
Opis
Zadluzona u Mafii Blurb ,,No wiec, zrobisz to czy nie?" Trzymam wysoko uniesiona glowe, ale w srodku trzese sie ze strachu. ,,Zrobic co?" - pyta mnie krol mafii z kpiacym usmiechem na twarzy. ,,To, za co zaplaciles." Przygryzam dolna warge, zastanawiajac sie, czy dam sobie z nim rade. W koncu jestem dziewica. On parska smiechem, a potem jego usta laduja na moich i bierze wszystko, za co zaplacil, do ostatniego grosza. *** Eleni Zrobilabym wszystko, by ochronic swoja rodzine. Kiedy dowiaduje sie, ze mafioso planuje zabic wszystkich, ktorych kocham, przez dlug, poswiecam siebie i laduje na aukcyjnym podium. Gdy okazuje sie, ze naleze do Dante Cattaneo, nie wiem, czy zostalam uratowana, czy wyslana prosto do piekla. Dante Jest piekna i przerazona na smierc, choc probuje tego nie pokazac. Moja podstawowa zasada to nigdy nie okazywac slabosci, ale od chwili, gdy zobaczylem jej twarz, wiedzialem, ze musze ja miec. I jesli ktokolwiek dowie sie, co do niej czuje, jestem zgubiony. Zanurz sie teraz w tej goracej, mrocznej mafijnej historii o namietnosci!
Rozdział 1
Jan 22, 2026
Eleni
"Baba, muszę wyjść na zajęcia za pół godziny," mówię, sprzątając papierowe talerze i kubki z jednego z wysokich stolików z tyłu The Greek Corner. "Muszę się przebrać."
Tata wzdycha i podnosi się z krzesła za ladą. "Wiem, chryso mou. Ale twoja mama powinna już skończyć inwentaryzację, żeby zająć się klientami. Nie możesz poczekać chwilę?"
Powstrzymuję się od marszczenia brwi i kiwam głową. Od śmierci Christosa parę lat temu wygląda na coraz bardziej zmęczonego. Uwielbiam wieczorowe zajęcia na pobliskim college'u, ale nie zmuszę babci do obsługiwania stolików tylko po to, bym się nie spóźniła. Wyrzucam śmieci do kosza na tyłach.
Dzwonek nad drzwiami dźwięczy i odwracam się już z przyklejonym uśmiechem obsługi klienta, po czym zamieram.
Frank Lombardi, szeroki, szyderczy mafioso, który trzyma moją rodzinę w garści od czasu, gdy przyjechali do Ameryki, wchodzi z kilkoma swoimi ludźmi. Moja skóra robi się lodowata.
"Georgie!" Frank uderza dłonią w blat lady, a ja widzę, jak tata tłumi grymas. Zawsze wolał swoje imię, Gregorio, ale toleruje klientów, którzy mówią na niego Greg. Frank zawsze nazywał go Georgie. "Masz dziś lokal tylko dla siebie?"
"Nie, ja–" Baba przerywa w pół zdania.
Drżę, gdy uświadamiam sobie jego błąd. Jak jeden organizm, Frank i jego ludzie odwracają się w moją stronę.
"Och, mogłem się domyślić, że mała Ellie tu będzie." Frank przesuwa się obok rzędów zapakowanych towarów do miejsca, gdzie stoję przy koszu na śmieci. "Dobrze wyglądasz w fartuchu, mała."
Wygładzam czarny, poliestrowy półfartuch wokół talii i uśmiecham się.
"A jeszcze lepiej, kiedy się uśmiechasz," woła jeden z jego ludzi.
"Założę się, że najlepiej wyglądałabyś tylko w fartuchu." Trzeci się uśmiecha.
Moja twarz płonie i zaczynam się odwracać, ale łapię wzrok taty. Jak zawsze, gdy Frank przychodzi, jego ciemne spojrzenie pełne jest bólu. Nienawidzi, gdy traktują mnie w ten sposób, ale nie może im się przeciwstawić. Nie bez konsekwencji. I choć to upokarzające być traktowaną jak kawałek mięsa, zrobię wszystko, by rodzina nie musiała ponosić tych konsekwencji.
Odwracam się, a jeden z nich klepie mnie po pośladkach. Nie mogę się powstrzymać. Głośno piszczę.
"Masz tu wrzaskunkę, Georgie," woła Frank przez ramię. "Ale z cyckami pod brodą i dupą w ruchu to pewnie już o tym wiesz. Założę się, że już od dawna zabawia okolicę."
Łzy napływają mi do oczu i uciekam między półki bodega, zanim tata zobaczy, jak bardzo bolą mnie słowa Franka. Wiem, jak ludzie na mnie patrzą. Od mamy mam wzrost, czyli właściwie żaden, ale ciało kobiet z rodziny taty. Nawet w koszulce z wysokim dekoltem, sportowym staniku i luźnych spodniach mężczyźni zawsze komentują moje kształty. Frank Lombardi i jego ludzie są po prostu jedynymi, którym nie brakuje bezczelności, by mnie dotykać tam, gdzie tata może to widzieć.
Frank wraca do lady, składa zamówienie i dostaje kanapki dla siebie i swoich ludzi.
"Świetne miejsce masz tutaj, Georgie." Stuka w blat. "Szkoda by było, gdyby coś się stało."
Jego ludzie śmieją się jak hieny, gdy w końcu wychodzą. Wypuszczam powietrze i wychodzę spomiędzy półek.
"Tak mi przykro." Baba wyciąga ręce przez ladę do moich.
Uśmiecham się i podchodzę, by je ująć. Jego prawa dłoń jest silna i zgrubiała od lat pracy wszystkimi kuchennymi narzędziami potrzebnymi do przygotowania autentycznych gyrosów, które utrzymują The Greek Corner przy życiu. Jego lewa dłoń... Przełykam ślinę. Kiedy byłam w liceum, baba nie zapłacił na czas. Frank powiedział, że będzie łaskawy, bo to pierwszy raz. Zamiast zabrać restaurację, zabrał tylko trzy palce. Obejmuję obie jego dłonie i ściskam. Niezręczne uchwycenie tylko kciuka i palca wskazującego po tylu latach jest dla mnie jak dom.
"Wiem, Baba," mówię. "Nie możesz nic z nimi zrobić."
Spogląda na drzwi, potem pochyla się. "Jest gorzej niż zwykle, chryso mou. Właśnie podniósł stawkę za ochronę i nie wiem, czy damy radę."
Blednę i patrzę na kalendarz za jego ramieniem. Ta niedziela jest zakreślona na czerwono. Tylko pięć dni na zebranie pieniędzy, inaczej dowiemy się, co się dzieje, kiedy Frank Lombardi nie jest już taki uprzejmy.
* * *
Wpadam na tył sali, na szczęście tylko dziesięć minut spóźniona. Profesor Calhoun łapie mój wzrok i marszczy brwi, ale nie zwraca na mnie uwagi reszcie klasy. Wiem, że chce, żebym sobie dobrze radziła. Ja też chcę. Wyciągam laptopa i zerkam na prezentację na tablicy. Nadal mamy zaawansowane HTML, co jest świetne, bo nauka HTML na potrzeby strony The Greek Corner właśnie zainteresowała mnie informatyką. Prawie nic mnie nie ominęło.
"Okej, absolutnie nikomu tego nie mów, ale słyszałam coś totalnie szalonego o klubie Piacere na Staten Island," szepcze brunetka do rudowłosej obok.
Marszczę brwi. Ledwo słyszę profesora Calhouna. Właśnie mam je uciszyć, gdy brunetka mówi dalej: "Robią aukcję dziewictwa. Podobno niektóre dziewczyny dostają tysiące dolarów za to, żeby oddać dziewictwo jakiemuś zboczeńcowi, który za to zapłaci."
Rudowłosa wzdycha z wrażenia. Serce spada mi do stóp. Aukcja dziewictwa. Przy ilości czasu, jaki spędzam pomagając w The Greek Corner i z mamą oraz babą od zniknięcia Christosa dwa lata temu, nie spotykałam się z nikim od podstawówki, a do przygód na jedną noc nigdy mnie nie ciągnęło. Potrzebowałabym prawdziwej więzi, żeby czuć się bezpiecznie.
"Żartujesz, prawda?" spytała rudowłosa.
Brunetka pokręciła głową. "Nie. Znam dziewczynę, która to zrobiła w zeszłym roku. To coroczne wydarzenie, a następne jest w sobotę."
Baba ma pięć dni na zebranie pieniędzy dla Franka. Sobota jest za cztery dni. Trzy palce i starszy brat już wystarczająco straciliśmy. Notuję każdy szczegół, który dziewczyny sobie szepczą, i w myślach zaczynam przeglądać szafę w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego na aukcję dziewictwa.

Indebted to the Mafia King
155 Rozdziały
155
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101