
Opis
"Nie wysylaj mnie! Obiecuje zrobic wszystko, czego chcesz. Nie po prostu mnie odeslac!" Rozpaczliwie blagala Candy nieznajomego mezczyzne. On powoli odwraca sie, spogladajac na nia, jego spojrzenie przeszywajace jak zawsze, przysylajac dreszcze po jej plecach. Przyblizyl sie, dotykajac jej brody i podnoszac ja, aby spojrzec mu w oczy, uzywajac palca wskazujacego. "Mala kobieto, zgoda na bycie moja zona oznacza, ze bede cie posiadal i nie ma odwrotu. Wydajesz sie zbyt delikatna, by byc w moim piekle" Ostrzegl. Z nerwowoscia wkraczajaca do jej wnetrza, gleboko odetchnela. Wolalaby stawic czola jego pieklu niz tkwic w nieszczesciu, ktore dla niej przygotowala macocha. "Tak. Chce byc twoja zona. W zamian bedziesz musial mnie chronic przed moja macocha" Odwaznie oswiadczyla, co sklonilo mezczyzne do lekkiego usmiechu diabelskiego. Jego spojrzenie skupilo sie na jej lekko odkrytym dekolcie, a wypelnila je pozadanie. "Rozbierz sie" Rozkazal. ___ Umowa... Z diabelskim miliarderem... Czy Candy kiedykolwiek pozaluje swojej decyzji? Co sie stanie, gdy wrogowie, mroczne tajemnice i nieoczekiwane emocje zagrazaja rozdzielic ich?
Rozdział 1
Jul 19, 2025
Brielle dławiła się bardziej, łzy spływały po jej twarzy. Candy zrozumiała i wróciła do rzeczywistości. Puściła Brielle, jej oczy rozszerzyły się, gdy zdała sobie sprawę, że pozwoliła, by gniew przejął kontrolę.
Brielle klęczała na podłodze, kaszląc kubek i ślinę. Jej gardło paliło od bólu spowodowanego siłą. Myślała, że umrze.
Wzrok Candy przeniósł się na innych pracowników. Wszyscy wpatrywali się w nią z podziwem.
To był pierwszy raz, kiedy ktoś sprzeciwił się Brielle.
Brielle wstała, jej twarz wykrzywiona była złością. Spojrzała na Candy i chciała krzyczeć, ale jeden z pracowników powitał mężczyznę, który właśnie wszedł.
"Dzień dobry, panie prezydencie," odpowiedzieli chórem pozostali.
"P... P... Panie prezydencie," Brielle szybko skłoniła głowę.
"Co się stało?" Diego skierował pytanie do Candy. Przesunęła się
jej spojrzenie na Diego. Ręce Brielle były spocone; powinna coś zrobić.
"Panie Prezydencie, mogę wyjaśnić co..." Brielle zaczęła mówić, ale jego zimny głos jej przerwał.
"Nigdy cię nie zapytałem."
Brielle przełknęła swoje słowa i trzymała głowę nisko. Candy wszystko mu wyjaśniła, jej głos był stanowczy, nie pomijając żadnych szczegółów.
"To nie prawd..." Brielle zaczęła mówić, ale jedno lo
ok od Diego uciszyło ją.
Po tym, jak Candy skończyła wyjaśniać, Brielle czekała na pozwolenie od Diego, aby mogła się odezwać, ale to nigdy nie nadeszło.
"Słyszałem ten raport wiele razy. Używasz tej swojej maleńkiej władzy, aby niewłaściwie traktować pracowników," głos Diego był głęboki i potężny, wywołując dreszcz na plecach Brielle. Pociła się nerwowo.
"P... Prezesie, to nie tak..."
"Nie waż się kłamać mi w twarz," ostrzegł.
Candy przygryzła wargę. Wiedziała, że Brielle na to zasłużyła, ale czuła litość dla tej kobiety.
"Przepraszam, proszę pana..."
"Nie musisz przepraszać. Pracownicy tacy jak ty nie powinni tu być. Odejdź."
Oczy Brielle rozszerzyły się na jego polecenie. Natychmiast upadła na kolana, łzy napływały jej do oczu.
"Przepraszam, Prezydencie!
To się nie powtórzy!
Jej błaganie trafiło w próżnię. Diego rzucił Candy ostatnie spojrzenie, zanim opuścił pokój. Inni pracownicy wypuścili wstrzymywany oddech. To było tak intensywne; niektórzy bali się ruszyć o cal. Wszyscy patrzyli na Brielle, płaczącą na podłodze.
Dobrze jej tak!
Jameson odchrząknął, a wszyscy wrócili do zmysłów. Prawie zapomnieli o drugim diable. Pracownicy natychmiast wrócili do...
wrócili do swoich zadań.
"To było dość niesamowite. Nigdy nie wiedziałem, że potrafisz tak dać popalić," powiedział Jameson do Candy.
"Czy ona będzie w porządku? Uderzyłam ją dość mocno w głowę," Candy nadąsała.
"Nie martw się o nią. Wyznaczę kogoś innego, żeby cię nauczył," odpowiedział Jameson.
"Dzięki," uśmiechnęła się.
___
Candy wróciła do domu przed Diego, ponieważ on zazwyczaj wracał do domu później.
spóźniłam się. Po odświeżeniu się, założyła wygodną sukienkę i poszła do kuchni, aby przygotować obiad.
Wyciągnęła nowy telefon, który dostała, i wpatrywała się w wiadomość, którą wysłała do Diego dwie godziny temu. Otrzymała numer Diego od Jamesona.
*PRZYGOTUJĘ OBIAD*
Jameson powiedział jej, że Diego jada na mieście, mając swoją własną restaurację. Nie było już takiej potrzeby, skoro miał teraz żonę.
S
pamiętał, jak tamtego dnia zjadł jej posiłek i lekko się uśmiechnął, ale jej uśmiech zniknął, gdy przypomniała sobie, co stało się później.
"Czy on wie o moim stanie?" mamrotała. Co jeśli odeśle ją, gdy dowie się, że ma małe szanse na urodzenie dziecka?
Starannie wybierając składniki, Candy przygotowała kolację. Kuchnię wypełnił słodki aromat jej posiłku.
Gdy skończyła, postanowiła na niego poczekać. S
Wiedział, jak trudno było mu dogodzić, ale ona zamierzała spróbować na każdy możliwy sposób, by to osiągnąć.
Było późno, gdy Diego wrócił do domu. Jego oczy dostrzegły małą kobietę śpiącą w jadalni z głową na stole. Podchodząc bliżej, przez chwilę wpatrywał się w jej spokojną twarz.
Czy czekała na niego, aż wróci do domu? Co za dziwna kobieta.
Na stole były przykryte dania. Przypomniał sobie wiadomość, którą od niej otrzymał, gdy był w drodze.
zajęty rozwiązywaniem problemu w podziemiu.
Jego telefon zawibrował w kieszeni. Wyciągnął go, a na ekranie pojawiło się imię jego szefa kuchni.
"Czy wszystko w porządku, panie? Nie przyszedłeś," głos szefa kuchni zabrzmiał przez telefon.
"Wszystko w porządku," powiedział Diego, wciąż wpatrując się w Candy. "Ktoś już przygotował mój posiłek."
Było prawie rano, kiedy Candy się obudziła. Powoli usiadła z
zmarszczenie brwi. Zajęło jej chwilę, zanim przypomniała sobie, co się stało.
"Cholera," zaklęła pod nosem i wstała, ale jej oczy dostrzegły pusty talerz na stole. Powoli usiadła z powrotem, a jej usta wygięły się w uśmiechu.
"Zjadł to," uśmiechnęła się uroczo.
___
Yazmine miała na twarzy jasny uśmiech, patrząc na wiadomość, którą otrzymała od swojego anonimowego przyjaciela online. Rozmawiali dużo przez
od tygodnia i stał się bardzo bliski. Ten anonimowy facet opowiadał jej historie i pomagał złagodzić ból swoimi żartami.
Brzmiał dojrzale, a przez większość czasu wydawało się, że znają się od bardzo dawna.
*Czy możemy się spotkać? O ile to ci odpowiada,* napisała Yazmine i czekała na jego odpowiedź. Jej palec powędrował do ust, gdy na ekranie pojawiły się trzy skaczące kropki.
*Jeszcze nie. Nie chcę, żebyś była rozczarowana.
ointed.*
"Co?" Yazmine nadąsała się, ale w tym momencie pojawił się Jameson i szybko schowała telefon.
"Co tam?" Jameson chciał zapytać, co się stało, ale przypomniał sobie, że obiecał jej nie przeszkadzać. Miał pozostawać w cieniu, chroniąc ją.
"Eee, nic. Co?" zapytała Yazmine.
"Jestem tu, żeby przypomnieć ci o wieczornej imprezie," powiedział Jameson.
/> "Naprawdę?! A co z Candy? Czy ona idzie z nami?" zapytała.
"Tak, idzie, ale proszę, między mną a Candy nic nie ma, dobrze?"
"Ale ona jest fajna. Widziałeś, jak dała nauczkę tej suce Brielle, co?"
"Ona jest zajęta. Proszę, nie sprawiaj, żeby czuła się niekomfortowo dzisiaj wieczorem, dobrze? Proszę," błagał Jameson.
"Dobrze, w porządku," Yazmine machnęła ręką w s
poddanie się.
Jameson westchnął i wyszedł. Usta Yazmine rozciągnęły się w uśmiechu.
___
Candy westchnęła, odgarniając włosy do tyłu. Jej nowy trener dał jej kilka zadań do wykonania, i prawie skończyła.
"Hej," Yazmine postawiła przed nią kawę.
"Cześć, Pani," Candy uśmiechnęła się.
"Yazmine, mów mi Yazmine."
"Yazmine," Candy
uśmiechnęła się.
Yazmine była pierwszą przyjaciółką, którą Candy poznała w biurze. Jadły razem lunch i odkryły, że mają ze sobą wiele wspólnego. Candy wybuchnęła śmiechem, gdy Yazmine opowiedziała, jak Jameson utknął na drzewie podczas rodzinnej wycieczki, gdy byli mali.
"A co z tobą? Jak tam twoja rodzina? Masz rodzeństwo?" zapytała Yazmine, popijając swój napój.
"Uhm, wolałabym pominąć ten temat na razie," mruknęła Candy, jej
głos ledwo słyszalny.
"Dobrze" Yazmine wiedziała, żeby nie pytać dalej i skinęła głową.

Married To The Billionaire Devil
184 Rozdziały
184
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101