
Opis
"Wyjdz za mnie, Leilani." "Co?" "Bedziemy mieli zasady. Bedzie kontrakt." Z oczami rozszerzonymi ze zdziwienia, wyszeptala: "Chcesz, zebym zostala twoja zona? Zona z kontraktu?" * * * Po tym, jak jej randka z Tindera konczy sie fatalnie, Leilani wyrusza na slub swojej najlepszej przyjaciolki. Tam spotyka mezczyzne z najdziwniejsza propozycja w zyciu. Malzenstwo kontraktowe. Normalna osoba powiedzialaby nie, ale samotna osoba rozwazylaby ten pomysl. Wiec ona mowi tak temu przystojnemu nieznajomemu. Malzenstwo z nieznajomym nie byloby najgorsza decyzja, jaka podjela. A przynajmniej tak mysli, dopoki nastepnego dnia nie pojawia sie w pracy, a kierownik dzialu informuje ich o wielkiej zmianie w firmie. Zmianie tak wielkiej jak nowy szef, ktory przypadkiem okazuje sie jej nowym mezem.
Rozdział 1
May 16, 2026
12:45.
Gdzie był Carlson?
Leilani May Collins nie znosiła spóźnień. Umówili się na 12:30, ale ona pojawiła się piętnaście minut wcześniej. Jej telefon zawibrował i chwyciła go ze stołu, zanim zdążył zadzwonić. To był Carlson.
— Cześć — powiedziała do słuchawki.
— Hej, Leila. — Jego głos brzmiał tak samo, jak podczas ich poprzednich rozmów. Freya, jej najlepsza przyjaciółka, mogła jej trochę namieszać w głowie, sugerując, że Carlson może być oszustem. — Przepraszam, spóźnię się.
Leila przestała stukać w jedwabny obrus i ponownie złożyła serwetkę. Gdyby Carlson nie był taki przystojny i potencjalnie ważny w jej życiu, mogłaby już opuścić tę knajpę. Napiła się wody z szklanki, która zdążyła się już ogrzać. W jej oczach był już jeden punkt w dół.
— Dobrze. Ile ci jeszcze zostało?
— Maksymalnie dziesięć minut — odpowiedział.
— W porządku. Poczekam.
Odłożywszy szklankę, Leila zaczęła grać w Candy Crush na telefonie, aż dostała wiadomość od Freyi. Westchnęła niemal od razu, widząc jej treść. To było kolejne selfie od jej najlepszej przyjaciółki. Freya była na weselu, na które Leila nie chciała iść. Pójście z Freyą oznaczało wystawienie się na randkę w ciemno. To stało się misją Freyi — swatanie Leili z każdym wolnym, ale odpowiednim kawalerem.
Wymieniały się selfie i smsami tam i z powrotem. Leila zerknęła jeszcze raz na telefon. Minęło już dwadzieścia minut. Prawie zadzwoniła do Freyi, żeby ją stąd wyciągnęła, ale po chwili zastanowienia uznała, że jeszcze poczeka.
Carlson mógł mieć dobry powód, by się spóźnić. Do tej pory był bardzo dobrym towarzyszem. Chociaż ta randka miała miejsce tylko dlatego, że ona na tym nalegała, Leila chciała dać mu kredyt zaufania. Poczeka jeszcze dziesięć minut, a potem wyjdzie. Może nawet usunie Tindera. Ta aplikacja zdecydowanie nie działała w jej przypadku. Może gdyby bardziej się przyłożyła do swojego profilu i użyła prawdziwego zdjęcia zamiast kota Freyi.
Jej brązowe oczy błądziły po sali, obserwując inne pary jedzące razem, śmiejące się i przytulające, co budziło w niej nutę zazdrości. Rzuciła okiem na zegarek i posłała swojemu odbiciu w oknie ponury uśmiech.
Jeszcze pięć minut i wychodzi.
Pomruki z sąsiedniego stolika sprawiły, że podniosła głowę. Para się kłóciła, przyciągając uwagę innych. Kelner podszedł do nich, by rozładować napięcie, a drugi podszedł do stolika Leili, by przyjąć zamówienie. Rozpoznała go — był już u niej dwa razy. Przejrzała menu, rozbawiona i lekko zdezorientowana propozycjami. Tego typu restauracje nie były w jej stylu, ale chciała zrobić wrażenie na tym Carlsonie.
— Poproszę milkshake'a — rzuciła. Kelner spojrzał na nią, jakby zwymiotowała na ich kremowy obrus. Jego czarne włosy były ściągnięte w ciasny kucyk na karku. Może dlatego wyglądał na takiego spiętego. — Zamówię resztę, jak przyjdzie mój towarzysz.
Skinął głową i odszedł bez słowa. Zmarszczyła brwi na jego oddalającą się sylwetkę. Dostanie tego milkshake'a czy nie? Jej telefon zawibrował na stole. Freya dzwoniła.
Leila nie odebrała.
Po zakończonym połączeniu nadeszła wiadomość. Jej przyjaciółka pytała, czy randka już przyszła i czy dobrze się bawi. Bawi się, jasne. W tym momencie już jej na niczym nie zależało. Miała się właśnie zbierać, gdy kelner pojawił się przy jej stoliku z tacą, na której stał milkshake. Wymusiła uśmiech, ale on go nie odwzajemnił.
— Dziękuję.
Pewnie myślał, że jest jedną z tych osób, które przychodzą do restauracji i nic nie zamawiają. Błąd. Leila była tu tylko dla jednej osoby. A kelner mógł jej skoczyć.
Patrząc w telefon, uległa pokusie, by odpisać Freyi i wysłała jej wiadomość z kilkoma smutnymi oczami emoji. Telefon natychmiast zapikał.
Freya: Powinnaś tu przyjechać. Wesele już się kończy.
Leila: Nie, dziękuję.
Freya: Chodź. Wpadnij na przyjęcie. Zjedz trochę tortu.
Wstając z krzesła, Leila nakryła milkshake pustą szklanką. Bolały ją stopy od chodzenia w szpilkach przez całe popołudnie. Założyła szpilki dla tego faceta. By zrobić wrażenie, jak radziła jej głupia przyjaciółka. Kelner właśnie obsługiwał inny stolik, gdy przechodziła obok niego, ale przeszywające spojrzenie, które jej rzucił, sprawiło, że jej krok się zachwiał.
— Jeszcze nie wychodzę! — rzuciła w jego stronę.
Kilka głów się odwróciło, posłała im uśmiech, zarezerwowany dla kolegów z pracy, i udała się do łazienki. Zaciskając palce na brzegu umywalki, poczuła jak serce jej zwalnia. Jej odbicie w lustrze patrzyło na nią, a czerwone usta rozchyliły się w sztucznym, wyćwiczonym uśmiechu.
Czarne włosy spadały jej na ramiona, brązowe oczy podkreślał makijaż. Nie byłaby najpiękniejsza w żadnym pokoju, ale była wystarczająco ładna. Odruchem dotknęła ciemnego znamienia na żuchwie. Odkręciła kran i opłukała dłonie.
A jeśli Carlson nie przyszedł, bo nie chciała wysłać mu swoich nagich zdjęć? Tak czy siak, Leila miała już dość tej głupiej randki. Osuszyła ręce pod automatyczną suszarką na ścianie, poprawiła włosy po raz ostatni i otworzyła drzwi toalety.
Męska toaleta była obok damskiej. Leila wyszła w tym samym momencie, co mężczyzna w garniturze, który wpadł na nią, przez co zachwiała się na tych przeklętych szpilkach. Powiedział bezgłośnie „przepraszam”, nawet nie patrząc w jej stronę, a jedyną rzeczą, która po nim została, był portfel leżący u jej stóp.
To nie był jej portfel. Zmarszczyła brwi, podniosła go i ruszyła za mężczyzną. Zignorowała chłodne spojrzenie kelnera, wybiegając na zewnątrz, by znaleźć właściciela portfela. Nie byłaby na tyle głupia, żeby złożyć zamówienie bez zapłaty.
Chłodne popołudniowe powietrze uderzyło ją w twarz, włosy łaskotały ją w szyję, więc szybko związała je w wysoki kok. Gdzie on był? Wyciągając szyję ponad małym płotkiem oddzielającym ją od parkingu, w końcu go wypatrzyła i pobiegła najszybciej, jak to możliwe w szpilkach.
Pochylony z ręką opartą o dach samochodu, ledwo mogła zobaczyć jego twarz. Jego profil był sztywny. Nadal rozmawiał przez telefon. Fragmenty rozmowy przeciekały jej do ucha.
— Chryste Panie! Madonna, już jadę — warknął do słuchawki. Leila skrzywiła się na ten ton. Nie chciałaby być po drugiej stronie tej rozmowy. Jakby dopiero ją zauważył, przekrzywił lekko głowę, nie pokazując jej jednak całej twarzy. — Tak?
No pięknie. Ktoś miał zły dzień. Leila wskazała za siebie, próbując wyjaśnić, że jego portfel spadł przed toaletą. Mężczyzna westchnął, przełożył telefon z lewego do prawego ucha i otworzył tylne drzwi auta.
— Zejdź z drogi, paniusiu. Nie mam na to czasu.
I tyle go widziała; wsiadł do samochodu i zatrzasnął drzwi, zostawiając ją samą z jej odbiciem w przyciemnionej szybie. Prychnęła. Świetnie, obróciła się na pięcie i wróciła do restauracji.
Chłodny powiew klimatyzacji przywitał ją z powrotem. Przecisnęła się do swojego stolika i zapadła w fotel. Milkshake prawie się rozpuścił, ale piła go właśnie tak. Telefon zawibrował, gdy kończyła, i odblokowała go, by przeczytać wiadomość od Carlsona.
Był już na miejscu.
Rozglądając się po sali w poszukiwaniu wysokiego, modelowego mężczyzny z profilu Carlsona, serce podskoczyło jej do gardła, gdy od drzwi pomachał jej niski facet — prawdopodobnie nawet niższy od niej. Milkshake przestał smakować mlecznie, próbowała wstać, może uciec, ale nogi odmówiły posłuszeństwa.
Boże, nie. Tylko nie to. To nie mógł być Carlson. Ale mężczyzna podszedł do jej stolika.
— Leilani, tak?
— T... tak — wyszeptała.
Przysunął krzesło naprzeciwko niej i usiadł. — Cześć.

His Contract Wife
86 Rozdziały
86
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101