

Opis
Kiedy Anna Turner, przepracowana asystentka probujaca udowodnic swoja wartosc, wpada w brutalny swiat korporacyjnej wladzy i nadprzyrodzonych sekretow, nie spodziewa sie, ze jej najwiekszy wrog stanie sie jej jedynym obronca. Po upokarzajacej prezentacji i przerazajacym spotkaniu z jej agresywnym szefem, Anna zostaje uratowana przez enigmatycznego Damiena Domingo - poteznego CEO o niepokojacej intensywnosci i sekrecie, ktorego nie moze juz dluzej ukrywac. W miare jak ich wiez sie poglebia i niebezpieczne prawdy wychodza na jaw, Anna zostaje wciagnieta w ukryty swiat dominacji, przeznaczenia i pozadania, gdzie nic nie jest tym, czym sie wydaje - nawet jej wlasna tozsamosc. Rozdarta miedzy strachem a niewytlumaczalnym przyciaganiem do mezczyzny, ktory twierdzi, ze jest jej partnerem, Anna musi zdecydowac, czy walczyc z przeznaczeniem... czy sie mu poddac.
Rozdział 1
Apr 20, 2026
POV ANNY
Metalowe drzwi windy otworzyły się z cichym dźwiękiem, a ja weszłam do środka, trzymając teczkę przy piersi jak kamizelkę ratunkową.
Joseph Kosturos, mój szef, podążał tuż za mną, jego ostre, kalkulujące oczy już mnie oceniali, jak zawsze.
"Anna, słuchaj uważnie," powiedział, naciskając przycisk piętnastego piętra. "Gdy wejdziemy do sali konferencyjnej, chcę, żebyś siedziała obok mnie. Trzymaj głowę nisko, uśmiechaj się uprzejmie i mów tylko, gdy jesteś o to proszona. Rozumiesz?"
Szybko skinęłam głową. "Tak, panie Kosturos."
Spojrzał na teczkę, którą trzymałam. "Masz teczkę z Nowego Jorku, prawda?"
Podniosłam ją lekko jako dowód. "Tutaj, proszę pana."
Kiwnął głową, kąciki jego ust drgnęły, jakby prawdziwy uśmiech był zbyt wielkim wysiłkiem. "Dobrze. Nie zepsuj tego."
Przełknęłam ciężko, starając się stłumić rosnący węzeł w żołądku. To spotkanie było kluczowe — nie tylko dla firmy, ale i dla mnie osobiście. Musiałam udowodnić, że potrafię radzić sobie z prawdziwą odpowiedzialnością, nawet jeśli Joseph traktował mnie jak przereklamowaną asystentkę przez większość czasu.
Winda zadzwoniła, przerywając ciężką ciszę, i wyszliśmy na lśniącą marmurową podłogę, która wręcz krzyczała o potędze i pieniądzach.
Sala konferencyjna była tuż przed nami, jej wysokie szklane drzwi wyglądały jak brama do innego świata.
Joseph wszedł pierwszy, a ja podążyłam za nim, czując na sobie ciężar co najmniej tuzina par oczu. Kilka osób już siedziało wokół masywnego dębowego stołu, szepcząc niskimi tonami.
Ich garnitury były wyprasowane, wyraz twarzy znudzony, ale czujny. Nadal, krzesło na czele stołu, najważniejsze miejsce, pozostało puste.
Usiadłam na krześle obok Josepha, kładąc teczkę równo przed sobą, ręce drżały lekko, gdy wygładzałam spódnicę. Ledwie miałam czas, aby zebrać myśli, gdy drzwi ponownie się otworzyły.
I wtedy wszystko się zmieniło.
Wszedł jakby posiadał świat.
Damien Domingo.
Nawet jego imię brzmiało jak kłopoty opakowane w designerski garnitur. Emanował rodzajem surowej, magnetycznej energii, która sprawiła, że wszyscy w pokoju usiedli nieco prościej, oddychali nieco ciszej.
Jego dopasowany granatowy garnitur idealnie przylegał do jego szerokich ramion, a jego ciemne włosy były zaczesane do tyłu z wystarczającą niedbałością, aby zasugerować bunt pod całym tym blaskiem.
Nie mogłam oderwać wzroku.
Jego oczy, zimne, kalkulujące, niemożliwie ciemne, przesuwały się po pokoju, oceniając, rozkazując, wyzywając kogokolwiek do rzucenia mu wyzwania.
Kiedy jego spojrzenie wylądowało na mnie, moje serce potknęło się, przeskoczyło, a potem uderzyło o żebra jak bęben.
Coś elektrycznego przeszło między nami, coś gorącego i niebezpiecznego, i przez przerażającą sekundę zapomniałam, jak oddychać.
Musiałam gapić się jak idiotka, ponieważ głos Josepha przywrócił mnie do rzeczywistości.
"Anna," wyszeptał pod nosem, dając mi ostry łokieć w bok. "Skup się."
Odruchowo odwróciłam wzrok, rumieniąc się na policzkach.
Co do diabła było ze mną nie tak? Nie byłam jakąś omdlewającą uczennicą. Byłam tutaj w interesach, poważnych, definiujących karierę interesach.
Damien zajął miejsce na czele stołu bez słowa, nakazując ciszę, nawet o to nie prosząc. Oparł ręce na stole, długie palce myśląco stukające o polerowane drewno, gdy przejrzał pokój.
Joseph nachylił się i wyszeptał: "Przygotuj się. Jesteś pierwsza."
Żołądek skręcił się boleśnie. O Boże.
Przełykając ślinę, Joseph ogłosił: "Zaczniemy od prezentacji Anny Turner, reprezentującej Kosturos Industries."
Wszystkie oczy w pokoju zwróciły się na mnie. W tym jego.
Wstałam, nogi jak mokre kluski, i otworzyłam teczkę drżącymi palcami.
Czułam, że spojrzenie Damiena jest na mnie skupione, ciężkie i nieustępliwe, i kosztowało mnie to wszystko, aby oderwać od niego wzrok i skupić się na zadaniu.
Przełknęłam ślinę. "Dzień dobry wszystkim. Dziękuję za możliwość zaprezentowania się dzisiaj..."
Mój głos brzmiał zaskakująco pewnie, na początku.
Ale potem, w połowie drugiego slajdu, zaryzykowałam spojrzenie na Damiena.
Wielki błąd.
Opierał się w krześle, ręce skrzyżowane, obserwując mnie spojrzeniem tak intensywnym, że miałam wrażenie, że widzi mnie na wskroś.
Zająknęłam się nad słowami.
"...um, jak możecie zobaczyć, projektowane kwartalne—" Zatrzymałam się, przełknęłam ciężko, i zmusiłam się do ponownego skupienia na ekranie.
Weź się w garść, Anno.
Wzięłam głęboki oddech i przeszłam dalej, ale za każdym razem, gdy nasze spojrzenia się spotykały, mój mózg się wyłączał. Jego spojrzenie nie było tylko ciekawskie, było rozbawione. Jakby dokładnie wiedział, jak bardzo mnie onieśmiela.
Kiedy skończyłam prezentację, byłam spocona pod marynarką, dłonie były wilgotne, serce biło jak oszalałe.
"Dziękuję," zakończyłam z trudem, zamykając teczkę i siadając tak szybko, jak to możliwe.
Pokój był cichy przez chwilę, ten rodzaj ciszy, który się rozciąga i dusi.
Damien otworzył usta, żeby coś powiedzieć, gdy jego telefon zadzwonił głośno o stół.
Spojrzał na ekran, jego brwi lekko się zacieśniły.
"Przepraszam," powiedział głosem głębokim, gładkim i władczym. Bez słowa więcej, wstał i wyszedł z pokoju, telefon przyciśnięty do ucha.
W sekundzie, gdy drzwi zamknęły się za nim, Joseph odwrócił się do mnie jak żmija.
"Co to do diabła było?" warknął, jego głos był niski, ale okrutny.

Marked By My Alpha Boss
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101