
Opis
Rano po Haze, otwieram oczy oczekujac zobaczyc milosc mojego zycia, mojego przeznaczonego partnera. Zamiast tego widze... JEGO! "To nie moze sie dziac!" *** Czy wolalbys zyc w swiecie, w ktorym niemozliwe jest mozliwe, czy w swiecie, w ktorym mozliwe jest niemozliwe? Blanca stoi przed niepewna przyszloscia, gdy odkrywa, ze jest zwiazana z mezczyzna, ktorego nigdy nie sadzila, ze moze byc jej partnerem. Jesli Kieran jest jej partnerem, to cale jej zycie to klamstwo. Biorac pod uwage, ze byla maltretowana przez cale zycie, moze to byc dobre. Ale to jest... niewlasciwe na wielu poziomach. Czy Blanca odkryje prawde o swojej prawdziwej tozsamosci - czy zostanie wygnana na zawsze z watahy? Jesli lubisz milosc z zaskoczeniem, daj temu szanse - nie rezygnuj zbyt wczesnie, bo nigdy nie dowiesz sie o tajemnicy Blanci!
Rozdział 1
Jun 5, 2025
*Blanca* Przesuwam opuszkami palców wzdłuż szorstkiej kamiennej ściany lochu, idąc szybko, zgarbiona i z pochyloną głową. W drugiej ręce trzymam wiadro z wodą i czerpak. Tutaj na dole powinnam być bezpieczna od drwin, które spotykają mnie na wyższych poziomach zamku, ale czasami strażnik lub dwóch zaczepia mnie. Łatwiej ich unikać, gdy jestem niewidzialna. Kiedy byłam małą dziewczynką, wbiłam sobie do głowy, że nie patrząc na ludzi, jakoś sprawiam, że nie mogą mnie zobaczyć. Teraz wiem lepiej. Mimo to, wciąż najczęściej wpatruję się w swoje dziurawe buty. Kiedy dochodzę do pierwszej celi, zatrzymuję się. „Woda?” oferuję mężczyźnie zamkniętemu w małej przestrzeni czerpak. Ta cela nie ma okien i trudno jest zobaczyć, ponieważ światło z kilku lamp na ścianach dociera tylko do pewnego miejsca. Ale znam jego twarz. Znam jego imię. Znam jego historię. Znam wszystkie ich historie. Podchodzi i bierze czerpak, pijąc łapczywie, zanim go napełniam, a on opróżnia go znowu. „Jesteś aniołem,” szepcze. „Proszę bardzo, Clive.” Uśmiecham się do niego, ciesząc się z wdzięczności, nawet jeśli pochodzi ona od rzekomych morderców i złodziei, a potem przechodzę do następnej celi. Idę tak szybko, jak tylko mogę, mając nadzieję, że dotrę do każdej celi, zanim mnie odkryją i zaciągną z powrotem na górę po schodach. Moi rodzice zabronili mi tu schodzić, ale i tak to robię. Widziałam pomyje i brudną wodę, które dostają ci biedni ludzie, i nie mogę znieść myśli o tym, że cierpią z pragnienia, kiedy mogę im pomóc. Gdyby w całym królestwie Dun's Crossing istniał kiedykolwiek coś takiego jak proces, może nie czułabym się tak skłonna do pomocy, ale w moim umyśle powinno być niewinny, dopóki nie udowodni się winy, nie odwrotnie. Przechodzę do jednej z cel, która ma okno i zatrzymuję się, by obserwować mężczyznę w środku. Wysoki, z ciemnymi włosami w tym samym odcieniu co moje, ten więzień zawsze był moim ulubionym. Kiedy wydaje niski dźwięk mruczenia z tyłu gardła, kilka dużych czarnych ptaków przemieszcza się, by usiąść między kratami małego otworu wysoko na suficie. Nigdy nie mogę stwierdzić, czy to kruki, czy wrony, ale ich lśniące niebiesko-czarne pióra są dla mnie piękne. „Woda?” pytam, jak zawsze.
Odwraca się, by na mnie spojrzeć, z rozbawionym wyrazem twarzy, gdy zbliża się powoli. Jego długa czarna tunika i spodnie są brudne i podarte, ale mimo to wygląda majestatycznie, jakby bardziej pasował do gabinetu czarodzieja lub sali tronowej niż brudnej lochy pod zamkiem Wilbury.
„Nadal łamiesz zasady, co, Księżniczko?” pyta, zabierając mi chochlę z ręki.
Wzruszam ramionami. „Jeśli wpadnę w kłopoty, to nie będzie pierwszy raz, panie Blake.”
„Ile razy mówiłem ci, żebyś nie nazywała mnie panem? Jesteś księżniczką, a ja jestem—”
„Kim dokładnie jesteś?” przerywam mu. Nigdy nie miałam odwagi zadać mu tego pytania. W przeciwieństwie do innych, jego historia jest zamglona w mojej pamięci, ponieważ nie chce jej opowiedzieć. Staram się unikać rozmów z kimkolwiek, kiedy to możliwe. Chociaż pan Blake zawsze sprawiał, że czułam się komfortowo, nigdy nie zadałam tego palącego pytania. Nie jestem pewna, co sprawia, że pytam o to dzisiaj. Jednak oto ono, spadające z moich ust.
Zamiast udzielić mi odpowiedzi, chichocze i kończy wodę z chochli. „Jestem więźniem.”
„Tak, wiem o tym.” Praktycznie przewracam oczami, ale tego nie robię. Matka bije mnie w twarz, gdy to robię. „Mam na myśli….” Wskazuję na ptaki, które wciąż siedzą na parapecie, cierpliwie czekając na jego uwagę. „Czym jesteś?”
„Niektórzy mówią, że jestem szaleńcem,” zaczyna, zanurzając chochlę z powrotem i biorąc kolejny łyk, zanim kontynuuje. „Inni mówią, że jestem mordercą. Albo magiem. Król uważa, że jestem jego arcywrogiem.”
„Ale dlaczego?” pytam. „Dlaczego tu jesteś?”
„Dlaczego ktokolwiek z nas tu jest, mój mały kruk?” Sięga i pociąga za kosmyk moich włosów jak ojciec ukochanej córki. Uśmiecham się do niego, życząc sobie, aby mój własny ojciec tak się mną interesował. „Twój król wypowiedział te słowa, a teraz jestem tutaj. I będę tutaj, dopóki nie powie inaczej.”
Chcę mu powiedzieć, że kiedy będę królową, uwolnię go, ale oboje wiemy, że nigdy nie będę miała szansy rządzić Dun's Crossing. Ten zaszczyt przypadnie księciu Kieranowi. Nawet myśl o nim sprawia, że mój żołądek się ściska. Wysoki i dumny Kieran - następca tronu Dun's Crossing. Wysoki, muskularny i przystojny, z białymi blond włosami jak reszta rodziny królewskiej. Wszystkie kobiety chcą być jego partnerką, jego żoną. Gdyby znały prawdę, że jest złośliwy, okrutny i bezwzględny, zebrałyby swoje spódnice i uciekły.
On także jest moim bratem bliźniakiem, ale nikt by tego nie zgadł, patrząc na nas. I traktuje mnie tak, jakby uważał, że należę tutaj, z więźniami, którym staram się pomóc.
"Chciałabym móc cię wypuścić," szepczę.
Pan Blake sięga przez kraty i klepie mnie po policzku. "Jesteś dobrą dziewczyną, mała wronko." Zawsze tak mnie nazywa, prawdopodobnie z powodu moich czarnych włosów.
Otwieram usta, żeby mu podziękować, ale nie zdążam wypowiedzieć słów, zanim usłyszę kroki biegnące w naszą stronę i zobaczę, jak mój brat zbliża się do nas w furii, jego lodowate włosy falują wokół ramion, gdy się zbliża. "Oto jesteś, ty bezwartościowy brudzie. Ojciec kazał nam przeszukać cały cholerny zamek, żeby cię znaleźć. Ruszaj się na górę do sali tronowej teraz, ty mała suko."
Przez chwilę, patrząc w jego jasnoniebieskie oczy, życzę sobie, by jeden z tych ptaków na parapecie podleciał i wydziobał mu oko. To przebłysk myśli, której wstydziłabym się przyznać, że kiedykolwiek miałam w życiu. W końcu jest moim bratem i nie powinnam być dla niego okrutna tylko dlatego, że mnie nienawidzi.
Ale zanim zdążę otworzyć usta, by powiedzieć mu, że pójdę z nim, widzę przebłysk czerni i błękitu pędzący w jego stronę. Kieran podnosi ręce, by się chronić, gdy jeden z ptaków leci w jego stronę, skrzecząc, unosząc pazury i celując prosto w jego oko!
"Nie!" krzyczę. Kieran macha na ptaka, przeklinając i próbując go odpędzić. Zakrywam usta z przerażeniem, gdy krew kapie z twarzy mojego brata.
Pan Blake wydaje ten dźwięk z tyłu gardła, a ptak natychmiast wraca przez kraty. Kieran stoi tam przez chwilę, jedną ręką przyciskając się do twarzy, krew kapie mu po ramieniu.
"Wszystko w porządku?" Próbuję mu pomóc, ale on mnie odpycha.
"Zostaw mnie w spokoju!" mówi. "Ty głupia suko! A ty!" Odwraca się w stronę pana Blake'a, jedną ręką wciąż przyciśniętą do zranionego oka. "To ty to zrobiłeś, prawda, ty psychotyczny dupku!"
"Przykro mi, książę Kieran, ale nie mogę sobie tego przypisać," mówi spokojnie pan Blake. "Szkoda, że nie mogę."
"Ty pieprzony osle. Zapłacisz za to. Strażnicy, dajcie mu pięćdziesiąt batów!" krzyczy Kieran, odwracając się, by wrócić na górę. Widzę, jak niektórzy strażnicy kierują się w stronę pana Blake'a.
Odwracając się do niego, łzy napływają mi do oczu. "Nie!"
"W porządku, mała wronko," zapewnia mnie. "Przeżyję, by zobaczyć cię jeszcze raz."
Otwieram usta ze zdziwienia, gdy strażnicy mijają mnie. Słyszę, jak Kieran woła mnie przy klatce schodowej i przypominam sobie, że mój ojciec mnie wzywał. Jeśli teraz nie pójdę, sama dostanę lanie. "Przykro mi," mówię mu.
On mówi, "Nie martw się. To nie twoja wina."
Strażnicy chwytają go i ciągną na tył jego celi, a ja muszę iść. Nie mogę tu stać i patrzeć, jak go biją za coś, czego nie zrobił.
Jedna myśl pali się w moim umyśle, gdy idę za bratem po schodach, jego karmazynowe krople krwi na co drugim stopniu: Nienawidzę księcia Kierana Solberga całym swoim jestestwem.

I Can't Be Mated to Him
140 Rozdziały
140
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101