

Opis
“Stay away from him,” Gianni growled, blood still fresh on his knuckles. “You’re mine now.” Catarina didn’t plan to fall for her best friend’s father. But one violent night, one stolen kiss, and one locked door changed everything. Now she’s trapped in his mansion, caught between the man who bruised her and the man who broke every rule to protect her. But Gianni has secrets—and she’s not the only one he’s hiding. Love wasn’t supposed to feel like this. Dangerous. Addictive. Unforgivable.
Rozdział 1
May 18, 2026
Caterina
"Pozwól, że się upewnię, czy dobrze zrozumiałam," mówi moja najlepsza przyjaciółka Tatiana, pochylając się tak, że jej łokieć wydaje piskliwy dźwięk na skórzanym siedzeniu, gdy stara się utrzymać kieliszek szampana. Odgarnia blond włosy z twarzy.
"Czyli właśnie skończyłaś studia, a twój chłopak od pięciu lat nawet nie przyszedł na ceremonię ani nie spędził z tobą czasu później?"
Zaciskam zęby. Jej bezpośredniość bywa przytłaczająca. Chociaż dziś sporo wypiła, jej szczerość nie jest niczym nowym. Musiałyśmy zaliczyć aż pięć imprez z okazji ukończenia studiów, bo tak postanowiła. Było fajnie, ale czułam się, jakbym tylko obserwowała wszystko z boku, z poczuciem, że coś jest ze mną nie tak.
Mój nieobecny chłopak wydaje się wygodną wymówką, chociaż nie czuję, żeby to była cała prawda. Są głębsze problemy, ale nie jestem gotowa się z nimi zmierzyć.
"Musiał wcześnie rano iść do pracy," powtarzam wymówkę, którą słyszałam już zbyt wiele razy. "Chyba nie mogę go winić za to, że chce być odpowiedzialny."
"Dorosły człowiek poprosiłby o wolne. Znał datę twojego ukończenia studiów od miesięcy," wzrusza ramionami. "Nie wierzę w to, Caterina."
Zawsze mnie konfrontuje. Kręcę tylko głową.
"Ważne jest to, że to dla ciebie istotne," ciągnie. "Gdyby naprawdę mu zależało, byłby tutaj. Traktuje cię jak dodatek, a to nie jest w porządku. Gdyby był naprawdę zaangażowany, to ty byłabyś jego priorytetem. Wiem, że nie chcesz tego przyznać, ale wydaje mi się, że nie jesteś dla niego ważna, i przez to mam ochotę zrobić coś drastycznego."
Wzdycham, niepewna jak odpowiedzieć. Nie ma odpowiedzi, która sprawi, że zaakceptuje moją decyzję o byciu z nim.
Luciano zranił mnie już tyle razy, że nie potrafię dostrzec w nim nic dobrego. Nie wiem, czemu z nim zostaję.
Może to strach przed samotnością albo nadzieja, że się zmieni. Sama nie wiem. Nie jesteśmy zaręczeni ani nie planujemy rodziny.
Nie chcę spędzić reszty wieczoru słuchając tego, co już sama sobie powtarzałam, więc próbuję zmienić temat.
"Hej, nie jest tak źle. Jego nieobecność oznacza, że możemy spędzić razem cały dzień i noc. A z tego co słyszałam, twój chłopak też dziś nie mógł do nas dołączyć." Od razu żałuję tych słów, gdy widzę, jak jej pewny siebie uśmiech znika.
"Tak, chyba obie mamy pecha w miłości. On też miał inne sprawy do załatwienia."
Nie powie jakie, i zastanawiam się, czy w ogóle jej powiedział.
Opowiada o swoim związku z Christopherem, jakby był idealny, ale wiem, że tak nie jest. Nauczyła się ukrywać prawdziwe uczucia, zupełnie jak jej wpływowy ojciec, który nie potrafi okazywać emocji.
Nasz kierowca, Roger, skręca na drogę prowadzącą do posiadłości Rossettich. W brzuchu ściska mnie niepokój. Gianni Rossetti jest zarówno niebezpieczny, jak i fascynujący. Ma wielu wrogów, bo nie zawsze postępuje zgodnie z prawem, przed czym ostrzega mnie mój ojciec.
Strażnik przy bramie macha nam, byśmy wjechały, i jedziemy w górę długiego, krętego podjazdu. Teren jest tak rozległy, że nawet ochroniarze Gianniego mieszkają w małych domkach przy wysokim kamiennym murze.
Tatiana dopija szampana i spogląda na mnie zamglonym wzrokiem. „O czym rozmawiałyśmy?” Stuka się w brodę. „A, tak, o Łukaszu dupku.”
Przewracam oczami na jej przezwisko. „Nie jest dupkiem, Tatiana.”
Może jeśli będę to sobie powtarzać, sama w to uwierzę.
„Ale jest, i dobrze o tym wiesz. Ja też. Jego matka pewnie też. Możesz być na mnie zła, choć wątpię, ale to twój dzień ukończenia studiów – coś, co zdarza się raz w życiu. Wiedział, jak bardzo to dla ciebie ważne, a nie znalazł nawet czasu na kolację, choć twój ojciec specjalnie go zaprosił.”
Boli mnie to bardziej, niż chcę przyznać, ale mogę tylko wymyślić kolejną wymówkę. „Nie mógł nic na to poradzić, musiał zastąpić kogoś na zmianie.”
Jej parsknięcie rozbrzmiewa w aucie. „A tak, zapomniałam o jego pracy w siłowni u wujka.”
„Siłowni, którą ma przejąć,” przypominam jej łagodnie. „To spora inwestycja. Jeśli chce być traktowany poważnie, musi podejmować odpowiedzialne decyzje; inaczej po co w ogóle to przejmować?”
„Mówię tylko... zasługujesz na więcej. Mógł wziąć wolne. Nawet się nie postarał, co pokazuje, że mu nie zależy.” Beknie i wzdycha. „Przepraszam. Po prostu nie znoszę patrzeć, jak cierpisz, a to wszystko, co on potrafi.”
„Nie jestem zraniona.” Przynajmniej nie całkiem. Nie w ten sposób, w jaki powinnam być, gdyby mi na nim naprawdę zależało.
Roger parkuje, wychodzi i otwiera nam drzwi z całą formalnością. Wciąż się przyzwyczajam do specjalnego traktowania, jakie spotyka mnie i Tatianę, gdy jesteśmy razem.
Zabieram z siedzenia swoją torbę na noc, a Tatianie, która jest trochę chwiejna, robię miejsce, by wysiadła.
„Potrzebuje pani pomocy?” pyta Roger, widząc, że Tatiana się chwieje. Jest podpita, ale stoi na nogach.
Tatiana zwęża zielone oczy i wydyma błyszczące różowe usta. „Przepraszam pana bardzo.” Dźga jego marynarkę wypielęgnowanym palcem. „Mój tata płaci panu za opiekę, nie za ocenianie. Tak, wypiłam trochę. Dziś obroniłam się. A pan co dziś zrobił?”
Roger przewraca oczami, a ja nie mogę powstrzymać uśmiechu na widok ich relacji. Są jak ogień i benzyna, ciągle iskrzą między sobą. Ze wszystkich ludzi, z którymi Tatiana ma kontakt, tylko Roger potrafi jej się przeciwstawić bez mrugnięcia okiem.
„Zaprowadź ją do łóżka, zanim narobi sobie większego wstydu,” mówi, nie odrywając od niej wzroku.
Wkładam ramię pod ramię Tatiany i prowadzę ją w stronę drzwi wejściowych.
„Jest pan niesamowicie nieuprzejmy i powiem tacie, żeby pana zwolnił,” krzyczy Tatiana za siebie.
„Byłoby wspaniale. Przydałaby mi się przerwa od twojego wymagającego charakteru,” odcina się Roger.
„Jesteś okropny!” Tatiana się szarpie, ale mocniej ją przytrzymuję, żeby nie straciła równowagi. Ma ochotę się kłócić, ale dziś wieczorem nie ma to sensu.
Delikatnie ją pociągam. „Przestań. On tylko próbuje cię sprowokować, a ty się na to łapiesz.”
Jesteśmy dorosłe, wolno nam wypić, ale robienie sceny to zły pomysł. Ostatnie czego potrzebujemy, to żeby Gianni wyszedł nas pouczyć—o ile w ogóle jest w domu.
„Dlaczego on musi być taki wredny?” pyta, jej szept jest głośny i niewyraźny.
„Nie wiem, ale ty też mu nie odpuszczasz. Jeśli tak flirtujesz, to nie chcę wiedzieć, jak to wygląda, gdy jesteś zakochana.”
„To nie był flirt,” mówi, przykładając palec do zamka, by go otworzyć.
Gdy tylko zamek pika i się otwiera, popycha drzwi. Wchodząc do środka, ogarnia mnie spokój.
W przeciwieństwie do mojego domu, gdzie pytania i dezaprobata ojca są ciągłe, tutaj po prostu panuje spokój.
„Powinnam była coś zjeść,” krzywi się Tatiana, gdy prowadzę ją do kuchni. Coraz mocniej się na mnie opiera. „Boli mnie brzuch.”
„To oczywiste. Zjadłaś dziś tylko pół kanapki.” Sadza ją przy blacie, wyciągam batonika musli i wodę, mając nadzieję, że trochę pomoże na alkohol.
Potem idziemy do jej pokoju.
Wiem, że popełniłam podobne błędy, ale nigdy nie upiłabym się tak bardzo, gdybym wiedziała, że wracam do domu do ojca. Mieszkanie z Luciano oznacza unikanie przypomnień mojego ojca-detektywa o tym, jak łatwo studenci mogą wpaść w kłopoty. W swojej karierze widział już wiele, a jego nadopiekuńczość bywa przytłaczająca.
Gianni jest inny. Nawet zanim mogliśmy legalnie pić, podchodził do imprezowania Tatiany bardziej dojrzale.
„Nie ma sensu ci zakazywać, więc po prostu podejmuj mądre decyzje i zadzwoń, jeśli coś zacznie iść nie tak.”
Jako notoryczny handlarz bronią, Gianni Rossetti rozumie ciemną stronę życia równie dobrze jak każdy detektyw. To intrygujące, jak różne są ich podejścia: jeden walczy z przestępczością, drugi jest w nią zamieszany.
Zawsze fascynował mnie Gianni. Od czasów nastoletnich wciągał mnie w swój złożony świat, sprawiając, że pragnęłam jego obecności, nawet tego nie zauważając.
Gdy idziemy do pokoju Tatiany, nasze kroki odbijają się echem na wypolerowanej podłodze, a ona odpowiada na moje niewypowiedziane pytanie o jej ojca.
„Pracuje. Zawsze pracuje” – szepcze. „Powiedział, że ma dziś wieczorem ważne sprawy. Wątpię, żeby był już w domu.”
Zawsze pracuje. Po obiedzie wspomniał, że wróci późno, więc Tatiana pewnie ma rację. Prowadzenie firmy takiej jak Rossetti Explosives, która wygląda legalnie, ale jest głęboko powiązana z mafią, musi być wyczerpujące. Warstwy ochrony wokół interesów rodziny frustrują mojego ojca, który może tylko patrzeć z boku.
Gdy wchodzimy do sypialni, prowadzę ją do łazienki i sadzam na zamkniętej desce klozetowej, by zmyć jej makijaż. Oczy ma półprzymknięte, ale obdarza mnie wdzięcznym uśmiechem, zapewne z ulgą, że nie obudzi się z rozmazanym tuszem na twarzy. „Nie zasługuję na ciebie, C.”
„Nie mów tak” – odpowiadam, nasączając wacik płynem do demakijażu i delikatnie przecierając jej oczy. „Jesteśmy przyjaciółkami, a to znaczy być przy sobie, nawet jeśli chodzi tylko o trzymanie włosów, gdy jesteś chora.”
Jej usta wykrzywiają się w nieśmiały uśmiech. „Dziś bez chorowania.”
Odwzajemniam jej uśmiech, kończąc oczyszczanie jej twarzy. Pomagam jej przebrać się w piżamę i układam do łóżka, zanim sama zakładam swój strój do spania.
„Dobrze byłoby coś zjeść, zanim…” Przerywam, widząc, że już śpi, jej ciche chrapanie wypełnia pokój. Kładę batonika musli i dwie tabletki Advilu na nocnym stoliku. Miałam nadzieję, że alkohol pomoże mi odreagować frustracje wobec chłopaka, ale opiekując się Tatianą, tak jak ona mną, zachowałam samokontrolę.
Gdy Tatiana śpi, korzystam z łazienki, myję twarz i rozczesuję długie, brązowe włosy. Jedynym źródłem światła w pokoju jest księżyc wpadający przez okno. Wypuszczam głęboko powietrze. Odczuwam dziwną tęsknotę za mrokiem, chęć ucieczki od rzeczywistości, którą on skrywa.
Wślizguję się do łóżka po swojej stronie, a Tatiana się porusza. „To tylko ja” – szepczę.
„Wiem. Nie jestem aż tak pijana” – odpowiada, odwracając się do mnie i poprawiając pod głową poduszkę. „Przepraszam.”
„Za co, że jesteś pijana?”
„Za to, że byłam dla ciebie niemiła w sprawie Luciano. Miałaś rację” – przyznaje z westchnieniem. „Christopher nie jest wiele lepszy. Czasem mam wrażenie, że nawet mnie nie lubi.”
Rzadko bywa tak otwarta, a jej wyznanie pokazuje, że dręczy ją to od pewnego czasu.
„Jestem pewna, że cię lubi” – zapewniam, odgarniając jej kosmyk włosów za ucho i klepiąc policzek. „Co może w tobie się nie podobać?”
„Wiesz, o co mi chodzi. Jest taki nieprzewidywalny. Raz jest czuły i kochający, a za chwilę zachowuje się, jakbym była dla niego ciężarem. To takie mylące.”
Czuję ukłucie niepokoju o nią. „Od kiedy tak się dzieje?” Christopher zawsze wydawał się zdystansowany – cichy i powściągliwy, niemal idealny. Ale jeśli źle ją traktuje, trzeba coś z tym zrobić.
Odwraca wzrok, po czym znów na mnie patrzy. „Niedługo. Martwię się, że może spotyka się z kimś innym.”
„Z kimś innym?” Jestem zaskoczona. Pierwszy raz o tym słyszę. „Nie sądzę, żeby był na tyle głupi, by zrezygnować z kogoś takiego jak ty. A jeśli tak, może to lepiej.”
„Mam nadzieję, że nasz wyjazd do Francji wszystko naprawi” – mówi, zamykając oczy, gdy ogarnia ją senność. „Cały miesiąc razem.”
„Jestem pewna, że wszystko się ułoży” – mówię cicho, choć zastanawiam się, czy spędzenie miesiąca z wycofanym chłopakiem to najlepszy pomysł. Nie chciałabym, by zostawił ją w obcym kraju, a jeśli ją zrani... Mogę sobie tylko wyobrazić wściekłość jej ojca i Rogera.
Z tą myślą wiem, że sen nie przyjdzie łatwo. Poza tym wciąż buzuję po szaleństwie imprez, kontaktów towarzyskich i fakcie, że skończyłam studia. Udało mi się. Uśmiecham się na tę myśl, czując głęboką dumę. A jednak mimo tego osiągnięcia czuję się bardziej pusta i smutna, niż się spodziewałam.
Ciężko pracowałam, miałam dobre oceny, aplikowałam na staże, chodziłam na rozmowy. Mój ojciec cały dzień się uśmiechał, chwaląc się moją nową pracą.
„Masz wielkie szczęście, że tak szybko zdobyłaś pracę” – powiedział.
Ale nie czuję się szczęśliwa. Czuję się uwięziona, jakbym jechała po torze prowadzącym tylko w jednym kierunku. Wybrałam ekonomię dla bezpieczeństwa – bezpieczna praca, bezpieczny chłopak.
Bezpiecznie. Bezpiecznie. Bezpiecznie.
Technicznie rzecz biorąc, mam kontrolę nad swoim życiem, ale czuję się, jakbym grała w starannie wyreżyserowanym przedstawieniu. Mogę zmienić tempo, ale kierunek pozostaje ten sam – nie da się zmienić kursu ani zawrócić.
Wzdycham, próbując racjonalizować własną frustrację, wiedząc, że roztrząsanie wszystkiego tylko pogorszy sprawę. Odsuwam kołdrę i powoli wychodzę z łóżka, by nie obudzić Tatiany. Może filiżanka herbaty i przekąska oczyszczą mi umysł.
Wychodząc z pokoju Tatiany, moje myśli zmieniają bieg. Staram się nie rozmyślać o Giannim – gdzie może być albo z kim. Prawda jest taka, że od lat skrycie się w nim podkochuję, ale on o tym nie wie i raczej nic z tych niewypowiedzianych uczuć nie wyniknie. Jest dużo starszym, fascynująco tajemniczym ojcem mojej najlepszej przyjaciółki – i na tym się kończy.
Uderza mnie brutalna rzeczywistość: Gianni nigdy nie dowie się, co czuję. Mam Luciano i czeka na mnie stabilna praca. Powinnam być zadowolona, a jednak czuję niepokój. Czy to źle tęsknić za szczęściem, gdy wydaje się tak nieuchwytne? Może zniknąć tak łatwo, jak wata cukrowa rozpuszcza się pod kroplą wody. Zawsze uczono mnie dążyć do stabilizacji i bezpieczeństwa – to mantra, którą mój ojciec powtarzał odkąd pamiętam.
„Szczęście przychodzi dopiero po zapewnieniu sobie podstaw i czegoś więcej. Pojawia się, gdy czujesz się bezpieczna” – niemal słyszę głęboki głos ojca.
W kuchni jest ciemno, rozświetlają ją tylko światła z patio sączące się przez przesuwane drzwi balkonowe. Kieruję się do lodówki, próbując odsunąć od siebie myśli o Giannim. Pewnie nawet nie wie o moim istnieniu poza tym, że jestem przyjaciółką Tatiany.
Otwieram lodówkę, pełną świeżych warzyw i owoców. Rozważam zrobienie herbaty, ale ostatecznie decyduję się na gotowy jogurtowy smoothie.
Mimo nastroju biorę smoothie i siadam na stołku przy wyspie na środku kuchni. Przestrzeń jest elegancka i nowoczesna, w odcieniach szarości i błękitu, z ciemnymi drewnianymi akcentami. To zupełnie inne miejsce niż przytulny, dwupiętrowy dom mojego ojca.
Odkręcam nakrętkę i biorę łyk, gdy nagle przerywa mi dźwięk. To nie głos, lecz seria jęków – nie do pomylenia i intensywnych.

I Ran From My Ex Into My Best Friend's Father
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101