

Opis
Bylem przygotowywany do wladzy przez cale zycie-Duarte Enterprises, aranzowane sojusze, wizerunek publiczny, dziedzictwo. Milosc? To ciezar. Przestalem w nia wierzyc w dniu, w ktorym moja pierwsza milosc przyjela pieniadze, by zniknac z mojego zycia. Wiec kiedy moj ojciec planuje kolejne zareczyny, aby zdobyc polityczne poparcie, nie obchodzi mnie, kim ona jest-jestem gotowy ja odrzucic. Ale potem ona znika. A tygodnie pozniej, wchodzi do mojego biura. Nowe imie. Nowa historia. Ten sam ogien, od ktorego nigdy nie moglem odwrocic wzroku. Ona mysli, ze nie wiem, kim jest. Mysli, ze jestem wrogiem. I zamierzam, by tak zostalo-dopoki nie uswiadamiam sobie, ze nie tylko chce, zeby pracowala obok mnie. Chce jej. Wszedzie. Zawsze. Nawet jesli mnie to zrujnuje.
Rozdział 1
May 6, 2025
Punkt widzenia Liama:
Dziewczyna nie zapytała o moje imię. Sprytna.
Klęcząc na zimnej szklanej podłodze mojego apartamentu, naga poza parą szpilek, jęknęła, gdy owinąłem jej włosy wokół pięści i pociągnąłem. Panorama lśniła za nią—Nowy Jork w całej swojej brudnej, wspaniałej obojętności. Poniżej świat się kręcił. Tutaj zatrzymywałem czas.
"Nie mówisz, chyba że ci powiem." Mój głos był płaski, urywany, taki, który sprawiał, że kobiety drżały i słuchały.
Jęknęła. Dobra dziewczynka.
Jej usta objęły mnie, śliskie ciepło i ciasne ssanie, jej ręce związane z tyłu moim krawatem. Obserwowałem ją—obserwowałem jej potrzebę —i nie czułem absolutnie nic. Moje ciało reagowało, oczywiście. Byłem twardy jak stal, mój uchwyt ciasny na jej szczęce, mój oddech chrapliwy. Ale emocjonalnie? Byłem jak lód. Zdystansowany.
Tak to lubiłem.
Bo kiedyś byłem zakochany. Kiedyś.
Nazywała się Lindsey. Pachniała migdałowym mydłem i świeżymi książkami. Śmiała się, jakby życie jej nie przerażało, jakby pieniądze były tylko papierem, a miłość mogła płacić czynsz. Była wszystkim, czego nie powinienem chcieć.
Ale i tak jej pragnąłem.
Dopóki mój ojciec, Arthur cholerny Duarte, nie wręczył jej czeku wielkości kredytu hipotecznego i cichej sugestii, by zniknęła.
I wzięła go.
Nauczyłem się wtedy czegoś: Miłość jest dla idiotów. Bogatych. Naiwnych. Tych, którzy są zbyt ślepi, by zobaczyć metkę z ceną, dopóki nie zostanie im przyczepiona do pierścionka.
Teraz kobiety były rekreacją. Jednorazowe. Sposobem na zabicie nocy, a nie tworzenie życia.
"Ubierz się," powiedziałem dziewczynie po tym, jak doszedłem w jej ustach. "Kierowca jest na dole. Zawiezie cię, dokąd tylko chcesz."
Mrugnęła do mnie, oczy lśniące nadzieją lub potrzebą albo czymś równie głupim. "To wszystko?"
Wślizgnąłem się w spodnie, koszula luźno wisiała. "Spodziewałaś się pierścionka zaręczynowego?"
"Jesteś bezduszny skurwiel," wypluła, chwytając sukienkę z podłogi.
"To ja."
Trzasnęła drzwiami. Nie drgnąłem. Cisza powróciła i powitałem ją.
Potem mój telefon zabrzęczał. Próbowałem to zignorować. Zabrzęczał ponownie. I tym razem zerknąłem. To był mój ojciec.
Odebrałem z westchnieniem. "Arthur."
"Liam. Spotkasz się dziś wieczorem ze swoją narzeczoną."
Cisza się przeciągała.
Potem zaśmiałem się—ostro, ciemno. "Myślisz, że pokazanie mi nowej pionki sprawi, że zmienię zdanie?"
"To nie jest prośba." Jego głos był zimną stalą owiniętą w jedwab. "Kolacja. Siódma. Ubierz coś, co nie krzyczy, że właśnie przeleciałeś nieznajomą w swoim apartamencie."
Rozmowa zakończyła się, zanim mogłem powiedzieć mu, żeby poszedł do diabła.
Narzeczona.
Kolejna owca na rzeź.
Jestem pewien, że ta też nie wytrzyma długo.

Falling for My Runaway Bride
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101