
Opis
Otrzymalam pornograficzne wideo. "Podoba ci sie to?" Mezczyzna mowiacym na wideo jest moj maz, Mark, ktorego nie widzialam od kilku miesiecy. Jest nagi, jego koszula i spodnie porozrzucane na podlodze, gwaltownie posuwa kobiete, ktorej twarzy nie widze, a jej pelne i okragle piersi podskakuja energicznie. Wyraznie slysze odglosy klapsow w wideo, zmieszane z pozadliwymi jekami i steknieciami. "Tak, tak, pieprz mnie mocno, kochanie," kobieta krzyczy ekstatycznie w odpowiedzi. "Ty niegrzeczna dziewczyno!" Mark wstaje i przewraca ja na plecy, klepiac jej posladki, gdy mowi. "Wyprostuj tylek!" Kobieta chichocze, odwraca sie, kolysze posladkami i kleczy na lozku. Czuje sie, jakby ktos wylal mi wiadro lodowatej wody na glowe. Wystarczajaco zle, ze moj maz ma romans, ale co gorsza, druga kobieta jest moja wlasna siostra, Bella. ************************************************************************************************************************ "Chce rozwodu, Mark," powtorzylam, na wypadek gdyby mnie nie uslyszal za pierwszym razem - choc wiedzialam, ze uslyszal mnie wyraznie. Spojrzal na mnie z marszczac brwi, zanim zimno odpowiedzial: "To nie zalezy od ciebie! Jestem bardzo zajety, nie trac mojego czasu na takie nudne tematy ani nie probuj zwracac na siebie mojej uwagi!" Ostatnia rzecza, jaka zamierzalam zrobic, bylo klocenie sie z nim lub sprzeczanie. "Prawnik wysle ci umowe rozwodowa," powiedzialam tylko, jak najspokojniej potrafilam. Nie powiedzial juz ani slowa, tylko przeszedl przez drzwi, przed ktorymi stal, trzaskajac nimi ostro za soba. Moje oczy zatrzymaly sie na klamce drzwi nieco nieobecnie, zanim zdjelam obraczke z palca i polozylam ja na stole. Chwycilam walizke, ktora juz spakowalam i wyszlam z domu.
Rozdział 1
May 7, 2026
Otrzymałam pornograficzne wideo.
"Podoba ci się to?"
Mężczyzna mówiący na wideo to mój mąż, Mark, którego nie widziałam od kilku miesięcy. Jest nagi, jego koszula i spodnie porozrzucane na ziemi, gwałtownie posuwający kobietę, której twarzy nie widzę, a jej pełne i okrągłe piersi energicznie podskakują. Wyraźnie słyszę odgłosy klaskania w filmie, zmieszane z pożądliwymi jękami i stęknięciami.
"Tak, tak, pieprz mnie mocno, kochanie," krzyczy kobieta ekstazą w odpowiedzi.
"Ty niegrzeczna dziewczyno!" Mark wstaje i przewraca ją, klepiąc ją po pośladkach, gdy mówi. "Unieś swój tyłek!"
Kobieta chichocze, obraca się, kołysząc pośladkami i klęka na łóżku.
Czuję, jakby ktoś wylał na moją głowę wiadro lodowatej wody. Wystarczająco źle, że mój mąż ma romans, ale co gorsze, to że tą drugą kobietą jest moja własna siostra, Bella.
Pozwalam wideo grać dalej, oglądając i słuchając ich uprawiających seks, moja odraza jest prowokowana raz za razem. Za każdym razem, gdy słyszę ich jęki, czuję, jakby moje serce było dźgane.
Zdrada trwa. Po kilku kolejnych klapsach, on chwyta jej pośladki, wciska swój penis głęboko do jej pochwy i zaczyna energicznie uderzać.
Po kilku kolejnych pchnięciach, Mark i Bella jęczą razem, osiągając szczyt. Upadają na łóżko, całując się i pieszcząc swoje twarze.
"Czy traktujesz moją siostrę tak samo w łóżku?" Coquettish głos Belli rozbrzmiewa,
"Nie wspominaj jej," bezlitosny głos Marka rozbrzmiewa, "nawet jej nie pocałowałem; ona wcale nie może się z tobą równać."
"Wiedziałam, że kochasz tylko mnie!" Bella uśmiecha się zadowolona, obejmując Marka za szyję, pochyla się, by go pocałować, i mówi, "Chcę zrobić to jeszcze raz!"
Widząc ich znowu przewracających się razem, czuję falę mdłości i nie mogę już dłużej patrzeć. Wściekle naciskam przycisk pauzy, przełykając ciężko.
Jestem bardzo pewna, to wideo musiało być wysłane przez Bellę. Chce mi pokazać, że nadal ma Marka w swoich rękach, a ja jestem bezsilna wobec tego. Poza świadectwem i tytułem, Mark i ja w ogóle nie przypominamy małżeństwa. Bella rzeczywiście wie, jak jeszcze bardziej wbić nóż.
Trzy lata temu, w ten fatalny dzień, którego nigdy nie wyobrażałam sobie, że będzie początkiem najgorszego punktu zwrotnego w moim życiu, wszystko było gotowe, aby uczcić związek Belli i Marka. Do ślubu zostało zaledwie kilka minut, kiedy Bella zniknęła (lub przynajmniej okazało się, że zniknęła. Bella nie była nigdzie do znalezienia.
Moi rodzice, którzy rozpaczliwie chcieli uratować sytuację i zachować twarz przed gośćmi czy czymkolwiek, co próbowali chronić tego dnia, zwrócili się do mnie. Kazali mi założyć suknię ślubną mojej siostry, zająć miejsce Belli przy ołtarzu.
Nie było miejsca na sprzeciw, nie dano mi też wyboru, by powiedzieć nie. Miałam być figurantką, zastępczą panną młodą, która spełni ceremonię w nieobecności Belli. Nie było słów błogosławieństwa ani życzeń szczęśliwej przyszłości. Zamiast tego, wszystko, co otrzymałam, to instrukcje, aby być "dobrą żoną."
Tak to się zaczęło.
Zostałam ogłuszona, stojąc tam w pożyczonej sukni ślubnej, by wymienić przysięgi z mężczyzną, którego ledwie znałam. Czułam, jakby moje marzenia i aspiracje nagle zostały przyćmione przez surową rzeczywistość moich okoliczności. Jakby moje życie zostało mi odebrane w jednej chwili, i ledwo pamiętam, czym jest szczęście po tym dniu. Byłam ograniczona w każdym znaczeniu tego słowa.
Czy powiedziałam, że tak to się zaczęło?
Nie, myślę, że to faktycznie sięga czasów, gdy miałam trzy lata i niestety zaginęłam. Przez osiemnaście długich lat żyłam z dala od domu i rodziny. Dorastając. Gdy dorastałam, przechodząc od dziecka, przez nastolatka, do młodego dorosłego, ciągle szukałam swoich korzeni. A kiedy moje długo oczekiwane marzenie o ponownym połączeniu się z rodziną stało się rzeczywistością, nie było to nic, czego się spodziewałam.
Nie było radosnego spotkania, brak łez szczęścia.
Zamiast tego spotkałam się z czymś bliskim obojętności.
Jakby byłam obcą osobą, która błąkała się w ich życiu. Moi rodzice wydawali się zapomnieć o mnie po tych wszystkich latach, kiedy mnie nie było. Cała miłość, jaką mieli, była dla Belli; ledwie cokolwiek zostało dla mnie.
Myślę, że w rzeczywistości nie zostało nic, bo gdyby było, to przynajmniej byłabym wystarczająco zlitowana, by zostać poinformowaną, że Bella wróciła z zagranicy i jakoś znalazła drogę do ramion mojego męża.
Prawie natychmiast mój telefon zawibrował z nadchodzącym połączeniem wideo od Belli. Nie chciałem jej odbierać na początku, ale w końcu przesunąłem palcem po zielonej ikonce. Twarz Belli pojawiła się na ekranie, siedziała w tym samym pokoju, co na wideo, z ręcznikiem owiniętym wokół ciała.
"Cześć, mam nadzieję, że masz tam szczęśliwy dzień," zaćwierkała Bella z zadowolonym uśmiechem.
Przesunęła kamerę telefonu, aby pokazać więcej pokoju, a w tle dostrzegłem Marka idącego do łazienki.
"Zgadnij, kto umrze jako żałosny stary dziewica? Nie ja!" zaśmiała się bezdusznie.
Cisnąłem zęby w milczeniu. Byłem osłupiały z irytacji z powodu obelgi.
"On nie zasługuje na ciebie," dodała "Zasługuje na coś lepszego. A ja jestem doskonała dla niego, kochanie."
Nie zamierzałem słuchać tego dłużej. Wściekle zakończyłem połączenie i rzuciłem telefon na łóżko, po czym zanurzyłem głowę w dłoniach.
Miałem już dość. Nie zamierzałem dłużej siedzieć bezczynnie i pozwalać, bym był szargany na ziemię jak szmatka.
Kiedy Mark wrócił do domu, było już późno w nocy. Siedziałem na zimnych płytkach salonu, opierając brodę na dłoni i prawie zasypiając, kiedy usłyszałem dźwięk klikającej przedniej drzwi. Ten znajomy piżmowy zapach, który towarzyszył mu również przyszedł, i mogłem przysiąc, że czułem na nim zapach Belli.
Mrugnąłem oczami i podniosłem głowę, patrząc obojętnie na jego twarz. Było to twarde spojrzenie, które zawsze miał, gdy byłem w pobliżu. Myśleć tylko, jak wcześniej z Bella uśmiechał się od ucha do ucha.
Po naszym ślubie zrobiłem wszystko, co kazali mi rodzice. Zarówno opiekowałem się jego jedzeniem, codziennym życiem, jak i wieloma innymi rzeczami, które nie dały się zliczyć, przez trzy lata. Zaczęło się to dziać często, że stało się to rytuałem, jak taniec nawyku zakorzeniony w mojej codziennej rutynie. Mark również to akceptował bez pytania. Ale przez ani jeden dzień Mark nie poświęcił mi nawet drugiego spojrzenia.
Mark zamknął drzwi za sobą i zaczął iść do swojego pokoju. Traktując mnie jak zwykle, jakbym była niewidzialna, a po raz pierwszy przemówiłam.
"Chcę rozwodu."
Odwrócił się do mnie, z niedowierzaniem na twarzy.
"O czym ty mówisz?"
"Nie chcę już tego tytułu żony," odpowiedziałam bez ogródek.
Tamten dzień trzy lata temu, gdy stałam w tej białej sukience, a on w smokingu, z kongregacją za nami i kaznodzieją przed nami, i widziałam to spokojne spojrzenie z powściągliwym gniewem w jego oczach, gdy zobaczył, że za welonem nie była Bella, tylko ja.
Pamiętam, jak ściskało mi się w piersi za diamentowym naszyjnikiem, który nosiłam. Jak jego spojrzenie paliło. Jak głupio i bezradnie czułam się w tej sukni. Jak moi rodzice uśmiechali się, jakby właśnie nie wypchnęli mnie tam wbrew mojej woli, a kongregacja wiwatowała, prawdopodobnie nie mając pojęcia, co się dzieje.
"Teraz możesz pocałować pannę młodą," ogłosił pastor.
Mark pochylił się w moją stronę, ale nie po pocałunek, po prostu przesunął twarz obok mojego policzka i szepnął mi do ucha: "Jedyną rzeczą, którą możesz dostać, jest tytuł żony."
I to ten tytuł, który oddawałam mu z powrotem. Nie chciałam go już więcej. Żałowałam, że kiedykolwiek pozwoliłam sobie go przyjąć. Puściłam zbyt wiele siebie i znosiłam więcej, niż musiałam. To już było apogeum.
"Chcę rozwodu, Mark," powtórzyłam, gdyby nie usłyszał mnie za pierwszym razem — chociaż wiedziałam, że usłyszał mnie wyraźnie.
Patrzył na mnie z marsową miną, zanim odpowiedział chłodno: "To nie zależy od ciebie! Jestem bardzo zajęty, nie trać mojego czasu na takie nudne tematy, ani nie próbuj przyciągać mojej uwagi!"
Jak to typowe dla niego, że uwierzył, że próbuję przyciągnąć jego uwagę. Nie przyciągnęłam tej tak zwanej uwagi przez ponad trzy lata, a kiedy wspominam o rozwodzie, przypomina sobie o tym.
Ostatnią rzeczą, jaką zamierzałam zrobić, to kłócić się czy sprzeczać z nim.
"Prześlemy ci umowę rozwodową przez prawnika," powiedziałam z najspokojem, jaki mogłam wzbudzić.
Nie powiedział po tym ani słowa i po prostu przeszedł przez drzwi, przed którymi stał, zamykając je gwałtownie za sobą. Moje oczy bezmyślnie zatrzymały się na klamce drzwi, zanim zdjęłam obrączkę z palca i położyłam na stole. Nawet nie pytaj, dlaczego miałam ją na sobie w pierwszej kolejności.
Chwyciłam walizkę, którą już miałam zapakowaną i wyszłam z domu. Wiatr na zewnątrz czuł się inaczej, jakby ciężki ciężar z moich ramion został po raz pierwszy od bardzo długiego czasu zdjęty. Uczucie nocnej bryzy przelatującej przez pasma moich włosów było nieskazitelne.
Chwyciłam telefon z torebki i szybko przesuwając palcem po ekranie, przyłożyłam telefon do ucha, słysząc, jak dzwoni.
"Rozwodzę się, przyjedź po mnie."

I'm Divorcing with You, Mr Billionaire!
114 Rozdziały
114
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101