
Opis
"To jest zle..." Szepnela, rozkosz wypelniala ja. "Chcesz mnie tak samo mocno, jak ja chce ciebie. Poddaj sie swoim pragnieniom, kochanie, a sprawie, ze bedziesz czuc sie tak cholernie dobrze, ze nigdy nie bedziesz chciala, zeby jakis inny mezczyzna cie dotknal." Szeptal z zaczerpnietym glosem, sprawiajac, ze jej wnetrze pulsowalo. Tego sie obawiala - ze po skonczonej zabawie zostanie porzucona i zlamana... Scarlett Malone byla niezalezna i odwazna mloda wilczyca, blogoslawiona przez boginie Ksiezyca jako pierwsza Samica Alfa. Przeprowadzajac sie z matka do nowego miasta, aby zaczac od nowa, zostali przyjeci do nowej watahy i nowej rodziny. Sprawy sie skomplikowaly, gdy zaczela czuc sie pociagana do swojego inteligentnego i pewnego siebie przyrodniego brata - przyszlego Alfa Watahy Krwawego Ksiezyca. Czy bedzie potrafila przezwyciezyc zakazane mysli, ktore wypelnialy jej umysl i odkryje w sobie gleboka rozkosz? Czy przekroczy swoje wlasne granice i odkryje zakazane uczucia, ktore w niej plonely? Elijah Westwood, najpopularniejszy chlopak w okolicy, ktorego kazda dziewczyna pragnela sprobowac. Gracz, ktory nie wierzyl w milosc ani w towarzyszy duszy. Mial dwadziescia jeden lat i nie spieszyl sie, by znalezc swoja przeznaczona, cieszac sie zyciem takim, jakie bylo, bez braku kobiet do uprawiania seksu. Co sie stanie, gdy wroci do domu i zacznie dostrzegac swoja przyrodnia siostre w nowym swietle? Wiedzac, ze podczas ceremonii parzenia, ona znajdzie swojego towarzysza duszy. Czy bedzie walczyl o nia mimo wszystko, czy pozwoli jej odejsc?
Rozdział 1
May 17, 2024
„Scarlett! Pospiesz się, nie chcę, żeby twój brat tak długo czekał!” Jessica zawołała na swoją córkę, wchodzącą po schodach
„Okej, Mama! Wiem, spokojnie!” Odpowiedziała.
Scarlett obrzuciła oczami, aplikując swoją charakterystyczną czerwoną szminkę. Jeśli się ją ma, to czemu się nią nie pochwalić? Myślała sobie, spoglądając w lustro na swoje odbicie. Spojrzała z powrotem na piękną młodą kobietę z kolczastymi truskawkowymi włosami do ramion, pomalowanymi w ombre, dolna połowa była intensywnie czerwona. Zwiszając włosy, wstała i złapała swoje kluczyki do samochodu. Uwielbiała mieć osiemnaście lat - dostała samochód od matki i ojczyma w dniu swoich urodzin kilka miesięcy temu.
Mimo osiemnastu lat, w których większość młodych wilkołaków znajdowała swoje mate, Scarlett nie miała takiego. Nie martwiła się zbytnio. W końcu ich wataha nie była zbyt duża, a jej partner mógł być gdziekolwiek na świecie. Na razie skupi się po prostu na sobie. Czuła, jak jej wilk się obudził, czuła jej obecność w swoim umyśle i przemieniła się w wspaniałego wilka o szarym umaszczeniu. Był większy od większości wilków w ich miasteczku, co spowodowało rozpowszechnianie się plotek. Nikt nie wiedział, że partner matki była alfą, ale jej wilk ujawnił ten fakt.
Wypadła z pokoju, prawie zderzając się z czternastoletnią siostrą, Indigo.
„Uważaj, czarownico!” Indigo ostro odparła, zostając obdarowana spojrzeniem od Scarlett.
„Spóźniam się, Indy, muszę odebrać Elijaha z lotniska” powiedziała, zbiegając po schodach, dwa naraz i przerzucając się przez cztery ostatnie, stopy uderzając o ciemne deski podłogi.
„Scarlett... uspokój się” Jessica powiedziała, wychodząc z kuchni willi. Miała na sobie fartuch, a jej czarne włosy były splecione w nieporządny kok. Po plamach mąki Scarlet wnioskowała, że musiała pracować nad kolejnym zamówieniem na ciasto. Pomimo bycia wilkołakiem, Jessica była znaną i poszukiwaną piekarką w Stratford-Upon-Avon. To coś, co trzymało jej umysł zajęty i odciągnięty od innych rzeczy.
Pomimo bycia Luną Packu Krwawej Księżyca, Jessica nie była w pełni uznawana przez członków watahy. Minęło wiele lat od czasu, gdy dołączyli do ich watahy - po tym, jak pierwsza Luna została zabita w ataku rogue, który zniszczył watahę. Kiedy Jessica wkroczyła w spalonego życia alfy, wataha miała mieszane uczucia. Niektórzy byli zadowoleni, że ich alfa nie zachoruje po stracie swojej Luni, a inni byli niepewni, czy ktokolwiek mógłby zastąpić partnerkę ich alfy, uważając wkroczenie Jessiki w jego życie za brak szacunku dla ich poprzedniej Luni.
„Zdecyduj się! Chcesz abym się śpieszyła, czy nie?” Scarlett zapytała, nie czekając na odpowiedź, gdy wybiegła z domu, przekraczając zieloną trawnik, i wsiadając do białego Forda Fiesta.
Scarlett mieszkała w pobliżu pięknego miasta Stratford-Upon-Avon, z lasami otaczającymi ich obszar watahy. To było małe miejsce z dużą ilością otwartej przestrzeni, idealne dla ich watahy - Krwawej Księżyca. Większość członków watahy mieszkała w strefie watahy, ale niektórzy mieszkali w mieście wśród ludzi i przychodzili do lasu na bieg lub spotkania watahy.
Alfa, Jackson Westwood, był jej ojczymem i właścicielem obszaru. Miał własne biznesy, które wspierały finansowo watahę. Pomimo że wataha liczyła około 500 członków, nadal był silnym i sprawiedliwym alfą.
Słońce było wysoko na niebie, a ona lekko otworzyła okno, włączając muzykę EDM, i stukając palcami w kierownicę. Do Birmingham, najbliższego lotniska w ich mieście, było około 50 minut jazdy, i była zadowolona z czasu na psychiczne przygotowanie do spotkania z nim ponownie...
Westchając, odchyliła się do tyłu na swoim fotelu. Elijah Westwood. Syn jej ojczyma, przyszły alfa Packu Krwawej Księżyca. Nie widziała go od dwóch lat. To było dwa lata temu, kiedy odwiedził ich po intensywnym szkoleniu alfa w różnych częściach kraju, że zorientowała się, że podkochuje się w swoim przybranym bracie. Myśl ta sprawiała, że wewnętrznie mierziła się, myśl, której nie odważyłaby się wygłosić na głos.
Poczuła się teraz zdenerwowana, zastanawiając się, czy te uczucia odpuściły. Miejmy nadzieję, że tak, nie chcąc, żeby sprawy stały się niezręczne między nimi. Elijah nigdy nie był zbyt miły wobec niej, zawsze ją podpuszczał, drażnił lub próbował ją zawstydzić. Była tak zadowolona, kiedy odszedł z miasta pięć lat temu, myśląc „będzie lepiej bez niego”.
Ale kiedy wrócił dwa lata temu, zobaczyła go zupełnie inaczej. Teraz, po zakończeniu swojego szkolenia i powrocie do domu na stałe, wkrótce zostanie alfą, a Jackson zejdzie na bok.
Zawsze wiedziała, że Elijah to bardzo przystojny młody mężczyzna. Miał pyszne czekoladowe kosmyki ożywione przez słońce i te przeszywające niebieskie oczy...
„Do cholery...” mruknęła. W żadnym wypadku nie daj sobie poddać się tym myślom, Scarlett... Nie teraz. Nigdy.
----
Lotnisko było wypełnione ludźmi wchodzącymi i wychodzącymi, taksówki i samochody zaparkowane wszędzie. Miał trudności z znalezieniem miejsca parkingowego, zanim wsiadł do bardzo ciasnego miejsca, a potem zdając sobie sprawę, że nie może otworzyć swoich drzwi. Szarpiąc się z frustracją, wspiął się przez fotel pasażera i wysiadł. Nie zdał czterech egzaminów zanim zdał i do dzisiaj parkowanie nie było jego mocną stroną.
Wchodząc na lotnisko, przeskanowała tablicę informacyjną o lotach. Samolot wylądował pół godziny temu. Zmarszczyła brwi, złożyła ręce na piersiach, mając nadzieję, że nie jest za późno. Jednak trzeba na zebranie bagażu trochę czasu, prawda?
„W końcu... dlaczego się nie dziwię?” zadrwił do niej niekiedy głosg, odwracając się i wpadając na kogoś.
„Autsch, do cholery! Boli!” Scarlett jęknęła, masując swoją pierś i patrząc w górę, by spojrzeć na pyskatą twarz swojego przybranego brata. Jej zmysły otoczył zapach zimowych przypraw, wanilii i białego piżma.
„Potrzebujesz pomocy z masażem?” Zapytał, spojrzenie spadło na jej piersi. Zrobiła się rumiana, parząc na niego wzrok.
„No już, Elijah, zamknij się,” odpowiedziała, przewracając oczami.
„Co jest nie tak? Czy starszy brat nie może zadbać o swoją drogocenną młodszą siostrę?” Zadrwił. Jego słowa wzbudziły w niej zakazaną przyjemność. „Obiecuję, że się o ciebie zadbam... wystarczy, że powiesz, Ruby.” Jego oddech drażnił jej ucho, jej serce biło mocniej w jej klatce piersiowej.
Odepchnęła go od siebie, starając się nie zwracać uwagi na to, jak jego muskuły miały się pod jej palcami. Wyglądał niesamowicie, bardziej seksownie niż go pamiętała, Czy urosło mu trochę? Mierząc ponad sześć stóp, na pewno był znacznie bardziej wysportowany niż wcześniej. Miał opaloną skórę i lekki zarost na szczęce. W rozdartych jeansach, białej koszulce, skórzanej kurtce i Nike'ach wyglądał doskonale. Był typowym alfą - oszałamiająco przystojny.
„Przestań być dupkiem, jasne, że się nie zmieniłeś,” powiedziała, wpatrując się w niego. Sprawiał wrażenie, że... pachnie... przepysznie.
„Jednak ty dużo się zmieniłaś... Zaczynam myśleć, że wszystkie posty na Instagramie były photoshopowane i edytowane... a nie...” Rozmyślał, oczami przesuwając się po jej 160 cm sylwetce i oceniając jej krągłości. Była dość niska jak na wilczycę, ale mu się to podobało. Próbując nie zatrzymywać wzroku na tym, jak jej czarna koszulka się naciągała w biuście, w połączeniu z niebieskimi obcisłymi jeansami i czarnymi butami na obcasach, wyglądała łatwo seksownie. Już nie wyglądała jak młoda dziewczyna - teraz stała się gorąco seksowną kobietą. Bez względu na to, kim była, nie mógł jej tego odmówić.
„Jeśli już skończyłeś być irytujący, możemy się ruszać? Nie mam całego dnia,” powiedziała, otwierając sobie drogę do wyjścia. Elijah uśmiechnął się za nią, a ona prowadziła drogę na zewnątrz. Jego wzrok spoczął na jej tyłeczku, żeby to ładnie wypełniła. Na Instagramie publikowała tylko zdjęcia selfi lub jedzenia. Wakacje na pewno będą zabawne...
Po chwili dotarli do samochodu i Scarlett otworzyła bagażnik dla niego. Wrzucił swoją walizkę i torbę na bagażniki, po czym udał się na fotel pasażera.
„Zaczekaj, niech wejdę pierwszy,” powiedziała. Podniosł brew.
„Co? Czy uderzyłaś w drugie drzwi?”
„Nie, miejsce parkingowe było ciasne,” wyjaśniła, wsuwając się do fotela kierowcy przed nim. Poczucie zapachem białych kwiatów wypełniło samochód, jej zapach.
„Miejsce parkingowe było w porządku, ty źle zaparkowałaś,” zauważył, gdy zapaliła samochód.
„Zapnij pasy,” rozkazała Scarlett, ignorując jego uwagę.
„Martwisz się o mnie?” zaczepiał, uśmiechając się, gdy spojrzała na niego z gniewem.
„Nie, ale to mój samochód, więc moje zasady,” powiedziała, cofając się z miejsca, świadoma jego obserwacji. On jej zignorował, odmawiając zapięcia pasa i bawiąc się jej odtwarzaczem. Odpoczywał, kiedy zaczęła lecieć piosenka „Or Nah” w wykonaniu Somo.
Skupiała się na drodze, starając się nie zwracać uwagi na słowa piosenki. Słowa były dla niej trochę za ostre, a z Elijahem w samochodzie... obraz, jaki się jej nasunął, nie był przyzwoity...
„Dlaczego wysłaliście mnie, żeby cię odebrać?” zapytał, spoglądając na zuchwałą rudowłosą.
„Nagłe spotkanie z alfa wypadło, a wiesz, tata zawsze stawia pracę na pierwszym miejscu,” odpowiedziała, co sprawiło, że Elijah zmarszczył brwi. Irytowało go, gdy nazywała jego ojca „tata”.
„Rozumiem” pomrukiwał, nie zdradzając swojego zdenerwowania.
„Dlaczego nie pobiegłeś resztę drogi?” zapytała. Jej wilk wydawał się jej przytaknąć. Chociaż mając wilka, nie miała drugiego głosu w swojej głowie, mogła odczuwać ich emocje i wyczuwać ich opinie. Jak druga świadomość.
„Bagaż, kochanie” drwił, zyskując udany wzrok od młodej kobiety. „A co z Jessicą, zajęta pieczeniem?”
„Tak, myślałam, że nie ma dzisiaj niczego, ale przyszło zamówienie na ostatnią chwilę i jak to powiedzą, po co kupować mi samochód, jeśli nie mogę być komuś pomocna?” Elijah zaśmiał się.
„Zgadzam się, pasożyt,” zaczepił, szturchnął ją w bok głowy, powodując kolejne spojrzenie gniewu.
„Ja nie jestem pasożytem, pomagam w restauracji w weekendy... i pracuję w salonie też,” poinformowała go, jej spojrzenie straciło gniew. W przeciwieństwie do Elijaha, inteligentnego, ponoszącego dumę rodzinę, była rozczarowaniem, ukończyła kurs urody w college'u i dostała pracę w lokalnym salonie dla ludzi. Jej rodzice nie byli z tego zadowoleni. Chcieli, żeby zdobyła dyplom, tak samo jak Elijah, który oprócz obowiązków alfy miał dyplom biznesowy.
„Super, podoba mi się ta fryzura, pasuje ci” powiedział. Wychowywała się w różnych odcieniach fioletu, błękitu i różu, ale to były najbardziej czerwone i wyglądało pięknie na niej.
„Dzięki” odpowiedziała podejrzliwie. „A więc jesteś głodny? Zatrzymamy się na stacji benzynowej?”
„Tak, zatrzymajmy się, jestem strasznie głodny. Wiesz, jedzenie w samolocie nie nadaje się do zjedzenia,” jęknął, odpychając siedzenie jak najdalej, żeby nieco się rozciągnąć.
„Nie jest tak źle,” odpowiedziała z uśmiechem. Czujnie spoglądała na znak, który powiedział im, że zbliża się stacja benzynowa.

Her Forbidden Alpha
77 Rozdziały
77
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101