

Opis
Damien, zimny i potezny Alfa swojej watahy, ma wszystko, czego pragnie - z wyjatkiem jednej rzeczy, ktora naprawde sie liczy: swojej bylej Luny, Felicii. Jego styl zycia playboya i lekkomyslne oddawanie sie sekretnej relacji z Danielle oddalaja go emocjonalnie od Felicii, prowadzac do burzliwego rozwodu, ktory rozbija jego swiat na kawalki. Kiedy Felicia znika bez slowa wyjasnienia, Damien pozostaje niewzruszony - az do chwili, gdy poznaje prawde: odeszla, zabierajac ze soba ich nienarodzone bliznieta. Zalamany, lecz zbyt dumny, by przyznac sie do winy, podaza dalej przez zycie, przekonany, ze podjal wlasciwa decyzje. Piec lat pozniej los ma wobec niego inne plany. Podczas Festiwalu Pelni Ksiezyca Damien niespodziewanie spotyka Felicie, ktora jest teraz matka blizniakow uderzajaco do niego podobnych. Prawda uderza go jak fala - Felicia przez te wszystkie lata ukrywala przed nim ich dzieci. Zdeterminowany, by odzyskac rodzine, Damien probuje odnalezc sie w chaosie, ktory sam stworzyl, mierzac sie z wlasna zazdroscia, rozdartym sercem i narastajaca obsesja na punkcie Felicii oraz dzieci. W miare jak Damien walczy o odzyskanie Felicii, na jaw wychodzi niebezpieczna siec sekretow, rywalizacji i niespodziewanych sojuszy. Lucien, nowy opiekun Felicii, wzbudza w Damienie zazdrosc, podczas gdy grozby ze strony Danielle i ataki buntownikow narazaja wszystkich na niebezpieczenstwo. Z kazda kolejna tajemnica Damien uswiadamia sobie, ze jego przeszle bledy maja daleko idace konsekwencje, ktore moga zniszczyc wszystko, co dla niego wazne. Czy Damien zdola udowodnic Felicii swoja wartosc i zdobyc miejsce w zyciu swoich dzieci, czy jednak wyrzadzone szkody okaza sie zbyt wielkie, by je naprawic? Ta porywajaca kontynuacja "Ukrywam moje bliznieta przed ich ojcem Alfa" pozwala czytelnikom spojrzec glebiej na historie Damiena, ktory desperacko probuje odzyskac utracona rodzine i odkupic swoje winy w oczach kobiety, ktora zawsze kochal.
Rozdział 1
Aug 24, 2025
Damien
„Mmm, przeleciałeś mnie tak mocno, że wciąż czuję cię w sobie.”
Jestem zajebisty.
Załatwmy to od razu.
Wiem, kim jestem. Jestem Damien, Alfa Stada Księżycowego Półksiężyca, postrach wyrzutków, szanowany przez starszyznę i, tak, uwielbiany przez kobiety. Kocham piękne rzeczy. Kocham władzę. I kocham kobiety.
Nie w ten emocjonalny, ckliwy sposób. Doceniam je – krągłość uda, trzepot rzęs, dźwięk, który wydaje kobieta, kiedy jęczy moje imię. O taki rodzaj docenienia chodzi.
Więc tak, nawet jeśli jestem żonaty z Felicią, która, swoją drogą, jest oszałamiająca, naprawdę – piękna jak bogini – wciąż nie zawsze mogę kontrolować, dokąd wędruje mój wzrok. Albo ręce.
Nie zrozum mnie źle. Felicia to sama delikatność. Cicha gracja. Wchodzi do pokoju i świat zwalnia. Ale czasem potrzebuję ognia. Chaosu. Potrzebuję kogoś, kto gryzie, kto drapie mnie po plecach i ciągnie za włosy, kiedy ją niszczę.
I właśnie taka jest Danielle.
Danielle to kobieta, która chodzi tak, jakby była właścicielką uwagi każdego mężczyzny i śmiała im zaprzeczyć. Długie nogi, czerwone usta, dzikie oczy. Jest lekkomyślna. Uzależniająca. I zupełnie inna niż Felicia.
Dlatego ją lubię.
Danielle daje mi to, czego Felicia nie potrafi. Nie mówię o miłości. Mam na myśli wolność. Pozwolenie, by być dupkiem, którym naprawdę jestem, bez wstydu. Felicia? Patrzy na mnie, jakbym mógł być kimś więcej. Danielle? Kocha mnie takim potworem, jakim już jestem.
Więc tak, ukrywałem Danielle. Bo wiedziałem, że to, co robię, jest złe. Ale podobało mi się, że mam obie. Felicia – światło księżyca. Danielle – pożar. A ja? Jestem idiotą stojącym pomiędzy, bawiącym się w boga.
Siedzieliśmy w salonie, na kanapie, mój tors nagi, palce wplątane w włosy Danielle, gdy obejmowała mnie na kolanach. Jej usta były spuchnięte. Jej głos, szept przy mojej szyi.
„Doprowadzasz mnie do szału” – wyszeptała, sunąc językiem wzdłuż linii mojej szczęki.
Oparłem głowę. Moje palce wbiły się w jej talię, zaborczo. „Lubisz to, co?”
Zachichotała, ocierając się o mnie, przesyłając przez moje ciało falę pożądania.
„Wiesz, że tak,” szepnęła. „Ale… co z twoją małą Luną?” Jej ton ociekał drwiną. „Ona jest z tym okej?”
Wtedy mój mózg się zatrzymał.
Felicia.
Felicia, z delikatnymi dłońmi, nieśmiałym uśmiechem, sposobem, w jaki przyciskała policzek do mojego torsu, jakby to było jej miejsce.
Mrugnąłem. Oczywiście, że jest z tym okej. No bo… czemu miałaby nie być?
„Zna swoje miejsce,” mruknąłem, bardziej do siebie niż do Danielle. „Wie, co znaczy być złączoną ze mną.”
Danielle odsunęła się, patrząc na mnie z kpiącym uśmieszkiem. „Więc jestem twoim brudnym sekretem?”
„Nie, ty jesteś—” Przerwałem. Nie wiedziałem, kim jest. Odwróceniem uwagi? Grzechem? A może po prostu tym, czego chciałem, nawet jeśli wiedziałem, że nie powinienem.
Danielle przechyliła głowę, przesuwając palcami po moim torsie. A potem wydęła usta. „W końcu się wyda, a wtedy mnie zostawisz.” Danielle zaczęła płakać i wtuliła się we mnie.
Zachichotałem ponuro. „Nie dowie się.”
Ale wtedy, od tyłu, weszła żona Felicii.
„Damien! Mam ci coś do powiedzenia—”
Podniosłem wzrok, gdy usłyszałem otwierające się drzwi – zbyt gwałtownie, zbyt ostro. W żołądku ścisnęło mnie, zanim jeszcze ją zobaczyłem.
Felicia.
Przez pół sekundy zamarłem. Potem zadziałał instynkt. Zamaskowałem to – pozwoliłem, by moja twarz przybrała obojętny wyraz, jak zawsze przy niej. Jak musiałem.
„Felicia” – powiedziałem płasko, nie zabierając ramienia z Danielle. Potrzebowała pocieszenia, a szczerze mówiąc, ja też potrzebowałem wymówki. „Co tu robisz?”
Jej usta zadrżały, ale nie zapłakała. Oczywiście, że nie. To nie w jej stylu.
„Mieszkam tutaj” – powiedziała, jej głos ledwo kontrolowany. „Co tu się dzieje?”
Danielle poruszyła się na mnie, unosząc zapłakaną twarz tylko na tyle, by zobaczyć Felicię. Jej oczy rozszerzyły się, czerwone i opuchnięte, zanim jeszcze mocniej wtuliła twarz w mój tors, jakby mogła tam zniknąć. Boże, co za bałagan.
„Nie teraz, Felicio” – powiedziałem, już czując, jak zaczyna mnie boleć głowa. „Nie widzisz, że jestem zajęty?”
„Zajęty?” Jej głos podskoczył, ostry z niedowierzania. „Bardzo dobrze widzę, czym jesteś zajęty!”
Westchnąłem i pogłębiłem grymas. Nie miałem na to siły – nie dziś. Nie kiedy wszystko już wymykało się spod kontroli.
Zrobiła krok naprzód, zaciśnięte pięści przy bokach. Znałem to spojrzenie. Była na krawędzi. Znowu.
Zawsze uważała, że jestem zimny. Dystansujący się. I może taka była prawda. Ale do diabła, co miałem jej dać, skoro sam nie wiedziałem, co jeszcze mi zostało?
„Muszę z tobą porozmawiać” – powiedziała, nagle pewniejszym tonem.
„Nie teraz” – mruknąłem, nie spuszczając wzroku z Danielle, choć czułem obecność Felicii jak napięty drut, zbyt blisko i zbyt znajomo.
„Nie pytam” – warknęła.
To sprawiło, że spojrzałem na nią. Naprawdę spojrzałem. Podniosła podbródek, oczy płonęły. Coś było inaczej. Coś ostatecznego.
„Co jest tak ważnego, że musisz mi teraz przerywać?” zapytałem, mój głos był niski. Nienawidziłem, jak był spięty.
Nie ustąpiła. Oczywiście, że nie. „Chcę rozwodu.”
Te słowa spadły jak policzek – nie, jak cios. Przez chwilę mogłem tylko gapić się na nią.
Danielle westchnęła przy mnie, znieruchomiała, ale ledwo to zauważyłem.
„Co właśnie powiedziałaś?” zapytałem, chociaż słyszałem. Każda sylaba paliła mnie w piersi.
„Słyszałeś mnie” – powiedziała, spokojnie tak, że aż mnie to przeraziło. „Chcę rozwodu.”
Potem upuściła coś – kopertę. Uderzyła o podłogę z żałosnym dźwiękiem, ale to zabrzmiało w moim wnętrzu jak grzmot.
Odwróciła się i wyszła, jakby nic nie łamała. Jakby to nie miało znaczenia.
A ja mogłem tylko stać – obejmując kogoś innego – podczas gdy kobieta, z którą myślałem, że spędzę życie, odchodziła zabierając wszystko, czego jej nie dałem... i coś, o czym nawet nie wiedziałem.
Boże. Co ja zrobiłem?

Hiding My Twin Pups from Their Alpha Dad: Damien's POV
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101