukryte w imieniu.
– Co? To komplement. Fikcyjną córką łatwiej się chwalić niż prawdziwą. – Jego wzrok przenosi się na mnie, a kącik ust unosi się nieznacznie.
Ale to jego postawa działa mi na nerwy – ta swoboda, z jaką siedzi. Sposób, w jaki patrzy na mnie, jakby czekał, aż zrobię coś przewidywalnego, już znudzony tą perspektywą.
Odwzajemniam spojrzenie. Trzymam je dłużej, niż to konieczne. On nie odwraca wzroku.
Kolacja przebiega uprzejmie – tak jak wszystkie pierwsze spotkania obcych, których wiąże rodzina. Heinrich zadaje pytania z prawdziwym zainteresowaniem, a ja odpowiadam szczerzej, niż zamierzałam.
– Diane mówiła, że studiowałaś literaturę na Columbii – mówi, podając wino. – Imponujący kierunek. Co sprawiło, że wybrałaś nauczanie zamiast kariery akademickiej?
– Lubię nastolatków bardziej niż akademików. – Upijam łyk wina. – Nastolatki są szczerze nie do zniesienia. Akademicy udają, że tacy nie są.
Heinrich śmieje się ciepło, zmarszczki pojawiają się w kącikach jego oczu. – Trafna ocena. Przetrwałem dość kolacji wydziałowych, żeby to potwierdzić.
– Heinrich wspiera finansowo wydział humanistyczny – dodaje Diane, dotykając jego ramienia. – Zapraszają go na wszystko.
– Zapraszają mój czek. Ja po prostu się z nim pojawiam.
Kai odzywa się po raz pierwszy od początku kolacji. – Samoobniżanie to śliski grunt, ojcze. Zaraz powiesz, że wcale nie jesteś taki bogaty.
– Nigdy nie obraziłbym twojej inteligencji tak oczywistym kłamstwem. – Ton Heinricha jest suchy, ale pod spodem słychać prawdziwą sympatię. Wraca do mnie. – A twój ojciec? Wiem, że niedawno odszedł. Przykro mi z powodu twojej straty.
To pytanie trafia prosto w miękkie miejsce pod żebrami. Odkładam ostrożnie widelec. – Dziękuję. On był…
– Szkotem – kończy Diane, jakby to coś wyjaśniało. Może dla niej tak.
– W połowie Szkotem – poprawiam. – Urodzony w Edynburgu, wychowany w Bostonie. Zawsze mówił, że ma upór obu kultur i odporność na pogodę żadnej z nich.
– Też człowiek literatury?
– Inżynier, właściwie. Ale czytał więcej niż ktokolwiek, kogo znałam. To on nauczył mnie, że książki to rozmowy z ludźmi, których nigdy nie spotkasz, o pytaniach, które nigdy nie znajdą odpowiedzi.
Przy stole na chwilę zapada cisza. Powiedziałam za dużo. Czuję, jak Kai patrzy na mnie z nowym zainteresowaniem.
– Pięknie powiedziane – mówi cicho Heinrich.
Sięgam znów po wino i zmieniam temat, zanim ośmieszę się jeszcze bardziej.
Gdy kończy się posiłek, odsuwam krzesło. – Dziękuję za kolację. Pewnie powinnam wracać do…
– Absolutnie nie. – Głos Diane przerywa moją ucieczkę. – Wprowadzasz się. Już wszystko ustaliliśmy.
Patrzę na nią, czekając na puentę, wyjaśnienie, żartowałam, kochanie, wiem, że jesteś dorosłą kobietą z własną wolą i preferencjami.
Nic z tego nie następuje. Diane patrzy mi w oczy, jakby już wygrała tę kłótnię.
– O niczym nie rozmawiałyśmy – mówię, irytując się, że mój głos brzmi obronnie.
– Skrzydło wschodnie jest w remoncie – ciągnie, jakbym wcale się nie odezwała. – Przebudowujemy tę część domu. Jedyne dostępne pomieszczenie przez najbliższy miesiąc lub dwa to dawna bawialnia w zachodnim skrzydle. – Robi pauzę. – Tuż obok pokoju Kaia.
– Mamo, nie mogę po prostu…
Nie mogę co, właściwie? To pytanie szydzi ze mnie w mojej własnej głowie. Nie mogę przyjąć darmowego mieszkania, skoro za trzy tygodnie będę mieszkać w samochodzie?
Nienawidzę, że nie mam wyboru. Jeszcze bardziej nienawidzę, że Diane o tym wie.
– Nie spędzisz już ani jednej nocy w tym motelu. Nie pozwolę. Temat zamknięty.
Twarz Diane jest nieskazitelna. Ona naprawdę wierzy, że mnie ratuje.
Heinrich obok niej ma na twarzy ostrożnie neutralny wyraz. Jakby już widział, jak ta walec rozjeżdża ludzi i wie, że lepiej nie wchodzić mu w drogę.
Oczy Kaia spotykają się z moimi przez stół. Po raz pierwszy się uśmiecha – powoli, z wyczuciem, i wcale nie przyjaźnie.
________________

F Grade For a Bad Boy
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101