

Opis
Tessa przez lata byla ignorowana zona lorda Sorena Ravencresta, odrzucona jako bezsilna podrzutka pozbawiona rodowodu i wartosci. Kiedy publicznie oglasza on zamiar poslubienia drugiej, zwiazanej krwia zony - pieknej i poteznej lady Diany - upokorzenie Tessy jest calkowite. Odrzucona przez mezczyzne, ktory niegdys obiecywal jej ochrone, wysmiewana przez wampirza arystokracje, ktora nigdy nie uznawala jej za godna, Tessa staje przed wyborem: zaakceptowac swoj los jako odtracona pierwsza zona lub zniszczyc wszystko, co ja wiaze, ryzykujac przy tym utrate samej siebie. Ale Dom Ravencrest nie wie, ze ta bezsilna dziewczyna, ktora tak zlekcewazyli, skrywa sekret, ktorego nawet ona do konca nie rozumie - sekret, ktory moze uczynic ja najniebezpieczniejszym wampirem na swiecie.
Rozdział 1
Oct 23, 2025
[Perspektywa Tessy]
Przez te wszystkie lata małżeństwa nie pamiętam już, kiedy ostatni raz Soren spojrzał na mnie tak, jakbym miała jakiekolwiek znaczenie.
Stoję sama na balkonie, podczas gdy Wielkie Zgromadzenie lśni poniżej. Kiedyś wierzyłam, że wszystko się ułoży. Że miłość faktycznie może wystarczyć.
Myliłam się w wielu sprawach.
Poniżej mnie szlachta wampirów miesza się i knuje intrygi. Gdzieś w tym migoczącym tłumie jest mój mąż, i nie muszę go widzieć, by wiedzieć, że mnie nie szuka.
Owijam ramiona wokół siebie, a cienki materiał mojej sukni niewiele chroni mnie przed chłodem.
Tyle lat jako Lady Ravencrest, a polityka tych spotkań nadal mnie wyczerpuje. Ciągłe manewrowanie, ukryte znaczenia w każdym uśmiechu—ta gra nigdy nie była moją mocną stroną.
Przez szybę obserwuję, jak mój mąż sunie przez tłum niczym mroczna gwiazda, wciągając wszystkich w swoją orbitę. Soren Ravencrest, Lord Domu Ravencrest, z włosami czarnymi jak noc i piękną, okrutną twarzą.
Nawet stąd czuję jego przyciąganie, więź krwi, która łączy nas ze sobą i pulsuje pod moją skórą niczym nieustanne przypomnienie o tym, na co nie zasługuję.
"Po prostu nie mogę tego pojąć." Głos Lady Sylvii dochodzi z balkonu poniżej, ostry i wyrazisty. "Znaleziona bez rodowodu, bez mocy, nawet niezdolna do właściwego wpływania na ludzkiego sługę. Jak mój biedny brat mógł związać się z tak bezsilnym stworzeniem?"
Rozlega się śmiech—wyćwiczony, muzykalny śmiech wampirzych dam, które nigdy nie zaznały wstydu.
"Może to był chwilowy słabości," podsuwa inny głos z udawaną troską. "Wiesz, jak młodzi wampirzy potrafią być impulsywni, jeśli chodzi o romans."
"Tyle lat słabości wydaje się jednak przesadzone, nie sądzisz?" odpowiada Sylvia, a w jej głosie słychać uśmiech. "Zwłaszcza gdy ledwo potrafi zdobyć szacunek naszego rodzaju, nie mówiąc już o wniesieniu czegokolwiek znaczącego do Domu Ravencrest."
Kolejne salwy śmiechu. Kolejne potakiwania. Każde słowo to ostrze wbijane między żebra, precyzyjne i wyćwiczone.
Wiedzą, że je słyszę. Chcą, żebym słyszała.
Powinnam wejść do środka. Powinnam stawić im czoła z podniesioną głową, udowodnić im, że się mylą. Ale nogi mi odmawiają posłuszeństwa, a w piersi ściska mnie tak, że trudno oddychać.
Jak udowodnić swoją wartość ludziom, którzy już uznali cię za bezwartościową?
Wielki zegar wybija godzinę i wiem, że nie mogę się tu chować wiecznie. Zgromadzenie jest obowiązkowe, a moja nieobecność da im tylko kolejną broń do ręki.
Drżącymi dłońmi wygładzam suknię—prosta gołębia szarość, gdy wszyscy inni noszą klejnotowe barwy i czerń—i przechodzę przez drzwi do olśniewającej sali balowej.
Efekt jest natychmiastowy i druzgocący.
Rozmowy zamierają w pół zdania. Głowy się odwracają. Szepty rozchodzą się falą po sali, a ja czuję na sobie każde spojrzenie, gdy schodzę po zakrzywionych schodach.
Moja twarz płonie, ale trzymam głowę prosto, idę dalej, choć serce wali mi o żebra.
Niewidzialna. Po prostu bądź niewidzialna.
Ale nigdy nie umiałam tego robić.
Lady Sylvia obserwuje mnie teraz ze swojego miejsca w centrum sali, jej karminowe usta wygięte w zadowolonym uśmiechu. Obok niej, wdowa hrabina Sabrina—matka Sorena—unosi jedną brew.
Jej wyraz twarzy jasno pokazuje, jak bardzo nie spełniam ich standardów.
Kieruję się ku krawędzi sali, szukając spokojnego kąta, ale oczy mnie zdradzają. Odnajdują Sorena automatycznie, przyciągane więzią, która nie pozwala mi o nim zapomnieć nawet na chwilę.
Nie jest sam.
Obok niego, olśniewająca w sukni głębokiego szafiru, która sprawia, że jej blada skóra niemal świeci, stoi najpiękniejsza wampirzyca, jaką widziałam. Lady Diana Delacroix z Domu Shadowmere.
Nawet jej imię brzmi potężnie, wyjątkowo i niepowtarzalnie.
Wszystko, czym nie jestem.
Soren śmieje się z czegoś, co powiedziała, jego dłoń spoczywa intymnie na jej dolnych plecach. Ten dotyk przeszywa naszą więź bólem, ale on nawet nie drgnie. Nawet tego nie czuje.
A może po prostu już go to nie obchodzi.
Przyciskam dłoń do piersi, próbując uciszyć ból.
"Moi panowie i moje panie." Głos Sorena rozbrzmiewa w sali balowej, przyciągając natychmiastową uwagę.
Orkiestra milknie. Każdy wampir w sali zwraca się ku niemu, gdy mój mąż unosi kielich, a Lady Diana płynnie przysuwa się do jego boku.
"Dziękuję wam wszystkim za przybycie na dzisiejsze sezonowe zgromadzenie," kontynuuje Soren, jego ciemne oczy omiatają tłum. Przesuwają się po mnie bez najmniejszego znaku. "Dom Ravencrest zawsze stawiał na siłę i jedność naszego rodzaju, a dziś mam zaszczyt ogłosić nowy rozdział tej tradycji."
Zakładam, że chodzi o jakiś nowy sojusz polityczny, umowę handlową z innym domem. Takie ogłoszenia są powszechne na sezonowych zgromadzeniach—część niekończącej się gry w szachy wampirzej polityki.
"Lady Diana Delacroix i ja doszliśmy do porozumienia." Dłoń Sorena odnajduje jej dłoń, ich palce splatają się. "Dla strategicznej jedności naszych domów i wzmocnienia pozycji Ravencrest w Radzie Starszych, oficjalnie ogłaszam zamiar pojęcia drugiej żony związanej więzią krwi."
Świat się zatrzymuje. Te słowa początkowo nie mają sensu.
Druga żona związana więzią krwi. Druga.
Jakbym była tylko pierwszą z kolekcji, łatwo dodaną. Jakby nasza więź była jedynie stopniem do czegoś lepszego.
Wokół mnie szlachta mruczy z aprobatą, ale ich głosy brzmią odlegle, stłumione, jakbym była pod wodą.
Uśmiech Lady Sylvii jest triumfalny. Wdowa hrabina kiwa głową z królewską aprobatą. A Lady Diana… Lady Diana po raz pierwszy patrzy na mnie, jej fiołkowe oczy pełne litości, która boli bardziej niż pogarda.
Szukam twarzy Sorena w tłumie pochlebców, którzy już składają gratulacje. Jakby wyczuwał moją desperację przez naszą więź, jego oczy wreszcie odnajdują moje pośród marmurowej przestrzeni sali balowej.
Przez jedno uderzenie serca po prostu patrzymy na siebie.
Jego twarz jest zimna, odległa, ostateczna—tak patrzy się na kogoś, kogo już się opuściło. W tych ciemnych oczach nie ma przeprosin, nie ma żalu.
Jest tylko zdecydowane zakończenie, ogłoszone na oczach wszystkich, którym kiedykolwiek próbowałam coś udowodnić.
Rozpoczynają się oklaski, rozprzestrzeniając się niczym pożar po Zgromadzeniu. Wampiry klaszczą i wiwatują, celebrując ten "mądry sojusz polityczny", to "doskonałe dopasowanie", to "wzmocnienie Domu Ravencrest".
Dźwięk huczy mi w uszach, zagłuszając bicie serca, zagłuszając wszystko poza brutalną prawdą krystalizującą się w piersi.
Moje małżeństwo się skończyło. Cokolwiek myślałam, że mam, cokolwiek wierzyłam, że jeszcze możemy osiągnąć—jest już po wszystkim.
A Soren zrobił to wszystko, nawet nie wypowiadając mojego imienia.

His Discarded Queen
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101