

Opis
Waverly Breck zbudowala hotelowe imperium, zaczynajac od dwunastopokojowego butikowego hoteliku, ktory odziedziczyla po dziadku. Potem wyszla za prawnika, ktory obiecal pomoc jej je rozwinac, a on odebral jej wszystko - firme, nazwisko, glos. Osiem lat ciszy. Trzy poronienia. Kochanka, ktorej nigdy nie probowal ukryc. Kiedy Waverly oglasza swoja ciaze podczas gali w jego hotelu, Gary Pryce policzkuje ja na oczach trzystu osob. Ona zada rozwodu na jego scenie i wychodzi, majac przy sobie tylko walizke. Beckett Morrow to rywalizujacy miliarder, ktory od lat powtarzal jej, ze zamierza przejac jej firme. Teraz oferuje jej swoich prawnikow i... skrzydlo goscinne. Cena: musi byc blisko, pracowac z nim ramie w ramie na kazdym etapie, w pelni zaangazowana. Waverly przetrwala juz jednego mezczyzne, ktory kamuflowal kontrole troska. Nie zamierza zaufac kolejnemu, ktory sprawia, ze hojnosc wydaje sie tak prosta. Ale Beckett Morrow patrzy na nia jak czlowiek z tajemnica, a jest w nim cos znajomego, co osiada pod jej skora i nie chce odejsc. Im blizej go poznaje, tym mniej wierzy, ze to wszystko zaczelo sie tej nocy, ktora pamieta.
Rozdział 1
May 7, 2026
Perspektywa Waverly
Dziś wieczorem zamierzam uratować moje małżeństwo.
Plan jest prosty. Stanę przed czterystoma gośćmi w sali balowej flagowego hotelu mojego męża, wezmę mikrofon podczas powitalnego toastu i powiem Gary’emu, że jestem w ciąży.
Ćwiczyłam tę chwilę przez tygodnie, bo muszę wierzyć, że dziecko, które we mnie rośnie, jest odpowiedzią na pytanie, czy zostało w nas jeszcze coś, co warto ratować.
Gary zawsze był najlepszą wersją siebie, gdy patrzyli na niego ludzie.
On tak samo jak ja czekał, aż bezdzietne małżeństwo zmieni swój status. Po tej wiadomości pewnie przejdzie przez salę i obejmie mnie ramionami. Pocałuje i przytuli mocno, jak dawniej, powie, że nadal mnie kocha.
A może, jeśli to dziecko się utrzyma, spojrzy na mnie i przestanie widzieć kobietę, która go zawiodła.
Więc dziś wieczorem wszystko musi być perfekcyjne, zrobiłam wszystko, by tak było.
Mam na sobie granatową suknię — tę, którą wybrał dwa tygodnie temu. Perłowe kolczyki, które podarował mi na naszą ostatnią rocznicę, są idealnie widoczne przy upiętych włosach — zawsze mówi, że wyglądam młodziej, gdy widać moją szyję.
Przez jedenaście tygodni ukrywałam przed nim mdłości. Bo ostatnie trzy razy, kiedy powiedziałam mu wcześnie, moje ciało zawiodło nas oboje i musiałam patrzeć, jak nadzieja opuszcza jego twarz etapami.
Widzę męża po drugiej stronie sali, ściska dłonie inwestorom, śmieje się tym hojnym śmiechem, który zachowuje na kamery i ludzi z czekami. Garrison Pryce, wciąż szanowany i przystojny w wieku czterdziestu lat, wysoki i z siwizną przy skroniach.
Był prawnikiem, gdy go poznałam — pewny siebie, starszy ode mnie o dziesięć lat, ale to on sprawił, że poczułam się wybrana. Miałam dwadzieścia dwa lata, właśnie odziedziczyłam butikowy hotel po dziadku i Gary powiedział, że wierzy w moją wizję.
Powiedział, że zbudujemy to razem. I zrobiliśmy to.
Cztery wielkie hotele, marka rozpoznawalna przez ludzi. Potem on zmienił nazwę i Breck Hotels zostały zastąpione przez Pryce Hospitality Group.
Podpisałam dokumenty, bo wtedy właśnie straciłam nasze drugie dziecko, a poczucie winy sprawiło, że chciałam mu dać cokolwiek jeszcze mogłam. Nie zniosłabym widoku kolejnego rozczarowania w oczach ukochanego mężczyzny.
Dwie kobiety przy barze łapią mój wzrok i odwracają się za późno. Wiem, o czym szepczą, patrząc na mnie.
Bezużyteczna dziedziczka. Bezdzietna żona Garrisona Pryce’a. „Ślepa” i bezmyślna kobieta, która nie potrafi utrzymać męża w rodzinie.
I niestety mają całkowitą rację.
Wszyscy wiedzą o Tegan — Gary nigdy nie krył swojej kochanki. Tej, która ma połowę jego lat, jest pełna energii, łatwa w obyciu i… młodsza ode mnie. Tej, z którą Gary był w Positano, kiedy podczas trzeciego poronienia byłam sama w domu.
Nie mogłam go winić, nigdy. Tylko siebie, tylko moje błędy i decyzje.
Może mogłabym dać mu zdrowe dziecko, gdybym tylko lata temu nie…
— Założę się, że wolałabyś być gdziekolwiek indziej. — Głos z lewej strony wyrywa mnie z wirujących myśli.
Kiedy się odwracam, Beckett Morrow stoi tuż za mną.
Najgorszy koszmar Gary’ego i nasz największy rywal.
Jest o wiele wyższy ode mnie — metr osiemdziesiąt osiem, może więcej — muszę odchylić głowę do tyłu. Jego czarne włosy są zaczesane do tyłu z czoła, a stalowoniebieskie oczy zatrzymują kontakt z moimi o ułamek sekundy dłużej, niż to wygodne.
Ostry zarys szczęki i kości policzkowych, atletyczna sylwetka, garnitur noszony jakby zapomniał, że go założył… Doskonały obrazek odnoszącego sukcesy playboya. Każdy brukowiec w mieście fotografuje go co tydzień z inną kobietą, a plotkarskie kolumny go za to kochają.
Najbardziej pożądany kawaler Nowego Jorku, który nigdy z nikim nie był tak długo, by pojawić się w drugim nagłówku. I brak osoby towarzyszącej dziś wieczorem sprawia, że się zatrzymuję.
Beckett bez kobiety u boku jest jak Gary bez zdania — nienaturalny.
— Co tu robisz? — pytam, krzyżując ramiona, żeby przestać bawić się perłami przy uszach.
— Twój mąż przysłał mi zaproszenie. — Mówi to tak, jakby go to bawiło, gdy jego spojrzenie na pół sekundy opada na moje usta. — Nie odmawiam okazji, żeby zobaczyć z bliska to, co kiedyś będzie moje.
"To do całkiem duże założenie, panie Morrow." Słyszę, jak to mówię. "Zbyt pewny siebie, można by rzec. Nawet jak na kogoś takiego jak pan."
"To raczej harmonogram." Przechyla głowę, a kącik jego ust unosi się. "Ale to miejsce... ma w sobie coś, czego się nie spodziewałem. Staromodne, ale eleganckie. Gary nie ma takiego gustu."
"Nie ma," odpowiadam, zanim zdołam się powstrzymać.
Nie mogę mu powiedzieć, jak wiele mnie jest w tym hotelu, w tym sukcesie. Nikt nie wie i tak powinno zostać. Gary jest naszą twarzą na zewnątrz, nie ja.
Nawet jeśli pozostaję ukryta za każdym zyskiem, decyzją czy pomysłem. Nawet rozwijając i rozbudowując to miejsce tak, jak uczył mnie dziadek... To on prowadzi nas w oczach inwestorów.
I pogodziłam się z tym.
"Może więc pani to wyjaśni." Jego głos obniża się o pół tonu. "Bo kości tego miejsca mają lepsze maniery niż ktokolwiek w nim."
Komplement skierowany jest do budynku, ale trafia we mnie, w miejsce, którego nie strzegłam. Czuję, jak klatka piersiowa otwiera mi się o ułamek, a to rozluźnienie mnie przeraża.
"Mój mąż nie byłby zadowolony, widząc nas rozmawiających."
"Powinien więc uważniej obserwować swoją żonę." Beckett mówi to lekko, niemal niedbale, i spogląda przez salę balową w stronę Gary’ego. "Nie spojrzał na ciebie ani razu przez ostatnie pięć minut."
To spostrzeżenie uderza jak palec przyciśnięty do siniaka, więc zachowuję pogodny wyraz twarzy. "Jest po prostu bardzo zajęty."
"Nie." Beckett znów patrzy na mnie, a jego uwaga jest tak bezpośrednia, że czuję się, jakbym stała zbyt blisko otwartego ognia. "Kiedy mężczyzna interesuje się kobietą, nie przestaje na nią patrzeć. Nigdy."
Patrzy na mnie, kiedy to mówi. Potem jego wzrok przesuwa się na moje usta, na szyję, po czym wraca. A moje ciało, to zdradzieckie ciało, nie napina się tak, jak przy Garym. Jakby jego uwaga była...
Potrząsam lekko głową, żeby oczyścić ją z jego czułości, i odsuwam się o krok. "Miłej zabawy, panie Morrow."
"Już się bawię," mówi cicho do moich pleców, gdy idę w stronę sceny.
Karta programu w środku stołu widnieje z moim imieniem: Waverly Pryce — Toast powitalny. Gary zaplanował to tygodnie temu. Posłuszna żona otwiera wieczór, by on mógł zakończyć go przemówieniem.
Myśli, że wie, co zamierzam powiedzieć. O jego sukcesie, osiągnięciach i nowych sojuszach, które zawarł. Na każdym balu mówię słowa, które zatwierdził, i siadam z powrotem. Ale nie dziś.
"Dziękuję wszystkim za przybycie dziś wieczorem." Mój głos wypełnia salę balową. "Ten hotel jest czwartym obiektem w naszym portfolio i właśnie z niego jestem najbardziej dumna."
Gary nadal się uśmiecha, gdy robię pauzę, ale jego oczy wyostrzają się. Wie, że to nie jest przemówienie, które zaakceptował, rozumie to, gdy mówię dalej własnymi słowami. Po paru minutach w końcu... jestem gotowa.
"A dziś wieczorem mam wiadomość, która nie dotyczy wskaźników obłożenia ani zysków inwestorów. Ale dotyczy wszystkiego, co związane z dziedzictwem mojego dziadka." Moja dłoń płasko przyciska się do brzucha. "Z radością ogłaszam, że ja i mój mąż spodziewamy się dziecka."
Sala wybucha oklaskami i westchnieniami, kieliszki szampana unoszą się w górę. Ale patrzę tylko na Gary’ego.
Przyjdź do mnie. Przyjdź do mnie jak dawniej. Przekrocz tę salę, obejmij mnie i pozwól mi uwierzyć, że mężczyzna, za którego wyszłam, wciąż gdzieś tam jest.
Odstawia kieliszek, zanim rusza przez salę w moją stronę. Jego twarz jest nieodgadniona, gdy wchodzi na scenę, i wtedy stoi tak blisko, że czuję zapach whisky na jego oddechu.
Tak blisko, że otwieram usta, by powiedzieć 'czy jesteś szczęśliwy...'
Jego dłoń uderza w mój policzek, a moja głowa odskakuje w lewo. Gorąco zalewa mi twarz, a przez sekundę żyrandole rozmazują się w złote smugi, zanim podłoga mnie łapie. Nikt się nie rusza.
Gary nigdy wcześniej nie stracił panowania nad sobą publicznie. Ale ja nigdy nie dałam jego publiczności powodu, by patrzyła na mnie, a nie na niego.
Mój policzek pulsuje w rytmie pulsu. Dzwonienie cichnie, a w przestrzeń po nim wlewa się jasność.
Przez lata oddawałam temu mężczyźnie — temu, którego kochałam, za którego wyszłam, któremu oddałam swoje dziedzictwo — każdą cząstkę siebie, a on po prostu...
Nie, mężczyzna, za którego wyszłam, nie żyje.
Patrzę mu w oczy i mówię to, co powinnam była powiedzieć lata temu: "Chcę rozwodu."

Hiding From My Husband In His Enemy's Bed
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101