
Opis
W chwili, gdy dotarl do niego zapach jej podniecenia, Cullen poczul, jak jego wilk wybucha z sila, jakiej nigdy wczesniej nie doswiadczyl. Zadna walka ani zadna kobieta dotad nie przywolala jego ducha w taki sposob. Pragnal jej i w tej wlasnie chwili nie liczylo sie nic innego na swiecie. Tylko ta enigmatyczna kobieta stojaca dumnie przed nim, prowokujaca go i przyciagajaca do siebie. Wciaz nie potrafil rozpoznac jej zapachu. To nie byl lykan, prawda? Ale nie byl tez do konca ludzki. Czy mogl byc tak zafascynowany czyms, co nie jest ani czlowiekiem, ani lykanem? Czyzby byla fae? Moze druidka? Ale wydawalo mu sie, ze te zapachy takze zna. Cullen poczul, ze jego wilk przejmuje zbyt duza kontrole. Zmusil sie, by odsunac reke od niej i cofnac sie o krok. Dopiero gdy brutalnie wyrwal sie z tego stanu, zorientowal sie, ze jego oczy sie zmienily. Ona po prostu stala i patrzyla. Czul jej podniecenie, slyszal jej oddech, niemal mogl wyczuc, jak jej serce bije w rytmie z jego wlasnym. Kiedy poczul poruszenie w spodniach, wiedzial, ze zaszlo to juz zdecydowanie za daleko. Jego rozum krzyczal: Nawet nie wiesz, czym ona jest! Ale jego serce, dusza i wilk nalegali: Wez ja. **** Ta ksiazka zawiera takze kompilacje goracych i erotycznych opowiesci o wilkolakach, ktore pokochasz. Mozesz byc pewien, ze znajdziesz tutaj najlepsza kolekcje wilkolaczej erotyki.
Rozdział 1
Feb 11, 2026
W miarę jak noc postępowała, dym gęstniał w powietrzu.
Odkąd miesiąc temu zaczęła pracę jako barmanka w zatłoczonym barze, Aislinn przesuwała się wzdłuż linii klientów, nalewając kolejne zamówione drinki. Przyjęła tę pracę zaraz po przyjeździe do miasta, a jej obleśny szef Derrick był aż za bardzo zadowolony, że mógł ją zatrudnić.
Niedawno stracił jednego z barmanów, a Aislinn była ponadprzeciętna pod względem urody, nawet jeśli sama tak nie sądziła.
Gdy Aislinn zgłosiła się do pracy, Derrick nawet nie spytał, czy umie robić drinki. Uznał, że tego może ją nauczyć.
Nie była supermodelką, ale miała w sobie coś dziwnie pociągającego i była lepsza niż nic, czym wcześniej dysponował.
Derrick stał na końcu baru, rozmawiając ze stałymi bywalcami. Aislinn dość szybko nauczyła się trzymać od niego dystans.
Derrick był dupkiem.
Ciągle ją łapał i rzucał sprośne komentarze.
W tym miejscu najlepszym miejscem była przestrzeń za barem, gdzie tylko Derrick mógł cię złapać.
Poza barem byłaś łatwym celem dla wszystkich idiotów, którzy tu przychodzili.
Nawet raz ją zaatakował. Ale wtedy go uderzyła i zdołała uciec.
Pozostali pracownicy byli w większości mili. Kelly była jedyną suką i to tylko dlatego, że Aislinn dostała pracę, na którą ona liczyła.
Kelly uznała, że skoro pracuje tu dłużej, poświęciła swój czas, to zasługuje na miejsce barmanki. Kiedy Derrick dał je Aislinn, uczynił z Kelly jej stałego wroga.
Aislinn nienawidziła tego miejsca.
Ale potrzebowała tej pracy.
Potrzebowała pieniędzy.
Gdy przesuwała się od jednej osoby do drugiej wzdłuż baru, podeszła do nowego faceta, który usiadł przy barze pod ścianą. Był imponujący.
Jego pojawienie się sprawiło, że pozostali klienci zostawili wokół niego nienaturalnie dużo wolnego miejsca.
Aislinn była całkiem zadowolona z krótkiej przerwy w liczbie osób, z którymi musiała się użerać. Facet był dość duży, nawet siedząc na barowym stołku.
Miał czarne włosy, ciemnobrązowe oczy i opaloną skórę. Wyglądał na twardego, umięśnionego, nawet pod czarnym skórzanym płaszczem, który nosił. Najdziwniejsze było jednak to, że wydawał się ponadczasowy.
Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że ma pod trzydziestkę. Ale przy drugim spojrzeniu wyglądał na prawie sto lat.
Czy to było u niego normalne, czy po prostu miał dziś najgorszy dzień w życiu, trudno powiedzieć.
"Co podać?" Facet spojrzał na nią, jakby dopiero sobie uświadomił, że jest w barze. Aislinn poczekała, a gdy nie odpowiedział, zapytała ponownie: "Co podać?"
Cullen spojrzał na dziewczynę oceniająco.
Miała dziwny zapach. Trudno było go wychwycić przez cuchnący smród baru, dym przesiąkający wszystko wokół i okropne perfumy, w których najwyraźniej się wykąpała.
Ale coś w tym zapachu przyciągnęło jego uwagę. Była atrakcyjna, ale w żaden sposób nie wyróżniająca się. Brązowe włosy, niebieskie oczy, blada skóra, średnia budowa. Nie w jego typie. Pewnie bym ją złamał, pomyślał i uśmiechnął się pod nosem. Poza tym nie po to tu przyszedł. Ostatnią rzeczą, na jaką miał dziś ochotę, była kobieta. Bez względu na to, jak intrygujący był jej zapach.
"Jeśli nie jesteś gotów zamawiać, mogę wrócić za chwilę," zaproponowała Aislinn widząc jego milczenie i zniecierpliwioną, zagubioną minę.
"Guinness."
Aislinn skinęła głową, nalała piwo i postawiła przed nim. Ledwo zdążyła obsłużyć następną osobę, a on już przesuwał szklankę w jej stronę. Dała mu kolejną. I jeszcze jedną. Najpierw się martwiła.
Nie wyglądał na przyjaznego, a nietrzeźwy i nieprzyjazny to zazwyczaj złe połączenie. Ale trzymał się na uboczu, za każdym razem płacił za kolejne piwo i nikomu nie przeszkadzał. Po prostu patrzył w szklankę i pił.
Coś w nim, czego nie potrafiła nazwać, sprawiało, że wszyscy inni trzymali się z daleka.
Aislinn sama nie wiedziała, dlaczego ciągle zwraca na niego uwagę.
Jego zapach ją niepokoił. Odkąd uciekła z poprzedniej pracy, miała wyostrzony węch.
Po wszystkim, co przeszła, trzymała się na uboczu, a to obejmowało też nieopowiadanie nikomu, że potrafiłaby rozpoznać rozmówcę nawet z zamkniętymi oczami. Zapachy zawsze bardzo mocno na nią działały.
Kiedy wyszła w szeroki świat, zaczęła używać coraz więcej perfum, żeby zamaskować wszystkie inne wonie wokół siebie.
Ale tej nocy jego zapach przebijał się przez jej obronę. Pachniał okropnie, jakby był martwy.
To jedyne, jak mogła to opisać. Nie miała pojęcia, skąd się bierze taki odór.
Za każdym razem, gdy powietrze się poruszało, niemal się wzdrygała od obrzydliwego smrodu, który przebijał nawet zapach zjełczałego piwa w tym miejscu.
Boże, dlaczego uznałam, że bycie barmanką to dobry pomysł, pomyślała.
Cullen wciąż tam siedział i pił, gdy bar szykował się do zamknięcia.
Dziewczyna, która obsługiwała go przez całą noc, podeszła do niego, sprzątając bar. "Hej, kolego, zadzwonić ci po taksówkę czy coś?"
"Cullen," powiedział, zanim zorientował się, że to powiedział.
"Co?" Aislinn przerwała to, co robiła, sięgając po telefon. "Jest ktoś, do kogo mogę zadzwonić?" powtórzyła.
"Moje imię. Cullen. Nie 'kolego'. I nie, nie potrzebuję podwózki. Przejdę się pieszo." Zaczął wstawać, po czym uświadomił sobie, że wypił więcej, niż zamierzał. Dawno nie udało mi się upić, pomyślał z rozbawieniem.
Właśnie dlatego tu przyszedłem, prawda? Jeszcze raz opadł na stołek.
Aislinn westchnęła i zerknęła na jedną z innych dziewczyn. "Dobrze, Cullen," powiedziała niepewnie. "Słuchaj, zaraz zamykamy, a ty jesteś zbyt pijany, by gdziekolwiek iść. Na pewno masz jakiegoś znajomego, który mógłby po ciebie przyjechać."
Spojrzał na nią i uśmiechnął się z lekkim rozbawieniem. "Tak," odpowiedział, "całą watahę."

Lycan Pleasure
237 Rozdziały
237
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101