

Opis
Sawyer Drum ma piec bylych dziewczyn i jeden sekret: nigdy nie byl podniecony przy zadnej z nich. Jego ojciec siedzi w wiezieniu za handel narkotykami, matka ledwo sobie radzi, a cala tozsamosc Sawyera opiera sie na jednej zasadzie - nigdy nie stac sie Dalem Drumem. Nigdy nie byc zamknietym w sobie mezczyzna, ktory zniszczyl wlasna rodzine. Potem jego matka wychodzi za maz za Richarda Ellory'ego. Sawyer wprowadza sie do nowego domu niedaleko kampusu, z dzielona lazienka i przyrodnim bratem, ktorego nienawidzi od liceum - Cadem Ellorym. Gwiazda plywacka. Zloty chlopak kampusu. Jedyna osoba, przez ktora cialo Sawyera kiedykolwiek go zawiodlo. Co mogloby pojsc nie tak?
Rozdział 1
May 21, 2026
Perspektywa Sawyera
„Jesteśmy razem od dwóch tygodni, Sawyer.” Głos mojej dziewczyny staje się na tyle wysoki, że grupa chłopaków przechodzących z stołem do beer ponga odwraca głowy. „A ty nawet nie pozwalasz mi cię dotknąć. Co z tobą jest nie tak?”
Megan przygniotła mnie do ściany w korytarzu, zaczepiając palce o szlufki moich spodni, a ja mogę myśleć tylko o tym, jak bardzo chcę ją od siebie odepchnąć.
„Nic mi nie jest.” Łapię ją za nadgarstki i odciągam jej ręce od swojej talii. „Może po prostu nie chcę, żeby twoje ręce były w moich spodniach na środku domu bractwa.”
„Nie chodzi tylko o to miejsce. To jest wszędzie.” Szuka odpowiedzi na mojej twarzy, której nie mam. Jest ładną dziewczyną o brązowych włosach, dużych zielonych oczach i ciele, za które połowa pierwszorocznych przeszłaby po rozbitym szkle. Nie czuję nic, gdy przyciska je do mnie. „Nie pociągam cię?”
„Zamknij się, Megan.”
Popycha mnie w klatkę piersiową, a moje ramiona znów uderzają o ścianę. Nad jej głową, przez łuk do salonu, widzę go.
Cade Ellory, mój wróg, siedzi na kanapie w salonie. Oczywiście w samym środku. Nogi szeroko rozstawione, ramię przerzucone przez oparcie, piaskowe blond włosy krótko przycięte.
Megan wchodzi w pole mojego widzenia, całym ciałem zasłaniając Cade’a. Jej paznokcie wbijają się w mój przedramię. „Sawyer. Rozmawiam z tobą.”
Nie słucham jej.
Patrzę, jak Cade przechyla kufel piwa na kanapie po drugiej stronie pokoju i myślę o tym lecie, kiedy zajął moje miejsce w drużynie pływackiej. Spędził trzy miesiące, szepcząc synowi trenera Hardinga o moim temperamencie, moim domu, moim „problemie z nastawieniem”.
Gdy nadszedł czas prób, już byłem skreślony. Następnego dnia znalazł mnie na korytarzu i obdarzył tym wkurzającym, zamkniętym uśmiechem, który mówił: Wziąłem to, bo mogłem.
Złamałem mu za to nos. Jego krew poplamiła moją pięść, a on uśmiechnął się jeszcze szerzej.
„Naprawdę mnie teraz ignorujesz?” Megan uderza obiema dłońmi w moją klatkę piersiową.
On ma teraz ten sam uśmiech. Widzę go stąd.
Wpatruję się w to, jak jego gardło porusza się z każdym łykiem piwa, szczęka zadarta do góry, jakby prowokował los, by ktoś w nią uderzył.
Powinienem przyjąć zaproszenie? Wbić pięść w tę szczękę tak mocno, aż kość się przesunie, jego głowa odskoczy na bok i pojawi się krew?
Już raz rozbiłem mu twarz. Czasem w nocy wciąż napinam dłoń i za tym tęsknię.
Po jego obu stronach siedzą dwie dziewczyny, jakby zamówił je z menu. Przy podłokietniku opiera się chłopak, mówiący mu coś prosto do ucha. Cade nie reaguje na nic — ani na dziewczyny, ani na chłopaka, ani na uwagę.
Pieprzy wszystko, co się rusza, a cały kampus go za to uwielbia.
Obserwuję, jak jego usta wyginają się na coś, co mówi chłopak. Uśmiech zatrzymuje się, zanim dotrze do oczu. Jego oczy pozostają puste, ale nikt inny tego nie widzi, bo są zbyt zajęci duszeniem się jego fiutem.
Moja dłoń zaciska się na kubku tak mocno, że wgniatam plastik.
Megan łapie mnie za szczękę i zmusza, żebym spojrzał na nią. „Popatrz na mnie.”
Patrzę na nią. Zasługuje na coś lepszego niż to, co zaraz powiem, ale nie obchodzi mnie to na tyle, by się powstrzymać.
Zrywam jej ręce z klatki piersiowej i odrzucam z siłą. „Spierdalaj mi z oczu, Megan.”
Jej broda drży. Mruga szybko, próbując się pozbierać.
„Jesteś takim dupkiem, Sawyer.” Głos Megan się łamie. Cofnęła się o krok. Potem kolejny. „Zadzwoń, jak się dowiesz, czy w ogóle podobają ci się kobiety.”
Odwraca się na pięcie i znika w tłumie, jakby nigdy tu nie była.
Stoję tam jeszcze chwilę, plecami do ściany i zaciśniętymi pięściami po bokach. Boli mnie klatka piersiowa, bo powiedziała to, czego nikt nie powinien powiedzieć, i fakt, że to boli, oznacza, że jest tam cel do trafienia, a na to mnie nie stać.
Chwytam butelkę Jim Beama z kuchennego blatu i piję prosto z niej, aż pali mnie w gardle. Opieram się o lodówkę. Patrzę, jak ludzie przemykają obok w różnych stadiach upojenia.
Kiedy znów patrzę, kanapa jest pusta. Cade i chłopak zniknęli. Pewnie są w jakiejś sypialni na górze, a chłopak klęczy i dziękuje Bogu za ten przywilej.
To kurwa obrzydliwe.
Dwadzieścia minut później decyduję, że muszę znaleźć Megan. Jeśli wróci do domu zapłakana, moja matka się o tym dowie. A nie mogę sobie pozwolić, żeby moja matka się o tym dowiedziała.
Odsuwam się od lodówki i idę na górę.
Korytarz jest tutaj ciemniejszy, muzyka stłumiona przez podłogę. Na końcu łazienka, drzwi lekko uchylone, światło rozlewa się na deski.
Otwieram je szerzej.
Pierwsze, co widzę, to włosy Megan. Zwisają jej na twarz, kołysząc się w rytmie ruchów głowy między nogami kogoś siedzącego na krawędzi wanny. Klęczy na płytkach. Dłonie zaciskają się na jego udach.
Wtedy widzę, czyje to uda.
Cade Ellory patrzy na mnie ponad jej głową. Jego dłoń spoczywa na jej potylicy. Niebieskie oczy wbijają się w moje, nie zrzuca jej, nie zasłania się.
Po prostu trzyma mój wzrok, jakby… czekał na mnie?
„Megan.” Nie słyszy mnie. Albo słyszy i ma to gdzieś. Podnoszę głos. „Wyjmij mu tego chuja z ust i wstań!”
Odsuwa się gwałtownie, z rozmazanym tuszem, mokrymi ustami. „Sawyer — ja nie—”
Łapię ją za kołnierzyk koszulki i jednym ruchem wyciągam na nogi i wyprowadzam z łazienki. Potyka się w korytarzu za mną, już płacząc, już się tłumacząc.
Nie słucham.
Wchodzę do łazienki i zatrzaskuję drzwi.
Cade odchyla głowę do tyłu, opierając o kafelki. Wciąż siedzi na krawędzi wanny, z opuszczonymi dżinsami i wyciągniętym kutasem, twardym tak, że niemal celuje we mnie.
Patrzy na mnie, jakbym miał być pochwalony. „Dla jasności: to ona do mnie przyszła.”
Uderzam go w szczękę tak mocno, że rozcinam sobie kłykcie.
Jego głowa odskakuje na bok. Krew rozkwita na dolnej wardze, a on się śmieje — krótko, bez tchu — i już jest na nogach, już jesteśmy zaplątani w wąskiej przestrzeni między wanną a umywalką.
Łapie mój drugi cios i wpycha mnie w lustro. Szkło pęka za moją głową. Wbijam mu kolano w żebra, zgina się, łapie mnie za koszulę, ciągnie w dół razem ze sobą.
Uderzamy o płytki z hukiem.
„No jest.” Krew ścieka mu po brodzie. Oczy ma jasne, rozszerzone, żywe. „Tęskniłem za tą wersją ciebie.”
„Zamknij się.”
Wbijam pięść w jego bok, on się pod mną skręca — i wtedy to czuję.
Był twardy przez cały ten czas. Nawet na chwilę nie zmiękł. A teraz jego kutas jest przyciśnięty do mojego uda — gruby, wyraźny, pulsujący przez dżins, gdy siedzę na nim na podłodze łazienki.
Moje ciało robi coś, czego nigdy sobie nie wybaczę.
Gorąco zalewa mi krocze tak szybko, że aż zamazuje mi się wzrok. Każdy mięsień w dole ciała się napina, a biodra — moje biodra prawie — blokuję je tak mocno, że aż drżą mi uda. Mój kutas robi się coraz twardszy w dżinsach i nic nie mogę na to poradzić. Nic. Dzieje się to trzy cale od miejsca, gdzie jego jest przyciśnięty do mnie, i jeśli się choć trochę poruszy, poczuje to.
Porusza się.
Jego oczy natychmiast spotykają moje. Uśmiech, który rozciąga się na zakrwawionych ustach, jest najgorszą rzeczą, jaką widziałem w życiu.
Uderzam go tak mocno, że jego głowa odbija się od płytek. Potem znowu. I jeszcze raz. W końcu zrywam się z niego i chwiejnie staję na nogi.
Wychodzę bez słowa. Schodzę po schodach, przez tłum, mijam Megan na ganku, płaczącą w telefon. Nocne powietrze uderza mnie w twarz i idę dalej, aż muzyka cichnie, latarnie rzedną, a jedynym dźwiękiem zostaje mój własny oddech.
Gorąco w moim brzuchu nie znika. Siedzi tam, nisko i cierpliwie, jakby było tam od zawsze, a ja dopiero je zauważyłem.
Idę szybciej.

Hurt Me Like You Need Me
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101