
Opis
Forrest Wood to enigmatyczny tatuazysta-barman, ktory prowadzi podwojne zycie, aby chronic kogos, kogo kocha. Nigdy nie kwestionuje swojej samokontroli wobec pokus, podczas gdy szuka odpowiedzi przez polowe swojego zycia. Dopoki cos sie nie zmienilo w kobiecie, ktora od jakiegos czasu obserwuje. Kiedy w koncu jest gotowy zmierzyc sie ze swoimi uczuciami, wie, ze nic nie moze byc latwe w jego zyciu - to tylko komplikuje jego plany i tajemnice, ktorych Megan moze nie zaakceptowac takiego, jaki naprawde jest. Bezposrednia, flirtujaca i zabawna Megan Simons zbudowala mury wokol swoich zwiazkow, dopoki jej zycie nie runelo przed nia. Forrest przychodzi jej z pomoca. Zawsze uwazala go za interesujacego i niezwykle atrakcyjnego. Kiedy zaczyna burzyc swoje mury, znajduje sie w sytuacji, gdzie Forrest Wood jest czyms wiecej, niz sie wydaje na pierwszy rzut oka.
Rozdział 1
Feb 14, 2026
FORREST
"AHHH." Głębokie jęknięcie wydobyło się z biura Night Stalker Club, gdy przechodziłem obok.
J***ne!
Następnie nastąpił głośny huk, który wstrząsnął drzwiami. To było cholernie niedorzeczne. Może jestem staromodny, ale mogliby to zrobić w domu, zanim przyszli.
Przyśpieszyłem kroku w kierunku wejścia na dach. Hałas seksualny mnie nie zaskoczył, ale było to niewygodne, biorąc pod uwagę, że to moi przyjaciele wydawali te dźwięki. Nie mogłem tego słuchać. Nie mogłem ich winić, jeśli chcieli szybkiego numera ze swoimi żonami. Mieli najlepsze życie, ale ignorowanie piekącego bólu w mojej klatce piersiowej było trudne.
Na dachu słońce właśnie schodziło za horyzont. Moje oczy stały się stabilne, gdy obserwowałem czerwień, pomarańcz i żółć przed zmierzchem wzywającym niebo. Te kolory przypominały mi ognia, pasji, niebezpieczeństwa, energii, szczęścia i nadziei.
Opierając łokcie o betonowe obramowanie, strząsnąłem popiół z papierosa i wdychałem resztę paryżyłem, oglądając zachód słońca.
Światła zaczęły błyszczeć wokół mnie, rozświetlając ciemność otaczającą miasto. Zgasłem niedopałek aż przestał dymić. Spaliny i zanieczyszczenia miejskie znów ożyły.
Wiedziałem, że ludzie mówią, że palenie papierosów szkodzi zdrowiu, ale to było przypomnienie, że życie nie jest sprawiedliwe. Ludzie myśleli, że jestem dziwnym typem, że wybieram śmiertelnego towarzysza zamiast kobiety, że nie mam bijącego serca, że jestem królem lodu, jeśli taka osoba w ogóle istnieje. Co nie wiedzieli, to że byłem porządnym gościem, że nawet nie polubiłem tej drugiej części siebie, ale już we mnie wzrosła i musiałem ją zaakceptować z jakiegoś powodu.
Przez ciężkie życie nauczyłem się być przygotowany.
Jedynym pytaniem było, czy chciałbym jeszcze być tą osobą? Stara wersja samego siebie – kiedy wydawało mi się, że jestem lepszą wersją tego, kim jestem dzisiaj?
Zszedłem na dół i spotkałem menedżera nocnego klubu, Kylanda, w szatni. Szybko oczyściłem swoje myśli i udawałem, że nie słyszałem, co się wcześniej wydarzyło.
"Bracie." Poklepał mnie po plecach.
"Cześć." Zakładałem czarną koszulę i podwijam każdy rękaw powyżej łokci. Wyciągnęła się moja tatuaż. To był pomarańczowy płomień pełen gniewu, z czarnym dymem wijącym się od nadgarstków do ramion.
"Jak tam twój wyjazd?"
"Wspaniale. Dzięki za zorganizowanie mojego planu."
"Zawsze gotów."
"Muszę iść do pracy. Rachunki same się nie zapłacą." Założyłem czarny fartuch z logo klubu i wyszedłem.
Były notoryczny playboy, Pyke Hughes, właściciel klubu, nie przejmował się zbytnio strojem. Byłem zadowolony, że wolał czarny.
Główny bar miał swoje ciemno oświetlone nisze, z jasnymi żółtymi światłami z niskiego sufitu. Poniedziałek nie był najbardziej tłoczny, ale klienci wchodzili dość spiesząc się, gdy tylko zapalony był neon klubu.
Wizualizator dźwięku na 3D ścianach tworzył kolorowe cząsteczki w kształcie kulek, które synchronizowały się z rytmem utworu lat 90. grane przez DJ-a z balkonu nad parkietem.
Pani w czarnej sukience zamówiła martini, zajmując miejsce na ciemnym stołku barowym. Jej makijaż był prosty, jakby właśnie wróciła z długich godzin pracy. Odpoczywała, stukając swoimi idealnie zadbanych paznokciami na blacie baru. Na podstawie jej sukienki widać było, że nie przyszła tutaj flirtować i wyjść z mężczyzną, który owijałby swoje smukłe biodra wokół niej i spędził dziką noc, ale czekała, aż ktoś przybędzie. Być może przyjaciel.
Chwyciłem shakera do koktajli, napelniając go lodem, dżinem i winem, które wziąłem ze zaplecza baru. Zamieszałem przez kilka sekund. Odkładając kieliszek martini na blat, odcedziłem mieszankę i ozdobiłem go oliwkami. "Proszę bardzo, pani."
Uśmiechnęła się do mnie uprzejmie i podziękowała szeptem.
Przepracowując ponad dwa lata jako barman, nauczyłem się sporo. Nie tylko mieszania drinków, ale także różnych rodzajów ludzi - od bogatego dzieciaka, playboya, złego chłopca, flirtujących kobiet, zdradzających mężów, napalonych facetów, złamanych serc, brudnych interesów i seksu. Nawiązałem również dobre relacje z moimi przyjaciółmi, mimo ich cynicznego zachowania.
Odstawiłem zamówienie dla stolika numer cztery.
"Ja się tym zajmę." Dice, mój pomocnik w barze, wziął tacy z napojami i zaniósł je do pary na ciemnoczerwonych półmiesięcznych krzesłach w kształcie litery C przy srebrnym stole. Z czerwonym światłem oświetlonym obszarem, to było idealne dla zakochanych i samotnych serc.
Robiłem swoją robotę, a czas mijał jak z bicza strzelił. Czasem tego chciałem - pozwalało mi to na chwilę zapomnieć o czymś, co miałem na myśli.
"Chcesz zostać na chwilę?" zapytał Kyland, otwierając butelkę piwa.
Pokręciłem głową.
Nasz szef jeszcze nie wyszedł. Pyke usadowił się przed barem, chwytając piwo, które Kyland właśnie otworzył. "Dzięki, Wright!"
"To jest moje, stary." Kyland narzekał.
Wewnętrznie się uśmiechnąłem. Byli dosłownie teraz rodzeństwem. Pyke poślubił Camilę, kuzynkę Kylanda.
"Chcesz je zabrać? Śmiało." Pyke podniósł piwo, aby je zaoferować, śmiejąc się, gdy Kyland patrzył na niego ze złością. "To idź i złap kolejne."
"Nie możesz wziąć swojego, ziomek?" Kyland wzruszył ramionami.
"Co się z tobą dzieje, Wright? Czy twoja żona nie jest dobra w dawaniu ci orgazmów?" Pyke docinkał.
Musiałem mrugnąć na myśl o tym, co właśnie się tylko zdarzyło, ponieważ jeśli dobrze pamiętam, Pyke był całkowicie nieświadomy tego, że prawie wyważyli drzwi.
"Zostaw ją w spokoju, Hughes!"
Rozmawiali o seksie całkiem często, gdy byli obaj singlem i być może wcześniej niekiedy podzielili się swoimi doświadczeniami z kobietami. Nie miałem pojęcia. Przestali w momencie, gdy zaczęli poważny związek. Przypuszczam, że ludzie się zmieniają, ponieważ nikt się nie spodziewał, że Pyke i Kyland przestaną wodzić swoje seksualne igraszki.
"A ty, Wood? Kiedy zamierzasz uprawiać seks? Mam na myśli prawdziwy seks, ostre, ekscentryczne i brudne. Już straciłeś dziewictwo?" Pyke uśmiechnął się do mnie szyderczo.
Kyland prychnął. "Czy próbujesz go uwolnić?"
"Tylko staram się go zrozumieć, Wright."
Być może kilku myślało, że nie lubię kobiet albo, że jestem na dużeJ palecie kolorów, ale kogo to obchodziło?
Zmniejszyłem ramionami. "Moją seksualną eksploatację dobrze się układa."
"Naprawdę? Masz dziewczynę? Wiem, że nie jesteś żonaty, ale nigdy nie widziałem cię wychodzącego z klubu z kobietą. Czekasz na idealną dziewczynę, co?" Pyke zwrócił się ku mnie, intrygując mnie.
Potrząsnąłem głową. "Nie mam dziewczyny. Nie mam żony. Ale mogę ci zapewnić, że mam życie seksualne."
Kyland i Pyke parsknęli śmiechem, wysoko pięściując się nawzajem.
"A więc dlaczego wtedy co ostatni tydzień miesiąca bierzesz dni wolne?" Oczywiście, że Pyke by zapytał.
"Muszę pojechać odwiedzić moją rodzinę." Tylko długie rozmowy miałem z nimi, gdy zaprosili mnie na weekend, lub jeśli temat nie był związany z pracą. Myślałem, że szanowali moją prywatność i nigdy nie zadawali osobistych pytań, ale zdarzało się, że Pyke często spoglądał na mnie z zainteresowaniem, jakby studiował to, co było za tą maską.
"Oczywiście." Skinął subtelnie głową, nie wydając się przekonać przez moje wytłumaczenie.
Po pożegnaniu, wyszedłem przez wyjście dla pracowników do miejsca, gdzie zaparkowałem swojego czarnego Chevroleta Camaro Z28 z 2001 roku. Sprawdziłem telefon na poszukiwanie połączenia od kogoś, zaraz po tym jak wsiadłem. Zero.
Nacisnąłem ikonę muzyki na ekranie GPS. Natychmiastowe włączyła się piosenka "Simple Man" na głośnikach Bose. Wyjechałem z podjazdu, stukając palcami w kierownicę z rytmem starej muzyki rockowej.
Nie minęło nawet godzina, a już dotarłem do swojej posiadłości. Moje mieszkanie było zabezpieczone zaawansowanym systemem bezpieczeństwa, który sam zainstalowałem. Miało kamerę na judaszu, której nikt nie zauważył. Wkładałem klucz i położyłem kciuk nad klamką z małym czarnym kwadratem do skanowania odcisków palców. W ciągu trzech sekund drzwi kliknęły i się otworzyły.
Zamknąłem drzwi po podwójnym sprawdzeniu, czy wszystko jest na swoim miejscu. Wybrałem kolory według swoich upodobań - czarny, szary i biały. Ciemnoszare zasłony roztoczyły się, blokując światło z zewnątrz wielkiego szklanego okna od podłogi do sufitu.
Wyczerpanie opanowało mnie. Byłem już na nogach ponad dwadzieścia godzin. Zapadłem się w moją autentyczną sofę z krokodyla, wyjąłem buty i masowałem skronie.
Moje myśli wróciły do telefonu. Brak połączenia. Nacisnąłem numer w szybkim wybieraniu na klawiaturze i odebrano od razu, biorąc pod uwagę różnicę stref czasowych. "Jakieś nowe informacje?"
Bill Lioner, mój koneser technologiczny, przedstawił naszą propozycję Diabetic Research Center w Nowym Jorku dwa miesiące temu dotyczącą naszego projektu, zaawansowanego systemu monitorowania glukozy i insuliny, czyli AIGMS. Niestety, zostali odrzuceni.
Nawet jeśli nie chciałem go rozczarować, nie mogłem podtrzymywać jego nadziei na wysokim poziomie. Ale jeśli wierzył we mnie i w ten projekt, powinienem przynajmniej wierzyć w to, co robimy. Wiedziałem, że Bill i jego zespół ciężko pracowali, aby zapewnić ten kontrakt. Miałem nadzieję, że ich wysiłek zostanie wynagrodzony.
"Jesteśmy w połowie drogi. Potrzebujemy jeszcze jednego mózgu, wiesz..."
"Jestem zajęty." Przerywam Billowi. Jego mózg był już wystarczający dla tego projektu, i on o tym wie. "Wszyscy są hojnie opłacani."
"Racja." Wyczuwałem jego rozczarowanie nawet z odległości stu mil. "Wyślę ci maila z aktualizacją za dwa miesiące."
"Niech będzie po dwóch tygodniach. Umówię się na wideokonferencję."
"To jest niemożliwe" - jąkał się.
"Na razie nie jestem cierpliwy, Lioner. Spraw, żeby to było możliwe." Mój głos zabrzmiał ostro. Bill nawet westchnął z drugiego końca linii, będąc świadomym, że czasu mamy już niewiele.
"Oczywiście, panie." Wiedziałem, jak wiele ten projekt dla niego znaczył. Jeśli osiągniemy przełom, to on będzie pierwszą osobą, która odniesie korzyść, ponieważ został zdiagnozowany z cukrzycą typu II już w czasie studiów.
"Dobrze." Zanim odłożyłem słuchawkę, przyszło mi coś do głowy. "Bill, przepraszam."
"To nic, panie."
"Właściwie mam pewien pomysł. Nie wiem, czy to możliwe."
"Jestem zainteresowany. Nic nie jest niemożliwe, Forrest."
Nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu, gdy wymówił moje imię. "Powiedzmy, że masz rację. Czy jest możliwe połączyć monitor i leczenie?"
"Mówisz..."
"Wiem, że to brzmi szalone..."
"Błyskotliwe! Zadzwoń do mnie za tydzień."
Moje brwi złączyły się w zdziwieniu. "Ok?" Odłożyłem słuchawkę. Natychmiast moje powieki stały się ciężkie.
"Mamo! Mamo!" Krzyczałem, kiedy biegłem w stronę naszego płonącego domu.
Ludzie z naszej małej wioski już byli w chaosie z wiadrami wody, żeby zdusić ogień. Ugryzłem owłosioną rękę, która próbowała mnie zatrzymać, a następnie pobiegłem szybciej, jak tylko się uwolniłem. Zsunąłem się z całej siły na drzwi i zignorowałem dźwięk, podrygując ze względu na to, że wiedziałem że moja mama jest uwięziona wewnątrz.
"Mamo!" Kaszlałem z dziką siłą. Oczy piekły mi, łzy spływały po rumieniach. Nie mogłem widzieć niczego poza gęstym ciemnym dymem unoszącym się z kuchni.
"Mamo!" Nie wiedząc co robię, zacząłem iść jakoś przed siebie w ciemności.
Otworzyłem oczy powoli, kiedy doszedłem do framugi drzwi kuchennych. Trudno było patrzeć na to, jak ogromne płomienie pożerają szafkę mamy pełną kolekcji porcelanowych talerzy. To było jak oglądanie wygłodniałego zwierzęcia, które pożera swoją ofiarę z ogromnym apetytem.
"Mamo!" Krzyknąłem, biegnąc w miejsce, gdzie mama czołgała się pod naszym starym drewnianym stołem, przy którym niejednokrotnie wspólnie jedliśmy posiłki. Jej opuchnięte oczy błagały, pełne grozy, smutku i bólu.
"I-idź, m-mój kochany chłopcze. Z-ratuj siebie." Mama dusiła słowa, sprawiając, że trzęsłem się z płacz.
Wszechobecna była krew - na jej pięknym obliczu, na jej ulubionej białej bluzce i na jej dłoniach, które sztywniały, gdy próbowała ode mnie odciągnąć.
"Mamo! Nie, Mamo!" Ścisnąłem jej nadgarstki, wyciągnąłem ją spod stołku. Była za ciężka i rwała swoje ręce z mojego uścisku.
Krzyknąłem o pomoc, ale nie dawałam ze mną żadnych słów. Zamiast tego, przez cały czas kaszlałem, gdy czarny dym wchodził i parzył moje płuca, sprawiając, że trudno mi było oddychać. Szybko poślizgnąłem się pod stół, ignorując nieznośne upalanie skóry, które czułem, jakby się pod nim topiła. Przykryłem moją mamę swoim ciałem, zamknąłem oczy i przyjąłem swój los, który był dla mnie napisany.
Ogień szybko dosięgnął stół, spalił mój shirts i lizał moją skórę chciwie. Ból był nie do zniesienia, a ja byłem bezsilny w walce.

Forrest
57 Rozdziały
57
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101