
Opis
,,Nie! To niemozliwe!" syknelam w duchu. ,,Nie odwazylby sie tu przyjsc!" ,,Co do cholery, Zara!" Levi wpadl na mnie i warknal za moimi plecami. ,,Przepraszam", wymamrotalam, szeroko otwierajac oczy. ,,Co sie dzieje z-" glos Leviego urwal sie, gdy moj ojciec odwrocil sie od nas i podszedl do swojego stolu, potwierdzajac moje najgorsze obawy: Noah pieprzony Flinch! ,,To on?" Levi nawiazal polaczenie umyslowe, a ja skinelam glowa. ,,Co go tu sprowadza?" zapytal w myslach. ,,Chodz, chodz, usiadz, Zaro", zawolal do mnie ojciec. ,,Mamy wiele do omowienia." ,,Beta, mozesz usiasc", ojciec wskazal kanape dla zakochanych przy scianie. Levi rzucil Noe ukradkowe spojrzenie i pokrecil glowa. ,,Dziekuje, Alfo", Levi usmiechnal sie sztywno. ,,Jednak wole byc u boku Luny." ,,Jak chcesz", powiedzial ojciec. ,,Rob, co chcesz." ,,Zara", zwrocil sie do mnie. ,,Wiem, ze znasz Alfe Noah." Przelknelam z trudem gule w gardle i powoli skinelam glowa. ,,Swietnie", powiedzial ojciec, opadajac na fotel z usmiechem pojawiajacym sie na ustach. ,,Alfa Noah poinformowal mnie rowniez, ze jestes jego przeznaczona partnerka." ,,O czym mowi twoj ojciec?" Levi warknal, laczac sie ze mna myslami. ,,Jest twoim partnerem? Dlaczego mi o tym nie powiedzialas? Ukrywasz cos przede mna?" ,,Nie udawaj teraz opiekunczego bety", warknela na niego Kaya, uciszajac Leviego. ,,Doprowadzasz mnie do szalu!" Odpowiedzialam skinieniem glowy na wiekszosc pytan, milczac przez caly czas. Chcialam zerwac usmiech z twarzy Alfy Noah, gdy pojawil sie na jego ustach. ,,Wysmienicie", ciagnal tata. ,,Alfa Noah poprosil o twoja reke." Wszystkie wlosy na moim ciele stanely deba. Dran uzywal mojego ojca, zeby sie do mnie zblizyc. ,,Tak?" w koncu odzyskalam glos. Obaj - moj ojciec i Alfa Noah - pokiwali glowami. ,,Interesujace", powiedzialam wstajac. ,,Czy Alfa Noah poinformowal cie, ze odrzucil mnie ponad rok temu?" Usmiech ojca zadrzal, a twarz Alfy Noah zbladla. Czy Alfa Noah naprawde wierzyl, ze bez walki slepo poddam sie rozkazowi ojca? ,,Co on zrobil?" Levi ryknal za mna. ,,To nie wszystko", powiedzialam. ,,Odrzucil mnie na rzecz partnerki, ktora sam wybral." **** Zara Silverwood jest srebrnym wilkiem, wywodzacym sie z jednego z najpotezniejszych stad na kontynencie. Rok po tym, jak ja odrzuca, jej przeznaczony partner pojawia sie u jej drzwi, by oznajmic, ze wrocil, by ja odzyskac. Gdy Zara odrzuca jego propozycje, ten dziala za jej plecami i prosi jej ojca o reke. Stary Alfa zgadza sie na uklad. Zara jest niezadowolona i postanawia wziac sprawy w swoje rece. Informuje ojca, ze wybrala sobie partnera - swojego Bete i najlepszego przyjaciela, Leviego - tylko ze on skrywa pewien sekret. Co sie stanie, gdy partner Zary z drugiej szansy pojawi sie na jej ceremonii polaczenia z Levim? Czy przerwie uroczystosc i upomni sie o nia jako o swoja partnerke? A moze przeznaczenie Zary jest juz przesadzone? Opowiesc o dwoch zlamanych sercach, ktore odnajduja siebie i zostaja wciagniete w siec klamstw i przepowiedni. Czy Zara odnajdzie szczescie, na ktore tak bardzo zasluguje?
Rozdział 1
Feb 25, 2026
Perspektywa Zary
– Wow! – Levi westchnął obok mnie i wskazał drzwi, przez które właśnie wszedł jeden z Alf stada. – Ten wydaje się jeszcze bardziej apetyczny niż poprzedni!
Dwie piękne wilczyce, wyglądające jak bliźniaczki, otaczały Alfę, a za nim podążali jego Beta i Delta.
– Tak, Levi – odpowiedziałam, unosząc kieliszek do ust i upijając łyk. – Z pewnością tak.
Levi jest moim najlepszym przyjacielem. Dorastaliśmy razem i byliśmy nierozłączni od czwartego roku życia. Górował nade mną swoim wzrostem – ja miałam zaledwie 158 cm, on mierzył 191. Miał imponującą sylwetkę: potężne bicepsy, klatkę z sześciopakiem, której można było tylko pozazdrościć, oraz silne, muskularne ciało. Najpiękniejsze złote loki sterczały mu dumnie we wszystkie strony, nadając mu charakterystyczny wygląd osoby, która właśnie wstała z łóżka. Do tego miał najpiękniejsze, głębokie, błękitne oczy, jakie kiedykolwiek widziałam.
Levi był doskonały pod każdym względem, a choć przyciągał spojrzenia wszędzie, gdzie się pojawialiśmy, miał jeden mały sekret: był gejem.
Westchnęłam, przewracając oczami po raz setny tego wieczoru.
Byliśmy na corocznym Festiwalu Przeznaczonych, organizowanym przez stado Pełni Księżyca, które w tym roku prowadziło uroczystości.
Nie byłam szczególnie zachwycona obecnością tutaj, ale Levi bardzo chciał przyjść. Miał nadzieję odnaleźć dziś swojego przeznaczonego partnera.
Mój wzrok powędrował po morzu wilków; niektórzy już odnaleźli swoje drugie połówki, a radość i szczęście aż od nich promieniowały. Inni czekali w napięciu i nadziei; wyczuwałam ich niepokój. Tymczasem ukrywałam się w cieniu balowej sali, modląc się, by nikt mnie nie zauważył.
– Spójrz na tamtego! – Levi przekrzyczał muzykę. – Jest jeszcze przystojniejszy niż poprzedni!
Mimowolnie rzuciłam okiem w stronę drzwi – i moje serce zamarło, po czym spadło mi do butów.
Noah Flinch!
Jeden z najbardziej pożądanych Alf na kontynencie, a jednocześnie najbardziej arogancki, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
– Co on tu, do cholery, robi? – warknęła Kaya, moja wilczyca. – Ma partnerkę, nie powinien pojawiać się na takich uroczystościach.
Nasze spojrzenia się spotkały, a kiedy Noah delikatnie się uśmiechnął, moje serce aż podskoczyło w piersi.
– Cholera, zauważył mnie! – mruknęłam pod nosem, opuściłam wzrok i odwróciłam się do niego plecami.
Może nie rozpoznał, kim jestem.
– Idzie w naszą stronę – zauważył Levi, oblizując usta z głodem w oczach, gdy jego wzrok przesuwał się po pięknym wilku o 196 cm wzrostu, popielatych blond włosach, zielonych oczach i miodowej skórze.
– O bogini, nie! – wydukałam z niedowierzaniem. Nie miałam siły z nim rozmawiać.
Levi zmarszczył brwi, zdziwiony moją reakcją.
– Co się z tobą dzieje? – zapytał zaskoczony.
– Długa historia – odpowiedziałam. – Schowaj mnie!
– Dlaczego? – spytał, zaskoczony moją desperacją. – Chyba jest tobą zainteresowany.
– I właśnie tego nie chcę! – jęknęłam zirytowana.
– Za późno! – Levi odparł, a ja spojrzałam na niego.
Na jego cienkich ustach pojawił się złośliwy uśmieszek.
Czy on się z tego bawił?
– Dobry wieczór, Zaro – rozbrzmiał w moich uszach głęboki głos Noaha.
Odwróciłam się do niego, opadając ramionami w rezygnacji i rzucając Leviemu karcące spojrzenie.
– Alfa Noah – wymamrotałam, próbując się opanować. – Co za niespodzianka!
– Prawda – odparł, wyciągając do mnie ręce. – Miałem nadzieję, że cię tu dziś znajdę.
Wpatrywałam się w jego dłoń, jakby miała mnie ugryźć.
Levi wybawił mnie z opresji, ściskając rękę Noaha.
– Miło poznać, Alfo – powiedział Levi, spoglądając na nas oboje. – Jestem Levi Hallowell, Beta.
– Wzajemnie – odpowiedział Noah, nie spuszczając ze mnie wzroku.
Z każdą sekundą napięcie między mną a Noahem narastało.
Levi przyglądał się nam przez chwilę, po czym na jego ustach pojawił się uśmiech.
Czy wyczuwał, że coś jest nie tak?
Czy wyczuwał moją nienawiść do tego wilka?
– Znasz go? – Levi połączył się ze mną myślowo.
– Tak – syknęłam w odpowiedzi.
Levi ze zdumieniem zmrużył oczy.
– Ciekawe, po co tu przyszedł? – zastanowiła się Kaya.
– Mam gdzieś jego powód – warknęłam. – Jego obecność jest nie na miejscu! Nie powinien tu być wśród wilków bez partnerów!
Levi rzucił szybkie spojrzenie w stronę drzwi, a jego oczy lekko się rozjaśniły. Coś musiało zaniepokoić jego wilka.
– Wybaczcie na chwilę – powiedział nagle i zanim zdążyłam zareagować, oddalił się w stronę drzwi.
– Kurde! – jęknęłam do siebie. Nie wierzyłam, że mi to zrobił!
– W końcu – Noah uśmiechnął się szeroko i z powrotem skupił na mnie wzrok. – Zastanawiałem się, kiedy twój ochroniarz zrozumie aluzję i sobie pójdzie.
Zmrużyłam oczy i spojrzałam na Noaha.
– Dlaczego wyglądasz na taką niezadowoloną na mój widok? – zapytał Noah, drapiąc się nerwowo po głowie.
– A nie byłbyś? – warknęłam cicho. – Odrzuciłeś mnie, pamiętasz!
– Przeszłość to przeszłość – odpowiedział Noah, a we mnie zakwitła złość.
– Jesteś bezczelny! – warknęłam i odwróciłam się, by odejść. – Idź wciskaj swoje bzdury tej swojej!
– Nie mogę – odparł spokojnie.
Zatrzymałam się gwałtownie i powoli odwróciłam, by stawić mu czoło.
– Dlaczego? – zapytałam. – Przecież wyglądaliście na bardzo zżytych!
– Rozstaliśmy się – odpowiedział, zachowując spokój.
Czy on sobie ze mnie żartuje?
Czy to jakiś chory dowcip?
Moje serce zakuło mnie boleśnie w piersi, a oddech uwiązł w gardle, gdy w mojej głowie odżyły wspomnienia naszego ostatniego spotkania.
Poznałam Noaha Flincha rok temu, na podobnym festiwalu.
To było zaledwie tydzień po moich osiemnastych urodzinach.
Levi nie mógł wtedy przyjechać; nie miał jeszcze swojej wilczej formy. Nie wydawał się zbytnio rozczarowany, że nie zabieram go ze sobą na uroczystości, choć był wyraźnie podenerwowany.
Levi jednak nie powstrzymał mnie przed uczestnictwem w ceremonii, a jego bezinteresowność zrobiła na mnie ogromne wrażenie.
Tamtej nocy, tak jak Levi chciał zrobić to dzisiaj, z niecierpliwością czekałam na spotkanie mojej przeznaczonej bratniej duszy.
Moje myśli błądziły, a obrazy z tamtego wieczoru nagle pojawiły się przed moimi oczami.
"Baw się dobrze, Zara-misiu!" – powiedział Levi, odgarniając moje czarne, kręcone włosy za ucho i unosząc mi podbródek. – "Wiesz, że nie mogę, ale chciałbym pójść z tobą na ten festiwal."
Uśmiechnęłam się do mojego najlepszego przyjaciela i objęłam go w pasie, przytulając się do niego. Byłam pewna, że taki miły, ciepły uścisk natychmiast rozwieje wszystkie moje obawy i niepokoje.
"Kiedy wrócę, opowiem ci wszystko" – powiedziałam, pełna ekscytacji, składając mu tę obietnicę. – "Może nawet będę miała okazję przedstawić ci mojego partnera!"
Levi odchylił głowę i roześmiał się. Miał tak donośny śmiech, że gdy ktoś go usłyszał, musiał się zatrzymać, odwrócić i spojrzeć na nas. Na szczęście odwzajemniano nam uśmiechy, a najlepsze było to, że mogłam słyszeć ten śmiech każdego dnia.
"Bardzo bym tego chciał!" – pocałował mnie szybko w czoło, a potem pomógł mi wsiąść do samochodu.
Odkąd moi rodzice, Alfa i Luna naszego stada, Silverback Pack, się poznali, ich historia przypominała bajkę i zawsze chciałam, by moja była równie piękna i wyjątkowa.
Jazda do rywalizującego stada nie była długa i zanim się obejrzałam, razem z rodzicami staliśmy przy ogromnych, drewnianych drzwiach prowadzących do sali balowej – miejsca, gdzie odbywał się festiwal.
Moja wewnętrzna wilczyca zaczęła nerwowo spacerować tam i z powrotem w mojej głowie. Nigdy wcześniej nie widziałam jej w takim stanie.
Chwilę później, gdy strażnicy otworzyli potężne drewniane drzwi, nozdrza wypełnił mi zapach trawiastych łąk.
"Kurwa!" – mruknęłam pod nosem. – "Pachnie tak dobrze. Ciekawe, do kogo należy."
Towarzyszyłam rodzicom do naszego stołu i czekałam, aż zacznie się ceremonia, ale byłam coraz bardziej niespokojna. Musiałam odnaleźć właściciela tego zapachu.
Ile jeszcze?
Dlaczego nie mogą po prostu pominąć tych przemówień?
Zaraz po zakończeniu przemówień zerwałam się na równe nogi, przeprosiłam przy stole i podążyłam nosem przez salę balową.
Nie zajęło mi długo, by go znaleźć; mój nos zaprowadził mnie prosto do niego. Pachniał jeszcze piękniej niż wcześniej.
"Partner!" – Kaya zapiszczała podekscytowana w mojej głowie.
Nie mogłam uwierzyć, że trafiłam na kogoś tak atrakcyjnego!
Blond grecki bóg siedział przy barze, rozmawiając z wilczycą, która przysiadła na stołku obok niego.
Obserwowałam go w milczeniu, chłonąc jego silną, pewną siebie postawę. Był przystojny, a jego śmiech miał w sobie moc.
Kaya zamruczała na jego widok.
"Na pewno jest Alfą" – powiedziała. – "Chodźmy go poznać!"
Poczułam ścisk w gardle, a w brzuchu rozkwitły motyle. Byłam niesamowicie zdenerwowana.
Zrobiłam krok naprzód, zmuszając się do opanowania nerwów i przełykając ślinę, ale zatrzymałam się, kiedy mój partner nagle pochylił się i pocałował piękną brunetkę-wilczycę.
Nie mogąc pojąć tego, co widzę, warknęłam, przez co oboje się od siebie odsunęli.
Wilczyca zakryła usta dłonią, wydając cichy okrzyk.
"Wygląda na to, że znalazłaś swoją przeznaczoną bratnią duszę" – powiedziała szeroko otwartymi oczami.
Pomógł dziewczynie zejść z barowego stołka, ujął jej dłoń, pocałował ją i uśmiechnął się szeroko.
"Raczej to ona mnie znalazła" – odparł z przekąsem. – "Kochana, zobaczymy się za chwilę."
Kochana?
Czy on już kogoś znalazł?
Dziewczyna, zarumieniona i rozchichotana, skinęła głową i wróciła do ich stołu, a mój partner, wyraźnie zirytowany, zwrócił się do mnie.
"Jak masz na imię?" – zapytał, a po moim kręgosłupie przeszedł zimny dreszcz.
"Zara" – odpowiedziałam niepewnie.
"Zara" – moje imię przetoczyło się po jego ustach i przez moment zabrzmiało tak czysto, tak doskonale. – "Nie chcę być z tobą."
Zmrużyłam oczy z niedowierzaniem, nie mogąc przetworzyć tych słów. Czy on naprawdę powiedział to, co myślę?
Kaya zawyła i uciekła w najgłębsze zakamarki mojej świadomości; czułam od niej smutek.
On kontynuował, gdy milczałam.
"Ona jest moją wybraną partnerką" – wyjaśnił. – "I ją kocham."
Odwrócił się w stronę swojego stołu, a na jego ustach pojawił się głupkowaty uśmiech. Posłał jej takie spojrzenie, o jakim zawsze marzyłam, by mój partner patrzył na mnie.
"Chcę się z nią związać do końca lata" – powiedział, stopniowo przenosząc wzrok na mnie. – "Ja, Alfa Noah Winslow z Red Howl Pack, odrzucam cię, Zaro, jako moją partnerkę i Lunę."
Złapałam oddech, gdy przez moje ciało przeszył najdotkliwszy ból, pozostawiając po sobie tylko zimno w sercu.
"Ty też musisz to powiedzieć" – zauważył Noah obojętnie. – "W przeciwnym razie będziesz cierpieć, gdy będę z moją partnerką."
Nie miałam najmniejszej ochoty być świadoma, kiedy mój partner będzie się zabawiał z kimś innym!
Wzięłam głęboki oddech.
"Alfa Noah Winslow" – wydusiłam, gdy gardło zacisnęło mi się ze wzruszenia. – "Ja, Zara Silverwood z Silverado Pack, przyjmuję twoje odrzucenie."
Noah sapnął szeroko otwartymi oczami, ale zanim zdążył coś powiedzieć, skierowałam się do drzwi.
"Komu potrzebny śmierdzący partner?" – warknęła Kaya, oczyszczając moje myśli.
"Dlaczego?" – warknęłam i znów zwróciłam się do Noaha. – "Czy ona znalazła swojego przeznaczonego partnera i odwróciła się od ciebie, tak jak ty odwróciłeś się ode mnie?"
"Nie" – odparł, kręcąc głową i podchodząc bliżej.
Zmarszczyłam brwi zdezorientowana.
Czego on ode mnie chce?
Dlaczego tu przyszedł?
"Więc powiedz mi, skąd ta nagła zmiana?" – zapytałam, patrząc mu prosto w oczy i prostując się.
Podczas gdy większość Alfów uznałaby taki gest za wyzwanie, Noah tylko się uśmiechnął. Jego oddech musnął bok mojej szyi, sprawiając, że zadrżałam, gdy pochylił głowę do mojego ucha.
"Przyszedłem cię zdobyć, mała partnerko!"
****

His Rejected Second Chance Mate
123 Rozdziały
123
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101