
Opis
Co jesli osoba, ktora skradla twoje serce, nie byla tym, za kogo ja uwazales? Kiedy moi rodzice odeszli, musialam szybko dorosnac. Nauka stania na wlasnych nogach byla wyzwaniem, ale daje sobie rade... na wlasnych zasadach. Nie przepraszam za droge, ktora wybralam. Moje wybory dobrze mi sluzyly, ale nikt nie zna prawdziwej mnie. Z wyjatkiem jednego mezczyzny. Jest dla mnie zagadka. Jest kontrolujacy, wymagajacy i ma mnie owinieta wokol swojego palca. Cokolwiek zechce, dam mu to. Chwile, ktore razem spedzamy, nie maja nic wspolnego z miloscia. Nigdy nie mialo to byc niczym wiecej. Az wszystko sie zmienilo. Teraz jestem bardziej zagubiona niz kiedykolwiek. Im wiecej sie o nim dowiaduje, tym mniej wydaje mi sie, ze rozumiem. Wiem tylko, ze zaczynam sie zakochiwac, i mam przeczucie, ze kiedy w koncu upadne, to bedzie bolalo.
Rozdział 1
Dec 5, 2025
Zamierzam się zabić. Okej, może to nie aż tak drastyczne. Ale naprawdę potrzebuję jakiegoś rozproszenia, i to na gwałt. Jeśli posiedzę w tym mieszkaniu choć chwilę dłużej, nic nie robiąc poza oglądaniem filmów na Netfliksie i rozmawianiem sama ze sobą, to dosłownie zwariuję.
Minęły trzy dni, odkąd wyszłam z mieszkania Ransoma. Niestety, wyjście z jego życia nie było już takie proste. Tak jak wcześniej, kiedy uznaliśmy, że widywanie się nie jest jednak najlepszym pomysłem, nie mogę się od niego uwolnić. To po prostu niemożliwe, skoro muszę widywać go codziennie na zajęciach.
Jakby tego było mało, on i jego brat, Rebel, wyraźnie nie mają zamiaru zostawić mnie w spokoju. Jeśli nie powstrzymują mnie przed skupieniem na nauce ciągłe spojrzenia, to te same, pełne podtekstów spojrzenia śledzą mnie po całym klubie.
Moje życie to piekło.
Dlatego postanowiłam, że po całym dniu zamykam się w domu. Potrzebuję spokoju. Potrzebuję przestrzeni. Od wszystkiego i wszystkich. Odkąd dowiedziałam się, że sypiałam z bliźniakami, mam wrażenie, że moje życie zamieniło się w totalny chaos.
No dobra, może nie chaos. Chryste, nawet moje myśli dzisiaj popadają w melodramatyzm. Nawet nie potrafię wyrazić, jak bardzo nie potrzebuję w tej chwili dodatkowego dramatu w swoim życiu.
Annie to obecnie jedyna osoba, z którą spędzam czas, ale odkąd szykuje się do przeprowadzki na drugi koniec kraju w ciągu kilku dni, nawet ona nie może poświęcić mi tyle uwagi, ile bym chciała. Uwielbiam nadrabiać najnowszy sezon "Teen Wolf", ale nie jestem przyzwyczajona do tak długiego siedzenia w domu i naprawdę potrzebuję zmiany otoczenia. Jest niedzielny wieczór i mam ochotę na zabawę.
Wyłączam telewizor, odkładam pilota na stół i sięgam po telefon. Jest jedna osoba, na której zawsze mogę polegać, kiedy muszę się wyładować.
"Helloooooo!" — Brody’ego głęboki, zachrypnięty głos rozlega się w słuchawce, więc muszę odsunąć telefon od ucha, żeby nie ogłuchnąć przedwcześnie. W tle słychać wszelkiego rodzaju hałasy, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze wybrałam, dzwoniąc do niego.
"Hej, jesteś dziś zajęty?"
"J, kochanie, co tam?"
Ogarnia mnie ciepło i uśmiecham się sama do siebie na dźwięk jego pieszczotliwego przezwiska i tej energii, z jaką je wypowiada. "Muszę wyjść z domu. Dostaję tutaj kota."
Gdzieś w tle jakaś dziewczyna krzyczy, a muzyka robi się jeszcze głośniejsza. "Cholera, nic nie słyszę. Poczekaj sekundę. Znajdę jakieś ciche miejsce."
Czekam cierpliwie, słuchając, jak poziom hałasu stopniowo maleje, aż w końcu znika całkowicie. Gdy Brody odzywa się ponownie, jego głos brzmi trochę ciężej niż zwykle, jakby był lekko zdyszany. "Okej, jesteśmy sami."
"Wbiegłeś właśnie po schodach?"
"Tak," mówi, a w jego głosie słychać uśmiech. "I chociaż nie pytałaś, uważam, że ważne jest, żebyś wiedziała, że jestem sam, w czyjejś sypialni i... właśnie się położyłem. Powinnaś też wiedzieć, że te koce są niesamowicie miękkie. Chyba są egipskie."
"Serio," chichoczę. "Czy powinnam wiedzieć coś jeszcze? Na przykład dlaczego leżysz w czyimś łóżku?"
"Tak," odpowiada, a jego głos staje się ochrypły. "Dotykam się."
"Brody!"
Śmieje się, dźwięk bogaty i gładki, a mój uśmiech robi się jeszcze szerszy. "Jesteś zbyt łatwa. No, co tam?"
Poważnieję. "Nudzę się. Zastanawiałam się, czy nie mogłabym dziś spędzić z tobą wieczoru. O ile nie przeszkodzę ci w zdobywaniu kogoś. Wiesz, że nie chcę być posądzona o blokowanie komuś interesów."
Znowu się śmieje. "Zawsze możesz ze mną posiedzieć. Przecież to wiesz. O której przychodzisz, czy mam cię odebrać?"
Patrzę przez otwarte okno w salonie. Jest już ciemno. Mieszkając tak blisko kampusu, mogę bez problemu dotrzeć na każdą większą imprezę. Mimo to, dziś czuję się trochę nerwowo. Nie chodzi o ciemność, ale o to, na kogo mogę natknąć się po drodze.
"Umm..."
"Nie musisz nic mówić," Brody mi przerywa. "Już jadę."
Najwyraźniej za długo zwlekałam z odpowiedzią. Odkłada słuchawkę, zanim zdążę powiedzieć coś więcej, i wzdycham, kończąc połączenie. Obrzydza mnie, jak bardzo się uzależniłam. Zwykle staram się polegać tylko na sobie. W ten sposób nigdy nie jestem nikomu nic winna. Ale natura Brody’ego sprawia, że łatwo opuszczam gardę. Jest jak starszy brat, zawsze troszczy się o mnie, zawsze przychodzi mi z pomocą. To sprawia, że trudno nam zachować wyłącznie platoniczne relacje.
Brody jest seksowny. Na boisku to twardy sportowiec, poza nim – playboy. Jego ciemne włosy i oczy w połączeniu z niezachwianą pewnością siebie czynią go prawdziwą partią. Tak widzą go wszyscy, ale tylko ja mam dostęp do jego czułej, wrażliwej strony.
Ostatnio Annie uparła się, że Brody jest we mnie zakochany. Wiem, że ma rację. Wiem też, jak bardzo miałabym szczęście, gdyby był ze mną. Na papierze Brody to idealny facet. Problem w tym, że ja nie chcę go w ten sposób. Dawniej sądziłam, że mogę zmienić te uczucia, ale to się nigdy nie wydarzy.
Teraz mam wystarczająco dużo na głowie, próbując ogarnąć, co zrobić z dwoma facetami, którzy są aktualnie w moim życiu. Nie potrzebuję dodatkowych komplikacji. Brody i ja jesteśmy przyjaciółmi, i na tym koniec.
Słyszę kroki wbiegające po schodach, a chwilę później ciężka pięść uderza w drzwi trzy razy. To charakterystyczne pukanie Brody’ego, a gdy wstaję, by otworzyć, spoglądam na swoje piżamowe spodnie w zebrę i puchate kapcie i uświadamiam sobie, że dziś zupełnie nic ze sobą nie zrobiłam.
„Cholera.” No trudno, teraz już nic na to nie poradzę. Człapiąc do drzwi, zdejmuję łańcuch i przekręcam zamek. Drzwi już się otwierają, zanim zdążę sięgnąć po klamkę, a Brody wchodzi do środka.
Rzuca jedno spojrzenie na mój strój i uśmiecha się złośliwie. „To nie pidżama party, mała.”
Przewracam oczami, odchodząc, pozwalając mu zająć się drzwiami. „Zapomniałam się przebrać. Daj mi minutę, ogarnę się i możemy iść.”
Jednym z plusów siedzenia w domu jest to, że nadążam z praniem. A dokładniej – udało mi się je nawet posegregować i schować. Dziwnie się czuję, stojąc w szafie i patrząc na poukładane ubrania, zamiast grzebać w stercie, którą zwykle rzucam na podłogę. Muszę przyznać, że tak jest znacznie łatwiej.
Wypatrując kobaltową maxi sukienkę, zdejmuję ją z wieszaka i dobieram do niej wysokie, czarne szpilki. Rozkładam sukienkę na łóżku, zdejmuję piżamę i odkopuję ją nogą na bok. Gdy wsuwam się w przylegający materiał, wypełnia mnie radosne oczekiwanie. Dziś chcę się upić i zapomnieć o ostatnich dniach – właściwie o ostatnich miesiącach.
Po muśnięciu policzków różem i nałożeniu błyszczyka, związuje włosy w wysokiego kucyka. Ostatnie spojrzenie w lustro i uśmiecham się. Kocham tę sukienkę. Sprawia, że wyglądam na wyższą i bardziej krągłą niż jestem, a kolor podkreśla moje oczy.
Zgarniając buty, wracam do salonu. „Należy się tej pani medal,” obwieszczam z dumą. „Chyba właśnie ustanowiłam rekord w przygotowaniach.”
Zwalniam, gdy dostrzegam Brody’ego na mojej kanapie. Jego duże ciało leży w poprzek całej długości sofy, jedna noga oparta o podłokietnik, ręka zwisa bokiem. Po drugiej stronie kanapy jego głowa wtulona jest w pomarańczową, satynową poduszkę, a rysy twarzy są rozluźnione.
„Serio?” Uśmiecham się i śmieję, podchodząc bliżej, spodziewając się, że za chwilę wyskoczy. Ale im bliżej podchodzę, tym bardziej mój uśmiech gaśnie. „To żart, prawda? Naprawdę śpisz?”
Sięgam do niego, pochylam się i przykładam dłoń do jego twardego torsu. Potrząsam nim mocno. Nie rusza się ani o centymetr.
Marszcząc brwi, postanawiam przeczekać, na wypadek gdyby rzeczywiście robił sobie ze mnie żarty. Ale z każdą minutą, gdy zaczyna cicho pochrapywać, uświadamiam sobie, że nie wstanie.
Moje serce lekko opada z rozczarowania, zabierając ze sobą dobry nastrój. No to tyle. Wygląda na to, że kolejna noc upłynie mi w domu.
„Super.”
Odkładam buty na stolik, pochylam się nad Brodym i odwijam koc, który utknął pod jego nogami. Trochę to trwa, ale w końcu udaje mi się go wyciągnąć i przykrywam nim Brody’ego. Śpi jak zabity, co w sumie jest dla niego dobre. Biorąc pod uwagę, ile czasu poświęca nauce, pracy i grze, na pewno tego potrzebuje.
Chwytam pilot, zwijam się w fotelu naprzeciwko i kieruję go na telewizor. Logując się znów na Netflixie, uznaję, że może jednak nadrobię zaległości z Teen Wolf .

Lie to You (Forbidden Series Book Two)
22 Rozdziały
22
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101