
Opis
Juz jako dziecko Inaria zdawala sobie sprawe z prostej prawdy. Ten umierajacy swiat nie bedzie dla ciebie laskawy, jesli jestes Omega. Bycie slabym jest przerazajace, nieposluszenstwo wobec Alfy oznacza smierc. Masz tylko dwie opcje - Arena albo farma. Ale gdy spotyka Noaha, zaczyna myslec, ze moze... sa wiecej mozliwosci?
Rozdział 1
Nov 8, 2024
**Omega**
- Stanąć w szeregu! Wyciągnijcie prawą rękę przed siebie! Patrzcie prosto przed siebie!
Głos kobiety w białym płaszczu brzmi głośno, surowo i bezlitośnie. Podchodzi do każdej osoby i skanuje numer wypalony na ich nadgarstku. Wszyscy tutaj, mężczyźni, kobiety i dzieci, drżą przed nią, Alfą. I chociaż uważana jest za najslabszą wśród swojego rodzaju, dla nich jest niebezpieczna. Musi być się jej bać, musi jej być posłuszni.
Takie kontrole mają miejsce co kwartał. Każdy musi się poddać badaniu, weryfikującemu ich tożsamość i lojalność wobec społeczności.
Trzy miesiące temu, do getta przybywa pancerne, błyszczące pojazd, przynosząc ze sobą strach, małe zamieszanie i niepewność co do przyszłości. Beta nadzorcy krzątają się, głośnik wyje, wzywając Omegi do centralnej sali. Ubrani w identyczne białe fartuchy laboratoryjne, maszerują w szeregach tam, gdzie im każą. Nikt nigdy nie myśli o nieposłuszeństwie. A nawet gdyby kiedyś byli tacy śmiałkowie, nie ma już nikogo, kto by opowiedział tę historię. Nieposłuszeństwo zawsze było bardzo surowo karane. Ale Omega nigdy nie nieposłuszeństwuje Alfy.
ha, nawet jeśli bardzo tego pragnie.
Kiedy tylko Alfa wydaje groźbę, ciało natychmiast zamiera. Fale strachu i paniki ogarniają całe twoje istnienie. Nie można wykonać ani jednego kroku. I nie było żadnych leków, które mogłyby uratować przed tym. Nawet powietrze zmieniało się, gdy Alfa warczała. Kto by się ośmielił...
- 231-15! Wskaźniki są normalne. 128-43. Wskaźniki są normalne - głośno intonuje Alfa, skanując statystyki - 50-01, negatywna zmiana wskaźników. Wyjdź z linii. 45-87. Wskaźniki...
katorzy są normalni. 37-12, pozytywna zmiana wskaźników. Wyjdźcie z linii.
Omegi, ledwo drżąc, wyszli na polecenie. W zależności od statystyk, podzielili się na dwie grupy i podążyli za nadzorcami beta. Stopniowo, Alfa zbliżyła się do początku linii.
- 13-21, wskaźnik poprawiony. Wyjdźcie z linii - rozkazała.
Młodzieniec, którego spojrzenie było zimniejsze od stali, wyszedł naprzód. Spojrzał na swoje stopy. Lepiej niż ktokolwiek inny, wiedział jak bardzo Alfy nie lubią
gdy nie byli oni obawiani. I był przerażony, naprawdę przerażony. Za każdym razem jego serce biło tak mocno, jakby miało wyskoczyć z piersi. Ale był starszym bratem. I zawsze miał obok siebie tych, których musiał chronić.
– Hm... – Alfa prześwietliła go wzrokiem od stóp do głów.
Na jej nadgarstku otworzyła się karta laboratorium.
– Diz, ten nie jest zły – powiedziała do nadzorcy beta, który ją towarzyszył – jaki jest jego powołanie?
– 13-21 został ujawniony dwa lata temu – odpowiedział nadzorca – hi
s Wołanie to tarcze. Niezły okaz.
– W takim razie chcę go zobaczyć w tym sezonie, – przytaknął Alpha, – 13-22.
Miejsce było puste.
– Diz, – Alpha zwrócił się do nadzorcy, – 13-22. To już trzeci raz.
– Przepraszam, Pani Yomiya, – beta ukłonił się, – 13-22 wyjechała do miasta dziś rano.
– Uciekła?
– Nie, otrzymała oficjalne zezwolenie.
– Kto dał prawo do wydawania tych zezwoleń w dniu inspekcji?! – Spojrzenie Alfy się odwróciło.
zimno i surowo, - kto, pytam się?!
- Ona... - Diz ugryzł wargę.
Betas nie czuli ani warczenia Alpha, ani Wołania Omegas. Ale odczuwali fizycznie nacisk, który wywoływało warczenie. Ádo Yomiya nigdy nie ukrywała swojego warczenia. Jak tylko je uwolniła, cała linia Omegas runęła na ziemię, jakby została ścięta. Niektórzy upadli na kolana, inni natychmiast stracili przytomność, niektórzy zaczęli wpadać w panikę.
- Pani Yomiya, pani warczenie! Proszę, ulubieńcy!... - kolejny nadzorca beta rzucił się do Alpha.
- Zamknij się! -
Alpha warknęła - kto dał pozwolenie?!
- 13-22 to ulubienica pana Adelsona! - odpowiedział Diz - ona... jest z pierwszej piątki!
- Uprzywilejowana, rozumiem - Alpha nieco się uspokoiła, jej warczenie złagodniało - musi być wyjątkowa, skoro cała pierwsza piątka, oprócz niej, jest tutaj.
- Ona... jest jego ulubienicą - przyznał drugi nadzorca - ma więcej swobody niż inni.
- Więc tak to jest - Yomiya zacisnęła zęby - pan Adelson jak zawsze. W każdym przypadku, chcę...
zobacz ją następnym razem. W przeciwnym razie... kto wie, co się stanie. Kończymy to tutaj. Wracam, nie mogę już dłużej znosić tego śmrodu Omegi.
Alfa odbiła się na pięcie i wyszła z sali. Młodzieniec, jedyny pozostały na nogach, podszedł do dziewczyny, która upadła na kolana i wyciągnął rękę.
- Wstań, Dion - powiedział delikatnie - jak się czujesz? Czy wszystko w porządku?
- Tak, chyba - dziewczyna poprawiła rozczochrane ciemne włosy - za każdym razem jest coraz bardziej zła.
.
– Dzisiaj była pierwszy raz, kiedy warczała w korytarzu – westchnął chłopiec – no więc... gdzie ona jest?
– Jak mam to wiedzieć?
– Ale przecież jesteście przyjaciółmi!
– Leo, jestem jej przyjaciółką, nie jej opiekunką – dziewczyna głęboko odetchnęła – uf, myślałam, że umrę...
– Posłuchaj, Di – młodzieniec zbliżył się do niej – porozmawiaj z nią. To już trzeci raz. Jeśli będzie kontynuować to... kto wie, co Ádo zrobi. To będzie źle zarówno dla niej, jak i dla nas...
– Więc dlaczego
Nie możesz porozmawiać z nią sam? - Dion zmarszczył brwi - przecież jesteście przyjaciółmi.
- Di, proszę, nie zaczynaj...
- Posłuchaj, bracie - Dion uderzył go w ramię - w tym getcie tylko ślepa osoba nie wie, że jesteś w niej zakochany. Może czas przestać zachowywać się jak starszy brat? Przecież masz tylko jedną siostrę. I to ja! Porozmawiaj z nią jak mężczyzna! Może wtedy cię wysłucha!
- Mój drogi Dion, jesteś bardzo naiwny - odezwał się głos z pobliskiego miejsca.
Di i...
Leo odwrócił się. Każde Omega było atrakcyjne, biorąc pod uwagę ich cechy fizjologiczne. Niemożliwe było znalezienie brzydkiego Omega. Ale Áyris był wyjątkowy. Przewyższał wszelkie pojęcia piękna. Po prostu niemożliwe było na niego patrzeć bez podziwu. Był młodzieńcem średniego wzrostu, o wyrafinowanych, arystokratycznych rysach twarzy, pięknym, szczupłym ciele. Doskonała jasna skóra, miękka w dotyku. Miękkie, złote włosy opadające w falujących lśniących lokach prawie do ramion. Przebiegłe, uwodzicielskie szmaragdowe oczy.
Zachwycił go swoim wyglądem. Leo zawsze zastanawiał się, dlaczego żaden zamożny alfa jeszcze go nie wziął, bo nawet sam czasami nie potrafił oderwać wzroku od niego. A potem przypomniał sobie, że jego wyjątkowe piękno towarzyszyło również jego charakterowi...
– Czy ona w ogóle słucha kogokolwiek? – zapytał sarkastycznie, – zwłaszcza gdy Leo zaczyna do niej mówić, rumieniąc się i jąkając... w takich chwilach wydaje się jak alfa! Tsz, tsz, tsz...
– Zamknij się, Áyris, – Leo machnął ręką, – to nie twój interes.
– To może być pies'
s business, but it is still mine! - Áyris zbliżył się do Leo na tyle blisko, że prawie mogli poczuć oddech drugiej osoby - więc co, Leo?
- Puść mnie!
- Mmm... czy tylko mi się wydaje, czy się zarumieniłeś? - Áyris uśmiechnął się na bok.
- Powiedziałem - puść mnie! - Leo opuścił oczy i próbował uwolnić się z uścisku chłopaka.
- Tsk... nudny - Áyris odepchnął go - następnym razem chcę zobaczyć bardziej interesującą reakcję, piesku. Do widzenia.
Odwrócił się i stopniowo zniknął w tle.
tłum. Sala powoli opustoszała. Dion delikatnie dotknęła ramienia swojego brata.
– Leo...
– Do diabła z nim! – burknął młodzieniec, – dlaczego on zawsze...
– Áyris zawsze był trochę dziwny, – Dion wzruszył ramionami, – a ty kiedyś dobrze się dogadywałeś. Myślę, że próbuje dbać o nas w swoim własnym sposobie. O tobie.
– On po prostu nie potrafi się uspokoić! – Leo zakrył usta dłonią, wciąż czując gorący oddech Áyrisa.
– Teraz tylko ty musisz się uspokoić
– Jesteś, bracie, – uśmiechnął się Dion, – chodźmy do domu. Myślę, że ona niedługo wróci.
– Lepiej żeby wróciła na czas. Na obiad jest zupa z makaronem. Jeśli ostygnie, nie będzie smaczna.
– Co ty, kurczę matki? – zaśmiał się Dion.
– Wy oboje jesteście tacy... delikatni... – westchnął Leo i cicho dodał, – Mam tylko nadzieję, że ona znów nie wpakuje się w kłopoty...
***
– Nári, masz czerwone uszy.
– Hę? – odwróciła się dziewczyna o włosach koloru kwiatów brzoskwini.
– Def
Zdecydowanie – śmiała się jej niebieskooka przyjaciółka – są czerwone! Ktoś właśnie teraz o tobie myśli.
Mam nadzieję, że nie w złym, cichym sposób – westchnęła dziewczyna.
Piękne. Delikatne i kruche Omega z alfa spojrzeniem...

Favorites
43 Rozdziały
43
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101