
Opis
Kiedy mlody Alfa Dylan byl jeszcze dziedzicem watahy, jego rodzice przywiezli niewinna Cherr
Rozdział 1
Sep 2, 2025
Wiśnia
Wpuściłem się do środka, zauważając klucze Dylana w misce na stole. Moje serce biło mocno w mojej klatce piersiowej jak młot pneumatyczny, przesadzając z reakcją na fakt, że jest w domu. Upuściłem swoje własne klucze w misce z hukiem. Chwilę później drzwi do gabinetu Dylana się otwarły.
Dylan wypełnił otwór drzwi. Jego ramiona były tak szerokie, że prawie dotykały obu stron futryny, i wydawał się górować nade mną, nawet mimo długiego korytarza między nami. Zawsze czułem się przytłoczony przez jego obecność. Jego ciemne oczy znalazły się...Ja w słabym świetle, walczyłem, aby ukryć, jak bardzo jego spojrzenie na mnie wpływało. Jego mocne rysy były tak przystojne, wypełnione całą dzikością piękna Boga Księżyca, której tylko najbardziej utalentowani artyści w naszej wataze mogli mieć nadzieję uwiecznić w swoich rzeźbach. Czułem przyciąganie Dylana tak samo jak pełnia księżyca.
Chciałem do niego pójść. Wargi piekły mnie, jakby mówiły mi, żebym ich użył tak, jak chciałem. "Pocałuj go", wydawało mi się, że szeptzą.
Gdyby tylko...
Zamiast tego stwierdziłem oczywiste, "Jesteś w domu".
p>Spiorogłowił. "Myślałem, że jesteś Bertem." Na mojej twarzy pojawiło się zamieszanie, więc dodał: "Pożyczył ciężarówkę. Wysyła klucze."
Kiwnąłem głową, próbując ukryć rozczarowanie na mojej twarzy. Oczywiście Dylan nie wyszedł z własnej woli ze swojego gabinetu, żeby mi przywitać. Starałem się nie czuć zbyt zazdrosny, że ma więcej czasu dla Berta, swojego Beta i przyjaciela, niż dla mnie.
Utrzymując swój ton beztroski, zaproponowałem: "Otworzę butelkę. Chcesz coś do picia?"
Jego ciemne brwi się uniosły.
"Nie dziękuję, mam jeszcze sporo do zrobienia przed zakończeniem dzisiaj." Odsuwając się, jego drzwi do studia zatrzaskały się za nim.I tak, przestrzeń, która wydawała się pełna jego obecności, stała się pusta.
W mojej klatce piersiowej czułem rozczarowanie. Ale głębokim oddechem przypomniałem sobie, że musiał ciężko pracować. Przecież był przyszłym Alfą naszej watahy, Starsmoon, a praca Alfy nigdy się nie kończy.
Do diabła, rozumiałem, jakie obciążenie spoczywało na Dylanie, biorąc pod uwagę, żeSpędziłem ostatni rok jako cień dla jego mamy, Heather, Luny z Starsmoon. Codziennie pomagałem jej w jej obowiązkach. Kiedy zaczynałem uczyć się mojej przyszłej roli Luny, byłem zaskoczony ilością niezbędnej pracy, którą Heather robiła w tle. Codziennie odwiedzała członków stada, którzy byli chorzy lub mieli osobiste problemy - nie było dla niej zbyt małe ani zbyt duże wyzwanie. Upewniała się, że znała się na życiu wszystkich członków swojego stada. Spędzała również dużo czasu na działaniach społecznych.Praca w lokalnej społeczności. Nauczyła mnie, że wataha musi mieć silne więzy z lokalną społecznością. Jako zmieniające się istoty, mamy prawdziwą potrzebę odosobnienia raz w miesiącu, gdy się przemieniamy, ale ważne jest, aby małe miasteczko nie zaczęło nas podejrzewać, więc musimy zadbać, abyśmy się od niego nie izolowali.
Zawsze szanowałem Heather jako Lunę naszej watahy i byłem pod wrażeniem i zainspirowany jej troską o społeczność ludzką w okolicy. Większość dni,Uczestniczyłem w kościele, centrum społecznościowym, klubie młodzieżowym, szkole lub bibliotece na wydarzeniu z nią, przygotowując się do roli Luni, która pewnego dnia stałaby się moja.
Wchodząc do mojej sypialni, wyjęłam pokrowce na poduszki, które zrobiłam w domu mojego taty w Seattle. Były białe z delikatnym wzorem wiśniowych kwiatów rozrzuconych po nich. Zrobiłam je dla salonu. Zawsze dobrze się czułam, projektując i tworząc coś ze swoim imieniem: Cherry. Moja mama zaczęła tę tradycję. ZawszeMoja mama lubiła mi przynosić rzeczy z wiśniami. Pamiętałem, jak lubiła mnie zaskakiwać rzeczami, sukienkami, pluszakami, kocami, wszystkim, co było obsypane tym błyszczącym czerwonym owocem. Wydawało mi się, że wciąż słyszę jej radosne szeptanie do ucha, "Dla mojej Wiśni."
Przeszyła mnie kłująca tęsknota. Moja mama odeszła kilka lat temu, gdy miałem szesnaście lat. Dopiero rok i pół później Alfa Starsmoon i Luna przyprowadzili mnie tutaj, do małego miasteczka Lord Hill, gdzie Dyl...
żyliśmy. Żyć z moim... towarzyszem. Nasz Alpha i Luna, rodzice Dylana, od dawna przewidzieli, że Dylan i ja jesteśmy sobie przeznaczeni. Powiedzieli nam zarówno Dylanowi, jak i mnie, gdy on miał nastoletni wiek, a ja jedenaście lat, że shifter Bóg Księżyca, Nuu-Chah, poprowadził ich wizją, że należymy do siebie.Byliśmy przeznaczonymi towarzyszami. Poczułem falę frustracji, gdy przeszedł przez mnie ten fakt - przeznaczeni towarzysze, którzy ledwo do siebie rozmawialiśmy. Nawet nie dzieliliśmy się sypialnią. Spojrzałem wokół mojego pokoju, na podwójne łóżko, szafę,oraz toaletka zapełniona tylko moimi rzeczami.
Jego mama i tata chcieli, żebyśmy mieszkali razem, żebyśmy mogli się nawzajem poznać przed oficjalnym połączeniem się podczas naszego ceremonii księżycowej. Kiedy się właśnie wprowadzałam, Dylan zaproponował, żebyśmy mieli osobne pokoje. Wtedy pomyślałam, że jest prawdziwym dżentelmenem. Ale prawie po roku, nasza ceremonia księżycowa prawdopodobnie już niebawem, a nasze osobne pokoje się nie zmieniły.

Getting away with the Alpha's Pup
231 Rozdziały
231
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101