
Opis
,,Wiesz, co pachnie lepiej niz strach?" Jego glos byl wiernym odbiciem meskiego, gleboki, mroczny i niebezpieczny. ,,Co...?" pisnela, przerazona. Stal tak blisko niej... ,,Pozadanie. Zadza." Wyplul te slowa, jakby mialy zly smak, jego oczy byly zimne, twarz nieprzenikniona. ,,Zapach twojej wilgoci doprowadza mnie do szalenstwa. Praktycznie czuje twoj glod mojego kutasa." Potem zaskoczyl ich oboje. Z dzikim warknieciem jego glowa calkowicie sie pochylila i jego usta runely na jej. *********** Sa plotki... Szepty w tajemnicy. Pomruki w zupelnej ciemnosci. O najpotezniejszym 'mezczyznie' w Naturii. Najgrozniejszym stworzeniu. Najdzikszym drapiezniku, jakiego kiedykolwiek miala Naturia. Mezczyznie, ktory jest 'niemozliwy'. Plotka glosi, ze jego moce i sila nie tylko przewyzszaja wszystkich 'ludzi', ale ich mozliwosci sa niczym w porownaniu z jego. On jest ich Alfa. Wiekszosc gatunkow ma Alfe, ale ten 'mezczyzna' jest Alfa wszystkich Alf. Ostatecznym Alfa. Krolem Alf. Uwazaja go za Boga. Jest szanowany jak Bog. Jest sie go bac jak Boga. Nazywaja go Bogiem. Bo jest mieszancem dwoch najpotezniejszych stworzen. Ma sile gorskiego lwa i moc wilkolaka. Moze przyjac postac gorskiego lwa lub wilkolaka. Albo czlowieka. Dlaczego? Bo jest wilkolakiem I gorskim lwem. Jego imie to Wolfariane Daminor Throne. Krol Alfa Naturii.
Rozdział 1
May 8, 2026
Głęboko w górach, daleko poza doliną i daleko za rzekami, znajduje się ogromny 'świat', który zajmuje akry i akry ziemi, dom Zmiennokształtnych, zwany Naturiah.
Zmiennokształtni to 'ludzie', którzy mogą przyjmować postać zwierząt; lampartów, pum, wilkołaków, jeleni, łabędzi, szczurów, kotów i wielu innych.
W Naturiah są dwaj Zmiennokształtni potężniejsi od reszty. Te dwa gatunki to wilkołaki i pumy – zwane też Kuguarami.
Przez wieki te dwa rodzaje Zmiennokształtnych były wrogami, walcząc o dominację nad innymi gatunkami. Te dwa stworzenia budzą strach u wszystkich. Są drapieżnikami. Żyją wśród ludzi, jak ludzie. Ale... kimś więcej.
Kły ostrzejsze niż igły z wolframu, zdolne rozszarpać skórę ofiary jednym kęsem.
Szpony mocniejsze niż najlepsze miecze katana, które mogą rozerwać wroga na kawałki jednym ciosem.
Futro miększe niż piersi karmiącej matki; ktokolwiek zostanie dopuszczony na tyle blisko, by je poczuć, przywiera do niego i trudno mu się oderwać.
Te dwa gatunki pozostawały wrogami tak długo, jak ktokolwiek pamięta, aż dwa stulecia temu wilkołaki i pumy zdołały nie tylko zawrzeć pokój, ale każda wataha i klan zjednoczyły się, by współistnieć niczym jedna rodzina.
Podpisali traktat pokojowy, który nigdy nie został złamany, a pumy ustąpiły, by wilkołaki mogły przejąć przywództwo nad ziemią Naturiah.
Ustanowiono nowe zasady dla dobra tej krainy. Poza swoimi terenami tłumią większość swoich podstawowych instynktów, by lepiej współistnieć z ludźmi, lecz na swoich ziemiach nie powstrzymują tego, kim naprawdę są.
Potężni. Nieustraszeni. Skrajnie seksualni. Instynktowni. Dominujący. Drapieżcy.
Krążą plotki…
Szeptane w sekrecie.
Pomruki w zupełnej ciemności. O najpotężniejszym 'mężczyźnie' w Naturiah.
Najstraszliwszym stworzeniu. Najdzikszym drapieżniku, jaki kiedykolwiek istniał w Naturiah. O człowieku, który jest 'niemożliwy'.
Mówi się, że jego moc i siła nie tylko przewyższają wszystkich 'mężczyzn', ale wobec niego są niczym.
On jest ich Alfą.
Większość gatunków ma Alfę, ale ten 'mężczyzna' jest Alfą wszystkich Alf. Ostatecznym Alfą.
Królem Alfą.
Uważają go za boga.
Szanują go jak boga.
Boją się go jak boga.
Nazywają go bogiem.
Bo jest mieszańcem dwóch najpotężniejszych stworzeń.
Ma siłę pumy i moc wilkołaka.
Może przybierać postać pumy, wilkołaka lub człowieka.
Dlaczego?
Bo jest wilkołakiem I pumą.
Nazywa się Wolfariane Daminor Throne. Król Alfa Naturiah.
"Czuję twój zapach. Znajdź mnie, zanim ja znajdę ciebie, kobieto." Głos głęboki jak najdzikszy ocean wypełnił powietrze.
"Odejdź!" – pisnęła Ismena z łazienki, gdzie się ukryła. Nie jest blisko niej, ale może go niemal słyszeć, jakby szeptał jej do ucha.
Boże, ten mężczyzna naprawdę ją przeraża. A to coś znaczy, bo ona nie boi się łatwo.
"Słyszę bicie twojego serca. Szybkie, drżące oddechy. Zapach twojego strachu dusi mnie." Drapieżnik w nim to uwielbia. Nic nie pachnie lepiej niż strach ofiary.
Nie, jest coś, co pachnie jeszcze lepiej.
"Czego ode mnie chcesz!?" – krzyknęła zza grubych, ciężkich drzwi.
"Znalazłem cię." Jego głęboki głos był twardy, a jednak muskał jej skórę. Jego twarz była zbyt blisko jej twarzy. A mimo to wciąż patrzył na nią groźnie.
Pauza. Jeszcze groźniejsze spojrzenie. "Wiesz, co pachnie lepiej niż strach?"
Nie ma pojęcia, o co mu chodzi, ale udało jej się wykrztusić: "Co...?"
"Pożądanie. Żądza." Wyrzucił te słowa, jakby miały zły smak. "Zapach twojej wilgoci doprowadza mnie do szaleństwa. Praktycznie czuję w ustach twoje pragnienie mojego kutasa."
A potem zszokował ich oboje—do diabła, nawet biedne urządzenia w jej łazience.
Z dzikim warknięciem całkowicie pochylił głowę i jego usta zderzyły się z jej.
OKLAHOMA CITY, OKLAHOMA.
Lekarz stał przy łóżku Ismeny w białym fartuchu i z nieposkromionymi siwymi włosami. W jego brązowych oczach był ten wyraz, który absolutnie nie zwiastował niczego dobrego.
Ismena czekała. Nie ma mowy, żeby miała poganiać tego człowieka, skoro ma jej przekazać złe wieści. Może sobie brać ile czasu chce, jej to wszystko jedno.
W końcu otworzył usta: "Przykro mi to mówić, Ismeno Cranes, ale masz coś, co nazywamy Chorobą Niedokrwienną Serca. Bardzo skomplikowaną i podstępną, bo ujawniła się dopiero teraz, gdy jest w ostatnim stadium. Mamy leczenie, które może utrzymać cię przy życiu długo, ale po przeprowadzeniu badań okazało się, że masz silne alergie na najważniejsze leki z tych terapii. Twoje serce nie reaguje też na inne metody, na które liczyliśmy."
"Co pan chce przez to powiedzieć, doktorze?" Ismena zupełnie nic z tego nie rozumiała.
Wziął głęboki oddech, jakby przygotowywał się do najgorszego, zanim znów otworzył usta: "Chcę powiedzieć, że jesteś w bardzo trudnej sytuacji. Choroby serca są bardzo skomplikowane – twoje serce może przestać pracować w każdej chwili. Bardzo mi przykro to mówić, panno Crane, ale zostały ci trzy miesiące życia..."
Wszystkie inne słowa i dźwięki, które potem padły, zagłuszyło jej ucho, poza tymi, które zapuściły korzenie i nie chciały odejść.
Trzy miesiące...
Trzy miesiące...!
Trzy miesiące... TRZY MIESIĄCE!!!
Zostały jej trzy miesiące życia.
Tylko trzy miesiące. Trzy miesiące...!
Tydzień później te słowa stały się mantrą w jej głowie, dźwięczały jak znienawidzona melodia, która nie chciała przeminąć.
W ciemności nocy Ismena stała przy oknie swojej sypialni, wpatrując się w pełnię księżyca, która dominowała na nocnym niebie, czyniąc je jeszcze piękniejszym do podziwiania.
Nie powiedziała rodzinie o swojej wizycie u lekarza. Jej biedna matka zapłakałaby się do grobu na długo przed końcem tych trzech miesięcy. A jej młodsza siostra?
Valentina będzie tak przygnębiona. Jej szesnastoletnia siostra — młodsza od niej o dziesięć lat — potrafi być bardzo zbuntowana i irytująca, kiedy tylko zechce, ale jest też słodką dziewczyną, która kocha swoją starszą siostrę nad życie, nawet jeśli przez większość czasu stara się to ukryć. Jej ojciec będzie taki smutny i złamany. Ojciec, który musiał pożyczać od wielu ludzi, by móc opłacić jej naukę i inne rachunki.
Jej biedna rodzina…
Łzy zaszkliły jej oczy, ale mocno zamrugała, zdeterminowana, by nie uronić już ani jednej łzy z tego powodu. Płakała bez przerwy przez trzy dni po wizycie w szpitalu; zrozumiała wtedy, że płacz niczego nie rozwiązuje, poza tym, że czyni ją jeszcze bardziej nieszczęśliwą.
A teraz jest w domu? To wzbudzi ogromne podejrzenia wśród jej rodziny.
Zawsze była osobą pogodną. Więcej Uśmiechów, Więcej Życzliwości od życia. To zawsze było jej motto i sprawdzało się. Przynajmniej kiedyś.
Jest bardzo szczęśliwą osobą, która nosi szeroki uśmiech na twarzy, a według ludzi wokół niej, jej uśmiech jest niezwykle zaraźliwy. Wierzy w szczęście.
Po wizycie u lekarza wróciła do domu, by spędzić więcej czasu z rodziną. Jej powrót był niespodzianką, bo rodzina wie, jak ciężko pracuje jako sekretarka u swojego wrednego szefa w firmie rolniczej i jak bardzo jest zawsze zajęta.
Najbardziej zaskoczyło ich to, że dostała miesięczny urlop z pracy tylko po to, by spędzić z nimi trochę czasu, ale mimo to bardzo się z tego cieszyli, więc nawet nie kwestionowali jej decyzji.
Rodzina nie ma pojęcia, że ich najstarsza córka odejdzie z tego świata w wieku dwudziestu sześciu lat, po całym jej wysiłku, by osiągnąć sukces w życiu.
Kiedy jej oczy śledziły księżyc i każdą gwiazdę, która go otaczała — zarówno te migoczące, jak i spadającą gwiazdę — Ismena wtedy podjęła decyzję.
Lista. Zrobi listę.
Listę wszystkiego, co chce zrobić, zanim umrze, i wszystko na tej liście też osiągnie. Nie ma mowy, żeby miała po prostu usiąść i czekać, aż ta suka zapuka za trzy miesiące, albo nawet wcześniej.
Ma tylko krótki czas na ziemi.
Musi dobrze go wykorzystać.
WIEŻA KRÓLEWSKA, NATURIAH.
Znowu jest pełnia księżyca.
„Tak, tak… och, tak!!” — kobiecy krzyk rozkoszy wypełnił powietrze, po czym rozległ się dźwięk mocnych uderzeń. Głośny odgłos uderzających o siebie bioder, aż nadto jasny dla wszystkich — to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, nie może być pomylone z niczym innym.
Alphose, prawa ręka Wolfariane'a, stał na straży kilka metrów od ogromnego, górującego zamku, w którym mieszka król, rzucając od czasu do czasu zaniepokojone spojrzenia na budynek.
Alphose i kilku innych strażników — Kuguarów — pilnują zamku króla podczas pełni księżyca, ponieważ inni strażnicy, którzy są Wilkołakami, ulegli już wpływowi pełni.
Dla zwykłych ludzi to po prostu kolejna piękna noc z jaśniejącym księżycem wysoko na niebie, otoczonym migoczącymi gwiazdami. W Naturiah — zwłaszcza w klanie Wilkołaków — to wszystko i jeszcze więcej.
Czas polowania i godów. Gdy wilczy mężczyźni tracą wszelką kontrolę i poddają się podstawowym potrzebom swojego zwierzęcego ja.
Niektórzy — by polować.
Niektórzy — by kopulować.
Zwłaszcza — by kopulować.
Wilk przejmuje kontrolę, domagając się zaspokojenia — współżycia z samicami. Chce pieprzyć. Chce dominować.
Potężny ryk rozdarł powietrze, gdy Wolfariane osiągnął szczyt rozkoszy i bólu — po raz kolejny — a zaraz potem rozległy się krzyki kobiety, która przeżywała tylko przyjemność. To już piąta runda długiego, gorącego seksu, zanotował Alphose gdzieś z tyłu głowy.
Czy na tym się skończy?
Na jego pytanie odpowiedziały kolejne odgłosy uderzających o siebie bioder, które znów wypełniły powietrze. Tym razem jeszcze mocniej niż poprzednio, co go nie zdziwiło.
Wilczy mężczyźni są nienasyceni podczas pełni. Sami wybierają partnerki do pełni, które odpowiadają ich apetytowi siłą w boju.
Najsilniejsza Omega spośród wszystkich Omeg — wilczyc — zawsze trafia do Wolfariane'a, Króla Naturiah, zanim pozostali niepołączeni Alfowie wybiorą swoje, a potem inni wilczy mężczyźni.
Wilki, które mają już swoją parę, nie muszą wybierać partnerki na pełnię. To ich przywilej.
Wilkołaki parują się tylko raz w życiu. Gdy już się połączą, są razem na zawsze.
Marzeniem każdego wilkołaka jest znaleźć swoją drugą połówkę. Kobietę stworzoną specjalnie dla niego, która będzie jego na zawsze. Niestety, znalezienie swojej wybranki nigdy nie jest łatwe — niektórzy samcy dożyli starości, nie znajdując swojej wyjątkowej samicy.
„Aaah! Ooooch…! Taaak...!” — krzyki Omegi sprawiły, że Alphose znów spojrzał na wieżę Wolfariane'a. To już niedługo, zanim te krzyki zamienią się w błagania. Błagania, by przestać. Błagania z wyczerpania. Błagania, które zawsze pozostają bez odpowiedzi.
Po ponad dziesięciu latach służby u Wolfariane'a, Alphose nauczył się, że bez względu na to, jak silna jest Omega, nie dorówna ona seksualnemu głodowi Wolfariane'a pod wpływem pełni.
Bez względu na to, ile kobiet rzuca się mu do łóżka i praktycznie go o to prosi, zawsze przychodzi moment podczas zbliżenia, gdy one się męczą i błagają, by przestał.
Ich Król Alfa jest aż tak żarłoczny. Żadna kobieta nie jest w stanie go zaspokoić podczas pełni.
Czasem Alphose zastanawia się, jak będzie wyglądać partnerka Wolfariane'a? Na pewno będzie Gatunkiem, nie człowiekiem. Żaden człowiek nie poradzi sobie z Królem Alfą.
Z jakiego gatunku będzie pochodzić?
Co będzie w niej tak wyjątkowego?
Oto trudne pytanie. Czy będzie w stanie znieść ich Alfę?
Jaka musi być kobieta, żeby być stworzona dla kogoś takiego jak Wolfariane?
Jak silna musi być, żeby być przeznaczoną dla kogoś tak potężnego jak Wolfariane?
Kolejny głęboki skowyt rozdarł powietrze, a po nim wysoki krzyk.
Wtedy zaczęły się błagania.
Godziny później, wczesnym rankiem, pełnia księżyca zniknęła z nieba.
Wraz z jej zniknięciem rozległ się potężny wycie uwolnienia potężnego alfa wilkołaka i głośny ryk górskiego lwa.
A potem — błoga cisza.
Wszystko to z człowieka, który nie pragnie partnerki. Ani dziecka.
Z człowieka, który ma siłę wielu ludzi. I jeszcze więcej.

Mate To The Alpha Predator Series
126 Rozdziały
126
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101