

Opis
Po dziewietnastu latach bycia nazywana gruba, brzydka i bezwartosciowa przez wlasna rodzine, Leyla Razavi sadzila, ze jej zareczyny z Lordem Kemalem sa dowodem na to, ze moze byc pozadana-dopoki jej przyjecie zareczynowe nie zamienilo sie w publiczna egzekucje. Suknia, ktora jej siostra Yasmin potajemnie przerobila, obludnie napina sie na jej pelnych ksztaltach, podczas gdy trzy tuziny szlachetnych gosci patrza, jak material peka w szwach, a ich okrutny smiech wypelnia sale. Zanim Leyla zdazy uciec przed upokorzeniem, ojciec oglasza zmiane: to wdzieczna Yasmin poslubi Lorda Kemala, podczas gdy Leyla zostanie wyslana do haremu Sultana jako polityczna ofiara. Kiedy mezczyzna, ktorego kochala, wyciaga dlon do jej siostry, nie rzucajac nawet jednego spojrzenia wstecz, a satysfakcjonujacy usmiech matki potwierdza, ze wszystko bylo zaplanowane od poczatku, Leyla uswiadamia sobie pelen wymiar zdrady swojej rodziny-a jej los jako niechcianej ozdoby w cesarskim haremie jest juz przypieczetowany.
Rozdział 1
Nov 13, 2025
[Perspektywa Leyli]
Jedwab krzyczy na moim ciele.
Stoję nieruchomo w progu sali balowej, a trzy tuziny szlachetnych oczu zwracają się ku mnie jak wilki, które wyczuły krew.
Suknia—piękny, szmaragdowy jedwab, który dotarł dziś rano wraz z liścikiem od Yasmin o tym, jak doskonale podkreśli moją zaokrągloną karnację—obscenicznie napina się na moich piersiach, biodrach, udach.
Każdy oddech grozi pęknięciem szwów. Każdy drobny ruch sprawia, że materiał ciągnie mocniej, wrzyna się w ciało, z którego moja rodzina przez dziewiętnaście lat drwiła.
Śmiech zaczyna się jak szmer. Potem narasta w falę.
Twarz mojego ojca wykrzywia się w tak głębokim obrzydzeniu, że czuję jego smak po drugiej stronie sali. Usta matki wyginają się w coś, co mogłoby być uśmiechem, gdyby uśmiechy potrafiły zadawać rany. A Yasmin—moja piękna, złocista siostra—dyszy z doskonale przećwiczoną troską, jedna delikatna dłoń ląduje na jej ustach, jakby była przerażona, a nie triumfująca.
"Zakryj się," ktoś syczy.
Próbuję. Moje ręce wędrują do piersi, ale zbyt wiele jest odsłonięte. Zbyt wiele napiętego jedwabiu i zbyt dużo mnie na widoku osób, które już zdecydowały, że jestem nic nie warta. Suknia rozdziera się przy szwie na ramieniu.
Dźwięk trzaska przez salę jak bat, a moja pierś niemal wysuwa się na wolność.
Śmiech narasta do crescendo.
Lord Kemal stoi na podwyższeniu, gdzie mieliśmy dziś ogłosić nasze zaręczyny. Mężczyzna, w którym zakochałam się trzy lata temu na przyjęciu w ogrodach sułtana. Ten, który zabiegał o mnie miesiącami, mówił, że jestem bystra i interesująca, sprawił, że uwierzyłam, iż mogę być chciana.
Jego twarz wykrzywia się w ledwie skrywanej odrazie, jakby patrzenie na mnie sprawiało mu fizyczny ból.
„Leylo.” Przy moim łokciu pojawia się Sera, moja służąca, jej głos jest naglący, cichy. „Chodź. Proszę. Pozwól mi pomóc.”
Próbuje skierować mnie ku korytarzowi, oszczędzić mi tego, ale szepce jeszcze coś—coś o siniakach ukrytych pod jedwabiem, o tym, że suknia została celowo przerobiona. Mój umysł nie może tego pojąć. Nie potrafi przyswoić niczego poza falami upokorzenia, które narastają, topią mnie, wciągają pod wodę.
„Czekaj.”
Głos ojca rozbrzmiewa przez salę. Każdy szept zamiera.
Zamieram, wciąż ściskając rozdarty materiał przy piersi, wciąż czując ciężar trzech tuzinów spojrzeń jak kamienie wgniatające mnie w marmurową podłogę.
„Nastąpiła zmiana w dzisiejszym ogłoszeniu.” Słowa ojca są ostre, rzeczowe, jakby omawiał umowę handlową, a nie niszczył swoją córkę. „Po starannym rozważeniu zdecydowałem, że moją wdzięczną młodszą córkę Yasmin wydam za Lorda Kemala.”
Sala wybucha zaskoczonymi szeptami. Słyszę własne serce, zbyt głośne, zbyt szybkie.
„Moja starsza córka Leyla dostąpi zaszczytu dołączenia do haremu sułtana. Odprawa za trzy dni.”
Szepty przechodzą w ryk. Co zrobiła? Jaki skandal? Jak bardzo musiała być zdesperowana? Jaka brzydka, bezużyteczna, niechciana. Słowa wirują wokół mnie, tną głębiej niż jakiekolwiek ostrze.
Lord Kemal nawet na mnie nie patrzy. Już wyciąga dłoń do Yasmin, która sunie naprzód w swojej doskonałej, różanej sukni, idealnie dopasowanej do jej perfekcyjnego ciała.
Przyjmuje jego dłoń ze spuszczonym wzrokiem i nieśmiałym uśmiechem.
„To dla mnie zaszczyt przyjąć starania Lorda Kemala,” mówi, jej głos słodki jak zatruty miód.
Oświadczyny, które miały być dla mnie. Trzy dni temu Kemal powiedział mi, że poprosi ojca o zgodę tego wieczoru. Trzy dni temu wciąż wierzyłam, że mogę mieć przyszłość, która nie smakuje popiołem.
Nie pamiętam, jak uciekłam. Nie pamiętam korytarza, schodów, drzwi mojego pokoju trzaskających za mną. Pamiętam tylko, jak osuwam się na nie, w końcu pozwalając łzom napłynąć, drżącymi dłońmi próbując utrzymać w całości resztki sukni, godności i życia.
Pukanie jest ciche, zatroskane.
„Leylo? Mogę wejść?” Głos Yasmin ocieka fałszywą troską.
Powinnam kazać jej odejść. Powinnam na nią nakrzyczeć, rzucić czymś, czymkolwiek. Zamiast tego otwieram drzwi, bo jakaś zatruta część mnie wciąż ma nadzieję, że wyjaśni, przeprosi, powie mi, że to koszmar, z którego się obudzę.
Zamyka za sobą drzwi cichym kliknięciem.
„Och, Leylo.” Wzdycha, siadając na moim łóżku jakby to jej należało. „Wiem, że dzisiejsza noc była dla ciebie trudna.”
„Trudna.” Słowo wyrywa się z mojego gardła.
„Chciałam ci sama powiedzieć. Zanim usłyszysz to od służby albo ojca.” Wyraz Yasmin zmienia się, traci maskę troski, odsłania coś zimnego i sytego pod spodem. „Planowałam to od dwóch lat.”
Przestaję oddychać.
„Kemal nigdy nie był twój. Tak naprawdę.” Ogląda swoje idealne paznokcie. „Przyszedł do mnie pół roku po waszych zalotach. Powiedział, że nie zniesie myśli o dotykaniu cię, ale ojciec już złożył obietnice. Więc zasugerowałam alternatywne rozwiązanie.”
„Ty—”
„Ułatwiłam mu to. Dawałam mu wymówki, by się ze mną widywał, by zakochał się we mnie zamiast w tobie.” Sięga do gorsetu i wyciąga złożony pakiet listów. „To też pomogło.”
Rozkłada je na moim łóżku. Listy pismem podobnym do mojego, ale nie moim. Listy do stajennych i strażników, opisujące desperackie spotkania, błagania o uwagę, dotyk, cokolwiek, co wypełniłoby pustkę bycia niechcianą.
„Fałszerstwa,” szepczę.
„Ojciec potrzebował dowodu. Był poza sobą z wściekłości i rozczarowania. Chciał cię rozszarpać!” Uśmiech Yasmin jest promienny. „Przekonałam go, że harem jest łaskawszy. Właściwie uratowałam ci życie.”
„Dlaczego?” Słowo rozdziera mi gardło. „Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzisz?”
„Nienawiść?” Śmieje się, lekko, pięknie. „Nie nienawidzę cię, Leylo. Po prostu nie pozwolę ci zabrać tego, co zawsze należało do mnie. Urodziłaś się pierwsza. Ukradłaś dwa całe lata bycia jedyną córką, tą najcenniejszą. Wszystko po tym to tylko... równowaga.”
Wstaje, wygładzając swoją doskonałą suknię.
„Powinnaś mi dziękować. Harem to więcej, niż zasługujesz.” Zatrzymuje się w drzwiach. „A, i Kemal chciał, bym ci powiedziała—jest wdzięczny, że tak się ułożyło. Nigdy nie mógłby cię posiąść bez mdłości.”
Drzwi zamykają się cichym kliknięciem.
Stoję w zgliszczach mojego pokoju, otoczona sfałszowanymi listami i ruiną mojego życia, a moje paznokcie wbijają się w dłonie, aż czuję gorący ślizg krwi. Ból mnie uziemia. Skupia na jednej, krystalicznie czystej prawdzie:
Moja siostra zaplanowała moją zgubę z precyzją mistrza strategii i zrobiła to, bo mogła.
Bo przez dziewiętnaście lat byłam zbyt słaba, żeby walczyć.
Trzy dni. Mam trzy dni, zanim zamkną mnie na zawsze w złotej klatce.
Trzy dni, żeby zdecydować, kim będę, gdy wszystko, czym byłam, zostanie mi odebrane.

His Virgin, His Concubine
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101